Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czym dla Ciebie konwalie, tym dla mnie maciejka - wiarą z dzieciństwa (wynikającą z niewiedzy), że
ten zapach będzie zapachem porządku świata. a potem - świat się wali od uderzeń losu, od poczucia niesprawiedliwości, doznanej krzywdy. i albo trzeba to przyjąć i szukać tamtego zapachu za wszelką cenę szukać - ale już bez złudzeń, że stanowi on ów porządek, albo nauczyć się żyć w buncie, co tak naprawdę pozbawia sił, energii i czasu, których się już nie odzyska.
bardzo dobry wiersz, bo:
poruszający wrażliwe struny
bo skłania do przemyśleń
bo prowokuje do powrotu
zatrzymuje
bo mówi: nie tylko Ty tak masz - damy radę
Anno!
:))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pięknie powiedziane Magu !:)
Maciejka jest też jakby bardziej męska ;) :P
Lubię oba dwa kwiecia.
Pozdrawiam energetycznie, pozytywnie :)
Damy radę !:)

a jasne, Agul!!!!!!!
buziak! przy okazji Anny
;D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pięknie powiedziane Magu !:)
Maciejka jest też jakby bardziej męska ;) :P
Lubię oba dwa kwiecia.
Pozdrawiam energetycznie, pozytywnie :)
Damy radę !:)

Mogę tylko przyklasnąć temu, co napisała o Twoim odbiorze GAgatka. Niesamowicie miło czyta się takie trafione w sam środeczek refleksje pod własnym tworkiem. Dziękuję, Madziu, za bycie i piękne napisanie :) Pozdrawiam ciepło obie Autorki :)
Opublikowano
będę gonić do łodzi czy windy
każdym zakrętem bolesnym klepnięciem
wątlejsza
wytężam szarości w diabelskich chichotach

w powrocie słońca na skraj załamań
światła zabraknie
ostatnim promieniem zapalę ogarek
mamiący zapachem konwalii

kiedyś wszystko wiedziałam

zostawiłem sobie tyle i tak
pozdrawiam
r

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @aniat.   Piękny, intymny zapis powrotu do siebie. Bije z niego taka cicha, spokojna siła - ta, która nie krzyczy o zwycięstwie, ale pozwala rano wstać i „miękko oddychać”.
    • @Proszalny   Ale haibun jest idealną formą literacką- łączy prozę i haiku.  :)   Cieszę się, że wiem więcej:) 
    • @Berenika97   Ha, ha, hai-bum :)  Tymczasem mam głupawkę i napisałem poemat haiku. 
    • @iwonaroma   Bardzo słusznie!  Też tak uważam. :)  @iwonaroma @Leszek Piotr Laskowski      Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam! :)
    • Nika usłyszała odsuwanie krzeseł. Tata wychodził. Szybko otarła łzę, która spłynęła jej po policzku. Nie chciała, żeby widział, że płacze. Nie mogła dać satysfakcji tym kobietom.      Drzwi otworzyły się szeroko. Tata wyszedł pierwszy - jego twarz ściągnięta gniewem i troską. Gdy zobaczył Nikę, spojrzenie złagodniało. Zrozumiał od razu, że słyszała wszystko.       Tuż za nim na progu stanęła pani Halina. Zatrzymała się, poprawiając okulary - zadowolona z siebie, pewna, że właśnie ustawiła do pionu ambitnego rodzica i jego krnąbrne dziecko.       Nika wstała. Spojrzała prosto w oczy psycholożki - w te zimne, oceniające oczy znad szkieł. Jej gniew i poczucie niesprawiedliwości oraz cała jej dziecięca mądrość skumulowały się w jednej myśli, która wyszła z ust głośno i wyraźnie, z absolutnym przekonaniem. - Ale pani jest niemądra!       To nie był krzyk histerii. To było stwierdzenie faktu. Tak jakby powiedziała: niebo jest niebieskie.       Pani Halina zamarła. Jej twarz pokryły czerwone plamy. Otworzyła usta, lecz przez chwilę nie mogła wydobyć głosu. W poradni, gdzie dzieci zazwyczaj kuliły się ze strachu, nikt nigdy nie odważył się na taką bezczelność.      - No widzi pan! - wykrzyknęła w końcu, zwracając się do ojca histerycznym, drżącym głosem. - No widzi pan! A nie mówiłam? Totalny brak szacunku, brak hamulców, zerowa dojrzałość emocjonalna! Ona absolutnie nie nadaje się do szkoły!       Tata Niki zatrzymał się. Spojrzał na rozedrganą, czerwoną z gniewu psycholożkę, która przed chwilą prawiła mu kazania o panowaniu nad emocjami. Potem spojrzał w dół - na swoją sześcioletnią córkę. Nika stała wyprostowana i spokojna, z dumnie uniesioną głową, trzymając swoją książkę. Uśmiechnął się - szeroko i szczerze. Objął dziecko ramieniem.      - Wie pani co? - powiedział do psycholożki, patrząc jej prosto w twarz. - Tym razem… tym razem w stu procentach zgadzam się z moją córką.        Pani Halina zaniemówiła po raz drugi. Tata i Nika odwrócili się i ruszyli długim, niebieskim korytarzem w stronę wyjścia. Ich kroki dudniły miarowo na linoleum, zostawiając za sobą zaduch gabinetu i system, który ich nie rozumiał.        Gdy pchnęli ciężkie drzwi i wyszli na zewnątrz, uderzyło w nich świeże, wrześniowe powietrze i słońce. Nika czuła, jak serce rośnie, jak wypełnia się gigantyczną, rozsadzającą piersi radością. Nie obchodziła jej negatywna opinia. Nie obchodził jej rygor szkolny. Najważniejsze było to, że tata stanął po jej stronie. Że ją zrozumiał. Że uznał jej rację.   W tym momencie, trzymając baśnie pod pachą i dłoń taty w swojej dłoni, Nika była najszczęśliwszą osobą na całym świecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...