Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

(piosenka)

Pani Biodrowicz.. Biodrowicz .. Biodrowicz
Pani Biodrowicz
nie mieszka w Nairobi
a o niej śni flet puzon i bas
chcę by walczyk francuski
mnie kołysał wśród luster
po parkiecie w duecie z Panią B. choć raz

Pani Biodrowicz
już sam kształt jej ozdobi
pokoiczek biureczko i stół
wcina kebab hot dogi
a na żurek ma rogi
nie zaciągnie na basen żaden koń i wół

Pani Biodrowicz
nie pracuje już w obi
i pieniędzy nie wrzuca do kas.
Tylko tyle wam powiem
że nie robi cokolwiek
pilnuje by kaganek oświaty nie zgasł

Pani Biodrowicz.. Biodrowicz .. Biodrowicz
Pani Biodrowicz
jak siłaczka dziś robi.
A ja chcę jej powiedzieć - psia mać,
że sukcesy nie powiem
najważniejsze jest zdrowie
i w wysiłku codziennie trzeba o nie dbać.

czytając Panią Monikę J. Przybory postanowiłem stworzyć Panią Biodrowicz

Opublikowano

jest wszystko, czego potrzeba piosence kabaretowej, w żartobliwym, lekko prześmiewczym tonie. brakuje tylko dobrej melodii do tekstu. :)

mam jedną drobniutką sugestię, pod koniec pierwszej zwrotki zmieniłabym nieco, na:

chcę by walczyk francuski
mnie kołysał wśród luster
po parkiecie w duecie....

ponieważ przy obecnym zapisie, powinno być ja chcę walczyka francuskiego.
myślę, że byłoby lepiej.

całość podoba mi się, jest humor i przecież ważna myśl na końcu: w zdrowym ciele, zdrowy duch, więc trzeba o nie dbać.

pozdrawiam,
in-h.

Opublikowano

Jacku wyszło ciekawie , złapałeś Przyborę , i to świetnie , a wcale , a wcale nie łatwo !
Gratulacje!Uśmiałam sie ,,i o to chodzi a podkład pod jedną z piosenek Kabaretu Starszych Panow....
www.youtube.com/watch?v=RzYBBpCMQDk
Pozdrawiam!
Hania
+

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski   ,, Jadłem je pełną buzię, ale we śnie ,, Tak rodzą się poeci, fantazja...   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Gdy dopadnie mnie śmierć  czego by nie powiedzieć  niejedynym który odejdzie będę  i w trumnę me zwłoki zapakują  listem poleconym w ziemię wyślą z kodem muzycznym  przy płaczu bliskich  tak po czasie stwierdzę  w trumnie ciężko  nie wiercić się nie wiem czy pozycja niewygodna  ale uwiera  po śmierci męczące czekanie  nim  natłok ziemi trumnę połamie  kiedy wilgoć deszczu  sprawi spróchnienie  wejdą larwy Conicera tibialis  w końcu dla kogoś pożywieniem będę  wznieci się życie  nowe i lepsze  Kości zostaną niczym ram pamięci  zresztą szkielet to dzieło Boga resztę  budujemy sami  ale po co po śmierci masa mięśniowa  brzuszek piwny i tusz wisceralny  troche to banalne  umysł już nie sprawi  figla  nie poplącze rzeczywistości z mirażem  język nie potrzebny o kim plotkować wiercąc się w trumnie samemu  może wrócę we śnie  ale po co  kolejny koszmar  nikomu nie życzę       
    • „Gortatów – dom wakacji” – 6   A za drogą z asfaltu, gdzie czasem leżałem, było sadownictwo, które obserwowałem. Jabłka tam rosły, wiśnie i piękne czereśnie. Jadłem je pełną buzią, ale tylko we śnie!   Bo wszystko było wielkim płotem ogrodzone, a wchodzenie do sadu było zabronione. Ale raz pamiętam, że to się wydarzyło – jakby ogrodnictwo wszystkich zaprosiło.   I zbiegli się ludzie, z piętnastu ich było, do koszyków rwali, co się im trafiło. Ja z wujkami i siostrą też się najedliśmy, jeszcze koszyk owoców babci przynieśliśmy!   Raz tylko tak się stało, nie wiedzieć dlaczego. Może to z życzliwości zarządcy głównego? A może po prostu, z braku tych pilnujących, doszło do haraty ludzi tam mieszkających.   A co do cegielni, często się przyglądałem. Z oddali patrzyłem, nazbyt się nie zbliżałem. Widziałem młode dziewczyny, wózki pchające, z cegłami z gliny w hangary wjeżdżające.   Cegły kładzione do suszenia tam bywały, zanim już wysuszone do pieców trafiały. Dziewuchy je pchały, cegłą naładowane, żelazne wózki na szynach przepychane.   Dziewczęta mnie widziały, często mnie wołały: „Kawalerze, chodź do nas!” – tak ze mną żartowały. Omijałem cegielnię, zawsze gdy pracowały. Nie lubiłem, kiedy się ze mnie wyśmiewały.   Ale po południu, gdy pracę już skończyły, to wózki na szynach wtedy moje już były. I puste wcale nie były ciężkie do pchania, rozpędzania ich mocno i na nie wskakiwania.   Hamulce działały, a szyny długie były, środkiem hali suszarni fajnie mnie woziły. Takich hal tam było, jak dla dziecka od gromu. Moją ta pierwsza była, bo najbliższa przy domu.   Z każdym rokiem te zabawy – takie płytkie raczej – wzrokiem coraz mądrzejszym widziałem inaczej. Rowery naprawiałem i nimi jeździłem. Do ptaków nie strzelałem – domki im robiłem.   Kuzynów przybywało – co rok więcej nas było. Widziałem, jak za mamą im też się tęskniło. Wraz z dorastaniem inaczej to odbierałem, ale wciąż na wakacje jeździć tam chciałem.   – cdn   Leszek Piotr Laskowski. 
    • wełną miękkością swoją otuli przyjemny dotyk co dłonie liże przy którym jedwab z cienkiej koszuli sprawi że ciebie nic nie ugryzie   i choć na zewnątrz ściskają mrozy serce w ciepełku wolne jak sokół letnim wspomnieniem nikt nie uwodzi a ty gotowa Harpia do lotu   Harpia:

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...