Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pytam się grzecznie
kiedy się wyprowadzacie
tak okropnie ciasno
w ogrodzie już nie rośnie
zbocza pagórków
mchem się spiętrzają
na tamtej ścianie
miały wisieć dawne fotografie
a po drugiej wciąż zegar z kukułką
który kiedyś zachapałeś
nie daje spać

kiedyś tu rosły te małe jabłuszka
pamiętasz
możesz zasadzić je przecież
u siebie gdzie orzeźwiające wodospady
sprawią że zakwitną bez konserwatorów

u nas już nie rosną nawet na dziko
kuchnia smakuje coraz gorzej
bo biją się po sobie
kiedy grają w szachy

nie zapomnij o akordeonie
rozwija wachlarz udogodnień
zadziornie przygrywa przy rosole
siedzącym przy stolikach
powiewa wiaterek
niezapisanie drogie serwetki
zyskały obręcze by nie tracić
na jednorazowych z żywca

Opublikowano

ku

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ależ przemilczę, bo ton jak Anno Domini '11, żebyś wiedział,
jak tego nienawidzę - nie wiesz co tam się działo i jak to czuje matka i córka
na szczęście przeżyła czas przez wichry i wzgórza i coś mi się zdaje, że wreszcie
spotkała się z prawdziwym,
a jak zobaczę tego kulawego indyka to go sama zadziobię. Proszę mnie nie irytować
więcej, bo to nie i tak nie twoje- Kulko!
P.S a Tobie jaka zło płynna przychodzi teraz na myśl ;
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ależ przemilczę, bo ton jak Anno Domini '11, żebyś wiedział,
jak tego nienawidzę - nie wiesz co tam się działo i jak to czuje matka i córka
na szczęście przeżyła czas przez wichry i wzgórza i coś mi się zdaje, że wreszcie
spotkała się z prawdziwym,
a jak zobaczę tego kulawego indyka to go sama zadziobię. Proszę mnie nie irytować
więcej, bo to nie i tak nie twoje- Kulko!
P.S a Tobie jaka zło płynna przychodzi teraz na myśl ;

Nie rozumiem co Pani ma na myśli w Post. scriptum. Proszę się nie denerwować...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ależ przemilczę, bo ton jak Anno Domini '11, żebyś wiedział,
jak tego nienawidzę - nie wiesz co tam się działo i jak to czuje matka i córka
na szczęście przeżyła czas przez wichry i wzgórza i coś mi się zdaje, że wreszcie
spotkała się z prawdziwym,
a jak zobaczę tego kulawego indyka to go sama zadziobię. Proszę mnie nie irytować
więcej, bo to nie i tak nie twoje- Kulko!
P.S a Tobie jaka zło płynna przychodzi teraz na myśl ;

Nie rozumiem co Pani ma na myśli w Post. scriptum. Proszę się nie denerwować...
Dziękuję, Bronisławie nie zauważyłam wcześniej, no i nastroje podczas zimy
zażartowałam, nie, nie denerwuję się, dopiero będę :)
W post scricptum, zazdrość, jak do złotej szkatuły, takie niezbadane
ludzkie uczucie, podobno :)))
Ciebie zaś pytałam do jakiej
Pzdr.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Niech będzie, że ja się nie znam i nie umiem pisać, gdyż taka opinia niewiele
mi pomaga. Właściwie to przecież ja nie wiem co to za forum, czy bezstronnie
i rzetelnie potrafi podejść do wiersza. Jeżeli na takie trafię, bądź trafiłam,
bez kreowania zabawy, to można pisać. Rzeczywiście mogę się nie znać i nie
umieć sztuki pisania, albo z pewnych okoliczności móc nie chcieć.
Wolałabym nie czuć nakręcania przy czytaniu innych wierszy,
jak również żeby inni też to odbierali i mieli podobne warunki na pisanie,
zwłaszcza, którzy patrzą na rzeczywistość podobnie i chcieliby czuć się bezpiecznie,
bo to służy jakiemuś wyrażaniu myśli. Nie napisałam, że ten wiersz jest akurat
nowatorski i czy dobry, czy zły.
Przy okazji zaznaczę, że szukam wsparcia, które mnie skrzywdzi
i będę mogła bronić swoich przebłysków myśli i domysłów, bo takie mi
pozostają za względu na czas i na temat własnych uwag co do
aspektów normalności życia codziennego.

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • są noce których nie pamiętam ale ciągle gdzieś we mnie czuwają tęsknota jest w raju nam zostały miejsca pełne słów ale czy jeszcze coś łączy ślad z życiem albo miłość ze szczęściem mam wrażenie że dziś wszystko znajdujemy na śmietniku wyobraźni chociaż spotykają mnie noce z których patrzę na księżyc i wybieram  pomiędzy zegarem a wahadłem bić - czy odbić się bywać czy zapewniać milczenie to przemijanie czy wahanie
    • @Berenika97 Chyba każdemu zdarzyło się rozpaść w obliczu niesprawiedliwości świata...to łatwo może pochłonąć. Ciekawy temat wiersza. Pozdrawiam
    • @Nata_Kruk Ona, znaczy ta dróżka, jest tam stale, do dzisiaj :)    Dobranoc - gwiazdki na noc  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                      @Andrzej P. Zajączkowski,  @Rafael Marius   dziękuję :)                                   
    • Nie jestem pewien, czy ona nadal tutaj mieszka, a więc przy każdej okazji kiedy muszę tędy przechodzić towarzyszy mi cichy strach przed jej spotkaniem, przed spojrzeniem jej oczu, albo może głównie przed odbiciem się w jej źrenicach. Nie ma w tym też wiele z patetyzmu - od jakiegoś czasu męczą mnie ataki kołatania serca, a boję się, że minięcie jej na chodniku w optymistycznym scenariuszu odebrałoby mi przytomność, a w gorszym, autentycznie zaszkodziło mojemu zdrowiu (w najoptymistyczniejszym - zabiło). Z racji tego, od miesiąca dawkuję leki przeciwkrzepliwe, a w maju mam ustalony termin ablacji. Ablacja. Lekarz tłumaczył mi - jest to zabieg, w którym pacjentowi wprowadza się do tętnicy specjalne urządzenie, wędruje nim aż do serca, a w sercu małymi impulsami pobudza się kolejne fragmenty przedsionków. W momencie, kiedy któryś fragment, sprowokowany impulsem, wywoła migotania, taki fragment bezlitośnie się zabija, na przykład wymrażając go ciekłym azotem. Pacjent w trakcie całej operacji zachowuje pełną przytomność. Uznałem, że jest w tym coś okropnie poetyckiego, to rozrzedzanie krwi, wkłuwanie się w tętnicę (udową!), wędrówka do serca, wymrażanie wadliwego serca. Lekarstwem jest zabicie feralnego fragmentu, wymrożenie go, aż martwe zostawi jedynie nieaktywną bliznę pośrodku zdrowo działającej tkanki. Czy w tym nie ma chociaż jednego wiersza? Jest. Myślę, że jest ich cały tomik - dlatego tak smuci mnie, że nie jestem ich w stanie napisać. Po zabiegu przeznaczony jest czas na obserwację, a więc może w ciągu tych paru dni spędzonych na szpitalnym łóżku znajdę czas, żeby to wszystko ubrać w słowa. Zapamiętam tam dodać, że robię to dla niej, że z naprawionym sercem, pierwsze co zrobię, to pójdę na jej ulicę, a ona, w pięknym majowym słońcu, przejdzie na drugą stronę ulicy.
    • @monon  Powyższy wiersz jest jak scena z thrillera. Czuć ogromne napięcie, duszność. Utwór opowiada historię o wstąpieniu na drogę zemsty, ale zamiast konfrontacji otrzymujemy skradanie się myśliwego do zwierzyny.    Punktem kulminacyjnym jest ujrzenie przez podmiot śpiących "Maleństw". W tym momencie w kobiecie coś pęka. Przecież była martwa. Miała być wyrokiem. A jednak... płacze. Wcale nie jest martwa. Żyje. Zemsta przestaje być koniecznością. Głód odwetu zaspokaja przekonanie, że rachunki zostaną wyrównane, choć może nie za ziemskiego życia. Z mojego subiektywnego punktu widzenia warto byłoby wyeksponować fragment:  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        - poprzez stworzenie kontrastu między nagrodą a karą dla "Wielkiego Niedźwiedzia". Zestawienie w stylu: "ognie piekielne - miód na moje serce".   Ogromnie doceniam zakończenie, ostatnią strofę + ostatnie zdanie. Strofa jest pieśnią - antykołysanką - dla dzieci ku przestrodze, ku zachowaniu czujności wobec nawet najmniej niepokojących dźwięków.   A jednak: - brzmi mało uroczyście. Gdyby tak zacząć tę strofę od "oto"? Przykładowo: "Oto pieśń lasu. Wsłuchajcie się (...)".    Zdanie: - to taki podpis, ostateczna deklaracja zejścia ze "ścieżki zemsty".    W tym zwieńczeniu słowo "droga" sprawia wrażenie zbyt ogólnikowego. Skoro mieliśmy "polowanie na zwierzynę", to może warto skorzystać z tego motywu i zamienić "drogę" na "łowy"? "To ja i mój koniec łowów"? - Podmiot widzę właśnie jako boginię łowów - Dianę z łukiem, dziką, nieokiełznaną, nie do zatrzymania, która zstąpiła na ziemię w celu ukarania tego, kto ośmielił się jej ubliżyć.   Ten wiersz jest znakomicie skomponowany - narracyjnie poprowadzony "filmowo", a Autor inteligentnie kształtuje słowem opowieść tak, by w ramach poezji nie odpłynąć w stronę roztkliwionego sentymentalizmu. Utwór jest ukończony. Moje propozycje to nie poprawki, ale alternatywy, na które warto zerknąć choćby po to, by upewnić się, że niczego zmieniać nie trzeba :D 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...