Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 230
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hmm... troszkę przypomina SDM, ale tak naprawdę nie wiem... nie wiem!

:))

haha, świetnie... nie zawiodłaś mnie, bo blues o czwartej nad ranem już tutaj gościł... w nagrodę, za solidną muzyczną wiedzę... zjawiskowo-nieziemska Lily...

www.youtube.com/watch?v=JbeMw7D2Y7Y&feature=related
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



dziewczyna z perłą... Desplota... znakomita ścieżka... a teraz opera w Sydney... i coś już nie nowego, ale ho ho.
Była wersja dawniejsza, nie koncertowa i się nagle skończyła... ale jednak...

www.youtube.com/watch?v=1PZppvsO1-I


i całkiem na dobranoc...kołysanka-nawijanka... ale można się przynajmniej dowiedzieć, że za siedmioma górami, za siedmioma miastami, mieszka piękna księżniczka... Siedmiu Sosen i... czeka :)


www.youtube.com/watch?v=tpt2nsVjJAE
Opublikowano

Trudno teraz o prawdziwego aniołka, chociaż święta tuż, tuż, a kto szuka, ten znajdzie, jak mawia pismo święte... :)

Niewinny aniołek z anielskim głosem... :) Ale wstawaj już... kto śpi zbyt obficie, skraca sobie znacznie... życie :)

www.youtube.com/watch?v=5RbSXxwiYMY

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A żebyś wiedział! :))

www.youtube.com/watch?v=ppu_baAnYr4

padam z nóg. dobranoc :)


hm, Antoninie nie było wcale do śmiechu... chyba też z nóg pada :)
Na padanie z nóg trzeba szybko zaaplikować średnio-ciężką rąbankę, by można było znieść potem tę prawdziwą rąbankę :)

also:

www.youtube.com/watch?v=y8axhCN4axI
Opublikowano

Dorotko, oderwij się na chwilkę od niedzielnego rosołku i zobacz co tutaj dla Ciebie wyszarpnąłem z trzewi muzycznego molocha internetowego... haha :)

www.youtube.com/watch?v=8bU5C5hfdXM&feature=related

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zatem wracaj do rzeczywistości... wierzymy Ci... tik-tak, tik-tak... czas jest naszym - oprócz człowieka - największym wrogiem... ale nie zawsze. My tutaj wszyscy jesteśmy na muzycznym koksie, ale Cyndy, która teraz zaśpiewa specjalnie dla Ciebie, jest chyba na prawdziwym koksie... haha :)

www.youtube.com/watch?v=SlykYu5QOkM
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zatem wracaj do rzeczywistości... wierzymy Ci... tik-tak, tik-tak... czas jest naszym - oprócz człowieka - największym wrogiem... ale nie zawsze. My tutaj wszyscy jesteśmy na muzycznym koksie, ale Cyndy, która teraz zaśpiewa specjalnie dla Ciebie, jest chyba na prawdziwym koksie... haha :)

www.youtube.com/watch?v=SlykYu5QOkM

Mam to tej piosenki sentyment szczególny - tym bardziej dziękuję! W rewanżu załącznik, który właśnie wyniósł mój słuch na bezbrzeża zachwytu!

www.youtube.com/watch?v=GS_gumNLHhM

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       

      Maniuś

       

      Urodziłem się tuż po pierwszej wojnie światowej w Poniatach – rodzinnym gnieździe Poniatowskich herbu Ciołek. Dzisiaj, kiedy nie ma mnie już na tym świecie od niemal czterdziestu lat, moja wnuczka może łatwo sprawdzić w internecie i przeczytać mądrości, że to wcale „nie z tych” Poniatowskich. Ale jak to nie z tych? Skoro z Poniatowskich herbu Ciołek, to przecież, że z tych! Ziemia Zakroczymska była w czasach szlacheckich ważnym ośrodkiem, miejscem kontaktów z władzami królewskimi. Było tam wielu królewskich urzędników.

       

      Jako malec zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. A gdy podrosłem, „zostałem” mieszczaninem i robotnikiem. Czasy powojenne były łaskawsze dla chłopów i ludzi pracy. Wtedy niechętnie mówiło się głośno o tym, że przodkowie mieli jakiś herb albo walczyli w narodowych powstaniach. Takie tajemnice lepiej było trzymać w domu.

       

      Gdy byłem jeszcze chłopcem, przenieśliśmy się ze wsi do miasta. Położone było nad piękną, szeroką rzeką, która swoje źródło miała daleko na Kresach. Zamieszkaliśmy na terenach podmiejskich. Ich urok polegał na tym, że na niewielkim kawałku ziemi można było prowadzić własne, tycie gospodarstwo.

       

      Mieliśmy tam wszystko: trochę pola, konie, krowy, owce, kury, indyki i kaczki. Mama i tata nie opływali w luksusy, ale byliśmy samowystarczalni. Żyliśmy z płodów ziemi i z tego, co sami wyhodowaliśmy. Tatuś dodatkowo zarabiał na handlu końmi, a mamusia wkładała całe serce i czas w hodowlę drobiu. To był nasz bezpieczny świat.

       

      Do szkoły nawet lubiłem chodzić. Najbardziej ciekawiła mnie historia oraz polska literatura. Często jednak wygrywało we mnie zwykłe, chłopięce lenistwo. Zdarzało mi się rzucić tornister za przydrożny płot i uciec z kolegami z klasy na wagary. Mówiło się wtedy, że bumelujemy. Całe dnie spędzaliśmy na kąpielach w rzece i zabawie w gęstym lesie.

       

      Mimo tych ucieczek, sporo ze szkoły zapamiętałem na całe życie. Miałem dobrą pamięć do wierszy i piosenek. Uwielbiałem recytować „Powrót taty” Mickiewicza albo bajkę „O Janku, co psom szył buty”. W dorosłym życiu chętnie śpiewałem stare melodie: „Jarzębinę czerwoną”, „W pielgrzymiej szacie”, „Malowany wózek” czy "Czarną morową".

       

      W głębi duszy byłem jednak samotnikiem. Największą radość sprawiało mi... siedzenie na dachu przydomowej szopy. Mogłem tam spędzać godziny, wpatrując się w niebo i obserwując krążące nad domem gołębie.

      Wszystko zmieniło się, kiedy poznałem Klarę. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i od tamtej pory staliśmy się już na zawsze niemal nierozłączni.

       

      Edytowane przez Poet Ka
      wstawienie ilustracji (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...