Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 89
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mówisz-masz :
www.youtube.com/watch?v=Bo1x-62WmrI magnificat bach
www.youtube.com/watch?v=RAP5fL84sKw&feature=channel
i to też ;)
www.youtube.com/watch?v=jjWpSfkLyQc&feature=related
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bronski Beat :))) ach kiedy to było...
W nawiązaniu do drugiego tematu:
Pink Floyd - One of These Days (PULSE)
www.youtube.com/watch?v=zqKkNezFG-g
Podzięki :)
To Ty już z morza posyłasz !?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


mówisz-masz :
www.youtube.com/watch?v=Bo1x-62WmrI magnificat bach
www.youtube.com/watch?v=RAP5fL84sKw&feature=channel
i to też ;)
www.youtube.com/watch?v=jjWpSfkLyQc&feature=related
No to odkurzam na poważnie, może też coś zgram.

Symphonie Nr. 4 (Anton Bruckner) (Teil 1)
www.youtube.com/watch?v=arx0MrcGMyk

Symphonie Nr. 4 (Anton Bruckner) (Teil 2)
www.youtube.com/watch?v=df0KNZMbAQU

Air Suite Nr. 3 (Johann Sebastian Bach)
www.youtube.com/watch?v=S25tlrvqP_8

Beethoven: Mondscheinsonate
www.youtube.com/watch?v=3TIN955FYeg
X2
ta wersja bardziej mi odpowiada
Moonlight Sonata
www.youtube.com/watch?v=vQVeaIHWWck
Opublikowano

Widzę, że jest parę dominujących gatunków.
Ale wydaję mi się, że będzie to odpowiednie dla podobnego forum.
Przy okazji łamiemy stereotypy ;)

www.youtube.com/watch?v=8LACUpsNiBs

"Chciałem pokazać w klipie do utworu "Pożycz mi płuca", człowieka w sytuacji ekstremalnej, w której nic nie zależy od niego, zupełnie pozbawionego nadziei i spokoju... W takiej chwili odwołuje sie on do emocji dużo ważniejszych niż strach czy niepewność, emocji opisanych w tekście... Klip jest z mojej strony również hołdem dla historii ludzi, którzy w początkach władzy ludowej trafili pod opiekę instytucji "bezpieczeństwa"... niestety często bez happy endów.."

Opublikowano

Proszę Państwa oto New York City:
www.youtube.com/watch?v=WZ88oTITMoM&feature=related
www.youtube.com/watch?v=iva_Y9W3hJ0&feature=related
www.youtube.com/watch?v=nJvCznzdxS4

i wczoraj przypomniała mi trójka o
www.youtube.com/watch?v=SWawEndwdM8&feature=related
www.youtube.com/watch?v=1iDbGHh1dZA

i jeszcze z innej beczki
www.youtube.com/watch?v=0lfQGU3QEWs&feature=related

i jeszcze innej
www.youtube.com/watch?v=rZ-f8f8knNk&feature=related

finito po polskiemu
www.youtube.com/watch?v=vM_C58zD2qQ
www.youtube.com/watch?v=vm3UEYgdfRk&feature=related

Opublikowano

kiedyś to był mój dom - Amerykański Szczecin (tu wyciszone przez pierdolony czas, no nie wszystkie)

dla mnie najmocniejszy tekst o miłości, kurwa , ale jestem sentymentalny jak pan od pogody
www.youtube.com/watch?v=2DTFwYZ6YJU&feature=related
www.youtube.com/watch?v=a1bxH4O0g4Q
www.youtube.com/watch?v=CBACTCS4SmI
www.youtube.com/watch?v=dFHD1izG08k

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       

      Maniuś

       

      Urodziłem się tuż po pierwszej wojnie światowej w Poniatach – rodzinnym gnieździe Poniatowskich herbu Ciołek. Dzisiaj, kiedy nie ma mnie już na tym świecie od niemal czterdziestu lat, moja wnuczka może łatwo sprawdzić w internecie i przeczytać mądrości, że to wcale „nie z tych” Poniatowskich. Ale jak to nie z tych? Skoro z Poniatowskich herbu Ciołek, to przecież, że z tych! Ziemia Zakroczymska była w czasach szlacheckich ważnym ośrodkiem, miejscem kontaktów z władzami królewskimi. Było tam wielu królewskich urzędników.

       

      Jako malec zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. A gdy podrosłem, „zostałem” mieszczaninem i robotnikiem. Czasy powojenne były łaskawsze dla chłopów i ludzi pracy. Wtedy niechętnie mówiło się głośno o tym, że przodkowie mieli jakiś herb albo walczyli w narodowych powstaniach. Takie tajemnice lepiej było trzymać w domu.

       

      Gdy byłem jeszcze chłopcem, przenieśliśmy się ze wsi do miasta. Położone było nad piękną, szeroką rzeką, która swoje źródło miała daleko na Kresach. Zamieszkaliśmy na terenach podmiejskich. Ich urok polegał na tym, że na niewielkim kawałku ziemi można było prowadzić własne, tycie gospodarstwo.

       

      Mieliśmy tam wszystko: trochę pola, konie, krowy, owce, kury, indyki i kaczki. Mama i tata nie opływali w luksusy, ale byliśmy samowystarczalni. Żyliśmy z płodów ziemi i z tego, co sami wyhodowaliśmy. Tatuś dodatkowo zarabiał na handlu końmi, a mamusia wkładała całe serce i czas w hodowlę drobiu. To był nasz bezpieczny świat.

       

      Do szkoły nawet lubiłem chodzić. Najbardziej ciekawiła mnie historia oraz polska literatura. Często jednak wygrywało we mnie zwykłe, chłopięce lenistwo. Zdarzało mi się rzucić tornister za przydrożny płot i uciec z kolegami z klasy na wagary. Mówiło się wtedy, że bumelujemy. Całe dnie spędzaliśmy na kąpielach w rzece i zabawie w gęstym lesie.

       

      Mimo tych ucieczek, sporo ze szkoły zapamiętałem na całe życie. Miałem dobrą pamięć do wierszy i piosenek. Uwielbiałem recytować „Powrót taty” Mickiewicza albo bajkę „O Janku, co psom szył buty”. W dorosłym życiu chętnie śpiewałem stare melodie: „Jarzębinę czerwoną”, „W pielgrzymiej szacie”, „Malowany wózek” czy "Czarną morową".

       

      W głębi duszy byłem jednak samotnikiem. Największą radość sprawiało mi... siedzenie na dachu przydomowej szopy. Mogłem tam spędzać godziny, wpatrując się w niebo i obserwując krążące nad domem gołębie.

      Wszystko zmieniło się, kiedy poznałem Klarę. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i od tamtej pory staliśmy się już na zawsze niemal nierozłączni.

       

      Edytowane przez Poet Ka
      wstawienie ilustracji (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Maniuś   Urodziłem się tuż po pierwszej wojnie światowej w Poniatach – rodzinnym gnieździe Poniatowskich herbu Ciołek. Dzisiaj, kiedy nie ma mnie już na tym świecie od niemal czterdziestu lat, moja wnuczka może łatwo sprawdzić w internecie i przeczytać mądrości, że to wcale „nie z tych” Poniatowskich. Ale jak to nie z tych? Skoro z Poniatowskich herbu Ciołek, to przecież, że z tych! Ziemia Zakroczymska była w czasach szlacheckich ważnym ośrodkiem, miejscem kontaktów z władzami królewskimi. Było tam wielu królewskich urzędników.   Jako malec zupełnie się nad tym nie zastanawiałem. A gdy podrosłem, „zostałem” mieszczaninem i robotnikiem. Czasy powojenne były łaskawsze dla chłopów i ludzi pracy. Wtedy niechętnie mówiło się głośno o tym, że przodkowie mieli jakiś herb albo walczyli w narodowych powstaniach. Takie tajemnice lepiej było trzymać w domu.   Gdy byłem jeszcze chłopcem, przenieśliśmy się ze wsi do miasta. Położone było nad piękną, szeroką rzeką, która swoje źródło miała daleko na Kresach. Zamieszkaliśmy na terenach podmiejskich. Ich urok polegał na tym, że na niewielkim kawałku ziemi można było prowadzić własne, tycie gospodarstwo.   Mieliśmy tam wszystko: trochę pola, konie, krowy, owce, kury, indyki i kaczki. Mama i tata nie opływali w luksusy, ale byliśmy samowystarczalni. Żyliśmy z płodów ziemi i z tego, co sami wyhodowaliśmy. Tatuś dodatkowo zarabiał na handlu końmi, a mamusia wkładała całe serce i czas w hodowlę drobiu. To był nasz bezpieczny świat.   Do szkoły nawet lubiłem chodzić. Najbardziej ciekawiła mnie historia oraz polska literatura. Często jednak wygrywało we mnie zwykłe, chłopięce lenistwo. Zdarzało mi się rzucić tornister za przydrożny płot i uciec z kolegami z klasy na wagary. Mówiło się wtedy, że bumelujemy. Całe dnie spędzaliśmy na kąpielach w rzece i zabawie w gęstym lesie.   Mimo tych ucieczek, sporo ze szkoły zapamiętałem na całe życie. Miałem dobrą pamięć do wierszy i piosenek. Uwielbiałem recytować „Powrót taty” Mickiewicza albo bajkę „O Janku, co psom szył buty”. W dorosłym życiu chętnie śpiewałem stare melodie: „Jarzębinę czerwoną”, „W pielgrzymiej szacie”, „Malowany wózek” czy "Czarną morową".   W głębi duszy byłem jednak samotnikiem. Największą radość sprawiało mi... siedzenie na dachu przydomowej szopy. Mogłem tam spędzać godziny, wpatrując się w niebo i obserwując krążące nad domem gołębie. Wszystko zmieniło się, kiedy poznałem Klarę. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i od tamtej pory staliśmy się już na zawsze niemal nierozłączni.  
    • Ograna w czasu saz cwana RGO    
    • Ograna w czasu saz cwana R.G.O.  
    • A da gnom Edytę - zdobiona baba, no i Bodzęty demon gada.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...