Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Szachrajko:

Tiutiu się należało. Nigdy nie chwaliłam tekstów, które na to nie zasłużyły. I przyznałam się publicznie, że nie komentowałam kiepskich tekstów. Styl Twojego głosu w tej dyskusji jest mi obcy, bo jest w nim złośliwość. Nie mam zamiaru "debiutować" de novo! Bo dlaczego niby miałabym?
Twój głos w dyskusji się pięknie prezentuje: O, tak się nie komentujmy!
Nie wniosłaś nic do dyskusji poza paskudną ironią, ale dobrze, bo masz do tego prawo! Prezentujesz swój poziom.
Paraobciążenia? - złośliwość wobec nicku, to nie mój styl.
Przypominam: Nie o mnie tu rozmawiamy, ...

Paracieplutko,

Para:)

  • Odpowiedzi 63
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Maćku,

nie chodzi o to, by komuś "mieszać w wierszach", choć po wklejeniu tekstu do Warsztatu - liczymy na "pomoc", konstruktywną radę... Czyż nie???
Ale komentujmy teksty, na miłość... bo się forum deformuje. Ty nie skomentujesz miernoty, ktoś skomentuje, że "śliczny" i mamy, co mamy!
Komentujmy nawzajem wszystkie teksty! Przecież wyraźnie o tym piszę: Nie tylko te, które są dobre.

Ufff, już chyba nie mam siły tłumaczyć!

Pozdrawiam,

Para:)

Opublikowano

Ciężko być na etacie ciągłego "konstruktywnego" krytyka - to po pewnym czasie męczy i nudzi. Zresztą już wspominane było, że czasem spędzi się 45 minut nad komentarzem, potem dostanie się odpis "dzięki" i tyle.
Gorzej z niereformowanymi co się gnieżdżą w tym nieszczęsnym dziale Zet, tym zimny prysznic jest potrzebny. A i tak teraz jest tutaj wszystko robione w atłasowych rękawiczkach. Szkoda, że grafomanów są legiony, a dobrych krytyków można na palcach policzyć.

Opublikowano

Trudno być ciągle na etacie "konstruktywnego krytyka" - prawda. To zajęcie bywa niewdzięczne.

Zarazem - nie jestem zawodowym krytykiem, mało, nie jestem polonistą nawet, więc wobec samej siebie mam podejrzenia o grafomańskie komentarze. Łatwo narazić się na zarzut braku kompetencji, co bywa wykorzystywane w dyskusjach. Poezja to nie matematyka, niestety. Próbować ulepszać jednak warto. Samych siebie też. Pozdrawiam. E.

Opublikowano
"Szkoda, że grafomanów są legiony, a dobrych krytyków można na palcach policzyć."


I to zdanie wybieram jako "złotą myśl" tego wątku. Tak jest, Michale.

Dzięki, że zabrałeś głos w dyskusji. Jest tak, że boimy się "odwetowców", chcemy unikać kłótni na forum. Rozumiem to. Wiem, że jesteśmy tu wszyscy wrażliwi, choć nie wszyscy "delikatni".
Wszystko trzeba w sobie połączyć ale może także poduczyć się. CO OCENIAĆ W WIERSZU...

Mam wrażenie, że użytkownicy forum nie mają "narzędzi" do analizy, zatem i krytyki wiersza. Ot, co.

Para:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Użytkownicy forum to w większości zwykli zjadacze chleba, mniemam że z dobrym sercem i grzecznością, ale można sądzić z Twoich dywagacji że to literaccy ciemniacy, bez "narzędzi" i pewnie tak jest.
Nie wiem, ale mi się już odechciewa komentowania kogokolwiek jak tu czytam :) Rozumiem że Anna Para i paru innych wymienionych wyżej uznanych twórców ma takie "narzędzia" bo ja ich na przykład nie mam. Bez sensu ta dyskusja się robi wg mnie.
Opublikowano

Elu Ale,

wierz mi, że często nawet polonista ma problem, jak skomentować naprawdę kiepski wiersz. Bo trzeba by napisać szczerą prawdę, tak, żeby nie urazić autora. Szuka się więc eufemizmów, parafrazy, kluczy się, żeby wytłumaczyć... A to zajmuje sporo czasu. Jak mówi Michał, napracujesz się nad recenzją, wskażesz błędy, a potem ktoś Ci odpisuje: A ja wolę częstochowę, bo jestem religijną osobą, i wtedy... ręce opadają. Cóż, forum jest dla wszystkich. Ale już wiem, że nie będę się rozpisywać: popraw to a tamto, ponieważ... Nie. Napiszę po prostu: "To słaby tekst...."
Z tego właśnie powodu zrezygnowałam z omawiania słabych tekstów.

Elu, nie jesteś polonistką? Myślałam, że jesteś. W takim razie jesteś porządnie wykształconą "niepolonistką" i masz doskonalą umiejętność pisania "po polsku".
Gratuluję, pozdrawiam, i dziękuję pięknie za mądre i konstruktywne wnioski w rozmowie.

Opublikowano

Popsutku,

Użytkownicy forum to w większości zwykli zjadacze chleba, mniemam że z dobrym sercem i grzecznością, ale można sądzić z Twoich dywagacji że to literaccy ciemniacy, bez "narzędzi" i pewnie tak jest.
Nie wiem, ale mi się już odechciewa komentowania kogokolwiek jak tu czytam :) Rozumiem że Anna Para i paru innych wymienionych wyżej uznanych twórców ma takie "narzędzia" bo ja ich na przykład nie mam. Bez sensu ta dyskusja się robi wg mnie.



Tak. LUDZIE - UMIEM INTERPRETOWAĆ WIERSZ!!!

Obciach, prawda? I nauczyłam się, jakie kryteria stosować do oceny tekstu literackiego i w dodatku mam na to papiery i publikacje!!!

Obciach, jak jasna choleraaaaaaa!

Co Ty, poeto, wypisujesz? Jak możesz? Masz pióro, to tutaj nie jest do Ciebie. Dyskusja Cię nie dotyczy, daj sobie spokój! Nie ekscytuj się. BEZ SENSU? Odejdź. Nie bierz udziału. Dziękuję za dotychczasowy udział w dyskusji.

Para:)

Opublikowano

Egzegeto,

jaki miły i mądry głos w dyskusji! Dzięki piękne. Wynika z niego, że Egzegeta "rozpoznał", kto dobrze pisze, potem - wziął sobie do serca ich komentarze, po czym wykorzystał je dla kształtowania poziomu wierszy... No, proszę. Można. Ale trzeba chcieć się uczyć, doskonalić, rozwijać.
Dziękuję, Egzegeto.

Para:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


:)
Nie ekscytuję się - próbuję wyłowić cel tej dyskusji. Jedynym rozwiązaniem jest chyba wprowadzenie odpłatności za korzystanie z portalu. Niech będzie PROFESJONALNY :) Póki co jest regulamin. I tyle :))) Reszta to bicie tzw. piany.
Opublikowano

ja do kiepskiego autora (jeżeli hurtowo produkuje żenujące teksty, to nie jest, wbrew pozorom określenie ad personam) wybieram się z reguły dwa razy, potem już mi się nie chce, bo i wiersz znów właściwie ten sam (w 3/4 przypadków serio nie rozróżniam poszczególnych utworów) i reakcja autora ta sama, bez względu na to, czy pokusiłem się o quasimerytoryczny komentarz (to niestety najwyższy osiągalny przeze mnie poziom), czy też spocząłem na złośliwości. w niektórych przypadkach jestem (czy raczej - byłem, bo już się w to nie pakuję) odosobniony w swoich ocenach i chociaż dopuszczam możliwość, że nieświadomie trwam w grzechu i ogromnie się mylę, to zapewniam, że na naszym forum właściwie każdy, włącznie z niżej podpisanym, produkuje od czasu do czasu (chociaż procentowo ustaliłbym to w stosunku 75 do 25 na niekorzyść i nie sądzę, żeby to była gruba przesada) beznadziejne gnioty, które i tak witane są z aplauzem, którego pozazdrościć by mogli naprawdę uznani autorzy, co również skutkuje u mnie efektem wycofania, bo ileż można wychodzić na zoilowatego frustrata? a tak publika ma idola, idol oddanych fanów, a ja mnóstwo uciechy z czytania komentarzy na równie merytorycznym poziomie, co chwalony tekst. z czystym sumieniem można by je skopiować spod jednego wiersza i dalej już wklejać pod każdy kolejny. zapewniam, że ani ja ani nikt inny nie zorientuje się, że komentarze te same, a tekst zupełnie inny (tym bardziej, że niektórzy piszą swoje komentarze najwyraźniej na podstawie wcześniejszych komentarzy, nie na podstawie tekstu). i to właśnie jest symptomatyczne dla ogółu wypowiedzi, nie zaś nie do końca (lub zupełnie) konstruktywna krytyka. tej przynajmniej zdarza się mówić prawdę.

drogie koleżanki i koledzy
gdy ja trafiłem na to forum, było już podobno w fazie schyłkowej (pozostaje żałować, że tak późno), z mnóstwem awantur, manipulacji i kółeczkami TWA (chociaż przyznaję, że łatwo wpaść w tę pułapkę nieświadomie, zwłaszcza gdy się lubi autora, który na dodatek nie schodzi poniżej pewnego poziomu, jednocześnie zapewniam, że to całkowicie uleczalne) ale i tak trafiały się tutaj ciekawe dyskusje, świetne teksty i ogromnie utalentowani ludzie. i nawet jeśli komentarze niekoniecznie były merytoryczne, to przynajmniej nie były pisane przez kalkę, a i reakcje na krytykę były, cóż...powiedzmy, że tylko nieliczni potrafią kochać swoje dzieła z klasą i wdziękiem, o wyciąganiu z niej (krytyki) wniosków nie wspomniawszy.
ach i jeszcze jedna uwaga: pod ostrzałem jest nieustannie zetka, co poniekąd zrozumiałe, ale też było tak zawsze, tylko, że dział dla początkujących nie różni się od niej, nawet przy zachowaniu odpowiedniej skali, zupełnie niczym. obecnie poezja.org jest żałosną karykaturą
i proszę pamiętać, za każdym razem, gdy to was, krótko mówiąc, wkurwi, że zrobiliście to sobie sami.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I ja mam właśnie za taką krytykę do ciebie szacunek. Dla mnie była wielce pouczająca, zawsze merytoryczna. Trzymam kciuki, żebyś w końcu się wydał.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


cóż, na internet teoretycznie mamy wpływ tu i teraz, a już na pewno ponarzekać możemy tu i bardzo teraz. poza tym, gdzie nam maluczkim do tego wielkiego, strasznego świata tam na zewnątrz? jeszcze by nam ktoś zrobił jaką krzywdę... ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


cóż, na internet teoretycznie mamy wpływ tu i teraz, a już na pewno ponarzekać możemy tu i bardzo teraz. poza tym, gdzie nam maluczkim do tego wielkiego, strasznego świata tam na zewnątrz? jeszcze by nam ktoś zrobił jaką krzywdę... ;)

Tutaj mamy taki mikroświatek. Ja np. do tej pory nie mogę zrozumieć, jak nauczyciele, którzy uczyli o przyjaźni Rosyjsko-polskiej (litery w wielkości właściwej) teraz uczą o agresji sowiecko-niemieckiej na Polskę, jak post komuchy siedzą sobie na wygodnych posadach, a jak ktoś przypomni sobie o nich, to wielkie michnikowskie wycie - że tak nie wolno, bo to nie po chrześcijańsku wypominać i karać.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


cóż, na internet teoretycznie mamy wpływ tu i teraz, a już na pewno ponarzekać możemy tu i bardzo teraz. poza tym, gdzie nam maluczkim do tego wielkiego, strasznego świata tam na zewnątrz? jeszcze by nam ktoś zrobił jaką krzywdę... ;)

Tutaj mamy taki mikroświatek. Ja np. do tej pory nie mogę zrozumieć, jak nauczyciele, którzy uczyli o przyjaźni Rosyjsko-polskiej (litery w wielkości właściwej) teraz uczą o agresji sowiecko-niemieckiej na Polskę, jak post komuchy siedzą sobie na wygodnych posadach, a jak ktoś przypomni sobie o nich, to wielkie michnikowskie wycie - że tak nie wolno, bo to nie po chrześcijańsku wypominać i karać.
Panie Krzywak, w 89 roku miałem 12 lat i nauczyciele byli dla mnie wyłącznie złem wcielonym, nadto, dziwnym trafem, byli to zupełnie inni (fizycznie) nauczyciele od tych uczących mnie wcześniej. Nadto moja rodzina była fifty-fifty, dzisiaj określilibyśmy ją najprawdopodobniej, ze względu na niedostępny wówczas, drugi człon tego słowotworu, komucho(strona ojca)-moherową(druga strona), zaś moi rodzice mieli to wszystko głęboko gdzieś, a ja pominąwszy trudy dorastania, które pochłonęły mnie na kolejne 20 lat, musiałem jeszcze się z nimi wszystkimi dogadać, ba, zdarza mi się z nimi rozmawiać do tej pory. Jednocześnie zapewniam, że żadna ze stron nie kwapiła się nigdy do chrześcijańskiego wybaczania i zapominania, natomiast karania stanowczo zabraniał kodeks karny, więc proszę sobie wyobrazić mnie w okresie dojrzewania. Do tego wszystkiego będąc wspomnianym dwunastolatkiem, byłem równocześnie strasznym tępakiem, więc nieszczególnie mną wstrząsnęło to, że Czterej Pancerni (i prawdopodobnie Pies również), to zwyczajne skurwysyny. W ogólniaku było już ze mną trochę lepiej i jedyne trwałe szkody na psychice, to moja, dotąd nieuleczalna rusofobia. Co prawda nie do końca rozumiem jak to wszystko ma się do naszego orgowego grajdołka, ale mam nieuchronnie pocieszającą świadomość, że nawet przy moim, rakaizawałkuszącym trybie życia, wszyscy ciepłoposadkowicze umrą przede mną, a ich ewentualni kontynuatorzy będą już tylko zwykłymi gnojkami. Dlatego właśnie dochodzę do wniosku, że przemijanie to fantastyczna rzecz. Niestety nie mam tak świetlanych wizji na temat świata polskiej literatury (włącznie z frazą o przemijaniu), zwłaszcza w tej apolitycznej jego części, ale na szczęście wcale się tam nie wybieram ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tutaj mamy taki mikroświatek. Ja np. do tej pory nie mogę zrozumieć, jak nauczyciele, którzy uczyli o przyjaźni Rosyjsko-polskiej (litery w wielkości właściwej) teraz uczą o agresji sowiecko-niemieckiej na Polskę, jak post komuchy siedzą sobie na wygodnych posadach, a jak ktoś przypomni sobie o nich, to wielkie michnikowskie wycie - że tak nie wolno, bo to nie po chrześcijańsku wypominać i karać.
Panie Krzywak, w 89 roku miałem 12 lat i nauczyciele byli dla mnie wyłącznie złem wcielonym, nadto, dziwnym trafem, byli to zupełnie inni (fizycznie) nauczyciele od tych uczących mnie wcześniej. Nadto moja rodzina była fifty-fifty, dzisiaj określilibyśmy ją najprawdopodobniej, ze względu na niedostępny wówczas, drugi człon tego słowotworu, komucho(strona ojca)-moherową(druga strona), zaś moi rodzice mieli to wszystko głęboko gdzieś, a ja pominąwszy trudy dorastania, które pochłonęły mnie na kolejne 20 lat, musiałem jeszcze się z nimi wszystkimi dogadać, ba, zdarza mi się z nimi rozmawiać do tej pory. Jednocześnie zapewniam, że żadna ze stron nie kwapiła się nigdy do chrześcijańskiego wybaczania i zapominania, natomiast karania stanowczo zabraniał kodeks karny, więc proszę sobie wyobrazić mnie w okresie dojrzewania. Do tego wszystkiego będąc wspomnianym dwunastolatkiem, byłem równocześnie strasznym tępakiem, więc nieszczególnie mną wstrząsnęło to, że Czterej Pancerni (i prawdopodobnie Pies również), to zwyczajne skurwysyny. W ogólniaku było już ze mną trochę lepiej i jedyne trwałe szkody na psychice, to moja, dotąd nieuleczalna rusofobia. Co prawda nie do końca rozumiem jak to wszystko ma się do naszego orgowego grajdołka, ale mam nieuchronnie pocieszającą świadomość, że nawet przy moim, rakaizawałkuszącym trybie życia, wszyscy ciepłoposadkowicze umrą przede mną, a ich ewentualni kontynuatorzy będą już tylko zwykłymi gnojkami. Dlatego właśnie dochodzę do wniosku, że przemijanie to fantastyczna rzecz. Niestety nie mam tak świetlanych wizji na temat świata polskiej literatury (włącznie z frazą o przemijaniu), zwłaszcza w tej apolitycznej jego części, ale na szczęście wcale się tam nie wybieram ;)

Sam Lem właśnie tak charakteryzował "dzisiejszą" (2004-2006) literaturę - młodzi ludzie nie garną się do oceniania rzeczywistości, ogólnie to wszystko im jedno. I dalej też wspominał o internecie, a co ma jedno z drugim, warto czasem wiedzieć. Dlatego "Rasę drapieżców" polecam.
Dalej - pan narzeka na swoje, ja na swoje - co w tym dziwnego? Dla mnie właśnie tak się uczy dzieci - bez jakiejkolwiek wiedzy, byle poszedł taki do pracy myśląc, że jest fajny. A potem dziwić się, że ( i tutaj dalej Lem): czytam listy bestselerów, a tam Grochola, Grochola, Stasiuk i Grochola...
Opublikowano

Trzeba przyznać, że trochę zboczyliście z tematu...


Adamie:

Pamiętam pierwsze kroki na forum i Twoje konstruktywne komentarze. Bardzo Ci za nie dziękuję, choć przyznam, trochę "negocjowałam". Hmmm, teraz rozumiem, dlaczego przestałeś komentować moje teksty;))))
Masz rację, zrzucając winę za spadek poziomu forum na samych użytkowników. Właśnie o tym mówię od początku.
Dzięki,

Para:)

Opublikowano

Wrócę do początku wątku. Spróbujmy się zrozumieć zamiast podejrzewać. Myślę że Anna chce jedynie odrobinę więcej autentyczności. Przecież każdy z nas cierpi na nadmiar fantazji.

Z góry przepraszam za moralizatorski ton.

Bawmy się tym co robimy. Emocje mają budzić wiersze nie komentarze.
Acha ... miło mi z Wami. Skrzydła przy Was rosną i tylko szkoda, że nikt mi już licencji nie wyda na start….. Brak miejsc do lądowania

Opublikowano

Dyziu,

bardzo dziękuję za dokładne zrozumienie moich intencji. Nie miałam zamiaru budzić agresji, wszczynać dyskusji politycznych. Bynajmniej. Wypowiedziałam się na temat żenującego obniżenia poziomu forum, uderzając się w pierś: To także moja wina, ponieważ przerażona "odwetami" po prostu stchórzyłam, żeby "nie ruszać" tego, co słabiutki i bez talentu. Czy tylko ja? Ja sama nie narozrabiałabym na taką skalę!
Już ściągnęłam na siebie "odwet". Trudno. Nie wycofuję się rakiem.
Jeszcze raz podkreślam: brzydzą mnie wulgarne, krzywdzące komentarze. Nigdy takich nie pisałam, ale już nie będę mijała obojętnie "słabizny". Napiszę, co o niej myślę. I zrobię to konstruktywnie, kulturalnie, ale SZCZERZE!

Dzięki, Dyziu,

Para:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie miała tam być. Terezin dał możliwość życia Ona wybrała inny los. Ottla zgłosiła się na ochotnika, aby być z dziećmi aby się nie bały w ostatniej drodze z której powrotu. nie ma. W Auschwitz była tylko ciemność. A dziś śnieżynki ciepłych ściegów, są jak płatki pierwszych przebiśniegów. Ptaki je spłoszą śpiewając kołysankę. O piżamkach w zielone groszki, utulą wszystkie niepotrzebne troski. Śpiewaj, śpiewaj jak najwięcej!. Będzie lżej wzruszać jasne powietrze. Śpij , spij i idź! Tak daleko, a chmury są tak wysoko. Mama- i już wiadomo gdzie i dokąd.         Ty jesteś, z całą wiedzą o mnie, z taką świadomością, wbrew wszystkim, pomimo wszystko. (Franz Kafka do siostry Ottilie)            
    • Znoszę nieszczęście jak jajka wczorajsze ile jeszcze zniosę będąc kurką na wybiegu   w kurniku myśli wydziobuję pech   z marzeń robię jajecznicę na tłustej nadziei   pazurami wygrzebuję wiarę miłość niewidzialnym ziarnem   czy jeśli bardzo się postaram to zniosę szczęście?
    • @Annna2   tego nie powiedziałam, nie wiem... dlatego się nie wypowiadam na pewno warto się tym zainteresować! i to zrobię    @Robert Witold Gorzkowski   Tekst jest napisany z przymrużeniem oka. Może się wydawać, że rozprawiam się z mitem – i w pewnym sensie tak jest – ale stare fotografie to także sacrum, zupełnie jak Twój dworek.   Poza tym ten nowy, „plebejski” czynnik potwierdza realizm postaci z Lalki – zarówno jeśli chodzi o ich losy i wybory życiowe, jak i cechy charakterologiczne.   Prawdą jest, że Lalkę odczytywano również jako powieść z kluczem (i to nie tylko lokalne kumoszki). Prawdą jest też, że jako pierwowzory Wokulskiego typowano Antoniego Langego oraz Stanisława Strójwąsa seniora.   Kochani- dziękuję za ciekawe wpisy i polubienia

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Czy jesteśmy pierwsi i ostatni Are we the first to be the last Czy kości zostały już rzucone Have the die already been cast To bardzo niepewna linia It's such a very precarious line Między ukamienowanym a skamieniałym Between stoned and petrified Gdyby Edypowi nigdy nie powiedziano o jego losie If Oedipus never was told his fate Czy byłby w stanie to poruszyć Would he have been able to shake it Jeśli nie widzisz klatki, w której się znajdujesz, jak możesz ją rozbić? If you can't see the cage you're in, how can you break it? Czy sygnał zniknął? Is the signal gone? Czy już się rozpadliśmy? Have we disintegrated yet? Dlaczego wszystkie gwiazdy wyglądają na tak zniechęcone? Why do all the stars look so disaffected? Czy ludzie są niczym więcej niż maszynami do mięsa? And are humans nothing more than meat machines? Czy jest ich więcej? Or is there more? Czy jest nas więcej? Is there more to us? Zbyt zajęty ponownym pisaniem historii Too busy rewriting history Aby zobaczyć, co przyniesie jutro To see what tomorrow brings Zbyt zajęty udawaniem, że jestem czysty Too busy pretending to be clean Nigdy nie możesz powiedzieć, co naprawdę myślisz You can never say what you're really thinking Ponieważ jeśli kwestionujesz ich przekonania Because if you question their beliefs Albo założenia, że cię zniszczą Or assumptions they'll destroy you Jeśli nie widzisz labiryntu, w którym się znajdujesz, jak możesz z niego uciec? When you can't see the maze you're in, how can you escape it? Czy sygnał zniknął? Is the signal gone? Czy już się rozpadliśmy? Have we disintegrated yet? Dlaczego wszystkie gwiazdy wyglądają na tak zniechęcone? Why do all the stars look so disaffected? Czy ludzie są niczym więcej niż maszynami do mięsa? And are humans nothing more than meat machines? Czy jest ich więcej? Or is there more? Czy jest nas więcej? Is there more to us? @Robert Witold Gorzkowski tłumaczenie nie jest doskonałe ale przekopiowane z Internetu. Może sam bym trochę inaczej to zinterpretował ale nie mnie jest wymądrzać są lepsi. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      bo to jest tak co się dzieje jak łysy idzie na plażę? - słońce przygasa a dwóch łysych - zaćmienie :))))))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...