Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

patrzę jak przelatują ptaki i doszukuję się
sensu
w cotygodniowym zwiedzaniu marketów
ludzie są
źli na swoje portfele
źlą się na parkingach
gestykulują jak małpy na wybiegu
trąbią że kurwa jego
mać
gdy

światło jest cykliczne jak twoje okresy
płyną wzloty i wyloty
na taśmociągu rzeczy codzienne
od syreny budzika przez
obiad do opuszczenia rolet
suną skrzydła na zachód i kiedy słońce siada na plecach
nabijam sztucer by
w potrzebie hałasu
zabić ich wszystkich

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


peel zabójca ze sztucerem - ech...
jednak całość ładnie poprowadzona, spójna, zarówno formalnie, jak i logicznie
to bez wątpienia wiersz
a że pointa słaba? cóż, to tylko moje nieupodobanie
łatwych rozwiązań
Opublikowano

światło jest cykliczne jak twoje okresy
płyną wzloty i wyloty

Ten fragmencik jest znaczący. Taka nasza mała, człowiecza sinusoida. Dotykalny wiersz. Też nienawidzę bezmyślnych jazgotów. Ładnie. Pozdrawiam. Elka

Opublikowano

Też mnie czasem ponosi, Rafale, vide mój ostatni wiersz i czasem też bym chętnie wywalił ze sztucera. Ale nie wolno. A więc my, piszący, mamy tylko jeden rodzaj broni: SŁOWO.
Bardzo plastyczny obraz, a ja lubię wiersze mówiące obrazami. Pozdrawiam.
J.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




zajedwabiście dobre to jest
każde słowo mi się podoba
szczególnie że to zabawa związkami fraze

a za to światło cykilczne jak okresy
stary masz u mnie puchar feministy!

:D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


peel zabójca ze sztucerem - ech...
jednak całość ładnie poprowadzona, spójna, zarówno formalnie, jak i logicznie
to bez wątpienia wiersz
a że pointa słaba? cóż, to tylko moje nieupodobanie
łatwych rozwiązań
dzięki Adamie
pozdrawiam
r
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




zajedwabiście dobre to jest
każde słowo mi się podoba
szczególnie że to zabawa związkami fraze

a za to światło cykilczne jak okresy
stary masz u mnie puchar feministy!

:D
o, nie mam pucharu femi na półce, więc proszę ja ciebie;)
dzięki Moniko
pozdrawiam
r

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • spotkali się nie w miejscu, lecz w szczelinie pomiędzy myślami, gdzie cisza jeszcze pamięta imiona, a sens nie zdążył przybrać formy. ona była praświatłem, które więzi własny blask, luminacją tak gęstą, że aż czarną, istniejącą w samym rdzeniu nicości, zanim czas ośmielił się wybić pierwszą sekundę, nie świeciła - raczej wiedziała, że jest jasna, jak gwiazda istniejąca jeszcze zanim powstało niebo. on był antymaterią spojrzenia, cieniem, który nie zasłania, lecz jest otchłanią zaproszoną do środka tą która pozwala widzieć głębiej. niż wzrok, niż pamięć, niż strach. nie mieli rąk, więc dotyk wydarzał się między słowami, które urywały się zostawiając znaczenie po drugiej stronie. nie mieli ust, więc cisza mówiła za nich, oddychając pytaniem, które znało oba  imiona i nie potrzebowało odpowiedzi. ich istnienie było skandalem dla materii tak eteryczni, że grawitacja wyła z bezsilności, krusząc martwe przedmioty, i puste gesty, które w swej ordynarnej ciężkości mogły im tylko zazdrościć niebytu, w których świat zawsze coś obiecuje, a nigdy nie dotrzymuje. byli miejscem, w którym wszechświat na chwilę zapomniał własnych praw i musiał je wymyślić od nowa, w którym rzeczywistość zacięła się na chwilę, i nagle zrozumiała, że nie wszystko da się wydarzyć bez konsekwencji. gdy byli blisko, świat tracił ostrość, a rzeczy wstydziły się, że są tylko rzeczami, że mają ciężar, funkcję i koniec. ona widziała w nim przyszłość, która nie chce się wydarzyć, bo zna cenę. on widział w niej przeszłość, która wciąż jest prawdziwa i dlatego niebezpieczna. nie pragnęli siebie. pragnienie byłoby zbyt głośne, byłoby aktem przemocy w tej katedrze milczenia, którą budowali z powstrzymania, z odwagi niewzięcia. rozpoznawali się raczej jak dwa ciała niebieskie, które nigdy nie wejdą na tę samą orbitę, a jednak wiedzą, że ich istnienie zakrzywia tę samą przestrzeń. byli jak dwa zakazy fizyki skierowane naprzeciw siebie - tak blisko, że rzeczywistość zaczynała się jąkać, a powietrze między nimi świeciło jak martwa gwiazda: energii było dość, ciała - nigdy. ich bliskość była architektoniczną herezją, sklepieniem przerzuconym nad otchłanią, wykutym z hartowanego milczenia i lodu,  po którym nawet bóg nie odważyłby się  postawić stopy w obawie przed upadkiem w prawdę byli jak dwie planety, które zrozumiały, że ocalą siebie tylko wtedy, gdy pozostaną w idealnej odległości - dość blisko, by się przyciągać, i dość daleko, by nie zamienić się w popiół. gdy odchodzili, nic nie zostało. i właśnie to było dowodem. bo ta miłość nie zostawia śladów, ciepła ani popiołu - zostawia Możliwość - monstrum o tysiącu twarzy, masę krytyczną, która nigdy nie eksploduje, lecz pożera od środka każdą nową miłość, więżąc ją w horyzoncie zdarzeń, z którego nie ma powrotu do światła. a możliwość jest najbardziej okrutną formą istnienia: masywną jak gwiazda, która nigdy nie zapłonie, i wystarczająco ciężką, by do końca zakrzywiać każdą kolejną miłość.              
    • @Jacek_Suchowicz Jacku, coś mi się jeszcze przypomniało. Na wakacjach czy urlopie, bywałam też na wsi. I było jak w piosence "A tymczasem leżę pod gruszą, na dowolnie wybranym boku i mam to, co w życiu najświętsze - święty spokój"   A kogut szukał dla kurek dla różnych dobrych rzeczy i jak znalazł, wołał: - Co to, to, to, to ,to... - a one leciały jedna za drugą. Sam nie jadł, zostawiał dla nich.  A w kurniku, jak kura miała znieść jako, jakby mówiła tak: - NIeee pójdę do koguta, nieee pójdę, nieee pójdę...  - a jak zniosła jako, wołała; - Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz! Tych odgłosów nie da się zapisać, ale kto widział to towarzystwo, wie o czym piszę,  a opowiedziała mi o tym babcia, naśladując odgłosy .  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dobrej nocy :)
    • @Wiechu J. K. Dziękuję.
    • @Mitylene dziękuję 
    • @Charismafilos ja też bardzo
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...