Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Gdzieś tam, coś tam, kiedyś
- zamierzchłe to czasy
a dzisiaj bez weny,
dorobku i klasy
zaczynam od nowa
lecz czy starczy chęci
tego nie dociekam
na razie mnie kręci
by jako przerywnik
wrzucić coś czasami
bo lubię przebywać
między poetami.

Witam serdecznie i pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Każdy poeta miewa czasami
większe lub mniejsze kryzysy twórcze,
więc nie załamuj się tak przerwami,
pozbieraj kartki i nie płacz, kurczę,

bo nikt talentem Cię nie przerasta -
satyryk z Ciebie prima - i basta!

A jeśli można coś podpowiedzieć,
żeby obudzić zaspaną wenę:
wszak mamy konkurs w sam raz dla Ciebie,
skrojony jak na Twoje natchnienie!

Pisz więc satyrę na Org zielony
i wygraj Pary Zarębskiej tomik! ;-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Na satyrę przyjdzie pora
bo okazji nadto zawsze
a niebawem się okaże,
że tematy są ciekawsze.

Ptak nie kala swego gniazda
ja Portalu nie obśmiewam
co najwyżej (patrz) w konkursie
hymn pochwalny o nim śpiewam.

Za Twoją namową wkleiłem konkursową rymowankę
Pozdrawiam serdecznie
HJ
Opublikowano

czytając Twój wierszyk oraz dodane komentarze, powiem tylko:

masz całkowitą rację. gdyby tak być miało,
że człowiek doskonały - któż by pisał z taktem?
więc w krótkiej adnotacji, chcę powiedzieć śmiało:
jest wszystko czego trzeba - prawda w słowach nadto.


natomiast skromność jest cnotą, o ile nie walczy z przekorą ;)

serdecznie pozdrawiam Poetę.
in-h.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



odnośnie słów Oxyvii, przypomniało mi się jeszcze...
kiedyś napisałam taki wierszyk, jednemu koledze po piórze, w podobnych okolicznościach:


harfa i róże, jedwabne nici
igła za igłą kłują sumienie
zamykasz w strofach kawałek życia
co jest ważniejsze - wymóg? pragnienie?

przy wtórze pieśni pamięci echa
sypią odpryski złotej podkowy
o silnym duchu, młodości, grzechach
stylem wymyślnym, zupełnie nowym?

kochasz poezję. znasz mądre słowa
skrzydlatych wersów nie potrzebujesz
głęboko w sercu, w duszy i z głową
ty wiesz najlepiej - piszesz, jak czujesz.


raz jeszcze pozdrawiam. kłaniam się,
in-h.
Opublikowano

Witaj Henryku, cieszę się, że znów mogę czytać twoje rymowanki nawet takie krótkie. Mam nadzieję, że wena szybko wróci i dalej będę się mógł cieszyć twoim piórem.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bywają inne zakątki życia
po których biegam tam i z powrotem
nie oszczędzając sił ani czasu
a na finale oblany potem

łykam powietrze łapane z trudem
zmuszony przysiąść choćby na chwile
a potem dalej, dalej przed siebie
by to co było zostało w tyle

zaś to co nowe, co nie odkryte,
coś co zagadką jest dla ludzkości
chce się odkrywać, poznać, dotykać
jeśli ku temu są możliwości.


Jestem połykaczem czasu, nigdy nie mam go w zapasie.
Serdecznie pozdrawiam
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie prowokuj satyryka
dwuznacznością słowa
bowiem z tego powstać
bardzo wyjątkowa

sytuacja co do, której
z przymrużeniem oka
pióro może przybrać postać
walca albo tłoka.


Jest mi bardzo miło.
Pozdrawiam serdecznie
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.



Przetrwa, bo nawet ta zapomniana
o której mówią – gorszego sortu
wraz z nowym trendem dźwignięta w górę
stanie w szeregu jak do raportu

i ktoś ją weźmie ktoś o niej powie
a treści nada nowe spojrzenie
dlatego nasza lepsza czy gorsza
poezja zawsze jest w dobrej cenie.


Pozdrawiam serdecznie
HJ

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.



Przetrwa, bo nawet ta zapomniana
o której mówią – gorszego sortu
wraz z nowym trendem dźwignięta w górę
stanie w szeregu jak do raportu

i ktoś ją weźmie ktoś o niej powie
a treści nada nowe spojrzenie
dlatego nasza lepsza czy gorsza
poezja zawsze jest w dobrej cenie.


Pozdrawiam serdecznie
HJ



zatem nie ważne są słabsze chwile.
czerpiąc ze słowa, zawsze masz w sobie
wielość spojrzenia. tu się nie mylę -
klucze metafor jeszcze ozdobią

niejednej strofie rytm i wrażenie,
gdy prozę życia zamkniesz w nich ładnie.
co było gorsze, stopi się z cieniem.
myśl ciągle świeża, niemoc gdzieś na dnie!


serdeczności! :)
in-h.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.



Przetrwa, bo nawet ta zapomniana
o której mówią – gorszego sortu
wraz z nowym trendem dźwignięta w górę
stanie w szeregu jak do raportu

i ktoś ją weźmie ktoś o niej powie
a treści nada nowe spojrzenie
dlatego nasza lepsza czy gorsza
poezja zawsze jest w dobrej cenie.


Pozdrawiam serdecznie
HJ



zatem nie ważne są słabsze chwile.
czerpiąc ze słowa, zawsze masz w sobie
wielość spojrzenia. tu się nie mylę -
klucze metafor jeszcze ozdobią

niejednej strofie rytm i wrażenie,
gdy prozę życia zamkniesz w nich ładnie.
co było gorsze, stopi się z cieniem.
myśl ciągle świeża, niemoc gdzieś na dnie!


serdeczności! :)
in-h.

Jak łucznik trafiasz słowem do celu
a każde słowo jak strzała chyża
mimo prędkości omija fałsze
i wszelkie cnoty prawdy przybliża.

Pozdrawiam serdecznie
HJ

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.



Przetrwa, bo nawet ta zapomniana
o której mówią – gorszego sortu
wraz z nowym trendem dźwignięta w górę
stanie w szeregu jak do raportu

i ktoś ją weźmie ktoś o niej powie
a treści nada nowe spojrzenie
dlatego nasza lepsza czy gorsza
poezja zawsze jest w dobrej cenie.


Pozdrawiam serdecznie
HJ



zatem nie ważne są słabsze chwile.
czerpiąc ze słowa, zawsze masz w sobie
wielość spojrzenia. tu się nie mylę -
klucze metafor jeszcze ozdobią

niejednej strofie rytm i wrażenie,
gdy prozę życia zamkniesz w nich ładnie.
co było gorsze, stopi się z cieniem.
myśl ciągle świeża, niemoc gdzieś na dnie!


serdeczności! :)
in-h.

Jak łucznik trafiasz słowem do celu
a każde słowo jak strzała chyża
mimo prędkości omija fałsze
i wszelkie cnoty prawdy przybliża.

Pozdrawiam serdecznie
HJ



miło gawędzić, wierszować miło,
o cnotach prawić zawsze z umiarem.
miejscem dla wiersza ta strona była -
dopowiedzianych naprędce parę

rymów znajduje swego autora
i dalej wiersza życiem już żyją.
dla chyżej strzały zawsze znajdź porę,
poezja nigdy nie jest niczyja.


znów serdecznie pozdrawiam,
in-h.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Doskonałości słów zbieżnych strofy
niejeden szuka choćby w teorii
bowiem praktyka jakby na przekór
zbacza i nie chce po trajektorii

snuć się w przestrzeni by opaść z hukiem
bo jak już spadać to bezszelestnie
gdyż nie potrzebny zgiełk oraz rozgłos
wystarczy jak ktoś cichutko westchnie.

Serdecznie pozdrawiam
HJ



zgadzam się! :)

wystarczy tylko powiedzieć sobie
wszystko możliwe, gdy doskonałość
wybiela myśli. większą ozdobą
jeśli przez życia trud kroczysz śmiało

w tym, co nazwane jest niewzruszenie
chęcią poznania dobra i złego.
rozgłośne krzyki miną jak cienie
cisza poezji przetrwa, Kolego.


raz jeszcze pozdrawiam serdecznie,
in-h.



Przetrwa, bo nawet ta zapomniana
o której mówią – gorszego sortu
wraz z nowym trendem dźwignięta w górę
stanie w szeregu jak do raportu

i ktoś ją weźmie ktoś o niej powie
a treści nada nowe spojrzenie
dlatego nasza lepsza czy gorsza
poezja zawsze jest w dobrej cenie.


Pozdrawiam serdecznie
HJ



zatem nie ważne są słabsze chwile.
czerpiąc ze słowa, zawsze masz w sobie
wielość spojrzenia. tu się nie mylę -
klucze metafor jeszcze ozdobią

niejednej strofie rytm i wrażenie,
gdy prozę życia zamkniesz w nich ładnie.
co było gorsze, stopi się z cieniem.
myśl ciągle świeża, niemoc gdzieś na dnie!


serdeczności! :)
in-h.

Jak łucznik trafiasz słowem do celu
a każde słowo jak strzała chyża
mimo prędkości omija fałsze
i wszelkie cnoty prawdy przybliża.

Pozdrawiam serdecznie
HJ



miło gawędzić, wierszować miło,
o cnotach prawić zawsze z umiarem.
miejscem dla wiersza ta strona była -
dopowiedzianych naprędce parę

rymów znajduje swego autora
i dalej wiersza życiem już żyją.
dla chyżej strzały zawsze znajdź porę,
poezja nigdy nie jest niczyja.


znów serdecznie pozdrawiam,
in-h.

Tak można płynąć nawet w bezwietrzną
porę bo przecież raz dwa się skleci
wiersz, który wydmie płótno a jacht nasz
jak rączy pegaz nad wodę wzleci

i poszybuje nad oceanem
lekkością rymu, sensem metafor,
by w dalszą drogę ruszyć koleją
warunek, że ją puści semafor

a kiedy postój potrwa za długo
jak nic do góry helikopterem
wzleci jak piórko, jak drobny puszek
bo ta poezja jest z charakterem.

Pozdrawiam serdecznie
HJ

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew    czy dziś jeszcze  spalać się trzeba  czy jutro    czy odpowiedź  należy do wszystkich  czy tylko nasza własna   Ja się dziś jeszcze spalam, jutro odpoczynek ;) Pozdrawiam. 
    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE reż. Serge Gainsbourg MINITEL: 6996 (Hier Schiphol Port) Kocham cię tak O, jak w locie ptak! Ja ciebie też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W lędźwie twe  Bo ja Kocham cię Kocham tak O tak, kocham cię! Ja też nie Och, miła ma... Ty to fala,  ja ziemi trud  By, wpłynąć na  brzeg Mych zeschłych ud Więc ja Na spotkanie biegnę ci Kocham Cię Kocham Cię Ja też nie Och, miła ma... W fal odwieczny cień Idę i wchodzę wnet W Twój lepki mrok  Wstrzymuję krok  Ty bijesz o mój szczyt Czubek miłości mej  Idę, by hołd złożyć ci Złożyć perły dżdżu  W dolinie Twych ust A Ty idziesz w mój ślad   - Kocham Cię Kocham Cię O tak, kocham na wznak! Ja też nie Miłośi ciał  zamknięty pas Lecz ląduję i tak  Gdzie twego  łona port Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr Lecz to Ty trzymasz ster  Nachodzi, ziemi fort... Nie! Terra... terr! Terrain ahead, pull up! Przyziemienia spaz.. Je t'aime de pluie Moi non plus Je te kiffe  Même diff... RICHARD 1004 (Tu i tu, i tam) Kochał  pałac tak (Boga palec mniej) Że porwał go żelazny ptak,  W las antycznych ciał... I w ostry historii cień Wbił dziób swój, w ziemi krew Więc wzbił się w dech małpiej mgły W pagonów, tóg werbli rytm  Stary wilk wciąż dzierżył ster,  Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień O konia dam na sławy żer! My też nie Och, ziemio ma... To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie Chcę wpłynąć znów w Victorii dal Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz, By Vox Populi skrył mnie deszcz Osiodłam znów mit krwistych burz... Czy wyjdziesz na spotkanie  mi? Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż, Dam kres swym dniom, by być miłym ci.. Och, miła ma... Na fali twej Ulecieć chcę nawet tam, Gdzie Aerofłot  Wstrzymuje lot Biję w wąwozu szczyt, Lodowej góry Twej  Idę, by hołd złożyć Im I łożyć perły  ciał  Na ołtarz tronu łez O miła ma, zetnę tysiąc brzóz By wpiąć je w dolinę Twych ust Jeśli Ty też nie trafisz w pas W mój kurs i szlak "Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj w tym tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Mu Obiecuję ci Wyssać perły krwi  Z ciebie l ziemi tej, Gdzie pada żelaza deszcz I z najkrwawszej z ziem Wycisnąć choć metr  Stopę... Stop tlen, Skryłem ciało swe W całun błót,w martwy liść Kocham Cię Kocham Cię O daj mi znak Kocham je Leżę tam, gdzie znak... My przez chwilę też tak Miłości ciał zamknięty pas Lecz ląduję i tak Jak te jedwabne drzwi Gdzie mój ostatni port Orczyk ściągam, poziom sto  Lecz ster trzyma On; "Pо правильной дороге. Na верном пути" Sixty , fifty, fort... Nie! Ziemia...ziem! Kur!!! Uniżenia dno (w dur) Wniebowzięcia dreszcz... Pравильнa дорогa. Na верно  Pути..." Wiary dochowałem, ukończyłem lot Wzbiłem się w Majestatat Flot Wstrzymałem dech Wbiłem w wąwozu szczyt Zdradzony świt Góry Kości tej Kur piał (X3) Я люблю тебя, туман. И я. Я сошёл с ума, Я сошёл c телa Я, туман. YFD: 0-911 (Sullied van) Kochał  tak przygody smak (I inshallah też) Że porwał go żelazny ptak W tumult szklanych wież  ... "Yes;  the book and orders were onboard, Quite quiet men, and riot squads  His cutting edge was not stored And  came quite handy down the road; Tak; księgę i przekaz na pokład wziął, Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi, I ostry wzrok, co niejeden róg ściął I był poręczny w zręcznym locie tym; His learning did not go as far As safely getting to the quai:  He only sought to know how to start; The rest, he'll discover on the fly" Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las, Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas: Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot I w szklany sufit  historii się wbić  I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur I Ziemię Zer  zatopić  we krwi  I paszczę przymknąć Ul. Mur By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę  Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc Morskiemu wilkowi odebrać ster, A rufę mu wszedł  morza Hudson cień Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież Tej Sodomy muru, co niesie śmierć. Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się! W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień Uleciałem zburzyć płaczu mur  Rozciałem, gdzie On wezwał mnie   Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel, Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg… Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95 ... Na ołtarzu tronu łez. Brzeg O, mój drogi, powalę tysiąc wież, Aby przywiązać je do doliny twoich ust, Na mojej ścieżce i za mną, „Nie zostawiaj mnie, Nie zostawiaj mnie tutaj, Nie zostawiaj mnie, chcę… Nie zostawiaj mnie, Obiecuję ci, Wyssać perły krwi, Z ciebie i z tej ziemi, Gdzie pada żelazny deszcz, I z najkrwawszych krain, Utrzymać choćby metr, Stopę… Zatrzymać tlen, Ukryłem moje ciało, W całunie z błota, w martwym liściu. Kocham cię, kocham cię Och, daj mi znak Kocham je CHAR 0:  ELEB 1997 (Paparazzo a Pariggio) Tak bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr  (I Charlie'go dryg) Że wyniósł ją żelaza cykl  Ciężkiego niby Mig... Tak dobrze kreślili śmiech (Przecież to nie grzech) Że poniosło ich chyba trzech W pieca miech Tak mocno śpiewali śmierć Że śmierć wniosła eich skład Zejść  I w ich metalu śmieć  Doniosła -126 Wynieśli się w rytm diesla mgły, W Staccato AK-33 Solingen  ostateczny sztych Jak kiedyś ja i ty Czy w szykach togi od chez Dior Czy w czerni Crayon d'Or Czy w logo Revenge of Thor Peu importe: ils sont morts; Wpadł im z rąk życia ster, Kierownica w odcień camembert,  Podkład dla wrażliwych cer, Kredka  marki 0.0  Same diff, they have deferred Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer Czy Rossinanta La Manche Czy Rossinskiego plansz  Liczy się, że są jak Edam ser Ziemia, tu planeta Metal Mars  Tu patria Allah en marche Tu księstwo  Mówisz i Masz Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz Czy podburzone karykatury szkło Czy wzburzenie a la Monroe  Czy mur zburzony Behemotha czcią Non importa, sono senza brio... Czy krwawego bata klan  Czy czarno-biały ilustracji plan Czy arabski z drugiej ręki flan Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn   Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad Och, wskaż mi szlak. Kładę się tam, gdzie jest znak… Ciała miłości zamknięte są Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom Jak te  bramy w jedwabny ton Gdzie mój ostateczny port? Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą” Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do… Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach Głębia pokory (durowych shal) Dreszcz Wniebowzięcia…i strach Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal  Na wiernej ścieżce jak bezpański kot Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot Wzniosłem się w majestacie flot    
    • @LessLove  Piękne ujęte:  "Nie szuka gniazda, a świeci innym" I  "Nigdy się nie spala" - to jest kluczowe w calym wierszu. Dajesz obraz duszy, która płaci za światło innych brakiem swojego odpoczynku, a mimo to się nie wypala.  I to "Od Miłości Pana" na końcu wyjaśnia wszystko.  Dlatego może świecić dalej.    Pozdrawiam serdecznie.
    • czy z każdym  dniem  zmagać się należy    czy lepiej  bez myśli  czasem trochę poleżeć    6.2026 andrew  Sobota, już weekend   
    • co lubisz czytać   słowa które ładnie leżą na języku   czy takie po których nie wiesz gdzie położyć ręce   po czym poznajesz że coś cię dotknęło   po tym że było przyjemnie   czy po tym krótkim dreszczu którego potem udajesz że nie było   nie ma poetów nie ma czytających   jest tylko ciało   albo reaguje albo nie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...