Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

od kiedy życie otwiera drzwi
horyzont poszerza się
budzi ludzką ciekawość wciąga

stanąć trudno na własnych nogach
huśta się podstawa
nie pochwycisz nieba ucieka

najpierw na czworakach łapiesz promienie
słodkie
na górze ochy i achy
kiedy już staniesz
prosto
zobaczysz
uśmiech pogryzie a dotyk zadrapie

ta przestrzeń co stoi otworem
to zarośla doły i góry
to klamki
wysoko schody bez poręczy
wiatr wciąż zmienny

kiedy dojdziesz do styku z niebem
winda w dół
działa












Copyright by Ewa Krzywka
Opublikowano

Ewo, dla mnie zbyt rozwleczone, sorry.... mnie się tak czyta, wybacz cięcia.. :)
Słowo "działa", na samym końcu, jest zbędne, wg mnie.
Pozdrawiam.

kiedy życie otwiera drzwi
ciekawość wciąga

na czworakach łapiesz
słodkie promienie
gdy staniesz prosto
huśta się
nie pochwycisz nieba
ucieka

uśmiech pogryzie
dotyk zadrapie

przestrzeń
to zarośla
schody bez poręczy
wiatr zmienny

gdy jesteś na styku z niebem
winda w dół

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wyprawa krótka nie jest... :)

Wciąga horyzont, gdy staniesz prosto nie huśta i jak przejść bez klamek...?)
Winda w dół jednak działa...bez zarzutu...

Bardzo dziękuję za wizytę i cięcie. Jest dobre...jednak pozostanę przy swoich obrazach.

Pozdrawiam serdecznie )

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...