Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Piszę wam wierszołyk, zwykły z banałami
jest ich tu na forum to przyznacie sami.
Piszę go dla wszystkich co wiedzą najlepiej,
oddani poezji, pięknej, przez to ślepej...!?
Wyświechtane słowa mówiące o niczym,
nadęte frazami i okrutnym kiczem.
Łyk wódki nie mały, wyzwala natchnienie,
łapię za ołówek uwalniam ciśnienie.
Dwa lub cztery wersy na krzyż ujmuję w zdania,
pewnie będzie dobrze... są jakieś pytania?
Tu banałów nie ma bo miejsca nie wiele,
rymów, znaków także w tym liryckim ciele.
Za to są frazesy od których czytanie
z braku zrozumienia pęka pełna bania.
Nie jestem tu mistrzem, styl swój mam i basta,
w dupie mam co pisze nadymana kasta,
która sobie schlebia pisząc komentarze
ładnie, pięknie, cudnie piszecie pisarze.
Na tym będę kończył panowie i panie,
dla tych co od dawna są na pierwszym planie!!!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • @Andrzej P. Zajączkowski To musi płynąć z prawdziwej miłości do poezji, do naszego portalu i do nas :)  Dziękuję 
    • @APM Tyle miłości w walizce, a dla siebie zabrakło miejsca - bardzo to porusza.
    • @Andrzej P. Zajączkowski @Rafael Marius, @huzarc, @APM,  Dziękuję za ślad, dziękuję, że mnie czytacie, zostawiam życzenia dla Was :)

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Natuskaai jeszcze dla Ciebie, dziękuję :)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @UtratabezStraty Tak, lecz nie przeszkadza mi to,  ponieważ akcja tego opowiadania jest wciągająca i ciekawa.  Polubiłem Agnieszkę i jej męża. :-)))
    • Znów wrócił dzień, kiedy jako dziecko zlęknione Widziałem to - raz - dębów wypróchniałych głusza,  Szara od mgły, która spowija i zadusza Skradające się kształty, szaleństwem splugawione.   Było tak samo - dzikie, bujne trawy lgnęły  Do ołtarza, a na nim inskrypcja wielbiąca Bezimiennego, któremu dymy z tysiąca  Wież nieczystych, przez przeszłe eony się pięły.   Ciało rozciągnięte na kamieniu ujrzałem I wiedziałem, że nie ludzie na uczcie byli; I że dziwny, szary świat nie jest mój, wiedziałem. To był Yuggoth, za gwiezdną pustką - i w tej chwili Ciało wrzasnęło do mnie głosem jak pieśń trupia I zbyt późno pojąłem, że to ciało to ja!   I Howard (to już czwarty sonet z "Fungi from Yuggoth", - jak ten strach leci): The day had come again, when as a child I saw—just once—that hollow of old oaks, Grey with a ground-mist that enfolds and chokes The slinking shapes which madness has defiled.   It was the same—an herbage rank and wild Clings round an altar whose carved sign invokes That Nameless One to whom a thousand smokes Rose, aeons gone, from unclean towers up-piled. I saw the body spread on that dank stone,   And knew those things which feasted were not men; I knew this strange, grey world was not my own, But Yuggoth, past the starry voids—and then The body shrieked at me with a dead cry, And all too late I knew that it was I!  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...