Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie słyszysz głosu, co zza gór mówi piosenkami?
bicia godzin w zegarze zdmuchniętych truskawek?
jakim trzeba być głuszcem, by nie rozpoznawać drżenia fali,
kiedy w kraterach zimnych planet niesie tylko dla ciebie
jedno?

jedno słowo, powiedzmy szczerze – dwa.
na nowo stanę prężna, gotowa na wyzwanie,
a to, co dzieje się gdzieś, obok,
spadnie na dno.

zaczesz mi włosy do tyłu,
chcesz? zatrzasnę dla ciebie rzęsy wszystkich knajp.
odkorkuję wspomnienia sprzed roku.

tylko usłysz wrzask oddechu na szyi,
łomot spadających ramiączek,
huk domykanych śmietników,

bielizny czarnej jak twoje oczy.

Opublikowano

no właśnie, jaka cisza? peelka krzyczy, że chce usłyszeć te dwa słowa, a może nawet chce je mieć wykrzyczane... tak jak ona odważnie, przed całym światem
wspaniale Aniu
pozdrawiam serdecznie, marek
:)

Opublikowano

zmysłowo i ciekawie Aniu :) pięknie i interesująco zestawiłaś obrazy brudu i ciała.
jedno mi zgrzyta tylko: w trzeciej strofce z dużej litery napisałaś "Zatrzasnę" kiedy wszystkie jak jeden wyrazy są z małej literki. ale to pikuś tylko ;)
pozdrawiam serdecznie :)

Opublikowano

Witaj Aniu.
Ciekawy wiersz. Choć jeszcze muszę go trochę „potrawić” :)
Myślę, że to dobrze, bo zatrzymał mnie na dłużej.
Na tzw. pierwszy rzut oka - wydaje mi się, że można by usunąć przedostatni wers.
Byłoby płynniej i wiersz ładnie by się skracał (wersy 5-4-3-2-1).
Ale to tylko sugestia. To Twój wiersz i Ty tu rządzisz. :)
Pozdrawiam serdecznie,
Andrzej

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Każdy dzień jest złym porankiem Kiedy nie wiem dokąd idę Światło zadaje cierpienie Nie wiem czy mnie nie zabije   Każdy dzień jest złym porankiem Kiedy nie chcesz mnie już widzieć Moje usta będą kłamać Tylko tyle mogę przyrzec   Każdy dzień jest złym porankiem Kiedy nie potrafię słuchać Wciąż odbijam wasze słowa Nie próbujcie mnie ratować   Każdy dzień jest złym porankiem Głowa nie pozwala istnieć Nie wiem jak to wszystko przetrwam Tak bardzo nienawidzę myśleć  
    • Piszesz tak jakby nie było już granicy między życiem a snem i śmiercią. Jest spokój. Najczęściej, gdy działa wytłumienie przez leki. Wierzymy, że to tylko przejście. Ja wierzę, bez tej wiary trudno byłoby mi się z tym pogodzić. Jutro akurat jadę do pani z rakiem. No i na pewno chciałabym dla ludzi takich jak ona takiego spokoju, ale nigdy niczego ponad i wyprzedzając.  Bo człowiekowi nie wolno decydować, kiedy ktoś pokonuje te barierę, a kiedy jeszcze wraca. Rudzik niech będzie zawsze wyłącznie prawdziwy. Miłego dnia

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

         
    • zwróciłaś mi uwagę, kochanie, że nawet  w wierszach miłosnych – mrok, którego nie mogę/nie chciałbym się wyzbyć.   masz całkowitą rację. ale pójdę dziś w głębsze draństwa, grotechę i kuriozalność,  stworzę coś nie o nas:  zalążek bajki o post-parze, jaką są... ślady  po rozkładzie zwłok, ludzkie kontury wżarte w klepki parkietów.   Romeo i Julia z tego samego bloku. para samotnych staruszków, którzy nie lubili się za życia. zmarli w krótkim odstępie czasu. trochę minęło, nim ich znaleziono.   on gnił na trzecim piętrze, ona  dekomponowała się na parterze.   zabrano ciała. jeszcze nie weszły ekipy sprzątające. patrz: oni spieszą się z czułością, obejmują się w swoistej podprzestrzeni, tyleż brzydkiej, co mistycznej kraince. czas nagli, trzeba nacieszyć się sobą, póki nie ma  panów w białych kombinezonach.   turpizm? raczej bajka o jo-jo, drogocennym, bo z litego mięsa, po którym, gdy się urwie, nie będzie potrzeby płakać, obwiąże się tylko gałki oczne gałązkami jałowca,  tak, by było cierniowo.
    • @Berenika97Serdeczne dzięki @iwonaroma W Opolu raz pewien Jerzy wieczorem poszedł do wieży. Jerzemu na głowie włos zjeżył się, bowiem bardzo się bał nietoperzy. @obywatelDzięki za limerykową odpowiedź :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...