Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witaj Aniu.
Gdy pytałaś „jesteś tak miły "noworocznie"?” a ja odpowiedziałem „całorocznie” potraktowałem to trochę żartobliwie. Ale nie mam wyjścia.
Kolejny dobry wiersz Twojego autorstwa.
A ten kawałek:

spal mnie w milczeniu białych wierszy,
a zimny popiół zakop w śniegu.


Dla mnie rewelacja.
Nawet to „wbrew” 4x w ostatniej strofie, już mi tak nie przeszkadza.
Domyślam się, że to celowy zabieg.
Pozdrawiam,
Andrzej

Opublikowano

Duksie;)

Oczywiście - bo to wszystko - wbrew logice, wbrew... wszystkiemu. Bardzo mi miło, że częściej zaglądasz, i tak dobrze recenzujesz moje wiersze. A ten jest równo sprzed roku. Piszę w komentarzu.

Cieplutko pozdrawiam,

Para:)

Opublikowano

Zjabo:

Odsyłam do Psałterza. Tam już wszystko jest;)

Bardzo dziękuję, że się czyta. Hmmm, gorzej, gdyby nie! Dzięki za "w". Już mi pisał o tym Dawniej, ale się wymądrzałam! Tak - poprawiam!

Cieplutko, Para:)

Opublikowano

witaj Aniu!
nieśmiało tak tu sobie zajrzałam...
piękny jest Twój psalm...
pięknie wykorzystane sprzeczności i kontrasty...
przemawia do serca i wyobraźni

szukałam ludzi podobnie mi wrażliwych i jest ich wielu...pozdrawiam jako nowicjusz na stronie :)

Opublikowano

Dla mnie jeden z najlepszych wierszy, które tutaj czytałem. Głębokie przesłanie i z sensem, ale pełne obaw. fantastyczne w tym wierszu jest przesłanie i pewność fundamentów miłości. Silniejsze to od Dawidowej wiktorii.

Opublikowano

Aniu, nie pamiętam, który to z Twoich wierszy, nazwałam pieśnią, a powinnam była- psalmem. Wyczuwam podobny nastrój, wzniosły, nabożny. Natomiast temat traktuję jak relikwię osobistą peelki, nie wkraczam więc z buciorami.
Przepięknie.
Pozdrawiam serdecznie, Grazyna.
:)

Opublikowano

Mono:

Bardzo mi miło, że przybywa nam piszących. Przychodź śmiało, to warsztat. Możemy tu poprawiać swoje teksty, udzielać uwag, sugerować zmiany.
Jest mi miło, że odebrałaś pozytywne wrażenie po pierwszej wizycie. Witaj więc, i dziękuję bardzo.

Cieplutko, Para:)

Opublikowano

Biała Lo:

Oj, skojarzenia z Lechoniem to dla mnie wielki komplement. A to inny pan zainspirował.
Ale - "zeszłego roku".

Dzięki, cieplutko pozdrawiam. Dla takich komentarzy warto tu publikować.

Cieplutko, Para:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie dla mnie pasy, co najwyżej zebra na sawannie, gdzie rzadko uciekam, bo sam założyłem sobie supły na konto, więc płaszczę się w rytm krzyży, rocznic, mogił wśród surowych twarzy polskich łgarzy, co poklepią mnie, gdy trawa skoszona, mięso zjedzone   Niech ten Kościół już upadnie i zostaną w nim rzeczywiście dobrzy ludzie Niech te maski pozostałych handlarzy przestaną języki ich a moje uszy brudzić Wśród złośliwości tych kreatur wyczekuję na nowy świat, gdzie nie będę musiał słyszeć – „Trawa skoszona? Mięso zjedzone?” Poklepane, przyklepane   W nowym świecie nikt nie będzie prześladował trawy oraz ludzi, którzy na kolanach za karę muszą wyskrobywać ją z polbruku, po którym dumnie kroczy najpierw lakierek, brzuch a potem reszta polskiego wieprza „a trawa skoszona? Mięsko zjedzone? Musisz być jak chłop, a nie jak… no wiesz, jak tęcza. Hahahaa”   A ja pragnę leżeć wśród tęczy na sawannie, przekraczając piasek w miejscu, w którym chcę, bo zebra mi tego nie zabroni, nie przeszkodzi rosnąć trawie, nie będzie zajmować się hodowlą podludzi, by chodzić w nich potem po ulicy lub znosić w nich dokumenty do piwnicy, by zatrzeć ślad swych szalbierstw   I nigdy nie powtórzy za szlachetną polnische schweine tych najgłupszych słów – Że trawa i zwierzę są po to, by nimi rządzić, a nie cieszyć się jak rozkwitają, jak chce ich Bóg
    • Kawałek szarego papieru w ciasnym korytarzu, z napisem:   Pierwszy wrzesień, rok tysiąc dziewięćset trzydzieści dziewięć, imieniny Bronisławy.   Ręką ściskam miękką sierść, ciepłego zwiniętego w kulę ciała, oczy ojca wpatrzone w okno z łopatą przy nogach, słychać jego przyspieszony oddech, dźwięk trzęsących się szyb w huku silników.   Jęki za ścianą. W pralni, gdzie lepki pot przez buty wmieszany w ciemnoczerwoną ciecz, z przesiąkniętego szpitalnego ubrania chłopca, leżącego na podłodze.   Huk bliższy od poprzednich. Szyby wpadają do korytarza, naprzeciw zostaje stos czerwonych cegieł. Pisk w uszach i krzyk wraz ze strzałami.   Celownik skierowany w biały, mały becik.   Wytrącony z przestrzelonej, bezwładnej ręki. Leży na asfalcie, nasiąkając krwią.   Dwaj chłopcy czołgają się po becik.   Wrócili zieloni.   – nie ma już dziecka.       ------------------------------------- Na podstawie relacji Wandy Traczyk-Stawskiej z Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego:

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Białoczarność. Wszędzie widzę białoczarność.   Tylko pionowa ściana intensywnie szara. Na pierwszym planie siedzi projektor. Przypomina kształtem kobietę. Nie. Na pierwszym planie podłoga. Coś tam przycupnęło. Chyba jest tu zimno. Ogrzewane nauszniki. Na siedzącym projektorze. Wyświetla ruchome obrazki. Dwa ekrany. Ten większy mniejszy od drugiego. Wystają im wąsy. Możliwe że to mutanty kotów. Coś tam widać że coś tam łazi. I jeździ na małym, Za daleko. Nie dostrzegam dokładnie. To coś na podłodze nieruchome. Pewnie nie żyje lub zasnęło. No tak. Łatwo tu zasnąć. Cisza spokój. Nie wiem co jest poza kadrem. Może jakiś obserwator. O w mordę. Podobny do mnie. Czyżbym umarł i widzę własną reinkarnację. Żyję jako projektor. Mody? Jakiej tam mody. O kształcie kobiety która odrzuciła misia. Jakiego misia? Niczego nie odrzuciłam? Jestem zajęta. Z moich oczu promieniuję. Co ty chrzanisz. Nie widzę tego. Bo stoisz z tyłu. Ja siedzę z przodu przodem. No nie. Słyszę głosy. Nawet konwersuję. Ściana zmienia kolor. Na bardziej żółtawy ze słowami. Czytam. Spoko. To tylko zabawa obrazkowa. Oddycham z ulgą. Jednak całkiem nie zwariowałem. Misiu z wąsami też. Tulę go do siebie. Razem z żebrami kaloryfera. Taki jakiś niespokojny. Nic dziwnego.   Białoczarność. Wszędzie widzi białoczarność.
    • @Wiechu J. K.↔Dzięki:)→Hmm? :))→Skoro skonsumowane, to raczej już nie w puszkach poukładane, tylko gdzie indziej Pozdrawiam :~)))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...