Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

[indent]pamięci Ryszarda Rodzika[/indent]

Życie to jest wypełnianie misji
i napełnianie miski - a więc
zaspakajanie potrzeb ciała i duszy.
A że jedni dogadzają ciału
a drudzy duszy - to właśnie jest to -
przekleństwo i wdzięk życia.
Bo pewnym żeby tak raz na zawsze
to można być tylko śmierci
a nie tego co jest czym
(co przekleństwem a co zbawieniem).

2012-05-08

Opublikowano

Witaj WiJa!
Jeżeli ku pamięci , to się nie krytykuje.
Przemyślenie godne zmarłemu.
A w życiu jedyna pewna na tym padole jest śmierć.
Oby godna.
Na pewno zbawieniem.
Pozdrawiam!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


chcąc unieśmiertelnić w pamięci - wbijamy gwoździk do trumny ? ciekawe hohoho...
Ale na szczęście są jeszcze tacy jak (nie przymierzając, ale jak się napraszasz) Ty, dla których najważniejsze jest to, żeby tylko mieć czyste ręce. Pozdrawiam
Opublikowano

Od nonsensów, nawet jeżeli nie byłyby solą życia i tak się nie ucieknie. A co po śmierci, to pewnie jest drugą stroną medalu tego co tutaj z nami. Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak, wiem i pewnie nawet doskonale się rozumiemy, że sława najczęściej jest wprost odwrotnie proporcjonalna do zaangażowania (się) w jej osiągnięcie. A przynajmniej niektórzy mają taki talent, że najlepiej (bo najbardziej) o nich świadczy to, co najgorsze. Ci to więc są dopiero sławni, przynajmniej bardziej niż można zdobyć sławę za zwykłą ludzką przyzwoitość. Ale cóż zrobić, że sława nie chce iść w parze z (pewnie nawet z głupim) honorem, że niektórzy wolą być sobą, niż wybierać jedną z możliwości wielu, byle tylko do sławy. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Genialne dorabiasz ideologię do swojej indolencji z impertynencją. Pewnie nawet możesz uważać, że ktoś umarł po to tylko, żeby się doczekać dedykacji. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





nie - ale doczekał się hieny, która włazi na jego kurhan..................pod postacią pseudopoezji...
Ani Ty znałeś Ryśka (dla Ciebie Ryszarda Rodzika), ani znasz się na poezji. Robisz tylko za psa ogrodnika (który sam nie potrafi, a drugiemu zabrania).
I z miłą chęcią powtórzę Ci jeszcze raz, że rzecz i to oczywista jest w tym, że gdyby ktoś nie umarł, to nie byłoby dedykacji. Zresztą wiersza też by nie było, a przynajmniej mało komu za życia stawia się pomniki. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dla Ciebie to normalne, że kiedy już Ci brakuje rzeczowych argumentów w obronie swoich maniakalnych teorii i wyobrażeń (uprzedzeń), to oczywiste że posuwasz się do coraz wykwintniejszych inwektyw. Można Ci tylko pogratulować, a bo to pierwszy raz (puszczają Ci nerwiki, że też coś może być nie po Twojej myśli). Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




masz wyobraźnię do fantazji i budowania (stanu nerwów-uprzedzeń )..........................co nie idzie w parze w pisaniem, za to idealnie kompunuje się w nadpobudliwości...................gdyż z uporem maniaka zawsze masz więcej do powiedzenia pod niż w tekście, co ukazuje tylko prymitywnbe i narcystyczne natroje histrionika tupającego zawsze niezadowoleniem na bazie "pokrzywdzonego dziecka"................przypisując frustrację wszystkim, tylko nie sobie, co jest naturalne dla grafamanów...

Specjalizujesz się jeszcze w jednym, w odwracaniu kota ogonem, pewnie dlatego że to najłatwiej, a przynajmniej nie musisz się napracować, czyli wydobyć coś/tyle z siebie, żeby to zarazem było Twoje (Twojego pomysłu), jak i wartościowe. Reasumując, jesteś wręcz mistrzem w przeinaczaniu faktów, głównie innym przypisując swoje wady i (kulturalno-kulturowe) ograniczenia. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





wijuś - i kto to mówi.............................już sam fakt twojego istnienia jest dość wyraźnym nietaktem, a......................"pisanie" i "riposty" obrazowują tylko posiadanie cegieł zamiast jaj...


ale wszystko w imię samospełniającej się..............................grafomanii

Już Ci nie wystarczają inwektywy, już tykasz się nawet mojego dobrego imienia, byle tylko poczuć się lepszym. Ale wiedz, że dla Ciebie jestem tylko i wyłącznie WiJa. I proszę, nie buduj się na umniejszaniu innych, tylko na pokonywaniu własnych wad i słabości. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Już nie wyciągaj błędnych wniosków, albo nie dorabiaj ideologii do tego, co powiedziałeś i co ja powiedziałem. Bo wiesz dobrze (z korespondencji na privie), że odpowiada mi i to bardzo, choćby i Twoja najniższa, czyli najbardziej negatywna [bo mam swoją teorię na temat Twojej fachowości] ocena moich wierszy, ale nie podoba mi się Twój sposób (najkrócej mówiąc - chamski) uzasadnienia niskiej oceny. No i o czym niewiadomym tu jeszcze mówić. Pozdrawiam

P.S.
Gdyby ktoś chciał wiedzieć, jaka jest ta moja teoria, to zawiera się ona w tym stwierdzeniu, że im bardziej negatywnie ktoś (żeby tylko jeden Mithotyn) ocenia wiersz i im bardziej krwistymi częstuje mnie epitetami/inwektywami, to widocznie tym lepiej (nie tylko dla mnie) jest z moją twórczością (która tym samym, komuś spokojnie żyć nie daje). Jeszcze raz pozdrawiam
Opublikowano

Ależ mi przykro, Pana Ryszarda miałem okazję poznać 3 lata temu na audycji, "każdy rodzi się poetą" w radio Alfa. I nawet ze względu na późną porę zawoziłem go do Wieliczki. Przesympatyczny człowiek pełen pasji.

Wija rozumiem chęć napisania wiersza, ale ja bym się bał pisać o kimś ważnym w tak bezmyślny sposób, ale może to jest twoja droga życia, którą ty podążasz, więc podążaj tylko czasem zwróć uwagę, że przez przypadek komuś się może zrobić żal, że czyta wiersz o kimś kogo szanował a sam tekst jest niewspółmierny...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ależ oczywiście, nie ma obowiązku czytania wszystkiego od początku do końca. Najlepiej jest wtedy, kiedy nikt i nic nikogo do niczego nie zmusza. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ty samego siebie nie rozumiesz, bo zawiść odbiera Ci rozum, a usiłujesz przesądzać o czyichś odczuciach. Jedyny żal jaki tu jest (oczywiście obok/oprócz postękiwań Mithotyna), to jest Twój żal, Twoje ubolewanie, że Twoje współmierne (do Ciebie i Twoich życzeń) wiersze i komentarze nie umywają się do mojej twórczości. No i to, że Ty się w zmyślny sposób boisz, pewnie nawet swojego cienia, nie oznacza że inni muszą to pochwalać, czy (nie daj Boże) zachowywać się tak samo. Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...