Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w przeszłości schowaliśmy
grzechy
gromy wstydów
kurz spod łóżka
łzy żałości
wszystkie podłości

zamknęliśmy
winy bez przepraszam
słowa rany obraźliwości
kiepskie żarty
krzywdy dalszy los
nieznany

przegrane tkwiące w mózgu
jak astma ...
wzdychamy ...tylko
smutno
dziś przeszłość

być może
jutro

KLIK
- czytałem.. bravo
- nie cukruj
- dlaczego nie wrzucasz nowych na stronkę?
- leń
- wyślij cusik jeszcze..
- paps

KLIK
- oberwałeś?
- że jak?
- oberwałeś już chmurom płatki
- ali!
- tak?
- ty ali babo jedna! przez ciebie mam burzę w żołądku
- do niczego się nie przyznaję
- jak tak piszesz ...
- to tylko i aż efekt schizofrenicznej osobowości wylanej na papier.. nie do końca spersonalizowany
- ali!
- no może troszeczkę

KLIK
- nie piszesz, nie tęsknisz, nie dzwonisz

KLIK
- halo, to ja, pędzę do ciebie światłowodem

KLIK
- nie piszę, nie tęsknię? nie ma cię w moim oknie.. gdzie jesteś teraz "i czemu do mnie nie przychodzisz?"

KLIK
-spadłam nosem prosto w prozę życia.. uciekam do ciebie.. enteruj ! potrzebuję cię
- chcesz mnie dotknąć swoim głosem?
- tylko bądź w moim oknie
- aż tak?! ... tulę

KLIK
- dlaczego kawałek duszy włożyłaś mi w poezję i zniknęłaś? Nie mogę spokojnie funkcjonować kiedy dach mego życia się kurczy, a Ty umykasz gdzieś w tajemnice realności
- czy łąka brzmi dla nas?
- czaruj dalej babo jedna...
- czy anioły mieszkają tylko na śniegu
- poczekaj podam ci tylko czapkę, bo mi się przeziębisz:-) czy zmarzły ci dłonie?
-jeszcze nie
- ale daj mi je potrzymać
- nie
- chciałbym
- ale nie możemy
- dotknij .. spacja "dotyk"... enter
- trzymaj słowa w głowie.. nie mów , że ...bo śnieg zacznie topnieć.. a chwila ta ukradnie nam się przez off!
- już tęsknię ... mogę?
- nie póki cię nie tulę

KLIK
- dzień dziś był wesół
- no wreszcie! to powiedz co zmalowałaś?
- a nie powiem
- a to wyklikaj
- to nie ja, to mi!
- dajesz!
- sprzątanko, odkurzanko, Queen w tle i bynajmniej nie cicho…
- ?
- na samą myśl się chacham
- rozumiem, odkurzanie jest wesołe.. ale
- chwilę muszę się wyśmiać !
- podziel się i to już
- Fredi tańczy, Alicja tańczy, Fredi śpiewa, Ali śpiewa.. na maxa
- no mam to przed oczami
- rozumiesz, własna chatka i to wolna, więc full i max zaangażowania scenicznego
- że ja tego nie widziałem!
- Ty nie
- to znaczy?
- sprzątałam też przed drzwiami, ale chyba jakby nie zamknęłam.. utwór się skończył, a publika szalała.. no aplauz pełny, będę sławna, mów mi maestro od dziś ... zastanawiam się nawet teraz nad zmianą zawodu..
- hmmm...
- na śpiewającą sprzątaczkę!


KLIK
- Babo!
- Kreaturo!
- dlaczego?
- a dokładnie?
- jasny wie, widział..
- do rzeczy
- Gdzie włosy???
- w sklepie
- dlaczego?
- w końcu jako blondynka mogę rzec - no bo tak
- ale żeby na almoust łyso?
- kreo.. tak musiałam
- ?
- nie do końca się zgadzam.. a na pewno nie zgadzam się cię nie widywac!

KLIK
- Babo..?

KLIK
- Ali.. odezwij sie na głucho...

KLIK
- Babo, odbierz tel. ...

KLIK
- Ali ...

MAILTO
Babo jedna.. zabrałaś mi tlen do życia, i sen.. oddaj mi spokój .. miej sobie łysinę, tylko bądź choć na klik...

MAILTO
Ali thx za to co zostawiłaś... ale więcej zabrałaś .... odchodzę od zmysłów, wściekam, obrażam ... wiedźmo jedna oddaj mi każdą chwilę w której o Tobie myślę!

KLIK
- Zima nie była nasza, a ja twardy facet stałem jak słup i patrzyłem na nasze stokrotki ... wyślij żale i smutki na urlop, już nie pamiętam Twoich liter ..

KLIK
- Ju mis mi?
- MIS?! wiesz, że liście już pożółkną .. babie lato goni po łąkach ... co ty mi zrobiłaś? wyrzuciłaś mnie jak niechciane odpady do przetworzenia.. Babo wstrętna nienawidzę Cię
- nie cierpię jak mnie nienawidzisz, i nienawidzę gdy cierpisz .. kochany mój przepraszam
- ..
- pójdziemy razem na lody? .. mam trzy smaki.. dla mnie..
- ..
- no, nie ma takiej opcji, żebym cię miała nie mieć
- postaraj się bardziej, bo dalej cię nie cierpię, przyjadę i przetrzepię ci skórę za moją samotność.. wiesz nie ma jakiej opcji .. ??? mojej samotności... już , już miałem ci wyflodować ekran, i posłać ignora wielkości mojego ekranu , no nie ma takiej opcji że dziś klikasz, a ja jak lamer gapię się w próżnię !
- dlatego tak cię nie noszę ..:-) jagodowe, czy mięta?
- ale czy wystarczająco, żeby mnie nie ranić?
- nie wiem ... wystarczająco żeby się przytulić ..
- kiedy?
- czekaj tylko lody wezmę, jagoda? A w ogóle czy zawsze musisz się ze mną sprzeczać?
- za to mnie uwielbiasz?!
- no pół klika - i już z niego macho wychodzi! zaraz wdeptam twoje ego w klawiaturę, jeśli mi szybko nie wyklikniesz coś miłego ... i nie podzielę lodami..

KLIK
- Ali? .. wiem

KLIK
- Ali .. a gdyby coś poszło nie tak? ali, a pustka której nic nie wypełnia, gdy cię nie ma ? z kim bym się kłócił?.. podkliknij czy już po, i jak się czujesz?

MAILTO
Łączy nas, coś wyjątkowego ... miłość do słowa pisanego, wewnętrzne rozterki umysłu, ale nie chciałam niczego żądać .. złość, że mi, smutek że ja .. ale już po .. i na parę latek spokój wg rokowań .. i może nie będę Shinned O'Connor? co byś zrobił gdybyś wiedział, to był tylko guz , niezłośliwy.. i jak - wytarłbyś gumką na mapie życia - to co nas dzieli? nie.. a ja chcę żyć, żeby było jutro... i skoro czekałeś na mój liścik ... tzn. że warto było powalczyć .. i nie pytaj więcej .. a w ogóle kto ci powiedział, już ja cię poddam torturom przesłuchawczym.. papsy:-)

MAILTO
Chętnie.. ale i tak kosztowałoby cię to trochę elokwencji pióra .. chce tylko jednego w zamian ... przyjedź

SMS
I jak humorek szanownego pana.. znów jestem .. w drodze .. i mam dla cię 45 min.

SMS
znów tylko na esie?.. humorek ciut lepszy niż bezdomnego psa na deszczu .. a kiedy te 45, to ci pomogę wypić ciepłą herbatę

SMS
Wg rozkładu 17.42 ... ciekawe jak to zrobisz skoro ja słodzę
SMS
i o to chodzi... będę.. jestem na nasłuchu

SAMI
- dlaczego milczysz?
- smutno mi, choć dobrze
- chcesz?
- a możesz dać pomyśleć .. bo nareszcie .. a ja nie wiem.. przy tobie, nie wiem..
- zostaniesz, pójdziemy na spacer.. wypiłem herbatę, no daj łapkę, zobaczymy czy jeszcze nad tym miastem gwiazdy świecą
- ale Mikołaj
- dziś jesteśmy my, o której jutro masz spotkanie, mój ty tchórzu.. i leniwcu dwa w jednym.. tak więc o której? za moment zerkniemy ile mamy czasu i jakie masz połączenie.. pax?
- nawet mnie nie przytuliłeś, Ty wstrętna kreaturo jak przyjechałam
- ale szarmancko - bagaż ci pomogłem nosić.. nie przytuliłem bo jak mogę tulić takie pięć minut.. bałem się że.. a z resztą sama się o to prosisz.. choć tu do mnie.. czy tak lepiej? czy teraz czujesz, że czekałem na każdą wspólną chwilę.. minutą .. sekundę
- nienawidzę cię nie widzieć
- ja ciebie też!.. to Ty nie chcesz tego zmienić... widzisz że nie nalegam.. ale dziś - ponienawidzisz mnie trochę w oczy.. Ali.. moja ty wstrętna babo.. czekaj SMS.... ( TĘSKNIŁAM.. DŁUGO NIE WIERZYŁAM, ŻE W KOŃCU SIĘ SPOTKAMY) ... Ali..
ja też.. a teraz opuśćmy to przygnębiające wnętrze wrocławskiego dworca ...

KLIK
- w słońcu się nie skąpałam, ale pokarm deszczowej kąpieli, jak mrowienie namiętności uwiódł mnie swoją intensywnością .. włosy w długie fale splątane spływały zapachem wspomnienia - gdzie był Twój dotyk.. uwodzisz mnie swoją nieobecnością.. piersi mi falują pod każdą kroplą, a do Ciebie tak daleko ..
- chcesz mi wstydu w pracy mi narobić?! aż nie mogłem się opanować, a niektórych symptomów nie da się opanować.. ani ukryć!! straszna sadystka z ciebie.. cholero jedna
- ale nie klikałam , że to o Tobie... czy dla Ciebie ..:-)
- taaaak... oczywiście, wierzę bo muszę... gdybym cię tak dobrze nie znał jak znam - to bym Cię kupił

MAILTO
Kreaturko, zima mnie oswaja ze swą zmiennością.. z jednej strony mam teraz urwanie głowy, ale z drugiej działam między podróżami - staram się ciut mocniej - rodzinnie.. jednak im dalej w las tym ciemniej.. i zaczynam się już przyzwyczajać do tego czym dla nich jestem - czyli kasą zapomogowo - pożyczkową.. no cóż byłam "złą żona"... bo nie godziłam się na życie w ubóstwie... i jak widać - dla mnie - jestem kiepską matką...wstyd się przyznać .. ale powoli przestaje mi zależeć aby to zmienić.. brak mi sił... niektórzy tak to dobrze łączą .. a ja czuję że to przegrałam... choć będę się starać ,,..nie mogę przestać pracować .. z głodu by poumierali.. bo mój pan ex tak żyje i jemu w to graj, że jak jest kasa to dobrze... życie jest piękne.. a dziewczynki - raz są wredne i podłe, a to kochające i wyrozumiałe, że tak pracuję ... choć mają nieustający żal, bo mamuśki ich koleżanek - są przeważnie w domu... i nieustająco taka huśtawka nastrojów. ostatnio mój kochany pan ex - wymyślił, zaprosił mnie gdzieś tam - bo żona to brzmi dumnie, za bardzo przyszalał z laskami.. i ma problem - tylko czy mój? a dla dziuniek - pan tata jest the best - bo jest i to prawie non top.. a ja sam wiesz...pytają, choć znają odpowiedź czemu tak - chociaż wiedzą .. przecież nie będę przerabiać z nimi nieustającej lekcji ekonomi i równouprawnienia.. że pan tata nie ma tej pracy - która by zmieniła postać rzeczy.. bezcenne doświadczenie...dobrze, że są od czasu do czasu jakieś cudowne chwile z dziuniami.. kiedy przy wspólnej zabawie i nauce - znów jesteś sobie bliskie.. ale niestety wiedziałam.. że może być ciężko... i tak to się u mnie plecie.. niedługo skończę Podhale.. i przejdę na Dolny Śląsk.. ale jeszcze nie teraz .. będę na nasłuchu.. narka.... alibaba

MAILTO
widzę, że Cię nie widzę... nie morduję serwera wiadomościami.. ale danie od czasu do czasu znaku - żyję - było by miłe.. z chęcią zabrałbym Cię pod pręgierz i odrobinę poznęcał nad Twoją rogatą i iście mistrzowsko niezależną duszyczkę i różki przypiłował, a to miejsce miodem płynące oddał Ci w ramach nieustającej degustacji.. widzisz Ali - jaki hojny jestem? .. nawet nie mówisz i masz ... a masz...ja prostuję nogi... zmieniam kolejne układy literek.. cyferek, które jak uciążliwe komary mnożą mi się w bazach danych.. Mama swoimi nieustającymi zmianami nastrojów i pomysłów z kosmosu - zadręcza, a i mnie już cierpliwości staje...no i bywam, spotykam się, ale jaki to ma sens? Jeśli lubisz, jeśli wiesz czego pragniesz, to żaden erzac.. staram się zaangażować, idzie mi nieźle - dopóki ktoś mnie nie zawodzi, czasem w małej kwestii, czasem zasadniczej.. usadza mnie to dogłębnie, a pogarsza ten stan pewność, że to na czym faktycznie mi zależy - jest nie dostępne... Trzymam się tego co wyznaczyłaś - lata temu - jeśli chcę zachować naszą znajomość, ale wierz mi nie jest to łatwe... i tak wreszcie Ci to powiem, napiszę - czekam, to silniejsze... możesz cały czas na mnie liczyć, wystarczy jeden znak, słowo, że.. i kolejny czas będzie już nasz.. mylisz się myśląc, że sobie uroiliśmy, to jest!.. wiesz momentami myślę, no nareszcie się zakochałem w .. jakiejś , a potem zonk, bum - pęka bańka mydlana.. i staje mi przed oczami wiedźma jedna, i co mam powiedzieć, napisać... Ty wiedźmo i jędzo jedna.. to już tyle lat.. niby znikasz.. a wciąż jesteś.. czekam na każde Twoje słowo... Twój wciąż – niestety - kreo

KLIK
-Kreo.. jeszcze nie.. ale odezwę się..

KLIK
- Kreo, wiesz słońce.. prawdziwe słońce i czyż życie nie jest cudowne?.. dziś pomyślałam, ile to czasu minęło... mam włosy.. więcej niż do ramion.. czyli że jest dobrze!: -) a w maju.. a w czerwcu..

INNY KLIK
- Hellouki gwiazdeczko Ty moja, muzo każdego mojego dnia.. zadzwonię niedługo do Ciebie, ale pomyślałem że najpierw napiszę na giegałku, żebyś zawału nie dostała.. twój brat zakonny pamiętasz?

ZDZIWIENIE ! SZOK!! Lata.. jak? Świat nie ma granic i barier!

MAILTO
Kreo, my tu gadu gadu, a wiosna w pełni.. los mi takie iskierki zmian przesyła, że aż niewiarygodne.. Wyobraź sobie - news - odezwał się ktoś kogo od lat nie widziałam.. nie słyszałam... kiedyś wybierałam, między nim a panem ex.. choć chyba źle piszę to mój ex mnie wybrał, a ja się poddałam temu zaszczytowi, że tak ładnie to ujmę.. miłe to że dał znać istnienia.. aż normalnie.. ciekawe Kreo - o co mu chodzi .. a piszę "muzo każdego dnia"...no inspirujące.. papsy... aliBaba

MAILTO
Babo, a kiedy telefony zaczniesz odbierać... mailto.. a jak by się tak podzielić wibracjami głosowymi.. Jak wiesz, chętnie wyczytałbym co takiego u Ciebie po tembrze Twojego głosu.. a tak to odbierasz mi ciut przyjemności, mógłbym info tego typu wykorzystać przeciwko Tobie:-) a ja tak lubię te nasze słodko brzmiące złośliwości.. kończę... proszę odezwać się jędzo... kreo

INNY SMS
Hellouki, czy mogę zadzwonić.. plis, odpowiedz, max

OD ALI SMS
Max, pamiętam, nie dziś, napisz, przeczytam wtedy odpowiem

OD MAX SMS
Kiedyś byłaś we mnie tak nieprawdopodobnie zakochana..

OD ALI SMS
kiedyś

OD MAX SMS
Dzięki Tobie moje życie stało się pełne.. zmieniłaś je... i mnie.

OD ALI SMS
Jak mnie znalazłeś?

OD MAX SMS
Iza

OD ALI SMS
No tak jej też nie odpuściłeś..:-) no cóż kto by Ci się oparł.. na razie, nie mam czasu

OD MAX SMS
Spotkaj się ze mną, mieszkam w Poznaniu... wiem, że jeśli zechcesz - masz taką możliwość.. bardzo chciałbym się z Tobą spotkać.. proszę, będę czekał.. max

MAILTO
Izobell, zabraniam ci kategorycznie na prawo i lewo dawać kontakt do mnie.. chyba, że przyjaźń masz za nic
Ali

MAILTO
Babo jedna, wstrętna, wiesz co - nie fusz się.. i mi tu ignora nie wysyłaj.. wiem o co chodzi.. byliście sobie pisani, nic tego nie zmieni, nawet te lata .. które minęły tego nie zmieniły...baw się dobrze, jeszcze mi podziękujesz.. oj będzie się działo.
Iza!!! .....................:-))))))))))))))))

RETROSPEKTYWA
Frend’s
- Ali jedziemy grać na ratunek Wieliczki
- Wiśku, dopiero co…
- tak wiem – nie jestem przemęczony, tam musimy być.. nocleg w zakonie, więc kobieto – puchu marny – żadnej deprawacji1
- ha, ha .. tak przyganiał kocioł garnkowi
Żaden kocioł, i żadne – Wiśku! Grzecznie. Będą trzy dni, jedziemy jutro – nocleg potem pomagamy w organizacji koncertu, tylko my mieszkamy w zakonie – reszta u innych prywatnych osób lub kamping . Pozostałe kwestie jak zawsze gdy gramy. Masz tu ze mną tylko cztery partie – żeby nie było, że cię wykorzystuję – mój ty słodki głosie.
- Ty tu jesteś szefem
- Właśnie, a teraz do nauki.
- ok.. tylko może czas u ciebie na małą rehabilitację nogi … mam coś działać, masz cos umówione u fizjoterapeuty?
- nie bądź taka, bo zgłoszę że znęcasz się nad kaleką, słuchaj starszego1
- To ja tu jestem ustawowym opiekunem!J…i dbam o ciebie wiśku.. i o te wszystkie wielbicielki które polują na ciebie swoim zachłannym wzrokiem..
- ali, bo na obiad dostaniesz pokrzywy parzone na zimno!
- tak jasne, idę się uczyć..

WIELICZKA – JUŻ NOCLEG
PUK – PUK – PUK – PUK
- Chwileczkę! Wiśku jestem w łazience… zaraz do Ciebie dołączę…
- dzień dobry, dostałem misję aby cię nakarmić
- kto tam?
- myj się spokojnie, postawię tacę z kolacją ci na stoliku i już wychodzę.
- kim jesteś?.. wybacz brak ogłady zakonnej – Alicja mam na imię
- Maksym, lub Max..
- … ( boże – pomódl się za moją grzeszną duszę .. ups… )! – czy ja powiedziałam to na głos? Wybacz – zawsze mi się musi cos takiego przydarzyć..
- amen.. a teraz smacznego – przyjdę, jeśli nie masz niż przeciwko – po naczynia.

PUK – PUK ..
- Ali, to ja
- no szczęść boże - wchodź
- wszystko tak jak było ustalone, nie musisz mi pomagać rano, mam tu już chętnego pomocnika.. ok. 10-ej dołączamy do projektu. Pomódl się do bozi dziecino za swoją grzeszną duszyczkę.. i lulu pać!
- Ludwisiu..
-O nie.. znam ten głos.. tylko mi nie mów!
- nie.. nic – nic nie mówię.

PIK – PUK – PUK … późno
- alicjo to ja max
- wejdź tylko jeśli musisz
- muszę
- podziękował za dobrą strawę i dobra nocka.
- powiedz mi coś o sobie
- dlaczego tak stoisz, co mam powiedzieć? Nie patrz na mnie, bo czuję jakbyś przeszywał mi mózg na wskroś.. i czuję się – jakbym naga przed tobą stała.. a w końcu jesteśmy w zakonie!
- nie mogę przestać .. masz coś takiego w sobie…
- przestań pleść androny! Idź lepiej na kolanach modły odprawić o czystość duszy i ciała… wyjdź i omijaj moją skromną osobę, bo to nic dobrego nie wróży..
- Alu, przecież możemy się poznać… nie ma w tym nic niewłaściwego..
- dzieciaku zmykaj póki cię ładnie proszą.. schowaj pod płaszczem swoje niedźwiedzie oczy.. wyjdź, bo poskarżę się rektorowi, choć brzydzę się takich metod.. proszę, wystarczy że nie będę już mogła normalnie spać!


TERAZ

POZNAŃ – DWORZEC GŁÓWNY / HALA
SMS/ OD ALI
Jestem, jeśli jesteś w moim ulubionym caffe, będę tam za chwilkę.

SMS/ OD MAX
Tak, czekam

ONI.. TERAZ
- witaj, zostawię bagaż, wybiorę kawerkę i kupię.. wtedy usiądę porozmawiamy chwilkę.. Poproszę raz po wiedeńsku, podwójna śmietana, cukier – raz. No jestem, mam około – poczekaj – pół godziny.. Dobrze wyglądasz, tzn. prawie – utyło się tu i tam.. i podejrzewam że piwko by night ? .. ale do rzeczy – o co chodzi ?
- nadal jesteś tą samą jedzą, którą pamiętam..
- no nie wiem, czy dziesięć lat czekałam na ten właśnie komplement
- mam na myśli że jeśli mówisz – to dokładnie to co myślisz.. i dalej umykasz przed własnymi uczuciami. Jakby nikt nie mógł przebić Twojego pancerza ochronnego, który sobie założyłaś.
- Ojcze Maksymilianie – czy to wypada?
- Już dawno nie „ojcze”.. kiedyś tak bardzo mnie pokochałaś i dałaś swoje wytyczne dla mnie
- Kiedyś – dokładnie, i przyznaję że do szaleństwa.. ale dalej nie wiem skąd Twoja prośba
- Dopóki wprowadzałem w życie to o czym rozmawialiśmy – byłem w miarę szczęśliwy.. może brzmi to wszystko dziwacznie – nie potrafię zapomnieć o Tobie.. Ty tylko będąc – ulepszałaś mnie… myśl o Tobie sprawiała przez te lata – że moja skromna egzystencja ma sens.. jednak z tego co słyszałem – Twój związek to fikcja.. i dlatego pomyślałem, że może mam jakieś szanse by znaczyć coś w Twoim życiu … począwszy od tego byśmy poznali się na nowo
- ..
- dasz się zaprosić w moje skromne progi? Bardzo skromne – ale może wspólny wieczór, jak za dawnych lat.. jakiś filmek.. może pizza czy coś podobnego.. może piwko.. nic więcej – tylko wspólny czas
- nie
- proszę
- dziś nie mogę, a poza tym musze przemyśleć to co usłyszałam, to naprawdę było dawno, dawno i nie wiem jak mam rozumieć Twoją deklarację… dzieci już mam, a kolejnego podopiecznego nie potrzebuję i nawet się bym nie podjęła.. jako nie ideał – nie szukam swojego powołania w tej kwestii… kochać będę Cię do końca życia – ale czas rozmył i rozluźnił więzi… teraz kocham – ale tylko to co już było …owszem – nie powiem miałam tzw. „mrówki” na samą myśl na nasze spotkanie… ale nic poza.. Teraz zwyczajnie nie rozumiem dlaczego wtedy nie wiedziałeś czego chcesz – a teraz nagle wiesz.. obudziłeś się któregoś dnia z tym genialnym pomysłem cztery miesiące temu – a no tak była Alicja ..trzeba ją znaleźć .. tylko po co? Gdybym usłyszała że u Ciebie to i tamto, żyjesz tak czy też inaczej, to rozumiałabym Twój kontakt jako przyjacielski – jak u starych znajomych z dzieciństwa czy młodości.. a po Twoich słowach, to zupełnie nie wiem co mam Ci powiedzieć.. muszę przemyśleć czy jestem w stanie traktować z odpowiednim dystansem – odezwę się do Ciebie – jeśli oczywiście chcesz… w końcu jest coś co jesteś mi winien..
- ja?
- Tak Ty.. pomyślę, przemyślę.. i jak mówiłam być może odezwę się. A teraz czas na mnie.
- Mogę Cię odprowadzić?
- Jeśli musisz..
- Wracasz do Krakowa?
- Nie.. mój Ty zakonniku niedoszły – w każdym bądź razie nigdy Cię nie zapomnę
- Ali – przepraszam – wybacz, daj mi szansę

SMS/OD ALI
Kreo, byłam, mętlik w głowie, zgadnij gdzie jadę ?

SMS/ OD KREO
No niech pomyślę, czyżby to czyżyk? Gdzie mam zapisać, że taki zaszczyt mnie spotka? Na ile i za ile?

SMS/ OD ALI
Za jakąś godzinkę.. i niech zerknę na zegarek i policzę.. no na jakieś dwie godzinki.. no chyba razem zdrowasiek odmawiać nie będziemy.. a na kino w naszym przypadku to za krótko.. więc myśl – może spacer.. a jak tam wybranka twojego serca? Smutasów brak – to może to wreszcie to czego szukasz? Papsy, alibaba
SAMI
- to co skoro tak lubisz tu przychodzić ali, to może następnym razem – razem Praga?
- O tak… kiedyś.. gdzieś, a poza tym nie mąć ciszy! J
- Babo jedna, świętego byś na złą drogę sprowadziła, a ja nim nie jestem..
- Za dużo myślenia, za mało działania.. i skończ wreszcie się uczyć, może zaczął byś być dla odmiany dorosły.. i jak większość populacji z tegoż rocznika żył na własny rozrachunek. Mama była i będzie, odcinaj pępowinę i skarz w dojrzałość. Jesteś gotów, bardziej nie będziesz. Ja Ci to mówię, a jako wiedźma – wiem co mówię! Comprende?! Jak następnym razem wdepnę tutaj – tego właśnie życzę i na to czekam.. inaczej ignor! Będziesz mógł, Ty mężczyzna, ona kobieta, i wy jako całość.. teraz nie może się udać, bo ciągle czekasz .. tylko na co? .. i ciągle na pierwszym miejscu jest Mama. Pomyśl, dlaczego jak mam w planie być – odkładasz pracę, naukę, Mamę – bo robisz to na chwilkę.. a nie dla mnie.. i źle! Najpierw zrób coś dla siebie i swojej przyszłości, jakieś podwaliny pod nową część życia. Po prostu – zacznij życie na pełny etat! Koniec wykładu.
- No, naprawdę o mnie myślałaś
- Boję się i martwię o Ciebie.. ale ja za Ciebie Twojego życia nie przeżyję, ani nawet Mama… Jesteś dla mnie bardzo ważny.. ale moje i twoje życie toczy się równolegle, a nie spójnie.. nigdy nie mówiłam że to się kiedykolwiek zmieni.. ty zresztą masz chyba tą świadomość – również – jak mniemam…i niech tak zostanie.. ale na Boga chłopczyku – czas stać się mężczyzną! Przemyśl to – i do dzieła.. zadziw mnie!
- ..
- no proszę, nie patrz tak na mnie, nie biczuję Cię, ja też nie wiem co jutro przyniesie, co się wydarzy, ale biorę to na klatę i budzę się każdego następnego dnia do kolejnych wyzwań
- jesteś taka silna
- jak Cię pacnę – to się momentalnie ockniesz
- Ty wiedźmo jedna – jak Cię nie lubić?

PÓŁTORA ROKU PÓŹNIEJ

KOMÓRKA
- Nika jestem w Kołobrzegu, za jakieś miej więcej będę w Ustroniu
- Jednak? To znakomicie, kwatery są w miarę sympatyczne, ale najważniejsze że zrelaksujesz się i odpoczniesz.
- Po to tu jestem Nikuś… do zobaczyska

PÓŹNE POPOŁUDNIE
- tradycyjnie flądra – mocno spieczona
- to jednak jest coś niezmiennego – ali? Ali i jak teraz .. jak sobie radzisz?
- Jeszcze nie chcę o tym mówić.. ich już nie ma.. i cokolwiek nie powiem czy zrobię – nic tego nie zmieni.. ja budzę się do swoich obowiązków, nie do życia jeszcze.. ból fizyczny można znieść, ale pustka która człowieka otacza – jest nieznośna.. koniec opowieści – odpoczywamy i wszystko co ma do zaoferowania ten zakątek świata – bierzemy! Wspierasz mnie?
- Jeszcze pytasz? Czy tańczyć też pójdziemy?
- O tak!.. całą szaloną noc, cały weekend.. bardzo tego potrzebuję..

PO PÓŁNOCY / w dyskotece
- no tak, główną atrakcją tegoż miejsca jest barman
- o tak, zdolny.. a poza tym o tej godzinie nawet barman mi się podobaJ
Jakiś obcy.
- wolno mi powiedzieć, że jest pani ozdobą parkietu?
- Hi hi ali – to do ciebie
- Nie wolno… ale jak wiadomo – jak nie wolno „wolno” – to trzeba szybko! A dokładniej o co kaman?
- Np. szybkiego drinka?
- I coś jeszcze szybkiego do kompletu ?! Figlarz z Ciebie.. piję tylko w towarzystwie znajomych – więc odpada.
- Jestem Piotr i też odpoczywam, a drink – jeśli tylko mogę – to tylko drink… mamy wakacje, to może ciut luzu?
- Ok, oświecę Cię! Kobieta, wdowa, eks matka wdowa, lat prawie trzydzieści dwa, pracoholiczka, nie szukam – nikogo..
- Też Cię oświecę, mam wakacje, kawaler wciąż – niestety, rozczarowany związkami, nota bene jestem tu sam, nie jak reszta mojego towarzystwa, a nie miało tak być.. szczery , bezpośredni.. parcoholik, lat 26.. i co z tego.. obiecałem sobie wakacje, a jestem słowny … nie po to się tu tłukłem z Bielska, żeby się umarwiać.. więc jak – świętujemy istnienie słońca – czy umartwiamy się? Najchętniej zaprosiłbym Was do stolika, gdzie siedzi reszta ferajny.. Pax?
- No ali, to jak skaczemy na główkę?
- No Nika.. a jak możemy odmówić tak kwiecistej przemowie? Ale tym razem pijemy coś innego – zaskocz nas.. cos innego niż gin, czy malibu.. okej?
- Ok, miłe Panie ja wybiorę – skoro już w taki miły sposób dacie się porwać!

STOLIK
- DLA Niki i Ali proszę – to samo co pozostali, proszę degustujcie.
- Za słońce.. może.. stokrotki
- Za słońce.. za nowe.. za przygodę… i wszystko co daje nadzieję na dobrą przyszłość!
- Niezwykłe..
- To jak Ali deptamy na parkiet – pozawstydzać młodzież?
- Dajesz!


PLAŻA – ODROBINĘ INTYMNIE

- nie syp więcej na mnie piasku
- ali i co dalej? Alicja?
- Alicja babska
- Piotr kamiński.. świeżo upieczony wielbiciel twojej osoby.. masz takie długie palce i delikatne dłonie.. dasz się mi jeszcze porwać na spacer.. może załapiemy się na wschód słońca.. nogi mają siłę spacerować?
- A wiesz … tak .. chodźmy.. dawno się tak lekko nie czułam.. wspólny wieczór z moich skrawków mój ulubiony stan – stan wolności.. a najważniejsze że mogę – a nie muszę..
- To daj dłoń i przejdźmy się..

TAM – następny wieczór
- popatrz – może sobie razem tu usiądziemy madame .. przytulimy po przyjacielsku.. patrz nie umawialiśmy się, a jednak było nam dane wpaść na siebie ponownie – destiny? Małe sam na sam z kinem pod gwiazdami? Co ty na to ali?
- Chętnie zapadnę się w twoje ramiona na czas seansu..
- A jak twoja przyjaciółka – też jest gdzieś tutaj?
- Nie.. ale możesz mi wierzyć że dobrej zabawy nie przepuści… umówiona z nią po seansie w kalmarze.. na małe tańce połamańce itd. .. a teraz proszę o ciszę .. zaczyna się..
- ..
- ali .. to chyba twoja komórka odzywa się
- chyba niestety tak.. wow?! Przepraszam – ale odbiorę.

- Tak, halo.

- Ali?

- A kto? Matka Teresa? Co się stało Kreo?

- Wróciłem do Polski.. i właśnie się dowiedziałem.. aż brak mi słów na to co chciałbym ci powiedzieć.. ale wiedz jedno całym sercem jestem z tobą.. i przy tobie

- Kreo.. jesteś najlepszy.. dziękuję. Odezwę się niedługo – obiecuję… telefon to za mało na taką rozmowę.. a teraz muszę kończyć.. bo w tym miejscu w ogóle nie powinnam rozmawiać.. kreo, dziękuję.. witaj w kraju..całuję

TAM – pod chmurką
- ali, jakiś problem?
- Ciiiiiiiiiii.. nie teraz nie ma już żadnych problemów mój nieznajomy Piotrze. Teraz może być tylko lepiej.

PÓŁTORA MIESIĄCA PÓŹNIEJ

KLIK
- puk.. puk.. jest tam ktoś?
- A może tu nikogo już nie ma?
- I co tam puk, puk.. czy dorosła Pani .. z dojrzałym, przystojnym mężczyzną..
- A po co ten przystojny po drodze?.. dojrzałym i co dalej kreaturko?
- Dojrzałym, samodzielnym.. a co najważniejsze – najbardziej stęsknionym jej zapachu, dotyku, obecności – na świecie… czy Pani mi powie co ją jeszcze powstrzymuje?
- Ale ty wiesz, że nie na wszystko powiem – tak ..
- Odmowy nie przyjmuję – tylko na nasze sama na sam!
- Chętnie.. to przemyślę… może i nawet wybiorę się tam w małą delegację.. np. do jeleniej góry… tylko niech pomyślę
- Nie igraj ze mną kobieto! L wiesz , że dla ciebie rzucę wszystko… więc klikaj mi tu zaraz jaki zrodził się w twej głowie plan pierwotny
- No dobrze.. niech będzie że mam dzień dobroci dla dzieci, zwierząt i dojrzałych, przystojnych mężczyzn.. stęsknionych
- Do rzeczy kobieto..
- Tak
- Ali, ale co – tak!
- Niom weekend
- Co, gdzie i kiedy?
- Za dwa tygodnie … po prostu wykonam swoje obowiązki w rejonie.. będę we wrocku.. i z przyjemnością dam ci się zaprosić np. na tryz dni do karpacza.. czy szklarskiej… happy?
- Tęsknię… nachyl się trochę nad moimi uczuciami
- Mamy net, komu, esy …
- Tak… ale jednak.. jeśli tylko zechcesz – może być jak w twoim wierszu.. „ i sny i usta i mrok.. i oddech prawdziwy…”
- Ty podstępna bestyjko.. kreaturko jedna – to ty na wiersze chcesz mnie uwieść?
- Na wiedźmy działają tylko gusła, mroki, zioła i zaklęcia… teraz czas na mnie .. już ja coś na taką jedną znajdę
- Grozisz mi?
- Nie, ja sam jestem w strachu
- Umykam do nieklikowa…
- Buuu..
- Nie bucz, bo klawiatura mi przemaka.. a mokra grozi spięciem – a tego byś chyba nie chciał w żadnym kontekście?
- Baba wredna – ja łzy leję – a ona o spięciach..L
- Masz z tym problem? To co ja biedna teraz z tym zrobię?
- Babo jedna … nie irytuj mnie.. przy tobie to już nic nie można wykliknąć
- To powzdychaj do własnego dysku twardego.. a ja dobre nocki i papsy
- Baby są podłe.. już się wyłączyła.. a ta którą się kocha – najbardziej

SZKLARSKA PORĘBA / POŚCIEL

- Ali po prostu muszę Cię zapytać.. lęk trawił mi wnętrzności od kiedy usłyszałem..
- Nie rozumiem, o co kaman? Mikołaj?
- O tego twojego zakonnika.. twoją pierwszą miłość.. czy wy?
- Mów jaśniej – bo co wy?
- Byliście..
- A jest ci to do szczęścia potrzebne? Tak – my – wy.. był mi to winien
- Teraz ja nie rozumiem
- Chciałam na zimno stwierdzić czy straciłam.. i pokazać – co on stracił.. czego nie docenił i przegapił
- ?
- przeginasz! Ale powiem – tylko raz… owszem było nieźle…. Czy jak chcesz cudownie.. ale!.. ale.. ale nie na tyle żeby nie mogło być idealnie i niebiańsko… a niebiańsko jest dopiero teraz.. teraz – kiedy ty uparta kreaturko zmusiłeś mnie swoją wiernością, pełną dojrzałością i miłością okazaną bez powodu – do otwarcia serca.. a namiętność którą mnie obdarzyłeś jest tak nieprawdopodobna – że chcę tylko to przeżywać…z twoją miłością pod jednym dachem.. i choć zabrzmi to trywialnie – chcę tylko ciebie.. czego ryczysz? Bo już nic nie powiem
- i nic już nie mów.. nie klikaj.. nie esój.. tylko bądź ze mną na każdy wspólny dzień – ty moja ukochana wiedźmo.. moja jedyna

KONIEC

dedykuję tym, którzy stracili nadzieję, że im też może przydarzyć się coś co zmieni ich życie, a jednocześnie je ubarwi i nada im nowy sens ... w końcu nie jesteśmy tu za karę
doriana

  • 1 miesiąc temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Gratuluję pomysłu na ten wiersz i sposobu w jaki prowadzisz czytelnika przez poszczególne wersy.    pozdrawiam   
    • to opowieść o świecie dwuwymiarowym gdzie wszystko jest płaszczyzną ? 
    • Trochę inna wersja  dawnego tekstu     Nie widzą siebie nawzajem. Nie wiedzą gdzie mieszkają. Inne zmysły napędzają życie. Pojęcie pionu jest dla nich pustym frazesem. Jak powstał ów świat i jak wygląda? Kim są i dlaczego? Też tego nie wiedzą. Poruszają się przylgnięci do podłoża. Wszystko takie jest. Doskonale płaskie. Nie wystaje poza świat. Ma jedynie grubość nałożonej farby. Kiedyś owa kraina, była Wielkim Białym Płótnem.      Nad nimi pusta przestrzeń, którą trudno sobie wyobrazić. Główne zmysły ułatwiające życie, to: dotyk, zapach, coś w rodzaju wzroku oraz inne umiejętności, trudne do racjonalnego wytłumaczenia. Na dodatek ciała nie mogą się na siebie nakładać. Tak samo jak cała reszta. Jedynie stykać bokami, niewyobrażalnie płaskimi. Do swoich domów, mogą wchodzić jedynie ustalonymi ścieżkami. Przesuwanie po ścianie, jest oczywiście niemożliwe. Wyobraźnia nie wystarcza, żeby wyrobić pojęcie o wyglądzie i otoczeniu świata, którego zamieszkują.       Są jednak krótkie chwile, kiedy widzą przebłyski otoczenia. Aczkolwiek nie wyraźnie i jakby za mgłą. Tak jest wtedy, kiedy jedno z nich wykrusza się z podłoża lub jest bardzo wytarte, prawie niewidoczne. Wtedy przeżywają Święto Namalowanego. Wielkie Coś, włochate na końcu, zbliża się do ich świata i maluje nowego osobnika, na miejsce tego którego już nie ma. Część malująca jest w przekroju spłaszczanym kołem. Jakby ogromny, nieforemny walec, składający się z tysięcy cienkich nitek. Są mokre, a zatem błyszczące.      I właśnie w nich, ludność zamieszkująca może widzieć jak za mgłą, zarysy samych siebie i otoczenia, spoglądając z ukosa na odbity obraz. Nie daje to jednak pełnej możliwości, wyobrażenia sobie, co tak naprawdę widać. Nawet wtedy, gdy malowany jest większy obiekt i przestrzeń odbijająca jest także większa. Tym bardziej, że tego typu czynność przebiega bardzo szybko. Kiedy postać już istnieje i zaczyna się ruszać, Wielkie Coś szybko znika, zostawiając jej, ograniczone możliwości wyboru. Zostaje znowu nad nimi niezrozumiana pustka. Nastaje kolejna tak zwana: widoczna noc.    *** Po przebudzeniu, nie wiedzą w pierwszej chwili, na co patrzą. Zdają sobie jedynie sprawę, że wszystko jest nie takie jak zazwyczaj. Szczególnie gdy spoglądają przed siebie. Widzą wielkie ilości kolorowych ruszających się kształtów. Jakby ktoś nad nimi rozwiesił ogromny obraz z ruchomymi postaciami. Dopiero po bardzo długim czasie, gdy ich mózgi dostosowują się do nowej sytuacji, zdają sobie sprawę, że patrzą na samych siebie. Widzą świat w którym żyją. Muszą tylko spoglądać w górę. Nie wiedzą skąd, ale przychodzi im na myśl, że jakaś ogromna siła o wielkich możliwościach, rozwiesiła nad nimi ogromne lustro, z dziwnego materiału, równoległe do ich świata.     Wreszcie wiedzą, gdzie żyją, w jakim otoczeniu, jak wyglądają, jakich mają sąsiadów. Cieszą się i wiwatują. Na dodatek zwierciadło posiada przydatną właściwość. Dostrzegają siebie jakby patrzyli z góry, oglądając film, w którym występują. Gdyby cokolwiek pisali, napisy można by normalnie odczytać. To bardzo ułatwia postrzeganie tego co czynią. Radości i zachwytów nie ma końca. Lecz po jakimś czasie, kiedy pierwsza euforia mija, zaczynają dostrzegać różnice…     A im więcej różnic, tym więcej zawiści do użycia. A ten ma ładniejszy domek, lepszą farbką wybudowany, a sąsiad solidniejsze ciało, takie z utwardzaczem. W tym sadzie drzewa się nie łuszczą, a w innym liście odpadają. Jeszcze inny drugiemu terpentyną zalatuje. To dziecko z farbek wodnych, a inne z plakatowych. W jednym miejscu ślad po pędzlu widoczny, a obok sąsiada wszystko ładnie wygładzone.    Nerwowość i poczucie niesprawiedliwości, narasta z każdą chwilą. Im więcej obrazów dociera, do ich świadomości, tym więcej mają pretensji. Ktoś zechciał pomóc temu światu. Dał możliwość, której nigdy nie doświadczyli. A może rzeczywiście owa Siła była przekonana, że lustrem polepszy egzystencje. Że będą wiedzieć więcej, zrozumieją to i owo. Zobaczą wreszcie swój świat w którym żyją. Będą wiedzieli jak się poruszać i co jest ważne, co mniej, a co wcale. Zrozumieją prawdziwą istotę Farby.     Niestety. Coś nie idzie zgodnie z oczekiwaniami. Tylko nieliczni, po prostu nie patrzą w górę. Żyją tak jak kiedyś. Jakby lustro nie istniało. Nie jest im łatwo.     Zaczynają walczyć między sobą. Tym bardziej, że w lustrze widzą kogo tłuc. Oczywiście słowo: tłuc jest trochę nie na miejscu. Okazuję się, że odwieczna tradycja zabraniająca nakładania się na siebie, przestała obowiązywać. Osobniki z grubszej warstwy farby, włażą na te z bardziej cienkiej. Wydrapują te pod spodem, z podłoża. Inni znowu nasuwają się na ściany domów, by sąsiadowi życie uprzykrzyć. Niektórzy z nerwów, dostają łuszczycy. Mieszają się z innymi obrazkami. To całe zamieszanie rodzi wiele pustych wydrapanych miejsc.     Wielki Pędzel nie nadąża malować nowych osobników. A jeżeli nawet, to wychodzi mu koślawo. Jest bardzo nerwowy. Koślawe nie chcą być… koślawe. Mają pretensje do wszystkich wokoół. Zawiść zaczyna w nich wrzeć. Psują swoim ciałem okoliczne obrazki, żeby były tak samo brzydkie jak one. Nie ważne, czy żywe, czy nieożywione. Wielki Pędzel jest tak roztrzęsiony, że uderza w lustro. Powstaje ogromne pęknięcie.     Część świata wraca do punktu wyjścia. Nie widzi samych siebie, ale inni widzą ich i to niezwłocznie wykorzystują. Narasta wielki chaos. Już nie jest tak pięknie jak kiedyś. Niestety, pęknięcie się niebezpiecznie powiększa. Znowu następni nie wiedzą jak żyją. A ci co jeszcze mają kawałki lustra nad głową, coś jednak widzą. Także to wykorzystują. Wreszcie dostrzegają swoich wrogów. Wiedzą jak się do nich dorwać. Zdrapać do gołego płótna. Do ostatniej nitki. Same pozostając warstwą farby.     *** Pęknięć w zwierciadle jest tak wiele, że wszyscy zdrapują wszystkich, nie wiedząc, czy to przyjaciel czy wróg. Słychać nieliczne głosy nawołujące o spokojne przyleganie do podłoża, ale na nic to się zdaje. Walka jest tak zacięta, że lustrzana powierzchnia, zaczyna niebezpiecznie drgać, wpadając w coś, w rodzaju rezonansu. Na dole odbywa się prawdziwa wojna. Jest taka zajadła, że w płótnie powstają dziury. Wiele istot jest przedartych na pół lub dosłownie na strzępy. Niektóre części wojujących farb, wylatują przez rozdarcia w płótnie, w nicość. A że wojuje większość, to i niewinne lecą poza granice postrzegania.     Rezonans doprowadza do tego, że ogromne lustro rozpada się na kawałki. Zlatują na obraz. A właściwie na resztki, co z niego pozostały. Mieszają się z lepkimi cząstkami farbek, które jeszcze tak niedawno, były żyjącymi istotami tego świata. Ostre odłamki tną płótno na strzępy. Wszystko spada, w trudną do określenia rzeczywistą nicość. Nie ma już ani świata ani lustra.   Zapach świeżej farby, gdzieniegdzie pozostał.    
    • @Marek.zak1 zawsze przerażała mnie taka myśl, o takim życiu, że jestem takim roztargnionym pyłkiem w świecie kobiet, "she stayed in my eyes inside" , to jakoś działa ale czuję się jak w ostatecznym szachu. To pewnie może być piękne ale to już dominacja pierwiastka żeńskiego.
    • zmęczenie, niemy bezwład trochę bólu głowy stąpam po chmurach od spodu roztapiam się w pościeli ...flanelowej w łosie ze złamaną nogą samość jest nudna jak flaki z olejem wiersze mdłe i tak jakoś bez perspektywy chciałoby się odkryć życie na nowo zgrać z hiperprzestrzenią być na nowo
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...