Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jak wiemy, NASZA Magda Tara, sprawiła nam na te Święta prezent!
Jej książkę - ”TARA”, przeczytałam z dużym zaciekawieniem, pomimo tego,
że opowiadania były częściowo znane z Forum. Niezmiennie mnie zachwycają
styl pisania i poruszane tematy. Mam wrażenie, że Magda równie interesująco
i żywo opisuje rzeczywistość jak i ją postrzega. Jest świetnym obserwatorem,
uczestnikiem i narratorem zdarzeń. Ma szczególnie cenne w moim odczuciu
- poczucie humoru, jednocześnie wyczuwa się, że kocha opisywane postacie.
Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie ilustracje, bardzo ciekawa grafika
okładka- rewelacyjna. Nie wiem jak Wy, ale ja doskonale pamiętam tarę do prania!
NASZ Kolega HAYQ, stanął na wysokości zadania, nie wiedziałam, że ma aż tak wiele
talentów!
No i w końcu o Kimś, kto sprawił, że najpierw powstała myśl, którą ubrał
w czyn i powołał do życia tę książkę.
To dzięki NASZEMU BEZETOWI, Panu Bogdanowi Zdanowiczowi, Jego talentom edytorskim
i sile charakteru niemożliwe – staje się możliwym.
Bardzo staranne i ładne wydanie!

Duże brawa dla całej TRÓJKI, miło mi myśleć, że jesteśmy w pewnym sensie związani
związkami z Forum, ale myślę, że również wzajemną sympatią wszystkich forumowiczów.

A co Wy sądzicie o tej książce?




Iza Bednarowicz - Baba Izba

Opublikowano

Jeśli mogę moje skromne zdanie wtrącić, to wtrącę.

Książeczka jest milusia i przylepia się do ręki. Zasługa Wydawcy - niewątpliwa. Przypadły mi do gustu "szare" tła tytułów i numerków stron. To nie tylko kwestia estetyczna. Nasuwa różne myśli; tu nie powiem, jakie. Panie BEZECIE miły, chapeau bas.

HAYQ grafiką stworzył atmosferę dotykalną prawie, grającą z treścią. Niektóre obrazki stanowią jakby odrębne opowiadania; pozwalają samemu sobie dopisywać własne doświadczenia. Mnie "dopadł" cmentarz, brama z kotem i strych. Z prawdziwymi duchami!

O treści nie pozwolono mi wprawdzie pisać (może z wrodzonej skromności...?), ale napiszę. Treść to i moje życie, jakże momentami identyczne, jakby ktoś mieszkał obok mnie niczym cień. A jakże momentami inne mimo podobnej scenerii. Różne były losy ludzi, choć Polska wtedy zdawała się szara i jednolita. A nieprawda.
I ludzie byli różni. Nie szarzy w jednakowych kapeluszach czy chustkach na głowach wiązanych pod brodą. W tych głowach mieli rozmaite myśli i humory. Mówili innymi językami, które opisywały ich lepiej niż jakikolwiek życiorys. I to napisała Magda. Świdrującym, podstępnym okiem wcisnęła się w mózgi tych ludzi, w słowa, które padały i stało się: upichciła barwne, zabawne, ale i łezkowate charakterki. I takim sposobem wciągnęła mnie w ten mały papierowy kwadracik. Pozdrawiam. Dzięki Wszystkim. E.

Opublikowano

Tarko kochana, rozczuliła, rozbawiła (łezka w oku) mnie ta Twoja kwadratowa książeczka :) Dobrze pasuje do ręki. Zapachy dzieciństwa wróciły. Dałam córkom do przeczytania, choć myślę, że one inne mają wspomnienia, ale często siadamy i wspominamy jak to świat wyglądał, kiedy ja byłam małą dziewczynką. Tarka, radio na lampy, telewizor w co dziesiątym mieszkaniu, furmanki na ulicach układanych z kocich łbów... Smak dzieciństwa. FAJNIE!!!
POLECAM WSZYSTKIM!!!
AnkaJ

Opublikowano

Moja babcia ze strony ojca, też miała na imię Marianna!!
Pięknie brzmiące imię!
Pozdrawiam wszystkich czytających i wpisujących się!
Magda, ściskam Cię za te wspominki w książce!
- baba (ta z izby)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Izo, ogromnie dziękuję za podzielenie się wrażeniami "na żywo" (w pierwszym poście) i trochę już po adhocu, czyli bardziej wyważenie i bez buzujących emocji (w drugim):*

wielkie dzięki, że książeczka budzi takie odczucia. jest to również zasługa HAYQ i jego kapitalnej szaty graficznej - fantastycznych klimatycznych grafik, oraz Bogdana Zdanowicza - jego profesjonalizmu i zdolności wydawniczych. obydwu Panom - wielkie dzięki.

Marianny są, bez wątpienia - atawistycznie mądrymi kobietami!
ściskam Babo i Izby!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Aniu (a jakże!)J ! dziękuję bardzo za pochwalbę małej książeczki (torebkowej). nasze dzieci... hihihi. czy świat był wtedy czarno-biały? - NIE BYŁ, nigdy nie jest, zawsze ma zapach i smak!
to bardzo dużo, że chciały przeczytać - bo to znaczy, że masz dar przekonywania. nie wszyscy to mają.
ściskam serdecznie, Anka!
:))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no! pięknie napisałaś o "naszej" książeczce - taka ona jest! w istocie. (coś było o skromności??)
dziękuję za wielokrotne (jak mi wróbelki doniosły) czytanie
buziak, Elaali! najserdeczniejszy!
:D
Opublikowano

Taruniu, przecież czytałam na bieżąco wszystkie teksty, niemal "towarzysząc" im w trakcie narodzin, a już na pewno - prosto spod pióra. A dziś, kiedy to szare "maleństwo" mam w dłoniach, i czytam po raz kolejny, wzruszam się na nowo. Odnajduję w Twoich opowiadaniach "moją Tarę", autorkę - człowieka o pięknej wrażliwości artystycznej, inteligentnego obserwatora ludzi i spraw, otwartego na nowoczesność, pełnego szacunku dla przeszłości.
Mówisz w tej powieści (bo tak tę książeczkę dziś sklasyfikowałam) o bliskich i ledwo znajomych, i dla wszystkich starcza Ci sympatii i uwagi. Sprzedajesz w niej sporo historii, łącząc aspekt bardzo osobistych przeżyć i i ważnych prawd o Polsce.
A że uwielbiam Twój styl, wiesz od dawna.

Tylko mi pisz, Paniusia, te swoje proze dalej! No!

Buziaki i gratulacje jeszcze raz. Także dla HAYQ i - rzecz jasna - dla Bezeta!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ParoAnno, dziękuję za piękną recenzję - miód na serce rozbiegane :)))) i za korekty cierpliwe i za cierpliwość ogólnie. cieszę się, że ma to taki efekt końcowy - zasługa wielu, również tych, o których pisałam.
ściskam serdecznie.
:))
Opublikowano

Myślę Magda, że warto było, nieprawdaż? :)
Tę pierwszą zawsze najmilej się wspomina, bo potem to już z górki poleci.
Obyś takich wspomnień miała jak najwięcej.

Przy okazji – podziękowania dla Bogdana, nie tylko za „technikalia”,
ale również miłą współpracę i niezaprzeczalny jej efekt,
oraz
Annie Parze za zdobycie najważniejszego atrybutu,
czyli znakomitego egzemplarza autentycznej tary do prania,
która teraz dumnie i już do końca świata wspierać będzie Autorkę nie tylko
na tej pierwszej przedniej okładce, ale i dalej, w drodze do następnych publikacji :)
Dziękuję również wszystkim chwalącym moje bazgroły.
Serdecznie pozdrawiam.

Opublikowano

HAYQ - bardzo dziękuję, że wspomniałeś o tarce falistej. Fakt. Pięknie ją wykorzystałeś. Jestem z niej niezmiernie dumna! Ale bardziej - z Was (nieuprawnione roszczenia, wiem, ale jednak:) Cieplutko,

Para:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




jak najbardziej UPRAWNIONA.
a ja się zacukuję zapłoniona, że zapomniałam podziękować, bo okładka bez Twojego wysiłku poszukiwawczego i organizacyjnego względem tary, Paro, nie byłaby małym arcydziełkiem. a jest ;D

DZIĘKUJĘ
:*
Opublikowano

Cóż powiem po tylu zachwytach? Rzeczywiście bardzo cenne to "dziełko". Prostym ale jakże ciekawym i dowcipnym językiem opowiadziałaś "minione" zakotwiczając w teraźniejszości. Czyta się lekko, niemalże jednym tchem, z uśmiechem i łezką, a na dodatek budzi osobiste wspomnienia czytelnika - przemierzyłam z bohaterką własne dzieciństwo, babcie, ciocie, wujków i "tamtą" historię, co prawda nie warszawską ale także jakże sercu bliską.
Madziu, dziękuję za tę książeczkę, bardzo, bardzo...
:)))))))))))))))))))))
I proszę, pisz, pisz, pisz.
Dziękuję także HAYQ za ozdozbienie a Bogdanowi Z. za wydanie oraz za pośrednictwo w zamówieniu.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam -
Krystyna S.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...  
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
    • @Poet Ka To było zanim powstał Totem Nie było przedtem, teraz i potem Człowiek latał umysłem, nie samolotem ...   Dziękuję za komentarz, pozdrawiam. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...