Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

chwilowo wzrok zatrzymał stęchlizną obrzucił
rozpełznął niczym asfalt w zakątki najgłębsze
w piwnicy w której rzadko można spotkać ludzi
niesyty światłem półmrok co zawłaszczył przestrzeń

zagrzebał jak w pierzynie gdyż parchem pokryte
tęsknotą wygłodniałe i łase na dotyk
śmierdzące nędzą samce oznaczyły przy tym
fragment każdej ściany nocne marki koty

obdarował przyjaźnią spod trójki staruszkę
cuchnącą i brudną odzianą w łachmany
żer znajdom przynoszącą miast do ludzi uciec
w ubóstwie swym pijącą wodę wraz z muchami

wątpliwość targa sercem a bezradność złości
czy włada tu egoizm czy pełnia miłości

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


czy wszystkie wiersze muszą być ładne

dzięki pozdrawiam Jacek

a czy ja mówię, że nieładnie?????????
niesamowicie! świetnie klimatycznie! piwnicznie!!!!!!!!!
turpistycznie! powiedziałaby Para
buziak, Jacku!
PODOBA się!
Opublikowano

Wiersz wywarl na mnie wrazenie, jego klimat i ciekawa postac staruszki. Ta choc sama biedna i w lachmanach przynosi zer dla porzuconych zwierzat. Chcialabym docenic rymy, sa dobre, choc sama ze wzgledu na krytyke unikam gramatycznych, ale mnie osobiscie absolutnie nie przeszkadzaja, jesli nie naleza do grupy zbyt prostych. Pozdrawiam Jacku i dziekuje za poczytanie mojego wiersza.

Opublikowano

Dzięki za komentarze

Danusiu musnęłaś istotę wiersza
W blokach żyją samotne stare kobiety, skłócone zazwyczaj ze wszystkimi sąsiadami, od których cały świat się odwrócił, ze względu na ubóstwo dziwactwo np dokarmianie zdziczałych piwnicznych kociarni - smrodu niejednej klatki schodowej.
Świat kotów zastąpił tutaj świat ludzi -koty za najgorszy żer łaszą się, można je przytulić nie oczekują pachnącego człowieka, w swym ocieraniu się i przytulaniu są bezinteresowne w przeciwieństwie do ludzi.

pozdrawiam Jacek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...