Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jak delikatna harfy struna fałszywym dźwiękiem uderzona
Cierpi dysonans i rozterki, pięknej melodii nie wykona...
Wrażliwa dusza takoż boli, gdy błądzi w myślach zagubiona
Kto pancerz nosi nie zrozumie, co tak rani, czym cierpi ona.

Naiwna i głupia, swą wiarą w poczciwość zawiedzie się srodze ?
Ufając bez granic, trafi bratnią duszę, która w lot zrozumie ?
Czy z niepokoju i w drżeniu lęku, puści złych fantazji wodze?
Czy myśląc jednako, wrażliwości dwoje sedno pojąć umie?

Delikatności jej potrzeba, dobrego słowa, wsparcia uśmiech,
Ciepłego spojrzenia i czułości leciutkiej, tak mimochodem....
Podrzuconej; ust oddechu, który otuli balsamem oddech...
Niepokój oddali dręczący, a serce uspokoi miodem.

Zewnętrzna dzikość to siła emocji, motyla skrywająca,
Co dzień życia mając tylko, nie dba jutra, leci w słońca radość.
Rozumiejąc wartość chwili jednej, która w myśli nie ma końca....
Co da kolorów życiu, a marzeniom odbierze beznadziejność.

Opublikowano

Emm, nie potrafię posługiwać się takim językiem, dlatego niewiele mogę powiedzieć na ten temat, chociaż udało mi się wyczytać tu wiele ciepła o tych rozterkach, zapisanych wręcz homeryckimi porównaniami (pierwsza strofa)
I przy niej się zatrzymam, ale powiem o formie.
Jeśli mam choć trochę poczucia rytmu, to po wyrzuceniu z czwartego wersu "ją" - masz idealny osiemnastozgłoskowiec ze średniówką 9/9 (wciąż mówię o pierwszej zwrotce)
W pozostałych ten rytm mi ucieka, ale ja tak do końca nie znam się na tym i nie wiem jaki był Twój zamiar.
Jeśli jednak poszłam dobrym tropem, to może warto się skusić o dopracowanie pozostałych?
Gratuluję.
Pozdrawiam serdecznie, Grażyna.
:)

Opublikowano

Grażynko, bardzo dziękuję za sugestie. nie patrzyłam na ten wiersz pod tym kątem.
9/9 faktycznie idealne tylko w pierwszej zwrotce, potem mimo zachowania 18-sto zgłoskowca rytm się zmienia. w temacie wierszy jestem kompletną nowicjuszką, żeby nie powiedzieć ignorantką...jak pewnie wielu szaro-zielonych myślałam, że wystarczy rym..., a i on czasem wcale w wierszu niepotrzebny. mój styl jest chaotyczny, a tematy z różnej beczki.
trafiłam tu przypadkowo i tak mi się spodobało, że zostaję, bywam i wtrącam swoje 3 grosze.
takim pisaniem zajmuję się od niedawna, najwyżej rok, pod wpływem, emocji, przeżyć obserwacji. akurat ten wiersz był moim pierwszym, inne - jak teraz widzę bardzo słabe rymowanki, jeden napisałam w takim rymowanym rytmie , że zęby bolą od czytania:) i chce się maszerować:)), może nawet go tu dam nie zmieniając i poddam się krytyce:), pewnie niejeden mój bubel jeszcze będzie można tu trafić, poddaję się pokornie konstruktywnej ocenie, dzięki za czas i pozdrawiam:)

Opublikowano

Archaiczny styl i forma wiersza - palą treść na panewce. Idea - sama mądrość, ale właśnie... Nie zostaje nam nic do "dopowiedzenia", nie ma tajemnicy, jakiej poszukuję w poezji. Forma "w lot" chyba - rozdzielnie?

Pozdrawiam, Emmo,

Para:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oczywiście "w lot" osobno- to przez nieuwagę, co do treści- co kto woli, taki miałam zamiar i tak napisałam. sama widzę teraz niedociągnięcia i co nieco bym lekko poprawiła, oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale wolę merytoryczną krytykę, lub "się podoba", "się nie podoba", każdy szuka w życiu czegoś innego. nie było moim zamiarem w tym wierszu stawianie zagadek czytającemu tylko przedstawienie pewnych rozterek wprost, właśnie w ten sposób. trochę romantyczny, trochę archaiczny- nie podoba się?- to mnie nie zasmuca:) jest demokracja we wszystkim.
jeśli już poruszamy temat podobania, to ja nie gustuję absolutnie w wierszach w których: co poeta miał na myśli: "a cholera go wie", czytając niektóre można pomyśleć, że piszący "najarał" się zioła i rano sam nie wie o co mu chodziło. jestem tu od niedawna, ale widzę kółko wzajemnej adoracji...., nie pretenduję do miana poetki, ale póki co jeszcze tu pobędę. pozwolę sobie jeszcze na taką dygresję: była w tv reklama, bodaj samochodu, ale nie w tym rzecz. Jest pokazana para, która zwiedza awangardową wystawę i w końcu podchodzi do wieszaka przy którym jest grupka ludzi zachwycających się formą, pomysłem, wizją artysty, itd..., a to był tylko wieszak na którym wisiała ich garderoba. skojarzyło mi się jeszcze: "król jest nagi", wiem ,że teraz pojechałam ostro, ale do nikogo personalnie, to moja ogólna refleksja po zaledwie 2-wu miesięcznym tu pobycie..
pisząc powyższe, zdaję sobie sprawę , ze wsadzam kij i "się narażam" ale trudno.
urażonych przepraszam:)
Opublikowano

Emmo,

nie narażasz się. Ani ja ani Grażka nie piszemy wierszy w stylu: "co poeta miał w żołądku, to mu wyszło". Poczytaj, z kim polemizujesz. Nie proszę, byś zaczytywała się w moich wierszach. Toż by dopiero była bufonada... Broń Boże. Ale na kilka sobie (nawet te ostatnie, w "czytelni") spójrz. Bardzo rzadko uprawiam awangardową, eliptyczną, odartą z poetyki formę. Trzeba wiedzieć, z kim się rozmawia. Dobrze, i wybacz, wklejam Ci mój ostatni klasyczny z "W". Zobacz: Czy to bełkotliwa awangarda, której nie rozumiesz?

Bezciebie

kiedy się już nie żyje, nie schyla się po strumienie,
nie nazywa przedmiotów i nie szuka w atlasach,
jest lekko. na razie to bezciebie nawet jako – tako.

bardziej po północy przyjdą egipskie.
wystraszę je chrapaniem. na poduszkę spadnie kropla,
nie ślina i nie łza. zgłoska, otwartaaaaaaa.

ktoś zapyta, co mi się śniło. odpowiem, że nie wiem.
i nie skłamię. nie wiem, czym jesteś. blaskiem czy błyskiem.
we mnie.

Pozdrawiam, jak najbardziej tradycyjnie rymująca

Para:)

Opublikowano

Moja Droga Anno:), oj za dużo tu chyba czytasz i zapominasz..., wiem z kim rozmawiam, bo tu akurat mało z kim "rozmawiam" i komentuję (na to czuję się jeszcze w temacie za słaba, odzywam się zazwyczaj jak mi się podoba), jesteś jedną z nielicznych nad której pisaniem z przyjemnością się pochylam, próbuję rozumieć, komentuję....przecież to ja "pojechałam Ci Sośnicką" pod tym wierszem, który mi przytaczasz... przed chwilą w innym miejscu poczytałam sobie twój wiersz i naprawdę mnie zachwycił ale Wasza (czyli Twoja i oponentów) polemika mnie zniesmaczyła, teraz mam mało czasu ale wrócę pod ten wiersz i dorzucę 3 grosze.... Jak mi się czyjeś pisanie podoba, zaglądam do jego historii, nie bazuję tylko na czytaniu aktualności...
a moja wypowiedź nie dotyczyła Ciebie, ani Grażynki, ani Oxi, ani paru innych, których pisanie czytam z przyjemnością, więc już wiem z KIM rozmawiam, poprzedni komentarz dotyczy mojego ogólnego odczucia na tych forach.... Jesteśmy ludźmi, niestety albo "stety"o podobnej konstrukcji, lubimy być chwaleni, gorzej z ganieniem, ale jak krytyka smacznie podana- da się przełknąć- bynajmniej dla mnie. w moim pisaniu jest chaos i nieumiejętność, nie wiem czy wyniosę stąd nauki, piszę bardzo krótko, tu jestem jeszcze krócej, ale z przyjemnością. może dopadło mnie coś w rodzaju (parafrazując) : " pisać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej (...)czasami człowiek musi, inaczej się udusi.. uffff":),
pozdrawiam z uśmiechem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dziesięć mil za Arkham wszedłem na szlak wiodący Skrajem klifu nad plażą Boynton z wyliczeniem, Że wieczorem stanę z ostatnim dnia promieniem Na szczycie nad Innsmouth w dolinie górującym.   Na morzu odpływający żagiel widziałem, Biały tak, jak starożytne wiatry bielić mogą, Lecz tchnący jakąś przepowiednią złowrogą, Więc mu nie pomachałem, ani nie wołałem.   Żagle z Innsmouth! przeminionej sławy wspomnienie, Z czasów dawnych. Lecz noc nadchodzi szybkim krokiem. By móc spojrzeć na odległe miasto przed zmrokiem, Jak to często robię, wspinam się na wzniesienie. Iglice i dachy są  - lecz spójrz! W ciemnej dali Uliczki toną, żadne światło się nie pali!   I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VIII): Ten miles from Arkham I had struck the trail That rides the cliff-edge over Boynton Beach, And hoped that just at sunset I could reach The crest that looks on Innsmouth in the vale.   Far out at sea was a retreating sail, White as hard years of ancient winds could bleach, But evil with some portent beyond speech, So that I did not wave my hand or hail.   Sails out of Innsmouth! echoing old renown Of long-dead times. But now a too-swift night Is closing in, and I have reached the height Whence I so often scan the distant town. The spires and roofs are there—but look! The gloom Sinks on dark lanes, as lightless as the tomb!
    • @bronmus45 A gdzie umieścić! Dzięki !!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Gdy wyrwą nas z uścisku dusz   Pamiętaj...   Te czarne noce i dnie Gdyś myślała,że w śnie Odejdziesz,bez śladu   Tę chwilę,gdy zalało gwieździstym światłem A tyś do ziemi kładłaś się raptem   Tą rękę silną na ramieniu Co pochwyciła byś w cieniu Nie spoczęła na wieki   Ten czas gdy było "mogę" Gdy było "chcę" Ten moment,gdy dzień był dniem   A noc,tylko przyćmionym słońcem  Tylko,anomalią kuli gorejącej   Gdy serce przy sercu jednym rytmem biło A Życie mieczy stalowych nie ostrzyło Na szyję człowieczeństwa   Dzisiaj,gdy czasy tak niepewne   Pamiętaj...         
    • @Maciej Szwengielski @Maciej SzwengielskiPisząc retorycznie "gdzie był Bóg" miałem na myśli "dlaczego nic nie zrobił", to chyba oczywiste. A Pan mi pisze, że "cierpiał razem z nim". Ale prosiłbym, by mnie Pan traktował poważniej. Nie jestem dzieckiem, OK? Bo skąd Pan wie, że ten Pan Bóg kilkanaście lat temu cierpiał razem z Andrzejem? Widział go Pan, napisał to Panu? A może w TV Republika mówili? nie, Pan tworzy, to taka konfabulacja na jawie.  Nawet, gdyby obaj jednocześnie cierpieli (Andrzej fizycznie, Bóg jakoś bosko), to dlaczego mu nie pomógł? I to już nie jest moja retoryka. "Bóg jest miłością", tak nas księża katoliccy uczą. Zatem  na przykładzie tragedii szwagra twierdzę: TO SĄ KPINY Z MIŁOŚCI. I proponuję to sobie zapisać i przyjąć jako pewnik. Bo widzę, że z tymi sprawami Pan sobie nie daje rady. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...