Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dziękuję, Jacku, że pochyliłeś się nad moim wierszykiem. Nad sugestiami zmian muszę się jeszcze zastanowić, ale brzmią ciekawie.
Pozdrawiam :)
Opublikowano

Witaj słusznie nazwałeś swój utwór, odpowiadając Jackowi, wierszykiem. Próbowałem znaleźć w nim jakieś środki poetyckiego wyrazu, jakieś figury retoryczne i .... nic. Szukałem rytmu i jest... ale połamany. Szukałem ciekawych rymów i znalazłem... gramatyczne. O i znalazłem jeszcze słowa wypełniacze i zaimkologię. Jak na wiersz to chyba dużo tego. Pozdrawiam Leszek ;)

Opublikowano

Witaj Leszku, nowy czytelniku! Widzę, że utworek nie przypadł do gustu. Cóż, bywa i tak. "Herbatka" miała być czymś w rodzaju "obrazu z życia", jak zresztą wszystkie utwory z tej serii (na wejście czeka
"Znamy się"). Może całość pokaże trochę więcej, zdradzi ideę autora.

Być może ja mam jakoś lekko spaczone poczucie rytmu, ale wg mnie brzmi to dobrze. No tak, ale to ja...

A i nie będę na siłę bronił czegoś, co jak widać nie broni się samo. Nic na siłę.

Dziękuję za opinię, pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To miał być właśnie opis ulotnej chwili... Zupełnie błahy wierszyk, za to troska o drugą osobę, starania o nią są jak najbardziej poważną sprawą. W nich wychodzi nasza dojrzałość.

Nad zmianami się zastanowię, za uwagę dziękuję :)
Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witaj. Przyznam, że wcześniej Ciebie nie czytałem, ale nie jestem nowym czytelnikiem na Orgu. Dawne to były moje początki. Cenię sobie to czego się nauczyłem tutaj ponad 8 lat temu. Tu kiedyś uzmysłowiono mi, że nie jest sonetem mój wiersz, napisany w układzie sonetu, z rymami abba abba cdc dcd. Tą i podobne merytoryczne lekcje pamiętam do dzisiaj.
Przyznam, że zajrzałem do Ciebie po tym, jak dość brutalnie potraktowałeś jeden z rymowanych wierszy. Niestety Twój wiersz nie był lepszy od skrytykowanego.
Aby zobrazować ułomności rytmiczne rozpisałem Ci Twój wiersz na akcenty. W zapisie jako "/" oznaczyłem sylabę akcentowaną, a jako "-" oznaczyłem sylabę nieakcentowaną:


/--/- -/--/- 11
-/--/- /--/- 11
/--/- -/--/- 11
-/--/- -/--/- 12

/--/- -/--/- 11
-/--/- -/--/- 12
/--/- /-/-/- 11
-/--/- -/--/- 12

/--/- /--/- 10
-/--/- -/--/- 12
-/-/- -/--/- 11
/-/-/- -/--/- 12

-/-/- -/--/- 11
/-/-/- /-/-/- 12
/-/-/- -/--/- 12
-/--/- /-/-/- 12

Jak widzisz mało tu uporządkowania, a to wpływa na rytm i gładkość czytania. Zauważ także jak zmienna jest ilość sylab w wersie i jak pływa średniówka, z uwagi na zmienną ilość sylab w warstwie przedśredniówkowej.

Jacek pomimo, że trochę to uładził, to jednak nadal i u niego panuje chaos rytmiczny:

/--/- -/--/- 11
/--/- /--/- 10
/--/- -/--/- 11
-/-/- /--/- 10

/--/- -/--/- 11
/--/- -/-/- 10
/--/- /-/-/- 11
-/-/- /--/- 10

/--/- -/--/- 11
/--/- /--/- 10
-/-/- -/--/- 11
-/-/- /--/- 10

-/-/- -/--/- 11
/--/- /--/- 10
/--/- -/--/- 11
-/-/- -/-/- 10

Zauważ, że u Jacka przynajmniej zgadza się ilość sylab w zapisie przeplatanym.

Na koniec taka moja na szybko sklecona wariacja na temat, z użyciem dużej ilości Twoich słów:


kiedy przychodzę zmarznięty bez życia
wkładam powoli wytarte buciki
pragnę jedynie aby nastrój przysiadł
pięknie się śmiejesz zachęcam nie milknij

pytasz o napój czy chciałbym herbatki
z dwustu torebek na każdą okazję
nęcisz zieloną by różą wypachnić
sycę się chwilą fantazji toastem

cztery jak zwykle łyżeczki czubate
cukru spodeczek i cytrynę weźmiesz
myśli odchodzą w strumieniu bezznaczeń
tańczą świetliki na ścianach i Ewie

z łykiem wracają w zmęczonym czerwienie
słodycz po drugim z następnym wojownik
rześki z wilgoci raczy się płomienniej
mimo upływu wciąż jesteśmy głodni

Sam rymuję asonansem, czyli mniej nachalnym rymem. Moim zdaniem, używane przez Ciebie rymy gramatyczne, są wyeksploatowane w poezji i powinniśmy ich unikać, chociażby dlatego, że nachalnymi współbrzmieniami prostych skojarzeń banalizują treść.
Pozdrawiam Leszek :)


Opublikowano

Przepraszam, za komentarz do komentarza.
Leszek wie co mówi, po stokroć wie. Wciąż podziwiam jego wiedzę i zazdroszczę (tak, tak) Bardzo wiele nauczyłam się od tego Nauczyciela i mam nadzieję na więcej Pozdrawiam Leszku, tak przy okazji :)

Roklinie, wiem że rymowanie to Twój żywioł, szkoda byłoby go nie ujarzmić, nie uszlachetnić. Tu przyciąć, tam wyprostować żeby Twój talent nie rósł na dziko.

Serdeczności :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mnie to jak najbardziej cieszy. Każdy konstruktywny komentarz przyjmuję z radością i pokorą, staram się wyciągnąć z niego to, co najlepsze.
A ten utworek rzeczywiście pod względem formy jest niezbyt udany.
Dziękuję za uwagę, pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Witaj. Przyznam, że wcześniej Ciebie nie czytałem, ale nie jestem nowym czytelnikiem na Orgu. Dawne to były moje początki. Cenię sobie to czego się nauczyłem tutaj ponad 8 lat temu. Tu kiedyś uzmysłowiono mi, że nie jest sonetem mój wiersz, napisany w układzie sonetu, z rymami abba abba cdc dcd. Tą i podobne merytoryczne lekcje pamiętam do dzisiaj.
Przyznam, że zajrzałem do Ciebie po tym, jak dość brutalnie potraktowałeś jeden z rymowanych wierszy. Niestety Twój wiersz nie był lepszy od skrytykowanego.
Aby zobrazować ułomności rytmiczne rozpisałem Ci Twój wiersz na akcenty. W zapisie jako "/" oznaczyłem sylabę akcentowaną, a jako "-" oznaczyłem sylabę nieakcentowaną:


/--/- -/--/- 11
-/--/- /--/- 11
/--/- -/--/- 11
-/--/- -/--/- 12

/--/- -/--/- 11
-/--/- -/--/- 12
/--/- /-/-/- 11
-/--/- -/--/- 12

/--/- /--/- 10
-/--/- -/--/- 12
-/-/- -/--/- 11
/-/-/- -/--/- 12

-/-/- -/--/- 11
/-/-/- /-/-/- 12
/-/-/- -/--/- 12
-/--/- /-/-/- 12

Jak widzisz mało tu uporządkowania, a to wpływa na rytm i gładkość czytania. Zauważ także jak zmienna jest ilość sylab w wersie i jak pływa średniówka, z uwagi na zmienną ilość sylab w warstwie przedśredniówkowej.

Jacek pomimo, że trochę to uładził, to jednak nadal i u niego panuje chaos rytmiczny:

/--/- -/--/- 11
/--/- /--/- 10
/--/- -/--/- 11
-/-/- /--/- 10

/--/- -/--/- 11
/--/- -/-/- 10
/--/- /-/-/- 11
-/-/- /--/- 10

/--/- -/--/- 11
/--/- /--/- 10
-/-/- -/--/- 11
-/-/- /--/- 10

-/-/- -/--/- 11
/--/- /--/- 10
/--/- -/--/- 11
-/-/- -/-/- 10

Zauważ, że u Jacka przynajmniej zgadza się ilość sylab w zapisie przeplatanym.

Na koniec taka moja na szybko sklecona wariacja na temat, z użyciem dużej ilości Twoich słów:


kiedy przychodzę zmarznięty bez życia
wkładam powoli wytarte buciki
pragnę jedynie aby nastrój przysiadł
pięknie się śmiejesz zachęcam nie milknij

pytasz o napój czy chciałbym herbatki
z dwustu torebek na każdą okazję
nęcisz zieloną by różą wypachnić
sycę się chwilą fantazji toastem

cztery jak zwykle łyżeczki czubate
cukru spodeczek i cytrynę weźmiesz
myśli odchodzą w strumieniu bezznaczeń
tańczą świetliki na ścianach i Ewie

z łykiem wracają w zmęczonym czerwienie
słodycz po drugim z następnym wojownik
rześki z wilgoci raczy się płomienniej
mimo upływu wciąż jesteśmy głodni

Sam rymuję asonansem, czyli mniej nachalnym rymem. Moim zdaniem, używane przez Ciebie rymy gramatyczne, są wyeksploatowane w poezji i powinniśmy ich unikać, chociażby dlatego, że nachalnymi współbrzmieniami prostych skojarzeń banalizują treść.
Pozdrawiam Leszek :)




Przyznaję, że z rzeczoną krytyką przesadziłem, za co przeprosiłem w stosownym miejscu. To nie był dobry komentarz.

Przyznaję również, że: to miał być utworek lekki, sympatyczny i budzący proste skojarzenia; sam pomysł na ten cykl wyklucza jakieś poważniejsze majstrowanie przy nich. Tym niemniej ładnie rozłożyłeś go na czynniki pierwsze, to jest coś, nad czym faktycznie warto się zastanowić...
Inna rzecz, że filologiem nie jestem, pisanie traktuję jako hobby, dziękuję za wzbogacenie wiedzy. Przyda się.

Szczerze mówiąc, jakoś nie przepadam za rymem niedokładnym. Po prostu nie odnajduję się w takim zapisie, takiej technice, jest mi to obce. Ale - myślę, że masz rację. Mimo moich zastrzeżeń duża liczba rymów gramatycznych rzeczywiście źle wpływa na odbiór.

Czasem trudno dostrzec niektóre minusy u siebie, cieszę się, że wyraziłeś krytyczną opinię (których ostatnio mi brakowało i, jak widać, poziom na tym ucierpiał), to bardzo ważne dla mnie.

Swoją drogą, jak widzisz ten utwór ("Pożar")? Dodam, że ma on - w pewnym sensie - formę piosenkową, stąd brzmi jak brzmi.

Pięknie dziękuję za poświęconą uwagę, pozdrawiam serdecznie :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Widzisz, z mojego punktu widzenia rzecz wygląda dokładnie odwrotnie. ;)
Początkowo myślałam, że żartujesz.
Po prostu w ogóle nie ma zbyt wielu romantyków we współczesnym świecie, i tyle.
Przykro mi z tego powodu, że kobiety postrzegasz jako coś gorszego od mężczyzn. Jest to krzywdzące i niesprawiedliwe. Ale wielu facetów tak sobie myśli w swej naiwności.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Widzisz, z mojego punktu widzenia rzecz wygląda dokładnie odwrotnie. ;)
Początkowo myślałam, że żartujesz.
Po prostu w ogóle nie ma zbyt wielu romantyków we współczesnym świecie, i tyle.
Przykro mi z tego powodu, że kobiety postrzegasz jako coś gorszego od mężczyzn. jest to krzywdzące i niesprawiedliwe. Ale wielu facetów tak sobie myśli w swej naiwności.

Przykro mi, że tak zrozumiałaś moją wypowiedź. W ogóle nie miałem na myśli porównań typu "gorszy-lepszy".Nie postrzegam kobiet jako gorszych od mężczyzn, zwykle raczej wprost przeciwnie. Po prostu doświadczyłem wielu niemiłych gestów, czynów, uwag ze strony kobiet, które są dla mnie dość bolesne. Trudno to wymazać z pamięci.

A co do przypadku opisanego w tym tekściku: to po prostu specyficzna osoba, bardzo uczuciowa, ale zdradzająca uczucia w sposób pośredni (ma tutaj cechy wspólne z mężczyznami). Człowiek dość twardo stąpający po ziemi, pozory mylą...

Nie uważam, żeby któraś z płci była lepsza czy gorsza, obie mają mocniejsze i słabsze strony, dobrze, jeśli się to rozumie i na co dzień "nie pamięta o płci rozmówcy", jeśli wiesz, o co mi chodzi. Mężczyźni i kobiety nie mogą żyć bez siebie, wspierają siebie nawzajem (albo się gryzą).

Zdecydowanie nie podoba mi się ani feminizm, ani mizoginia (zwłaszcza w formie prezentowanej przez media), bo to po prostu obraźliwe, prostackie i budzące awersję do wygłaszającego takie poglądy.

Naiwność? Myślę, że przedstawiciele obu płci siebie wzajemnie nie doceniają. To może być źródłem (czasem) bardzo przyjemnych niespodzianek, kiedy uświadamiam sobie swoją małość wobec wielkoduszności takich na przykład "Herbacianych Dam" (nie chodzi mi tu ściśle o herbatę, raczej o szerszy ogląd).
Mam nadzieję, że wyjaśniłem pewne kwestie?
Jeżeli tak, to cieszę się :)

Pozdrawiam z uśmiechem :)
Opublikowano

Roklinie, napisałeś, że kobiety postrzegasz dość negatywnie, że kobiety są bardzo praktyczne i nie zostawiają miejsca na miłosne uniesienia, że wprowadzają zasadę wzajemności: coś za coś, czyli mają materialistyczne podejście do życia i spraw damsko-męskich; zaś mężczyznom zależy na kobiecym sercu i umyśle.
Dobrze, że się z tego wycofujesz, bo nie chcesz nikogo obrazić, ale wiem już, co myślisz. :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie mam po prostu miłych doświadczeń, zawsze czułem się izolowany w relacjach z kobietami. Z tego wynika moja nieufność. Być może sam sobie narzucam wymagania (zaangażowanie, wzajemność, wdzięczność), tego nie można wykluczyć.

Jeszcze inna rzecz, że stosunek do życia, pracy, ludzi, uczucia, zależą w dużej mierze od środowiska, w jakim człowiek dorasta. W gruncie rzeczy nie dziwię się opisanej przez siebie - po części, bo to tylko wycinek - postawie...

W uczuciowość kobiet nie wątpię, większość z nich jest pod tym względem głębsza od mężczyzn (chyba, że ktoś ma taki bałagan w głowie jak ja :)). W końcu wyraźnie napisałem w tekście o wrażliwości, dobroduszności Damy. Chciałem pokazać (pisząc o tym nieszczęsnym słowniku), że ta herbatka to tylko miła odskocznia od świata trudu, cóż, chyba nie wyszło... Żeby witać człowieka [u]zawsze[/u] w ten przemiły sposób, trza mieć wielkie serce i być oddanym całym sercem. O tym też chciałem wspomnieć.

O tym, co ja myślę, często sam nie wiem, ale może kto inny to rozszyfruje? Byłbym zakłopotany, ale i mile zaskoczony.
Pozdrawiam :)
Opublikowano

Zgadza się, mało jest [u]ludzi[/u] naprawdę i głęboko uczuciowych. Ale to dotyczy nie tyko kobiet. Wszyscy wrażliwcy mają złe doświadczenia w dziedzinie angażowania swoich uczuć. Taki ten świat.

Opublikowano

no i zrobił się na koniec erotyk
ale zawsze myślałem, że jak się przychodzi to zakłada się kapcie, a nie buciki
te ostatnie to się raczej zzuwa
fraza - pytasz łagodnie czy chciałbyś herbatki
tak dosłownie to rozumiejąc to pyta się siebie
ale ponieważ 90% związków w tym kraju jest hetero
więc, mimo, że bez interpunkcji widziałbym tam myślnik, albo "chciałbym"
ostatecznie wcześniej jest - przychodzę, wkładam, pragnę

Wiersz miły w dotyku oczami

pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To zależy. Ja zakładam stare, zniszczone tenisówki (kapcie są równie zniszczone). Po prostu wygodniej...
Owa fraza z interpunkcją brzmi tak: pytasz łagodnie: "czy chciałbyś herbatki?" I chyba pasuje?

Dziękuję za pozytywną opinię, za określenie "erotyk" (nie zamierzałem).
Pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • wieczór    spojrzałem w lustro  oczy lekko zamglone  łza  spadła na rękaw koszuli    mimo zmierzchu  lśni jak diament  mieni się kolorami    ze szczęścia    Pielgrzymka rowerowa    jadę …   kolejny raz  do Ciebie Królowo Polski    Jezu ufam Tobie  prowadź   7.2026 andrew  To wczoraj,  a dziś ruszamy o 6.00  z pod pomnika Jana Pawła II , na pielgrzymkę rowerową  Szczecin Częstochowa  Relacja na bieżąco w Facebooku  Jeśli ktoś chce, może duchowo przekazać intencje, zawiozę Matce Bożej.  
    • @Migrena możliwe, dziękuję  @Berenika97 Jak najbardziej też możesz mieć rację. Może ci od ścigła siłą rzeczy i okoliczności wręcz muszą iść absolutnie nietypową drogą i poza powszwchnościami ://
    • PENTAGRAMU ZNAK I. SZEŚCIOKĄTA  "Jest  .75 rok Renaud ma  23 W tej piosence krytykuje en bloc Wszystko, co czyni Francję i Francuzów jego czasów Bandą niemytych kutasów. Od stycznia do grudnia są wciąż con. Ta piosenka daje ziścić  Wolną rękę jego  nienawiści.  Na podstawie faktów, krytykuje to,  Co - według niego - jest słabością  Jego ludu. Fakty te są podzielone  Na dwanaście małych stronic Z dwuwierszami z podwójnością Miesięcy lub czterech wałów  (Z adnotacją do annałów)" Całują się, bo styczeń jest Dziś się zaczyna nowy rok Lecz Francja nie zmieniła się Tu od wieków to samo wciąż Dni mijają i tygodnie Lecz tu się zmienia tylko tło Każdy chce tylko żyć wygodnie: Nikt nie nie krzyczy, gdy widzi zło A w lutym nikt nie wstydzi się Wspomnieć o metrze Charonne Gdzie koronkowy założyli szew Pałkarze z wyższym dyplomem Bo ten kraj to raj dla policji Na każdym rogu jest suk 100 Nie potrzebują abolicji Bezkarnie im uchodzi mord Kiedy wieszają w marcu Za Pirenejami, obok tuż Anarchistę z Kraju Basków By w nim zdusić chęć na bunt To w krzyk, i wojnę chcą zaczynać By pomścić ten okrutny mord Zapominają, że gilotyna U nas też niezły zbiera plon Na świat przyjść w cieniu Sześciokąta To dziś dość nie zaszczyt, tylko ból Przecież nie z Niemiec się przyplątał To panujący durniów król W telewizji, w gazetach trąbią tak Mówią im każdego kwietnia, że Jeszcze nie czas zdjąć ciepły płaszcz  Lecz odwilż szybko zbliża się A zasad z prześwietnej przeszłości Przestrzegają co do joty I tradycji wolności, równości... Jak ja współczuję tym idiotom A w maju też uronią łzę Nad krwią, co spłynęła w róż czerń Nad klęską rewolucji tej Co prawie zmieniła historii bieg A ja pamiętam ten owczy pęd Głosujących sto razy tak Tak się wolności bali, że Za porządkiem stawiali znak Upamiętniają w czerwcu to Wyzwolenie Normandii plaż Gdy niezłomny GI Joe Przyszedł, by w piasku ukryć twarz Zapominają, że z dala od bomb Jedni krzyczeli: "Vive Petain" A inni zbiegli pod Big Bena schron A był jeden Jean Moulin Na świat przyjść w cieniu Heksagonu To nie zaszczyt, tylko ból Nie mów mi, że jest Lizbony Tu panujący durniów król A w lipcu znów cementują Pamięć dnia, gdy runął więzień mur Choć do dziś prosperuje Wyzyskiwaczy dwór Cieszą ich ludowe festyny Fajerwerki i Mirage'ów szyk Myślą, że utopią w winie Fakt, że pionkami mają być W sierpniu jest już wolność, bo Po długim roku na linii Krzyczą: "Płatny urlop to jest coś" I zapominają machinę W Hiszpanii, Grecji czy Francji Zaśmiecają wszystkie plaże A ich wątpliwa elegancja Tam zagraża krajobrazom Gdy likwidujemy we wrześniu Co rok czyjąś wolność i kraj Głęboko w tropików sercu Tu w sercach wciąż kwitnie maj Nikt nie obrzuca pomidorami Ambasadora, co wraca do domu Faszyzm po plasterku salami W Chile czy Francji, po kryjomu A grać we Francji jedną z drugich ról To praca nadobowiązkowa To panujący durniów król Jest Francuzem, wierz mi na słowo A w październiku winobranie W beczkach kipi winny moszcz Chełpią się rocznikiem wygranym Swych "Côte-du-Rhône" i swych "Bordeaux" Eksportują krew ziemi jak ser Byle gdzie za granicę Ich pinard i camembert A głupoty mają bez ograniczeń W listopadzie na targach moto Będą podziwiać tysiące Nowy model Peugeota Na który nie mają pieniądza Kółka, ekran, i wyścigi Francja żyje narkotykiem  Poza nimi jest tylko na niby Na ten opium nie ma odwyku Grudzień to apoteoza Wielkie żarcie i drobny dar Nadal wszyscy w ślozach Za to w gettach każdy rad Ziemia może przestać się obracać Nie zapomin zapomną, że  rok nowy Chcę zobaczyć, jak srają w gacie I na grzybkow jad z ziemi schodzą  Na świat przyjść w cieniu Heksagonu To dziś jak powolny zgon Gdy król durniów pożegna się z tronem Będzie 50 milionów... walczących o tron II. MĘCZĄCE MIESIĄCE "Jest .26 rok Auteur ma 50+ W tej piosence rozlicza to, Co czyni jego nieco były już Kraj  niedawnych czasów Bandą przepitych smutasów. Od stycznia do grudnia są po wódce. Ta piosenka daje upust, Wolną rękę jego smutkom  Bezpodstawnie krytykuje lupus Co - według niego - atakuje ciało Jego ludu, które go wychowało.  Te kalumnie są podzielone Na dwanaście małych kolumn Z dwuwierszami z wieloznacznością  Dat lub ostrożnością (Bez wpisania do akt)" Piją w sztok, bo styczeń tuż Zaraz wybuchnie nowy rok Choć ten kraj zmienił się ciut To od wieków to samo wciąż Przeminął rok, przeminął wiek  I dekoracje zmieniły się Lecz wie to najstarszy człek: Nikt tu nie chce nigdzie biec A Styczeń to niebezpieczny czas; Najpierw my wyzwalaliśmy was  A wy nam kibić zwęziliście w pas Pas Uralu, gdzie zarliśmy las. Potem to wy zajęliście nas, To znaczy wyzwoliliście od A na słuczaj, że pójdziemy w las Zbudowaliście o taki płot O Lutym nie pamiętam nawet ja A przecież płynęła zielona krew  Z AK 47, a może sześć, Gdy krzyżyka brak to był ostatni znak A później z dekad chyba trzy Brak odwilży kaloryfery ściął  Mrozem, co stajał w jeden mig Gdy tiarę jeden góral wziął  A potem Marzec, wiosny kres Soixante huit, jeden mniej niż neuf  Akademicki założyli szew Pałkarze, co mieli smak na krew (Bo to raj dla policji był i jest: Na róg im wchodzi suk ze 100 Tylko że wtedy w każdy kąt A teraz tylko w jedną z dzielń) Lecz my eksportowaliśmy krwi zew  Na tygrysy, na Małej Strany brzeg To później, lecz przez granice bieg To kula w płot tu, gdzie zbiegł pół  Lew  Wstyd na świat przyjść w tym cieniu rodła  Gdzie gość w dom to nie Bóg  Gdzie mają krzyż tylko w godle Gdy spragniony chce wejść w próg  (Tu trudno sobie rąk nie pobrudzić Choć, obiecują, że odwilż tuż "A wiosny nie ma, ciągle Grudzień" Każdy uprawia parawan swój)   Więc Kwiecień, czas na ostrzu kosy  Gdy miał przyjść wiek wolności złoty Wyszło jak zwykle: Styczeń patrz  Chłop wrócił do roboty, i za twarz A, i niekontrolowane wzloty  By stał poostrzyć o ojców śmierć I jak zwykle, zamiast pozłoty  Wyszedł im całkiem zimny Lech (Przestrzegają czerwieni maków,  Tradycji, że krew nie piach  Stawiają duży kwantyfikator  Równając wolność z jak chce traf) A Maj? W maju pachnie siarką: Najpierw wziął zabawki Ziuk I dał wycisk, że poszły ciarki Zaciągnął już spłacony dług A potem chęć ucieczki z murów zasadzki Bunt tych, którym skończył się świat  Co mówili po Tłomackiem.  Niektórzy wciąż noszą zżółkły kwiat  I czerwiec: to starcie koziołków  W najbardziej ceglanej z hut I jak w Marcu:; garść fikołków I  szkoła bratania się pod but A potem był ⅓ głos  Lecz głos nie fatygował się I miał rację, choć za włos Wzięła go nie czerwień ale czerń Na świat przyjść w cieniu modlitw  To dziś nie cnota, ale grzech Bo nie z księżyca są czcigodni W tym kraju gdzie króluje czerń  A w lipcu szumi Zielony Las Gdzie runął wielki czarny krzyż (Choć jeszcze długo miał gwiezdny czas  I wciąż nie chce pójść a kysz) To też Wisły cudny czas Gdy w szyk najczerwieńszej z gwiazd Weszła Tuwimowska zieleń (I błękit też, choć raczej dzielił) W sierpniu jest kwestia wyboru: Najpierw to z kolan powstanie Po pięciu latach wreszcie bez nadzoru  (Lecz i tym razem bez zmartwychwstania) A potem krzyczeli "chleb to bytu kawał, Lecz co z igrzyskami po równo?" I wyjątkowo długi karnawał Lecz jak zwykle się skończyło..grudniem A w kwestii Września: był  chłop taki, Co mógł mieć przewóz, lecz wybrał wóz  I te niesforne dzieciaki, Co po niememu nie chciały mówić już I rzecz jasna ni guzika pół  W kupie raźniej i tak dalej Lecz jak przyszło karty wyłożyć na stół Znów się skończyło zawałem Na świat przyjść pod znakiem klęski W kraju tym, gdzie bądź to chciej  Gdzie nie spojrzeć, to remis zwycięski Było 6 milionów... 6 milionów mniej A w październiku głos zabrał Wiesław I dał odetchnąć, lecz jak się  okaże  Zaraz głos dawać przestał A dalej to już patrz Marzec  Temu miesiącowi natura dała: Edukacji kęs, biała tiara,  Co sczerniała, w Wiśle ciało W czarnej sukni, premier z KO... I jeszcze, choć datuje się na Listopad, Bitwa czerwonego z białym  Niby obok,a jednak kłopoty  W Lipcu zażegnane, lecz Wrzesień był dalej A wcześniej, lecz z tej samej serii Kieszonkowy pucz w marnej reżyserii Co się skończył jak zwykle prawie Tylko, że trochę mniej krwawo  I prawie zapomniałem: W 11., ten z Maja cieniem  Ukradł dom, wraz z zadaszeniem Takim trzem, co nań dybali (Wcześniej 1,2,3, go trzymali) I był pokój na pierwszego  (Do 26. No z wyjątkiem Grudnia ostatniego) I mamy Grudzień, ale à rebours Bo na mrok historii wziąłem kurs:  13: wywrót w wersji light I 17: jednak kilka ciał  A na koniec ofiaruję wam  22:z zwykłego powodu:  Higieny narodu, błękitny plan, tak ten sam, Co w lipca skwar, w Galerii Chęć głowę odciął nam  Na świat przyjść w cieniu Mordor To zawsze jest przepis na zgon Jeden  to nic, idą hordą   40 milionów... Więc nie pytaj, kogo bije dzwon    
    • W nowej kuchni w chałupie pod Bieczem Zbych kurczaka szabelką swą siecze i nadziewa na sztych. Uch! Nadzieję ma Zbych, że zwyczajnie to mu się upiecze.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...