paper_doll Opublikowano 14 Marca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Marca 2011 prawie zapadłem się w twoje miasto, boży synu. widzisz mój dygoczący punkt zmartwychwstania? ratuję budynki z ciała, chwytasz więc moje potknięcia (stukoty, brzemienne rzeki). zarysowałeś żebra ulic niestabilną ręką, skrzywione krawężniki układają się pode mnie. dziś, przed sennym mrowiem, każesz klękać, boży synu. twoje dzieci śpią pod miastem, ziemiste karły.
Anna_Para Opublikowano 14 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 14 Marca 2011 Nic dziwnego, że kataklizm inspiruje takie wypowiedzi. Ważne. Dobry wiersz, Paper_doll. Cieplutko, Para:)
Almare Opublikowano 14 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 14 Marca 2011 Masz poetycki pazur. Gratuluję wiersza. Pozdrawiam.
Marusia aganiok Opublikowano 14 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 14 Marca 2011 krawężniki układające się pode mnie - pewna swoboda interpretacyjna; może peel być pod wpływem(?) Ciekawy wiersz. Pozdr. Ma.
Ela_Ale Opublikowano 14 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 14 Marca 2011 To Japonia. Tylko wtedy wiersz do mnie mówi. Pozdrawiam. E.
Dawid Rt Opublikowano 14 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 14 Marca 2011 Wiersz swobodnie oddycha, piękne metafory, doskonały tytuł, subtelnie, mimo że treść niespokojna. Pozdrawiam
Biała Lokomotywa Opublikowano 15 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 15 Marca 2011 Świetne, wraz z ilością razy czytania nabiera mocy. Peel jako tsunami nadaje klimat niepokoju, jest jak palec boży. Pozdrawiam.
Zjajami_Baba Opublikowano 17 Marca 2011 Zgłoś Opublikowano 17 Marca 2011 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. plastycznie, dobre to, uruchamia.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się