Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

już wkrótce zaszklą się kałuże
a mgły przysiądą bielą w trawy
czy jutro wszystko się powtórzy
i ręce znowu będą krwawić

wśród drzew gdzie ścieżki pokręcone
chodzę i składam myśli w głowie
dopadł mnie zatracenia moment
kto rozwiązanie mi podpowie

tu melancholia mokrej trawy
deszczem rozlewa się po drodze
pół duszy anioł mi zostawił
i żałość z którą teraz chodzę



(Wiersz Nr. 2 z cyklu "Momenty")

Opublikowano

Januszu dla mnie pięknie ,

:'...wśród drzew gdzie ścieżki pokręcone
chodzę i składam myśli w głowie
dopadł mnie zatracenia moment
kto rozwiązanie mi podpowie..."

Chciałbym tak jak Ty autorze podpowiedzi , wskazówki , bo życie to nie bajka to wieczne zmaganie , jak nie z jednym to drugim problemem ,,,
A trzecia zwrotka baaardzo wymowna !
Pozdrawiam !
Ja

Opublikowano

Aluno. dziękuję za pierwszy wpis. Bardzo mnie cieszy, że trafiłem wierszem i w Twoje myśli. Ale czyż nie mamy w życiu wszyscy trochę tak samo. Jedni mniej inni węcej. Życzę słonecznego promyka w smutniejszych chwilach. Pozdrawiam serdecznie.
J.

Opublikowano

Grażynko, dziękuję za czytanie i sugestie. Wersy, które Ci zgrzytają są ostatnio u mnie celowe, bo - czy życie jest samą słodką liryką? Czy nie zdarza się, że w tym lub innym pogodnym momencie życia, ono samo przypomina się nieprzyjemnym zgrzytem? Pozdrawiam serdecznie.
J.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Januszu , już tak bardzo(w większości się znamy ) , że czytając wiersze , wiemy wiele o osobie,toteż napisałam jednej z naszych poetek , jeszcze trochę , a będziemy wierszem pisać bloga
A to tak z przymrużeniem oka !
Pozdrówka !
Ja
Opublikowano

Januszu, przede wszystkim chcę zwrócić uwagę na bardzo plastyczny język Twojego wiersza. To duża umiejętność malować czytelnikowi konkretne obrazy, wyłaniając je ze strof, którymi, na dodatek, płynie się lekko, mimo przepełnionego żalem tonu. Wplotłeś go niepostrzeżenie w liryczną ramę, nadając melancholii, jak zdjęciom w sepii, oglądanym z rozrzewnieniem.

Drugie czytanie to już czyste emocje, zgrabnie przeplecione z odpowiadającymi im miejscami zwyczajności, przyrody, która zarazem tworzy tło i stanowi odbicie wewnętrznego stanu peela. Pokręcone ścieżki to bolesna niepewność, spoglądanie z obawą w punkt zbiegu różnych perspektyw, gdzieś tam, daleko... czy zdołam chwycić los w własne ręce? czy znów będą krwawić od niespełnienia, od połowiczności, poczucia pustki, gdy czegoś/kogoś brak?

żałość, która otacza peela i nie daje o sobie zapomnieć odczytuję jako ciągły pęd myśli, nawet, jeśli pozornie przechodzą w "mgły", "rozlewają się" mimochodem... to, co pali gdzieś w środku, to dusza tęskniąca choć cienia emocji, który dałby poczucie jedni.

trudny to czas, gdy jesień otacza zewsząd i nieuchronnie prowadzi w zimę. oby znalazła się choć maleńka nisza, w której pierwiosnki szybko rozwieją rzęsy mgieł. oby dłonie nie krwawiły już, podnosząc je z mokrych traw...


Januszu, czytając Twoje odpowiedzi rezygnuję z drobnej uwagi, jaką miałam zostawić na koniec. Wyjaśniłeś mi wątpliwość, więc pozostawiam serdeczny uśmiech, wdzięcznie za kolejny refleksyjny wiersz spod Twojego pióra.

Pozdrawiam ciepło,
Kinga.

in-h.

Opublikowano

Kingo, dziękuję za Twój komentarz, bo rzadko otrzymuję takie obszerne przekazy odczuć czytelnika. Cieszy mnie to tym bardziej, bo znaczy, że wiersz przeczytałaś z uwagą, co z kolei znaczy, że Cię zatrzymał. A fakt, że czytasz chętnie wersze spod mojego pióra, jak to określasz, cieszy mnie najbardziej. Podrawiam serdecznie.
J.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Januszu , bardzo malownicze ujęcie człowiekostanu pośród kameralnego , wyciszającego krajobrazu ulubionych ścieżek ... Niemniej brakuje trochę płynności w wierszu , na gorąco coś zapodaję , a uwierz - nie lubię ingerować ! To wyłącznie z troski - ten wiersz po drobnych poprawkach może skrzyć się perełką . Niczym rosa złapana w sidła porannego przymrozku ;-) Pozdrawiam , C .
Opublikowano

kiedy późnajesienność zapowiada symptomy nadchodzącej zimy, wtedy dopada nas melancholia, szczególnie po bolesnych doświadczeniach ogarnia strach o jutro... czy "tamten" koszmar się powtórzy? dopada natręctwo myśli i bezradność wobec problemu;
Twój wiersz porusza do bólu i wzrusza - trudno żyć z połową duszy a jednak ...TRZEBA! nieraz musi upłynąć wiele czasu, żeby zabliźniły się rany, nieraz niezamierzone "trącenie" powoduje, że znowu krwawią, ale uwierz, "nic nie może wiecznie trwać"...nawet cierpienie; jak po nawałnicy zza chmur wychodzi słońce tak i w życiu człowieka coś się kończy a coś zaczyna, o ile człowiek zechce "spojrzeć w niebo" :)

serdecznie pozdrawiam Cię, Januszu :)
Krysia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję bardzo, za życzliwe słowo - jest mi miło. Pozdrawiam  @Witalisa ta edycja ma swoją historię;) napisał do mnie pewien Jegomośc -pozdrawiam- żebym zmieniła konkretnie słowo " mym" na " moim" i chciałam, mimo że poszłam ślepo za Jego radą, zachować jeszcze jakieś resztki godności :D @Berenika97 mało tego;) wczoraj dowiedziałam się że można lubić i bałagan i porządek - odnajdywać siebie - i rzeczy - w tych dwóch różnych mikrokosmosach;) Dziękuję za komentarz 
    • Czeremcha   Białe kwiaty kasztanów niczym różane panny w falbankach.   Jak czeremcha drobna – tak białe twarze Ezry Pounda.   Semafory nie te same. Na pierwszym planie ławka.   Tłem czeremcha – przez kontrast, nie przez podobieństwo.   Tu dwie twarze, a za nimi miriady, to drobnizna ażurowa ecru.   To stare panny w ciemnej zieleni, niewydane, bo wydane – odleciały.   Dym za złote nausznice wywiało, czego czeremcha zdaje się   nie zauważać.
    • @iwonaroma To może najwłaściwsza pora na dywagacje filozoficzne, nie tylko poetyckie, więc  sobie na nie pozwolę, dotykając zapewne granic herezji, ale bez takiej woli...   Twoje słowa to formuła konstytutywna wieczności. Dotyczy życia, ale jest obojętna wobec Istnienia - cechy boskiej.   On JEST, czyli istnieje poza naszym rozumieniem czasu i przestrzeni, On generuje nasze istnienie w czasie i przestrzeni, to które potrafimy naukowo dostrzec i próbować mierzyć różnymi parametrami swoistymi.   Nasze przemijanie można nazwać z Jego perspektywy... "grzechem pierworodnym" (znajomo brzmi?) polegającym na oderwaniu naszego bytu od cech boskich i wygenerowaniu rzeczywistości względnej dla Niego, a dla nas bezwzględnej, zwanej entuzjastycznie "prawdziwą" bo... dla nas poznawalną. Stąd pochodzą parametry naszego życia - czas i przestrzeń - z aktu oddzielenia - nazwanego w Księgach symbolicznie  "Wygnaniem z Raju". Stąd też "grzech" i przyczyna naszego przemijania, które nie oznacza jednak - z Jego perspektywy - żadnej zmiany w naszym istnieniu, mimo, że dla nas jest perspektywą śmierci. . Ta koncepcja implikuje naszą (marną) pozycję rozumienia Boga: szukamy poza sobą, a powinniśmy szukać w sobie. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć Istnienia, a jedynie (i aż) parametry "naszego istnienia", nazywanego życiem.  A dlaczego posługujemy się -oczywistym dla nauki - pojęciem czasu i nie potrafimy go wskazać inaczej niż jako funkcję? Dlaczego odbieramy prawomocność naszemu rozumieniu Boga, które także obserwujemy poprzez Jego manifestacje, poddające się również badaniu naukowemu?   Według mnie i bez świętokradztwa, jesteśmy tożsami z Nim nie tylko kodem źródłowym- Jego aktem, ale to ON jest naszym DOMEM. Brzmi "ewangelicznie"? Bo też "Ewangelia" mówi prawdę zarówno o życiu (naszym istnieniu) i o Istnieniu w Bogu, ale formułuje ją językiem człowieka, z jego perspektywy i jego pojęciami, posiłkując się obrazami.   Świętość życia zawiera się w jego (świętym) pochodzeniu oraz udziale w Istnieniu, a boskość wymyka się naszemu rozumieniu i powinna naturalnie rodzić WIARĘ. Misja ofiary IHS jest aktem zjednoczenia nas z Bogiem, za koniecznym dla nas aktem woli, opartym na WIERZE.   Bardzo modne ostatnio, śladem (bardzo chwiejnej nadal) teorii fizyki kwantowej jest formułowanie twierdzeń o "względności naszego funkcjonowania", jego "pozorności" i "umowności". Modne jest pisanie o "stanie powiązania kwantowego zjawisk, całej energii i każdej cząstki materii", a nie słyszę próby połączenia tych twierdzeń naukowych (f.k.) z teologią, co usiłuje (zbyt nieśmiało) formułować u nas jedynie ks. prof. Michał Heller, a dla mnie jest to oczywiste i wynika z przyrodzonego człowiekowi archetypicznej potrzeby szukania prawdy. Dlaczego nikt z teologów nie sięgnie do tej teorii, żeby napisać o "stanie powiązania człowieka z Bogiem"? Przecież to  wiele by nam wytłumaczyło w rozumieniu siebie i sensu naszego życia.   Dla jednych istnieją "prawdy naukowe", dla drugich "prawda o Bogu", a przecież cały czas jest JEDNA PRAWDA. Nazwałem ją Ten Który Jest, a to określenie funkcjonuje przecież w księgach od tysięcy lat! Nie dziwi mnie niestety niechęć dwóch korporacji (naukowej i teologiczno-kapłańskiej) do podania sobie ręki w tym wysiłku, bo jaki mają w tym (korporacyjny) interes? To takie ludzkie, niestety, Iwono, Violu, Wszystkie Poetyckie Dusze.    /dedykuję ateistom do przemyślenia i ku przestrodze/
    • @Marek.zak1 "Licentiae Accipientium" jest równie uprawniona jak "licentia poetica" :-)
    • Wielu wierszy nie rozumiem i w wielu nie widzę żadnego przesłania. To nie znaczy, że wiersz jest o niczym, tylko ja niczego nie widzę, nic do mnie nie trafia, więc zwyczajnie nie komentuję. Pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...