Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Cz. XV „On”

Weszła do domu. Płakała, chociaż starała się to ukryć. Przestraszyłem się.
-Kasiu, co się stało?
-Nic…on…on…-tylko to zdołała powiedzieć i rozpłakała się. Przytuliłem ją. Co się mogło stać? Płacząc mówiła imię Kuba…Czy to nie tak miał na imię ten…ten facet, z którym rozmawiała, wtedy gdy przeczytałem wiadomość? Tak…chyba tak…Co on Jej zrobił?
-Kasiu, musisz się uspokoić. Mogę ci jakoś pomóc? Chodź, zrobię ci herbaty…-poszliśmy do kuchni. Po około kwadransie trochę uspokoiła się…Tzn. przestała płakać. Ale nic nie mówiła.
-Kasiu…co…się stało?- odważyłem się zapytać.
-Nic…to znaczy…
-Nie mów, że nic. Przecież widzę. Coś jest nie tak. Nie mów, jeśli nie chcesz…ale może ci jakoś pomogę, doradzę…
-Kuba…wyjeżdża…jesteśmy przyjaciółmi…ale…
-Kasiu…przecież nie stracicie kontaktu.
-Ale on…ja…przepraszam, ale pójdę się położyć. Jestem zmęczona. A przedtem muszę spakować swoje rzeczy…Jutro się wyprowadzam. Dobranoc Piotrek…-powiedziała.
-Kasiu…nie wyprowadzaj się. Zostań ze mną, proszę…- odważyłem się powiedzieć. Nie chciałem znowu zostać sam. Nie chciałem zostać sam na sam z myślami i ciągle przychodzącymi sms’ami od …
-Nie mogę, Piotrek. Przecież każde z nas ma swoje własne życie…Poza tym…jak mogłabym mieszkać nie u siebie…mam własny dom…przepraszam…ale już pójdę.
I znowu mnie zostawiła…jak miałem Jej powiedzieć, że chciałbym z Nią tworzyć rodzinę? Czy Ją
kochałem? Nie…raczej nie…ale miłość mogłaby przyjść później. Gdyby tylko się zgodziła. Ale Ona nie zmieni zdania. Poszedłem do siebie na górę…sięgnąłem po komórkę, napisałem: „spotkajmy się jutro o 20.00. Tam gdzie zawsze…Piotr”. Nie chciałem znowu zostać sam w tym wielkim, jak na jedną osobę domu. Musiałem coś zrobić, aby zapobiec samotności. Zszedłem na dół, wziąłem Reksa i poszliśmy na długi spacer. Musiałem wszystko przemyśleć. Jutro będzie ciężki dzień: powrót Małej do matki, wyprowadzka Kasi i spotkanie, które zaważy na moim dalszym życiu…
Dzięki temu miesiącowi, Kasi i Małej chyba w końcu zrozumiałem coś…że w życiu liczy się rodzina…Tak naprawdę to cieszyłem się, że Kasia nie przystała na moją prośbę… Bo przecież nie bylibyśmy szczęśliwi, pomimo, że czułem do Niej sympatię i pamiętałem Ją przez te wszystkie lata… Ale miałem nadzieję, że nie zniknie mi znowu na parę lat. Że pozwoli mi ofiarować Jej swoją przyjaźń… Wróciłem do domu i poszedłem spać…
Rano ponownie obudziło mnie pukanie do drzwi. Tym razem była to Mała.
-Nie ma nigdzie Kasi…Myślałam, że tutaj będzie…-powiedziała.
-Jak to nie ma?- powiedziałem…Poszliśmy razem do Jej pokoju. Pusto…Na dole również…Nie było Jej samochodu przed domem.
Na stole w kuchni zostawiła kopertę…zaadresowaną do Małej i do mnie…

Cz. XVI „Ona”

Kiedy wróciłam do domu, Piotr zauważył, że ze mną jest kiepsko. Zabrał mnie do kuchni i starał się dowiedzieć, co się stało. Nie mogłam jednak wydusić z siebie opowieści o spotkaniu z Kubą. Za każdym razem, gdy wymawiałam jego imię, wpadałam w płacz…Kiedy w końcu zdecydowałam się pójść do swojego pokoju, Piotr poprosił abym się nie wyprowadzała…Zszokował mnie swoją prośbą. Nie zgodziłam się…nie mogłam…
Poszłam do siebie, na górę…Włączyłam komputer, jednak internet nie działał i nie mogłam sprawdzić, czy Kuba coś napisał…Komórka również mi się rozładowała. Miałam nadzieję, ze zadzwoni na domowy…ale wiedziałam, że tak nie zrobi. Ja uciekłam, zostawiłam go praktycznie bez słowa. Wciąż nie mogłam uwierzyć, że Kuba wyjeżdża…a jeszcze bardziej nie mogłam uwierzyć w to co powiedział, kiedy wsiadałam do samochodu…i zrozumiałam, że…
Zaczęłam się pakować. Chciałam zapomnieć o tym, co powiedział Kuba. I jeszcze ta propozycja Piotra! Nie, za dużo się działo… Spakowane miałam już wszystkie papiery, książki…Wrzucałam do torby ciuchy. Przypomniał mi się wczorajszy wieczór i spędzone z Piotrem na drzewie parę chwil. I już wiedziałam, co zrobię. Musiałam się jednak pospieszyć. Gdzie ta przeklęta ładowarka? Znalazłam i podłączyłam telefon. Przez godzinę powinnam zdążyć wszystko spakować, a telefon trochę się podładuje. W tym pośpiechu myślałam jak to zrobię…wiedziałam, że to będzie trudne…trudne dla mnie, ale byłam pewna słuszności mojej decyzji.
Pozostało mi tylko napisanie listu. To było również trudne zadanie. Bo nie wiedziałam co mam napisać, jak wytłumaczyć…Zaczynałam pisać i momentalnie skreślałam dopiero co napisane słowa. W końcu skończyłam. Wzięłam swoje torby i cicho zniosłam na dół. Wiedziałam, że Piotr jest już w sypialni u siebie. Słyszałam jak wrócił ze spaceru z Reksem. Mała od dawna spała. Wrzuciłam torby do samochodu, list zostawiłam na stole w kuchni. Wróciłam się…weszłam na górę. Poszłam do pokoju, w którym spała Ola. Wyglądała tak ślicznie. Tak bardzo ją kochałam. Miałam nadzieję, że nie zranię jej, tym co zamierzałam zrobić. Po chwili wyszłam z jej pokoju i zeszłam na dół. Wsiadłam w samochód i odjechałam.
Wiedziałam gdzie mam jechać. Miałam nadzieję, że tym razem również się tam zatrzymał…tak jak za pierwszym razem…Musiałam mu powiedzieć. Nie mogłam pozwolić, aby wyjechał bez pożegnania…


Cz. XVII „Mała”


To wszystko zdarzyło się osiem lat temu. Mama wtedy piła i mnie, jak zwykle wyrzuciła z domu. Musiałam wyjść, bo jakiś pan do niej przyszedł. Zapłakaną i zmarzniętą znalazł mnie Piotr. A później dołączyła Kasia. Zajęli się mną. Pan Władek poprosił Ich, aby się mną zajęli na czas odwyku mojej mamy. Zgodzili się i spędziłam tam cudowny miesiąc. Mimo, że miałam sześć lat wszystko pamiętam. Było tak fajnie. Kasia i Piotrek byli dla mnie bardzo mili…aż pomyślałam, że chciałabym aby byli moimi rodzicami. I trochę udawałam, że są… Ale teraz już nie…Moja mama się zmieniła. Już nie
pije i znalazła pracę…szczęśliwe zakończenie, jak w bajce…naprawdę. Mama mówi, że kiedyś myślała, że tylko w bajkach są szczęśliwe zakończenia…a okazało się, że w życiu również…
Pamiętam ostatni dzień u Kasi i Piotrka…mieliśmy iść do kina, ale poszłam tylko z Piotrkiem. Kasia szła na jakieś spotkanie. Ale wcześniej byliśmy w sklepie i do Piotrka zadzwonił pan Władek. Okazało się, że następnego dnia wracam do mamy. Było mi smutno i Im chyba też…ale obiecali mi, że będziemy się widywać. Uwierzyłam…
Następnego dnia rano, kiedy się obudziłam, pobiegłam do Kasi. Jednak nie było Jej w pokoju. Poleciałam do Piotrka. Był sam. Przeszukaliśmy cały dom. Kasia zniknęła. Zostawiła list na stole w kuchni. Piotrek mi go przeczytał. Mam go jeszcze. Zostawiłam sobie na pamiątkę…a teraz mogę go sama przeczytać:
„Kochana Oleńko i Piotrku…
Przepraszam, że znikam, bez pożegnania…Ale muszę…idę gonić moje szczęście. Piotrze, dzięki Tobie zrozumiałam, że szczęściu czasem trzeba pomóc. Zrozumiałam, kto jest dla mnie tym szczęściem. Oleńko, mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze i wytłumaczę Ci wszystko. Piotr na pewno Ci powie, że my…my nie byliśmy małżeństwem…jesteśmy tylko przyjaciółmi. Wiem, że nie powinnam tego pisać, powinnam to wytłumaczyć osobiście, razem z Piotrem. Ale nie mogę. Muszę coś naprawić, a raczej nie pozwolić aby szczęście uciekło…
Oleńko pamiętaj, że w życiu liczy się szczęście i to czy dzielisz je z osobą, którą kochasz…
Piotrze, jesteś jednym z niewielu, których nazywam przyjaciółmi…
Przepraszam Was…
Kasia”
Nie byłam zła. Troszkę było mi smutno. Nie pożegnała się ze mną. Ale czułam, że to coś ważnego. Piotrek wytłumaczył mi, że Kasia nie była Jego żoną… że tak powiedzieli, bo chcieli mi pomóc…Wtedy tego nie rozumiałam, ale teraz już tak. Teraz rozumiem więcej spraw niż kiedyś.
Później spotkałam się z Kasią i opowiedziała mi gdzie pojechała tamtej nocy. Pojechała do swojego przyjaciela, do Kuby. Teraz jest Jej mężem, takim prawdziwym. Bała się, że wyjedzie do Irlandii i nie dowie się, że Ona jego też kocha…Bo On jej to powiedział, a raczej krzyknął to, kiedy wsiadała do samochodu… Nie wyjechał w końcu. Przeprowadził się do Torunia i są szczęśliwi…To z nim Kasia chce dzielić się szczęściem…
Piotrek natomiast zdecydował się zaryzykować i być z pewną dziewczyną…Podsłuchałam jak rozmawiał na jej temat z Kasią. Powiedział, że bał się tego, że kocha Monikę…Bo tak ma na imię Jego żona. Mają dziecko…Mateusza. Ma cztery latka. Często z nim spędzam czas. Lubię go i traktuję jak braciszka.
Moja mama nie pije od ośmiu lat. I jest jak mama. Troszczy się o mnie, zabrania mi różnych rzeczy i czasem pozwala na jakieś głupstwo. Codziennie mi powtarza, że mnie kocha.
Kasia ostatnio powiedziała- „A jednak bywają w życiu szczęśliwe zakończenia takie jak w bajkach…” Ale to dopiero początek, początek szczęścia i naszej bajki…


-koniec-

................................................................

Żegnam na jakiś czas...

Opublikowano

och...
takie niespodziewane zakończenie
tak nagłe!

szybko poszło :)
ale baaardzo mi się całość podoba, naprawdę, czytałam ją za każdym razem zaciekawiona, te ostatnie rozdziały wydają mi się dobre, jakoś ciężko mi doszukiwać się w nich jakichś usterek, albo ich nei ma, albo zatarłaś je akcją :)
ech... żałuj, że nie widziałaś mego zaskoczenia jak przeczytałam Cz.XVII "Mała" , a potem szybko mój wzrok odnalazł "-koniec-" oj to był szok! nie mogłam uwierzyć, że zaraz będzie koniec... prawdę mówiąc ta część jest napisana nieźle, ale wcześniejsze są lepsze, nie wiem dlaczego. I nie chodzi o to, że jest ostatnia, po prostu dziwnie się ją czyta, ale może się czepiam :)

do następnego opowiadania!
Natalia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @lena2_ @Stukacz serdecznie dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @violetta "Wszystko się może zdarzyć"...  czuję, że będzie ciekawie w najbliższych latach. Będzie twórczo, co nie oznacza nowego związku, a tym bardziej prokreacji (przepowiednia mówi inaczej, a kysz, gusła), zrobiłem swoje. Nikt z nas się nie obroni przed "wolą Bożą". A ty od razu ślub?! Nienowoczesna jesteś :-)  
    • 91. Granice, które nosimy w sobie (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza)   1.   Uciekamy w ciszy. Cóż powiedzieć, gdy świat nie słucha?   2.   Dwór się kruszy — tak działa natura: słabe łamie się pierwsze.   3.   Gdy wiara w wodza gaśnie, każdy szuka światła, gdziekolwiek jest.   4.   Jedni wybierają nowych panów. Inni nowych bogów.   5.   To, co się rozpada, rozpadało się już dawno — my tylko patrzymy.   6.   Najemnik zna granice. Najpierw rozpoznaje je w sobie, potem na mapie.   7.   Lojalność jest drogą. Idę nią, póki nie przecina jej przepaść.   8.   Nie zdradzam, ale i nie zginę za to, co już umarło.   cdn.
    • ".   "  في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"   Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom - W perspektywę bezkresną hymn pieją "Alleluja”! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku... Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a), W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite; Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a, Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko; Tak mówi ci fala co rozbija się o nabrzeże Kite: Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo.. Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni, Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi, Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic się nie nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment, Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy, Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione... Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków), Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo to, czyste jak forma u Magritte'a, W Aleksandrii jest tak półtrwałe, Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite... Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam - Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite, Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo. Yasalam powie, że nic się nie zmieni, Bo twoje chęci i cały tlen ziemi, Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria.. I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra, Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra, A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak  z popiołu diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt... A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Sur Αλεξανδρεία, l'éclat du ciel brille tel un lapin d'hiver, Le ciel est aussi généreux que les lignes du « Лебединое озеро »,  Et dans le soir, la mer louange le soleil. Vers l'horizon infini, ils chantent un « הללויה ! », mon hymne! Cherchez مرحبًا, où vous pourriez en faire un intime, De cet automne, de Laura, Juliette, d'Ophelia, Et où ce ciel serait du lit légitime - Le fiancé éternel της Αλεξάνδρειας! Ici on trouve un port à l'ouest - pour ceux qui étaient trop braves.  À l'est, un havre de paix (pour les cas urgents). Au nord, un aéroport, rempli d'épaves. Au sud, un phare, victime d'un accident... Mais le ciel est si épuré (tel un fresque de Bosch). À Αλεξανδρεία, il respire la même splendeur, Que la mer, qui se brise sans cesse sur le quai de Χαρταετός. Vous trouverez مرحبًا ici, te dit l'Amor insoucieux. Oui, ici, il y a un port à l'ouest, pour les marins de bas âge, À l'est, un havre pour ceux qui en ont assez des soucis. Au nord, un aéroport qui attire des Concorde dans un virage. Au sud, un phare [insérer l'image ici]. Oui, ici le ciel est aussi pur qu'un Magritte. Mais à Alexandrie, rien est sans problèmes. Ainsi te dit la vague qui s'écrase sur le quai du surf de Kite. Tu ne trouveras jamais مرحبًا, comme l'écrit Η Βίβλος lui-même. مرحبًا  te dira que rien ne changera jamais. Alors pardonne au démon des mille pas de Fred Astaire, Car toutes tes passions et l'oxygène,vital sur terre, Tout ce que tu as amassé dans ton sac point ne te servira. Mais مرحبًا répondra à της Αλεξάνδρειας (en substance): Elle te dira qu'il ne reste qu'un instant. Alors, ne pardonne pas à tes démons sans cette croyance : Que ta passion (du Christ) et l'oxygène (dans ton poumon) soient encore vivants. Ici, à l'ouest, nous voyons un port (pour les noyé.e.s). À l'est, un anse (pour les broyés).  Au nord, un aéroport (occupé). Et au sud, un phare (hérité). Et ici, le ciel est aussi clair que les conceptualisme de Magritte. (Στην Αλεξάνδρεια), il est tellement semi-- Et il le restera), Comme ces vagues vagues de Kite. Partout, vous trouverez, pour ainsi dire, de l'amour, et un mini مرحبًا. Ainsi gémit la vague qui se pend sur le pays plat qui est Kite. Vous ne trouverez jamais مرحبًا, dit. مرحبًا dira que rien ne changera. Car vos désirs et tout l'oxygène de la terre… Tout ce que vous portez,  rien ne va;  So sprach مرحبًا ?  Mais Αλεξάνδρεια réponda: Et elle a raison, pas Cassandre : Alors continue de chercher le مرحبًا, où tu pourras Croire que cet automne ne vient pas d'un papillon sans scaphandre, Mais της Αλεξάνδρειας  (éternellement promise à toi). Et ce ciel est un cadeau de noces, la graciositē d'un Dieu… Rien que της Αλεξάνδρειας Le ciel ne tranche comme une hache, Le ciel n'est pas dur comme un diamant, Et au coucher du soleil, la mer se cache, Murmurant : « مرحبًا » dans le chaos du néant! Et مرحبًا te dira : الإسكندرية, Et  الإسكندرية répondra : إن شاء الله ! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια ".     " في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Over Aleanderia,  the sky is drunk on life like a  rabbit in March, The sky recites le libretto  di "Aïda", And in the evening, the sea praises the sun, parched dry, And toward the infinite horizon, they sing from a golden perch "הללויה!", my hymn. Seek out, where you might find an intimate, This autumn, with Laura, Juliette, or Ophelia, ah! And where this sky shall be the lawful bed — The eternal fiancé της Αλεξάνδρειας!  To the west lies a port — for the brave sailors of the Holy See, To the east, a perfectly good haven  (for emergency use!). To the north, an airport, filled with wrecks of the sea, To the south, a lighthouse, the victim of one too many reviews... But the sky is so pure (like a fresco al fresco), In Alexandria, it inspires the same πάθος As the sea, which puts breaks ceaselessly on the wavelength of Chartaetos. You will find welcome here, says the carefree Έρως. Yes, here, there is a port to the west, for sailors on the mend, To the east, a haven for those weary of their Angst, To the north, an airport that attracts Concordes around a bend, To the south, a lighthouse [here I stand] . Yes, here the sky is as sublime as a macrame by Klee, But Alexandria is, shall I say, an acquired taste; So says the wave that crashes on the Kite Surfing Quay. You will never find مرحبًا, as H Η Βίβλοق itself states.  مرحبًا will tell you that nothing  will ever change in مرحبًا So forgive the demons of the Tower (nur für Jude), For none of the passions that you've packed, All that oxygen in your overnight bag, will be off use. But مرحبًا will answer της Αλεξάνδρειας, It will tell you that: Brother, there's still time,. So, do not grant your demons an indulgence, or  the benefit of doubt: Don't give up on your inclinations and -  breathe in, breathe out... Here, to the west, we see Our Lady (of the harbour). To the east, a cove (for the crushed). To the north, an airport (out of ardour). And to the south, a lighthouse (newly brushed). And yes, here, the sky is as clear as the prose by Graves. But as with all things (Στην Αλεξάνδρεια), it is so demi-—and it will remain so, if ever so much), Like these radioactive waves. Everywhere, you will find, in a manner of..., love, and even a wee bit of مرحبًا. So sprach the wave over the land as high as Kite: You will never find مرحبًا, says.مرحبًا مرحبًا will say that nothing will change. And Because all your desires and all  that you call life… And everything you cum tuum ante portas will be deranged; So sprach مرحبًا? But Aleanderia replied: And she is right, her, not Cassandra: So keep looking, Aleanderia, if you don't mind, And keep on believing that this autumn, this Τσάντρα Is just a tourista, Aleanderias is still your promised land, And this sky is a wedding gift, the grace of a God… (Nothing but an Alemannic sod). And that the sky is not  Occam's axe, That it is not as hard as nails on a diamond, And that at sunset, the sea plays (your) hide, Murmuring: "مرحبًا" in the chaos of le Monde! And the sea will say to you: "ça va?," And the Insidious will reply: "Insha'Allah!" Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo l tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom W perspektywę bezkresną hymn pieją Alleluja” ! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a) W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko Tak mówi ci fala co rozbija się po nabrzeże Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic ci się nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków) Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo tu czyste jak forma u Magritte'a W Aleksandrii jest tak półtrwałe Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo Yasalam powie, że nic się nie zmieni Bo twoje chęci i cały tlen ziemi Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια    
    • @Mel666 To jak w każdym związku - ci, których kochamy mogą nas najmocniej zranić. Cudownie jest czytać Twoje wiersze. Masz naturalna poetykę prozy poetyckiej - to skarb. Jeśli zaczniesz pisać prozę, ta poetyckość pozostanie i doda prozie kolejny wymiar... Mel, ładnie piszesz wiersze, ale... Pisałaś juz opowiadania? Nie pomyślała o powieści? "Yes, you can". Serdecznie pozdrawiam i liczę na Twoją odwagę, zuchwałość (także) w prozie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...