Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zainteresował mnie mężczyzna
w cytrynowych spodniach
mam pięćdziesiąt trzy lata
czy to nie dziwne

pan pisze wiersze spytałam
pilnując by wzrok nie ślizgał się
w dół odparł nie proszę pani
składam chyba układam
sprostowałam odruchowo nim musnął
śmiech cytrusowo świeży
jakżeby inaczej czy to nie dziwne

pani pracuje w oświacie podjął
swobodnie nie skądże w finansach
pomówmy o wierszeniu a te spodnie
prawda spodnie
do frontu proszę się odwrócić

Opublikowano

Prosiłam i...mam!
Świetnie!

Drugą strofę troszkę bym "rozrzedziła", bo się zlewa forma z treścią:-)

Wiersz jakoś ma się do "mojej faktury":-) - żarcik.

Idę do ad remu: świetna analiza psychologiczna - zderzenie dwóch światów. Oba triumfujące; ten "ścisły" - może więcej potrzebujący. Ostani wers - clou programu.

Ależ ile ironii, pobłażania, ile spodu i frontu;-) Inteligentnie jest.


Pozdrowienie ślę. E.

Opublikowano

ech, warto było pobyć marnotrawną żeby usłyszeć takie ciepłe słowa na powitanie :) co do rozrzedzenia drugiej - muszę się zastanowić, bez pochopnych decyzji, mnie taki układ pasował, z imitującą formą, ale może to kwestia przyzwyczajenia. Wielkie dzięki, i też pozdrawiam - Ania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Nata_Kruk 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Simon Tracy   Śmierć namawia nas do przyjaźni całe życie, a my odmawiamy, aż ona zabiera nam głos. Nasz ból jest w kochaniu tych, którzy odeszli, bo umieramy z nimi po trochu. Ale skoro nadal kochamy, to oni i my jesteśmy nieśmiertelni.  Piękny i przejmujący wiersz. Pozdrawiam
    • Duchy — liczę na spotkanie. Muszę zmienić moją manię. Kształt tak piękny na realny. Jednak jest bardzo wyraźny. Ją widuję nader często. Ona moją zjawą wierną. … Coś tam słyszę obok szyby.  Widzę srokę, ptak prawdziwy. Chodzą słuchy, cóż za dziwy. Może Guślarz, albo wiedźmy?   Duchy… Coś wyciągnę zza pazuchy. Nic nie pisnę, ani słówka. Będzie jadło, anyżówka. Będzie… wszystko, ja ofiarą. Moja miłość — moją karą.
    • Yellowstone   majestatyczne góry a u podnóża  pasma ogromnych wiekowych drzew pod ziemią zagrożenie  dla całego świata  magma, gazy niemiłosierne  fauna i flora umiera  pod wydechem śmiercionośnej lawy pamiętającej czasy potopu   rozgniewani bogowie szykują piekło  apokalipsę ognia dla grzechu maluczkim pozostaje wiara boży płaszcz zbawienia dla skruchy 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Maj, 1897, W Saskim Ogrodzie   Na starej fotografii Olchy, topole, ławki, W domyśle brąz i zieleń. Więzy, jesiony, ludzie, Maj przydaje lekkości.   Na starej fotografii Bo to czas wypoczynku, Panie, panowie, dzieci. Siedzą, stoją i leżą, Widać na twarzach radość.   Matki  z dziećmi na krzesłach  Panowie sypią żartem, Panny biegają w lesie. Wachlarze, koki, wąsy, Echo ich głosy niesie.   Na starej fotografii  Panowie dyskutują, Student leży na trawie. Panie się uśmiechają, Wszyscy młodzi i piękni.   Na starej fotografii Słońce przyświeca ludziom, Panna się chowa w drzewach. Ktoś utrwalił na wieki, Ten obraz tak wymowny.   Do czasu najbliższej pożogi.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...