Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

jedząc życie wąż w swoim samolubstwie
nie zastanawia się jaki ból przynosi
swojej żywości paraliżując ofiarę wzrokiem

w jego oczach czai się przekleństwo
samouwielbienia przodków
jakowąż w swoim narcyzmie jest pedantycznie
przetwarzającym zew genów matrixem rzeczywistości

podpełzając do zwierzyny z należytym szacunkiem
nie strzela samobója tylko spokojnie trawi
do następnego głodu

jest altruistą swojej wybiórczości
bezszelestnie podpełzając z
zawrotną afonią syczenia
burząc kakofonię ofiary

poleży zrolowany do następnego porywu

Opublikowano

Wydaje się, że przesadził pan z ilością słów wymagających słownika - w stosunku do nieodkrywczości zawartych w wierszu - treści (sic!) do pożarcia przez czytelnika. Wynalazek słowny "jakowąż" wydaje się też chybiony (to ma być zamiast staropolskiego: jakowoż?). Brak spójności stylistycznej użytych środków językowych, od slangowego "strzela samobója", przez potoczne frazeologizmy "paraliżując ofiarę wzrokiem" aż po wydumane metafory (matrix rzeczywistości - matrix jest pewną rzeczywistością!). Wersyfikacja w wielu miejscach przypadkowa. Pointa może być prorocza - dla autora.
Pozdrawiam

Opublikowano

jakowąż w swoim narcyzmie jest pedantycznie
przetwarzającym zew genów matrixem rzeczywistości

Jaki wąż jest, każdy widzi...i po co tak wydziwiać ?
Klasyczne drapanie się lewą ręką, za prawym uchem ;)
Słabo.

Opublikowano

...bardzo serdecznie dziękuję moim adwersarzom za zainteresowanie moim " tekstem " .Jakby Go nie zwał, jest mój własny.:)))..szczególnie dawniejbezet za konstruktywną krytykę ( obiecuję,że przemyslę podpowiedzi, już dostrzegłem możliwości poprawek) :)) ...jeśli chodzi o " słowa wymagające słownika" = przykro mi = ja tak myślę, nie używając słownika :)))...a i nigdzie nie jest powiedziane, ze " muszę " kierować swoją " twórczość" do odbiorców potrzebujących takiegoż :)) cieszy mnie natomiast kompilacyjna dywergencja słowa - " jakowąż" wystepująca u dawniejbezet i H.Lecter = widać coś jest na rzeczy :)) .....hmm..myślę, że nie muszę tłumaczyć prostego doświadczenia psychologicznego, zwanego " gluchy telefon" .....wykazuje ono, że każde pojedyńcze slowo, jest rozumiane inaczej przez odbiorcę i nadawcę, a cóż dopiero zbiór słów zwanych poezją, któta to próbuje opisywać uczucia słowami.....nie jest to proste....a już zupełnie zawiłe tłumaczenie i spieranie się co autor miał na mysli, ponnieważ pisał swój tekst w pewnej chwili= próbował opisywać slowami uczucia, które nim w danej chwili " targały " ( nazywamy to w skrócie " Weną " ...tak myślę ).....a " zmuszanie " Go przes tzw " konstruktywną krytykę " w komentach do poprawek, moim zdaniem wypacza " ducha " tego " co autor miał na myśli " w czasie " transu " pisania, bo choc takst później wygląda " poprawniej " nie jest już moim zdaniem tym samym :))))....może róznica nie jest az taka jak miedzy oczuciem zimna i ciepła, lecz ma inny odcień :)) i tekst robi sie " średnio - staystyczny" a średni = to nam jest wtedy, gdy jedną nogę włozymy do wrzątku, drugą jednocześnie do lodowatej wody = jest srednio ...to moje zdanie ....na poparcie moich słow, chcę przedtawiś ( za zgodą autorki ) pierwszy bardzo, bardzo " niepierzony " ale jakżesz piękny wiersz mojej przyjaciólki - autorka nazywa się Zuzia Ewa ....napisała go ot tak po prostu i przysłała mi, abym ocenił = moim zdaniem jesr bardzo, bardzo choć jeszczenie ma tytułu, aotorka nazwała Go,że tak powiem roboczo = pisząc do mnie " Fajny wierszyk " :)))


""Powiedz Jasiu mi do uszka,
Co tak dynda ci u brzuszka?
Oj! Małgosiu ? spytaj mamy!
My to... ?ptaszkiem? nazywamy;
To ?kogucik? (co nie lata),
Ma ?go? dziadziuś ? brat twój ? tata.

Powiedz Jasiu ? czy źle zrobię,
Jak ?go? złapię w rączki obie?
Oj! Małgosiu ? zuch jest z ciebie!
Będzie dobrze ?mu? jak w niebie;
Równie bosko będzie tobie,
Jak majteczki ściągniesz sobie.

Powiedz Jasiu ? co się dzieje,
Czemu ?toto? (tak!) p ę c z n i e j e ?
Oj! Małgosiu ? tak już jest,
Że i ?ptaszek? miewa gest;
Gdy się czule ?doń? zagada ?
Kurczyć się ?mu? nie wypada.

Powiedz Jasiu ? ale szczerze,
Jak się karmi takie ?zwierz
Oj! Małgosiu ? to ?żyjątko?
Ma apetyt jak prosiątko.
Co zajada...? Czym...?I jak...?
Dowiesz ? kładąc się na wznak..

Powiedz Jasiu ? bom głupiutka,
Gdzieżeś wetknął mi ?kogutka
Oj! Małgosiu ? pomyśl troszkę;
Ten ?drań? wziął cię za ?kokoszkę?,
A ?kokoszka? winnaś wiedzieć,
Na jajeczkach musi(!) siedzieć.

Powiedz Jasiu ? bo się boję,
Czy ?on? skala ?gniazdko? moje?
Oj! Małgosiu ? mówiąc szczerze,
W twą ?niewinność? ? ja... nie wierzę;
Sam widziałem (miałaś roczek!),
Jak ?przysiadłaś? sobie smoczek.

Powiedz Jasiu ? czy ty czasem,
Nie chcesz w pupę dostać pasem!?
Oj! Małgosiu ? jeszcze jak!
Wprost ? uwielbiam ?tortur? smak;
Ściskaj ? duś mnie ? szczyp po plecach...
Bo to strasznie mnie podnieca!

Powiedz Jasiu ? czy mnie lubisz,
Czemu (TAK!) się ze mną czubisz?
Oj! Małgosiu ? TOŻ TAK SAMO ?
Tatuś droczy się z twą mamą;
Też... zabawia ją ?kogutkiem?!,
A ty jesteś... TEGO SKUTKIEM..

Mój Jasieńku ? SKRÓĆ MI MĘKĘ,
Poproś ślicznie mnie o rękę!?
Oj! Małgosiu ? w tym tkwi sęk,
Że mój ?ptaszek? nagle(!) zmiękł...
Lecz nie marudź! Bo wieczorem,
BĘDĘ BAWIĆ SIĘ TRAKTOREM....hahahahah.. ""

:))))).....a nie konstruktywną krytyką wcale sie nie przejmuję = wkleiłem swój wiersz również na inne strony z tzw " poezją " = tam również są recenzje ...pozdrawiam wszystkich :))))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Autorze "swojego własnego tekstu", pisanego "w czasie transu", "duch tego co autor miał na myśli", jest kluchowatą zjawą bełkoczącą bez sensu, na temat obecny w ilości śladowej. Stylistyczne wygibasy, językowy kabotynizm i pełne odmóżdżenie, doskonale wpisują tekścik w nurt "fajnych wierszyków", czytywanych przy aplauzie audytorium, u cioci na imieninach...
I tam niech pozostanie, zrolowany lub nie... ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Autorze "swojego własnego tekstu", pisanego "w czasie transu", "duch tego co autor miał na myśli", jest kluchowatą zjawą bełkoczącą bez sensu, na temat obecny w ilości śladowej. Stylistyczne wygibasy, językowy kabotynizm i pełne odmóżdżenie, doskonale wpisują tekścik w nurt "fajnych wierszyków", czytywanych przy aplauzie audytorium, u cioci na imieninach...
I tam niech pozostanie, zrolowany lub nie... ;)
:)) " Autorze "swojego własnego tekstu", pisanego "w czasie transu", "duch tego co autor miał na myśli", jest kluchowatą zjawą bełkoczącą bez sensu, na temat obecny w ilości śladowej. Stylistyczne wygibasy, językowy kabotynizm i pełne odmóżdżenie, doskonale wpisują tekścik w nurt "fajnych wierszyków", czytywanych przy aplauzie audytorium, u cioci na imieninach...
I tam niech pozostanie, zrolowany lub nie... ;) " = żałosna to fobia :)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jakbym mogl to bym dał.. nawet nie za sam tekst - bo moznaby go od bid podciągnąć pod niedopracowany..
ale za kolejengo psychola co bełkocze o wenie, transie i wlasnej oryginalności...
k*rwa koleś - jak masz w du*pie czytelników to nie publikuj, a nie pier*ol, że nie poprawisz tekstu bo piszesz dla siebie... mnie ch*j obchodzi co ty masz na mysli, to ciebie ma obchodzic żebym ja to zrozumiał.. jesli nie umiesz, to jestes nieudolny - czyli mowiac troche prosciej - głupi - prawdopodobnie zbyt głupi, żeby być tego świadomym
Opublikowano

samo porównanie instynktu do węża jest ciekawe i chyba same w sobie może być metaforą.
jednak późniejszy opis węża jest słaby poetycko,to po prostu opis zjadania ofiary. Trzeba by przy tym opisie pomyśleć nad jakimiś refleksjami, zgrabnymi udziwnieniami, metaforami...
wplatasz słowa słownikowe i widać to mocno, ja bym raczej szukał wyjątkowych połączeń prostszych słów.

temat jest interesujący, ale nie łatwy. Moja rada to pomyśleć i poprawić, a raczej przerobić

pozdrawiam Nikodem

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jakbym mogl to bym dał.. nawet nie za sam tekst - bo moznaby go od bid podciągnąć pod niedopracowany..
ale za kolejengo psychola co bełkocze o wenie, transie i wlasnej oryginalności...
k*rwa koleś - jak masz w du*pie czytelników to nie publikuj, a nie pier*ol, że nie poprawisz tekstu bo piszesz dla siebie... mnie ch*j obchodzi co ty masz na mysli, to ciebie ma obchodzic żebym ja to zrozumiał.. jesli nie umiesz, to jestes nieudolny - czyli mowiac troche prosciej - głupi - prawdopodobnie zbyt głupi, żeby być tego świadomym
.......czytelnników, którzy używają widocznego języka mam rzezywiście " tam, gdzie Pan może Pana majstra pocałować, jak mu slońce nie dochodzi "...pozdrawiam rownie, a nawet równiej :))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


........dzięki, za wrażenia i porady ....myślę i przerabiam ...pozdrawiam Ździch :)))
...ps zapomniałem dodać, że są = tylko trzeba umieć czytać = napisałem " jedząc życie wąż w swoim samolubstwie
nie zastanawia się jaki ból przynosi
swojej żywości paraliżując ofiarę wzrokiem " = żywości i to nie jest błąd i zjedzenie literki " n", tylko świadomy zapis = chodziło mi o to jakie " kuku " sam sobie robi = więc nie żywności , tylko żywości ....pozdrawiam
Opublikowano

Na temat "INSTYNKTU" - nie wypowiem się i... nie dla tego, że akurat nie wsmak mi ten tekst czy też odwrotnie. Ciekawskim wyjaśniam, że od dawien dawna posłguję się w pisaniu własnej konstrukcji piórnikiem, który - notabene - NIGDY nie przystawał do redakcyjnych kredensów zarówno: tych koloru czerwonego jak i fioletowo-czarnego. Nie interesowały mnie nigdy opinie innych kolegów pismaków, żadnego forum literackiego, czy przemądrzałych ekspertów od słowa pisanego. Dla mnie zawsze liczył się czytelnik- ten najzwyklejszy i niekoniecznie z fakultetem polonistyki. Moje pojawienie się na forum to zwykła interwencja - nic więcej... Pytam Pana Zdzisława: kim jest jego przyjacióka "ZUZIA Ewa" - autorka "Fajnego wierszyka" napisanego "rzekomo" przez nią ot tak po prostu????
Obawiam śię, że "Zuzi EWY" nie było jeszcze na świecie (co najwyżej mogła nosić kucyki lub warkoczyk z kokardką, gdy ten zabawny tekścik noszący prawdziwy tytuł: "Jak Jaś Małgosi wianuszek zakosił" - napisałem. Nie przeczę, że tego typu "dzieło" wpisuje się w nurt "Fajnych wierszyków" recytowanych przy aplauzie audytorium u cioci na imieninach ( ma zupełnie rację jeden zwypowiadajacych się eks - fachowców od słowa pisanego).
Życzyłbym jednak wszystkim szanownym literaom (także sobie), by udało się napisać rówie podobny tekścik (w najbliższym czasie!), który byłby równie bezczelnie i tak często kopiowany, rozsyłany w tysiacach maili (niestety - najczęściej "okaleczany") i przede wszystkim czytany.
Pytam więc - po przyjacielsku (Panie Zdzisławie): czy osobiście potraktuje Pan pasem szanowną pupę swojej przyjaciółki "Zuzi EWY", czy też zleci (mi - osobiście) tę czynność; podając namiary na RZEKOMĄ AUTORKĘ...
Z poważaniem : WBX (autor m.in " AMORalnych opowiastek" i innych popularnych (i czytanych!) u cioci na imieninach wierszyków.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




..Szanowny Panie wbx. Proszę mnie nie obrażać publicznie słowami " Pytam więc - po przyjacielsku (Panie Zdzisławie): czy osobiście potraktuje Pan pasem szanowną pupę swojej przyjaciółki "Zuzi EWY", czy też zleci (mi - osobiście) tę czynność; podając namiary na RZEKOMĄ AUTORKĘ " = nie jestem niczyim szpiegiem i nie mam zamiaru dociekać kto i kiedy napisał ten wiersz i go skopiował jako pierwszy. Ja postąpiłem zgodnie z zasadami tej strony i dobrymi obyczjami bo wkleiłem rzeczony wiersz w cudzyslów a autora jesli już, to pomyliłem nieświadomie. Jesli pomyliłem to przepraszam. Jednakże upubliczniając swój utwór trzeba się liczyć z tym, że będzie czytany i kopiowany, również u jak szanowny Pan to okrślił " recytowanych przy aplauzie audytorium u cioci na imieninach " - bo jest puliczny skoro upubliczniony - lub czytać sobie samemu do poduszki i nie upubliczniać = ( ja takowe mam ). Natomiast kto i kiedy, pierwszy upublicznił, skopiował itd powyzszy wiesz to już nie moja sprawa, w kazdym bądź razie nie ja, bo jestem jeszcze młodszy :)) = ja w tem czasie nie miałem jeszcze " warkoczyków " . To tak jakby Słowacki miał pretensje, że czytają Jego wiersze.:)). A jeśli mój wiersz ktoś sobie skopiuje, i się do niego przyzna, to myśle, że napiszę sobie w 5 minut nowy = lepszy = stać mnie na to :)) . Pozdrawiam serdecznie i z poważaniem. Jesli pomyliłem nieswiadomie autora = jeszcze raz przepraszam .. Zdzisław
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



"Nie przeczę, że tego typu "dzieło" wpisuje się w nurt "Fajnych wierszyków" recytowanych przy aplauzie audytorium u cioci na imieninach ( ma zupełnie rację jeden zwypowiadajacych się eks - fachowców od słowa pisanego)"

Sugeruje pan, że jestem byłym fachowcem ? :) Proszę o podpowiedź, kiedy wspomnianym fachowcem byłem oraz, kiedy i z jakiego powodu, przestałem nim być... :)
Opublikowano

Szanowny Panie Zdisławie:
Z zupełnie prostej sprawy zrobił Pan wywód godny Sokratesa.
Przecież sam Pan napisał, że "Zuzia EWA" jest pana przyjaciółką i że (za Jej zgodą - jako autorki tekstu, który napisała: ot tak sobie...) tekst ten Pan przytacza na tym forum.
Drogi Panie ZDZISŁAWIE: mnie nie chodzi wcale o upublicznianie moich tekstów (przecież po to do cholery piszę), ale jest chyba powód do zdenerwowania (do interwencji), gdy do moich tekstów uzurpuje sobie prawo ktoś inny; w dodatku rzekomy PANA PRZYJACIEL. OT TYLE i tylko TYLE!
Wszelkie inne kwestie są tu nieistotne.
Jeśli chodzi o "byłych fachowców od słowa pisanego" - to też musiał Pan przecież zauważyć, że miałem na uwadze oponentów wypowiadajacych się "kąśliwie" na temat "INSTNKTU" , a nie PANA.
Pozdrawiam serdecznie: (WBX)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MÓJ SZLOCH NAJ!


      Kochać cię to nie był trud
      Nie trzeba było silić się zbyt
      Kochać cię to nie był znój
      Ja piąłem się do twych ud
      A jemu zbyt szybko opadł mit 
      Och, mój ból, ból cud


      Wzięli cię na posterunek
      Nie pytałem, dlaczego, jak
      Nie wołałaś na ratunek
      Nie myślałem dlaczego tak
      Miał cię przez chwilę na wznak
      Och, mój o mój męki szlak


      Wszyscy chłopcy machają
      Próbujesz im w oko wpaść
      Wszyscy chłopcy wołają
      Chcesz czułą chwilę skraść
      Miał cię na liście "Na zaś"
      Och, mój deszczowy płaszcz?


      Kochać cię łatwo przyszło mi
      Lekko też odeszło w dal
      Kochając, byliśmy ciężcy, źli
      Serca były harde od dni
      Mieliśmy się przez parę chwil
      Och, mój ból, twardy jak stal

       


      (Opuszczanie zielonych rękawów)
      WRZESIEŃ, WRZESIEŃ, I CIĄGLE WRZESIEŃ


      Wojna w klęskę zmieniła się
      Traktat jest spisany krwią
      Lecz nie wpadłem im do rąk:
      Przekroczyłem linie swe


      Bardzo chcieli złapać mnie
      Lecz im zbiegłem i jak zbieg
      Żyję tu, w dzielnicy złej,
      Pod przykrywką szpieg


      Musiałem iść, całkiem sam
      I życie porzucić swe
      W szafie zbiór szkieletów mam,
      Lecz nigdy nie znajdziesz gdzie


      Snuję życia wątek, a w nim
      Tam fakt, a tu mit
      Kiedyś miałem imię lecz
      Nieważne to, poszło precz


      Nieważne to
      Nieważne co
      Ponieśliśmy zwycięstwo
      A akt spisano krwią
      Nie wpadłem do ich rąk
      Chodzę po linie Być


      Jest prawda, co ma żyć
      I ta, co ginie w mrok
      Nie wiem, w którą mam iść
      Lecz nieważne to


      Bo twój triumf miał
      Tak miażdżącą moc,
      Że niektórzy z nas
      Myślą, jak zachować choć


      Strzęp kronik o tym, jak
      Odbywamy marny byt swój;
      Beret, znoszony płaszcz
      Łyżkę nóż i stół


      Igrzyska i chleb
      W które gladiator gra
      Kamień, który rzeźbiarz tnie
      Pieśni ku chwale, niech trwa..


      Nasze prawo to wciąż
      Pokój, rozumie, że
      Chociaż strzela mąż
      Żona kule nosi mu


      I wszystko to w duszy mej
      Wyrazy, co obrazem są
      Słodkiej obojętności tej
      (Są tacy, co miłością ją zwą)


      Jej wysokości czczonej w krąg
      Niektórzy mówią na nią Los
      Lecz mieliśmy nazwy, co
      Ciut bardziej intymne są


      Nazwy te co wchodzą w głąb
      I tak prawdziwe są,
      Że dla mnie są krwią
      A dla cieby jak proch


      Nie potrzeba nam
      By uchowały się
      Jest prawda, co żywa jest
      Prawda, co żyje w nas...
      I ta, co umiera bez dram


      Nieważne, z kim
      Nieważne, czym
      Żyję życiem tym
      Które zostawiłem im


      Zabić wciąż jest wrogiem mi,
      I Nienawiść obcą też,
      Chciałem nauczyć się kochać je,
      Lecz całkiem nie wyszło mi


      Raz chciałeś mnie oddać im
      Lecz to nie dziwi mnie -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzi serce twe


      Twoje serce było o tu
      Tu gdzie rój much masz
      To jest kuweta Twych ust
      A to twoja miska kłamstw


      Dobrze służysz im, wiem
      Lecz nie dziwi mnie to
      Oni to twoja krew
      A Ty - ich z kości kość


      Nieważne, gdzie
      Nieważne, że
      Serwujecie historii bieg
      W pasztecie faktów i kłamstw
      Do was należy świat
      Więc to nieważne i tak


      Nieważny klan
      Nieważny świat
      Żyję pełnią mych lat
      I pełnią każdego dnia
      Przez przestrzeń i czas
      Nie dam ich rozdzielić wam


      Moja kobieta sprzyja mi
      Me dzieci pójdą za mną w noc
      Ich groby bezpieczne są 

      Od horroru takich jak wy
      Od upiorów snów złych


      W głębiach pocałunków ich
      Korzeń mocno wbity mam
      Żyję wciąż pełnią dni
      Które zostawiłem wam


      Zostawiłem igrzyska o chleb
      W których nasz żołnierz grał
      Kamień, który grabarz tnie
      Piosenki, pisane na chwał..


      Lewo ponad prawem, zabawa trwa
      Pokój to wojna, wojna cały czas
      Chociaż strzelam ja
      Kule robi Diabeł w was


      Bo ważne, z kim
      Ważne Iść
      Żyć całym życiem swym
      I nie oddać go za nic
      Ani Berlin, ani Rzym, ani Krym


      Jak ty, co z Zabić zrobiłeś fach
      Chciałem go uczynić kompanem mym
      I nienawiść też, lecz tak chciał traf
      Że całkiem nie wyszło mi


      Raz przedstawiłeś mnie im
      Próbowałeś, bo wiem, że -
      Stajesz wciąż po stronie tych,
      Którymi gardzę.


      Je t'aime,
      L. Cohen


      PACTUS DIABOLICUS


      Znam cud przemienienia w wino wody stągw
      I obrócenia go w wodę znów, więc daj,
      Bym, zasiadłszy do twej uczty w tę noc,
      Wreszcie dostąpił Lucy in the Sky


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł złożyć podpis swój
      Jestem wściekły i zmęczony wciąż
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Zwiąże kochanie me z miłością twą


      Pękł nowy wiek, więc ulica tańcem gra -
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Tak mi przykro, lecz to nie ty, to Twój duch


      Nie powiedziałem słowa, odkąd odeszłaś w dal,
      Którego kłamca by nie powstydził się
      Nie mogę uwierzyć, że idą zakłócenia fal
      Byłaś mą ziemią, mym "przy zdrowych zmysłach jest"
      Byłaś Dedalem moich lat


      Pola wołają - pękł nowy wiek!
      Duszę zaprzedaliśmy, lecz jesteśmy wolni już
      Tylko jedno z nas było naprawdę - ja
      Ty to nie ty, tylko Twój duch


      Tylko jedno z nas było prawdziwe - to byłem ja


      Mówią, że, grzechotnik gorzko żałował za swój grzech
      Zrzucił łuski, by znaleźć, że w środku wciąż wąż jest...
      Ale narodzić się na nowo to w obskurność wejść
      Jad przenika samą ciała treść


      Stwórz pakt, gdzie będę mógł wreszcie złożyć podpis swój
      Jestem ciągle wściekły i zmęczony każdym dniem
      Więc ześlij taki pakt, ten traktat, co na zawsze już
      Przywiąże mnie do miłości Twej 


      Jestem zły i cały czas zmęczony
      Chciałbym, by był traktat albo pakt
      Między tym co ocalono
      Z naszej miłości, z wpisem do akt

      ───

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...