Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

grając idiotę bardzo polubiłem siebie
sztuczne dzieci i sztuczni rodzice
tańczyliśmy owinięci w zasłony
w okno stukał wampir

zmieniały się kolory i programy
z lampy zwisał małpi król
listonosz pukał i pukał
wyrzekłem się

diabła anioła kobiety wódki narkotyków
wyrzekłem się
krokodylich łez i niedźwiedzich przysług
nie myślę o nikim
o niczym

w świetle lampy rozgrywamy cymbergaja
na śmierć i życie
gramy o dusze dziurawymi grzebieniami
wytartym groszem
już ostatnim

Opublikowano

granie idioty prowadzi do skrajnego pesymizmu, racja. jest się kim jest. niemniej niektórych słabości warto się wyrzec żeby nie popaść w owo zidiocenie. nie mam na myśli kobiet :)
jak dla mnie ciekawy wiersz, podoba mi się (ponoć to "niemodne" określenie ale treściwe).
pozdrawiam Michale.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Witaj Michale - a może to nie idiotyzm tylko mądrość tak się zabawia i tańczy
owinięta w tę zasłonę
Bardzo ciekawy i poważny wiersz Michale .
Podoba mi się zakończenie - gra o duszę do ostatniego grosza - a nóż diabeł przegra .
pozd.
Opublikowano

No Panie K.
Czytać, czytać i jeszcze raz czytać.
No i pisać oczywiście, a będzie dobrze.
I pamiętaj, że Smocza ręka krytycyzmu odnajdzie Cię wszędzie ;)

Opublikowano

krzysztof marek - "podoba mi się" nie jest niemodne, tylko czasem zastępuje moc "krytyki konstruktywnej" :) Tym niemniej my tego problemu nie mamy, a i wstęp ciekawy. Dzięki wielkie!

Waldemar Talar - mam wrażenie, że przez absurdalne ozdobniki doszedłeś do sedna - fajnie!

Magda Tara - wiem, i już jestem po rozmowie z panem Białym. Ja tradycyjnie już jestem uzależniony od monet, w tym miesiącu otrzymałem aż 500 zł netto (na 4 osoby :), bo zachciało mi się jechać po roku pracy na wakacje. Burżuj przeklęty ;)

Eunicee - znasz się, znasz....

Smok - no, wylazłeś z jamy, wydawaj, wydawaj...

Kikus Dzikus - i są wielkie dzięki!

Opublikowano

Peel nie przypomina mi idioty, raczej królewskiego trefnisia, który udając głupotę, mądrzejszy jest od wielu, dobrze obserwuje i wyciąga mądre, logiczne wnioski. Podoba mi się, choć lubię też Twoje inne, o których się pisze, że trochę przegadane. Pozdrawiam. J.

Opublikowano

a ja mam nieodparte wrażenie, że ten idiota to Lew Mikołajewicz Myszkin główny bohater powieści Dostojewskiego, w której owy idiotyzm odnosił się do skrajnej ufności drugiemu człowiekowi, obrazował prostotę ale i głębie postrzegania świata
wiersz przemyca wiele obrazów, niby w prosty i oczywisty sposób dla czytelnika, z jednej strony kawa na ławę, ale jednak jest aromat jest wyczuwalny w języku słowa
puenta niczym ukradziona z piosenki dżemu((-: ale to jest właśnie intertekstualność myśli, podświadomie używamy zwrotów, które same grają i znajdują się właśnie w tych miejscach w których być powinny.

pozdr

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...