Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czyż nie powinno być tak, że im człowiek starszy, bardziej doświadczony, (teoretycznie) mądrzejszy, powinno mu być łatwiej godzić się z tym, co nieuchronne? Kolejny rok kasztany kwitną jak oszalałe, miłość się kończy, dzieci przestają być dziećmi, ktoś bliski przeszedł na tamtą stronę, młody człowiek w tramwaju poderwał się z miejsca mówiąc: - proszę, niech pani usiądzie - a ty budzisz się o świcie i myślisz: cholera, znów muszę udawać, że żyję.

Lustruję swoją twarz odartą z makijażu. Gdzie się podziały te promienne oczy, trochę niebieskie, trochę zielone, jakby z rozsianymi drobinami słońca? Przejrzyste, zmieniały kolor w zależności od nastroju i rozmówcy, czarowały i uwodziły. Teraz są jak brudne bajoro. Patrzę na surowo sterczący nos, wysunięte kości policzkowe na obu flankach, zmarszczki powstrzymane w porę antyoksydantem CE Ferulic, które czają się w kącikach gotowe do natarcia. Usta. Nieporadny grymas jest ledwie cieniem dawnego uśmiechu. Tylko dołeczek w brodzie, jak na urąganie, wciąż ten sam. Nie podobam się sobie. Ze starością mi nie do twarzy. Z przemijaniem mi nie po drodze.

Mówią, nie wszystko złoto, co się świeci. A jednak…

Opublikowano

szukasz złota, Moja Złota??

widziałam! niebieskie! nie żadne rozmyte ma peelka! albo zielone jak się śmieje z moich durnych żartów! im durniejsze, tym więcej złota w nich widać! a może odbija się w nich moja złota jedynka???????????

idę się obwiesić, ale przedtem wstawię Ci twoje ulubione opowiadanie o kolczyku...
jak minie limit. :*

pięknie Aniu tak minimini tak sajensfikszynowo!
bardzo!
błędów nie widzę! a krem dobrany znakomicie!
buziaki!
:))))))))

Opublikowano

1) „Czyż nie powinno być tak, że im człowiek starszy, bardziej doświadczony, (teoretycznie) mądrzejszy, powinno mu być łatwiej godzić się z tym, co nieuchronne?”
ANALIZA
a)”Czyż nie powinno być tak„ – ten człon zdania pełni funkcję jakby zapowiedzi definicji, która zaraz nastąpi, więc analizując zdanie pominę ów człon (tę zapowiedź definicji).
b) Teraz idealizując zdanie otrzymuję coś takiego: że im człowiek starszy, to powinno mu być łatwiej godzić się… - TO nie brzmi dobrze stylistycznie
c) Lepiej moim zdaniem byłoby: że im człowiek starszy, tym łatwiej powinien godzić się…
d) Gdybyś napisała np. „jest stary, więc powinno mu być łatwiej…”- wtedy tak, wtedy „powinno mu być łatwiej” współbrzmi z pierwszym członem zdania.

2) „Kolejny rok kasztany kwitną jak oszalałe, miłość się kończy, dzieci przestają być dziećmi, ktoś bliski przeszedł na tamtą stronę” – To zdanie wydaje mi się tandetne, jakby żywcem spisane z tych tysięcy wierszy emerytek. Poszłaś po łatwiźnie, tanim sentymentalizmie.
3) „młody człowiek w tramwaju poderwał się z miejsca mówiąc, proszę, niech pani usiądzie” – Właśnie tak trzeba. To jest wstrząsające. Jeszcze niedawno Ty ustępowałaś miejsca, a teraz Tobie ustępują.
4) „Lustruję swoją twarz odartą z makijażu. Gdzie się podziały te promienne oczy, trochę niebieskie, trochę zielone, jakby z rozsianymi drobinami słońca? Przejrzyste, zmieniały kolor w zależności od nastroju i rozmówcy, czarowały i uwodziły. Teraz są jak brudne bajoro. Patrzę na surowo sterczący nos, wysunięte kości policzkowe na obu flankach, zmarszczki powstrzymane w porę antyoksydantem CE Ferulic, które czają się w kącikach gotowe do natarcia. Usta. Nieporadny grymas jest ledwie cieniem dawnego uśmiechu.” –Świetny fragment. Widać, że popracowałaś nad nim.
5) „Tylko dołeczek w brodzie, jak na urągowisko, wciąż ten sam.” – Tego urągowiska nie rozumiem. O co tu chodzi?

Pozdrawiam jak zawsze serdecznie :-)

Opublikowano

Niby tak, ale gdybym napisała „Czyż nie powinno być tak, że staremu człowiekowi powinno być łatwiej godzić się z tym, co nieuchronne” zupełnie nie oddawałoby to moich intencji. Przecież nie chodzi o to, że peelka jest stara, ale o to, że ona buntuje się przeciwko temu, że staje się stara - i nie najważniejsze są bynajmniej zmiany biologiczne (fizyczne), ale przede wszystkim mentalne. Dlatego jej początkowe pytanie jest retoryczne – ona zdaje sobie sprawę, że może powinno jej być łatwiej, ale problem w tym, że w rzeczywistości wcale nie jest. Zgodzę się z Tobą, ze zabrakło słowa „tym” (… tym powinno mu być łatwiej …), ale reszty ruszyć nie mogę.

„Poszłaś po łatwiźnie, tanim sentymentalizmie.” – Poszłam, fakt, nie zaprzeczam. W takim razie, może mógłbyś mi pomóc, jak inaczej w minimum sformułowań i nie używając słów typu: „samotność”, „opuszczenie”, „margines życia”, „zatrzaśnięte drzwi”, itp., wyrazić to paskudne uczucie beznadziei (obiektywnie rzecz biorąc, oczywiście, zupełnie nieuzasadnione), kiedy masz świadomość, że wszystko, co najlepsze, już jest za tobą, a mnóstwo sfer życia jest już dla ciebie całkowicie niedostępnych?

„Tego urągowiska nie rozumiem. O co tu chodzi?” – Chodzi o to, że ten rozbrajający dołeczek kompletnie nie pasuje już do reszty i zakrawa na szyderstwo ze strony natury.

Dzięki Donie, za tak szczegółowe pochylenie się nad moimi paroma linijkami. I jeszcze gwoli wyjaśnienia - nie utożsamiam się całkowicie z peelką (m.in. nie mam tego dołeczka :) , ja tylko próbuję powolutku wyjść z szufladki, w której, mam wrażenie, od początku pisania w ogóle, utkwiłam - choć nie ukrywam, że w moim wieku, dość łatwo mi przychodzi wczucie się w jej sytuację.
Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na odzew - Ania

Opublikowano

A czemu w minimum sformułowań? Najpierw się rozpisz. Powypisuj czego już nie możesz, i najlepiej jak najkonkretniej. Tak jak z chłopakiem, który ustępuje miejsca w tramwaju. Można też pochylić się nad tzw. "mądrością" która dajmy na to, nie jest tak mądra jak kiedyś np. ludzie starsi są zgyźliwi, marudni, stają się mniej tolerancyjni itp.
Rozpisz się, a później powykreślaj zbędne zdania.
Jeśli będę miał pomysł dam znać.

Opublikowano

A propos doświadczenia życiowego, kiedyś przeczytałem zdanie które mi się spodobało cyt. "Doświadczenie uczy, że doświadczenie niczego nie uczy. :-)
A w sprawie starzenia się ludzi, którym wydaje się, że są jeszcze młodzi, to niedawno przydarzyło mi się coś takiego: Wszedłem do pubu i słyszę jak jedna dziewczyna mówi do drugiej żartem: o twój tata przyszedł.
Kiedyś obcy na ulicy zaczepiali mnie słowami cyt" Ty kolego, masz poczęstować fajką? Od jakiegoś czasu pytają "Czy może Pan poczęstować jednym papierosem? Teraz czekam, aż zaczną ustępować mi miejsca w autobusie.
Pamiętam też, że gdy byłem młody to bawiąc się na dyskotece i obserwując ludzi myślałem, że świat należy do starszych. Po wielu, wielu latach znów będąc na dyskotece pomyślałem, że świat należy do młodych. Wniosek: świat nigdy nie należał do mnie. - W tym Aniu jest cały problem - w głowie. Może trzeba poświęcić kilka zdań właśnie jemu.
Temat uroda. Oczywiście młoda kobieta bez zmarszczek jest atrakcyjna. Ale widziałem kobiety z tzw. życia publicznego np. aktorki - kiedy to ich twarz nabrała charakteru, swoistej urody, dystynkcji, szlachetności dopiero około czterdziestki.
Na razie tyle przyszło mi do głowy :-)
Pracuj. Rozpisz się!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To super pocieszające, że Ci się podoba, takie, jakie jest - od razu mi lepiej:) Tylko kompletnie nie rozumiem, co znaczy, że zgadzasz się z Panią Wandą? Znasz mnie przecież - nie jestem już taka znowu młoda, a piękna nie byłam nigdy i już raczej mi to nie grozi :) Ania
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czemu w minimum sformułowań? To proste! Bo to ma być miniatura, a nie pełnowymiarowe opowiadanie. Musi być skondensowane, z założenia. Właśnie dlatego chłopak ustępujący miejsca jest dobrym strzałem, tu się z Tobą zgadzam, bo przez ten, skądinąd coraz rzadszy, obraz masz od razu mnóstwo właściwych skojarzeń i dalsze "kawa na ławę" jest już niepotrzebne. Wydaje mi się, że sposób, który radzisz, jest dobry, do wykorzystania, ale w innym opowiadaniu, może na podobny temat, ale nie w tym konkretnym wypadku.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To temat - rzeka. I masz absolutną rację, że problem jest w głowie. Nie chcę powtarzać truizmów o manipulacji w celach komercyjnych, nakręcaniu przez media i firmy farmaceutyczne i kosmetyczne kultu młodości i urody, wszyscy to wiedzą, zdają sobie z tego sprawę. Oczywiście, że tzw. dojrzałe kobiety mogą być bardzo atrakcyjne - a jednak mężczyźni porzucają żony nie dla nich ale dla tych młodszych i ładniejszych - czyż nie?
Opublikowano

Mówisz, że to ma być miniatura, a nie pełnowymiarowe opowiadanie. Musi być skondensowane. Dobra, ale nic nie szkodzi pomedytować na ten temat rozpisując się w brudnopisie. To może pomóc. Otrzymasz w ten sposób materiał do wykorzystania w miniaturze. Ponadto powinnaś poczytać na te tematy w internecie. Zawsze znajdzie się coś co zainspiruje, skojarzy z własnymi doświadczeniami, refleksjami. Ja zawsze tak robię. To jest potężne narzędzie i grzechem zaniechania jest niekorzystanie z niego. Kiedyś pisarze mogli tylko marzyć o czymś takim, a my to zwyczajnie mamy pod ręką.
I jeszcze mam prośbę i fajnie byłoby gdybyś się przychyliła do niej. Chodzi mi o to, abyś redagowała, edytowała swoje teksty w miarę na bieżąco, tak aby można było rzucić okiem na jakość ewentualnych poprawek. Przypominam, że możesz również przesyłać je na mój adres e-mail.
Pozwól, że o wymienianiu przez mężczyzn swoich partnerek na młodsze wypowiem się kiedy indziej. Istnieje duże ryzyko,że odbiegliśmy całkiem od tematu starzenia się.

Pozdrawiam bardzo serdecznie :-)

Opublikowano

Dobrze, zrobię, jak mówisz - pogrzebię w necie, może faktycznie coś mnie zainspiruje, bo od wczoraj nic, tylko myślę i myślę jak poprawić te sentymentalne dyrdymały, które zakwestionowałeś - ale zakleszczyłam się i nic sensowniejszego nie przychodzi mi do głowy, co najwyżej jeszcze większe banały.

Jeśli chodzi o edytowanie tekstów na bieżąco – nie, nie mam przekonania, że powinno się to tu robić, bo w ten sposób potencjalnie nowe osoby komentujące tekst mają nierówne szanse. Nie wiem jak Ty, ale ja dużo uczę się czytając komentarze poprzedników. Jeśli tekst, który czytam jest już zmieniony i nie widzę poprzedniej wersji, wtedy nie mam jak ocenić, czy zgadzam się z poprzednio zgłoszonymi uwagami, czy nie. Sadzę, że autor powinien raczej wprowadzać poprawki „na boku” i ewentualnie dopiero, kiedy sam uzna swoje dzieło za skończenie doskonałe, może je wkleić jeszcze raz, ale obok pierwotnej wersji, a nie zamiast.
Do takiego poprawiania na bieżąco służy chyba raczej Proza – Warsztat, ale tam panuje taka sama głucha cisza, jak na Prozie u Zaawansowanych. Tylko tu, u Początkujących, pojawiają się komentarze, więc komu na nich zależy, wkleja tutaj. W tej sytuacji, jestem skłonna skorzystać z Twojego adresu mailowego.

A o wymienianiu partnerek (i nie tylko) możemy, bo przecież wcale nie musimy, porozmawiać, kiedy zechcesz. Bądź spokojny, kontrola ryzyka to moja (zawodowa) specjalność. Pozdrawiam - Ania

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To super pocieszające, że Ci się podoba, takie, jakie jest - od razu mi lepiej:) Tylko kompletnie nie rozumiem, co znaczy, że zgadzasz się z Panią Wandą? Znasz mnie przecież - nie jestem już taka znowu młoda, a piękna nie byłam nigdy i już raczej mi to nie grozi :) Ania
Żartujesz sobie??? Jesteś piękną Kobietą! Ja Ci zazdroszczę urody! Nie widzisz tego???

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @wiedźma   U mnie już lód w szklance wesoło dzwoni, Zimny napój przed słońcem skutecznie mnie chroni. Niestraszne mi wcale te letnie znoje, Bo dawno już piję mrożone napoje!     A panowie, ciekawe, czy nadal mają ogień w głowie?  :) 
    • Ezro, to mole Wani na welomotorze   :)
    • Jedni widzą w Niej kres. Inni sprawiedliwość. Są też tacy, którzy nazywają Ją Matką.   Nie odwraca wzroku od ludzi złamanych, uzależnionych, wzgardzonych ani od tych, których świat dawno skazał na zapomnienie. Tam, gdzie człowiek przestaje dostrzegać człowieka, Ona wciąż widzi swoje dziecko.   Nie pytaj, kto czuwa nad wzgardzonymi. Zapytaj, kto odpowie za ich krzywdę.   "Wygórowana cena"   Ściana była przyjemnie chłodna,  równo pomalowana i wyszpachlowana. Miała jedynie  zupełnie nie odpowiadający mi kolor. Chyba łososiowy. Ilekroć odbijałem się od niej  w pijackim slalomie, przypominałem sobie jak bardzo nienawidzę łososia i przy okazji tuńczyka.     W barze było nadal gwarno, mimo późnej już godziny nocnej. Szuranie szklanek po blatach, odgłos lania piwa,  stukot bil na poolowym stole, rytmiczne wbijanie rzutek w kolorową tarczę. Zmęczone śmiechy i groźne krzyki. Bijatyk zazwyczaj było tu pełno, lecz nie dziś. Ochrony nie było tu nigdy  a policja wolała przymykać  nawet obydwoje oczu  na przegląd tutejszej klienteli.     Umówiłem się tutaj z przeznaczeniem. Szczytem erotycznej piramidy  dla takich mętów i szumowin jak ja. Tutejsze dziewczęta są podobno sprowadzane zza granicy. I dobrze. Nie muszę rozumieć co mówi, ważne żeby zaspokajała moje potrzeby. A te były olbrzymie, od kiedy wypędziłem z domu  tą niewierną sukę,  dla której już samo imię  było zbyt ludzkim detalem.     Zachwiało mną solidnie, próbując odzyskać stabilny pion  o mało nie wpadłem w objęcia, nie, rozczochranej, naćpanej dziwki  a jakiegoś dziwnie znajomego mi kolesia  o krótko przyciętych, rudych włosach  i rysach twarzy a także na twarzy, zdradzających niejeden wyrok i niejedną uliczną burdę. Przeprosiliśmy się grzecznie, nawet poklepaliśmy po plecach  i każdy z nas poszedł w swoją stronę.     Pokój uciech stał otworem. Nie było przy nim nikogo. Dziwne, czyżby alfons zapomniał o mnie. Umawiałem się z nim, że na godzinę przed zamknięciem  rezerwuję sobie pokój  i najmłodszą dziewczynę. Najlepiej wysoką,  szczupłą brunetkę z krągłym tyłkiem. Może nie mógł takiej tutaj znaleźć. Choć na Boga,  w Meksyku co trzecia na ulicy  spełnia te niewygórowane cechy. Może spił się przy barze  albo miał coś pilnego do załatwienia.  Ach te mafijne sprawki. Ciągłe dbanie o interes i swoją dupę. Zatoczyłem się ostatni raz  i stanąłem niepewnie w progu pokoju.     Był nieduży. Mieścił dwuosobowe łóżko  o satynowej, czerwonej pościeli. Niewielką szafkę nocną  o poluzowanych szufladach. Na niej stała lampka  z czerwonym, haftowanym abażurze. Okno za łóżkiem miało opuszczone, miejscami połamane,  imitujące drewno rolety. Ściany były brudne i lekko zawilgocone.     Na łóżku siedziały dwie osoby  i zaiste nie była to dziwka i jej alfons. Choć kto to wie. Dziewczyna spełniała moje wymagania. Miała na oko z osiemnaście lat, długie sięgające prawie pasa, czarne włosy, długie, piękne nogi  z zadbanymi, dużymi stopami, biust krągły i bluźnierczo wyeksponowany, oczy z kolorze ponętnej szarości  a jej buzia  zdawała się wręcz anielsko niewinna. Pod nosem jednak zamiast mleka, miała ślady po kokainie. A teraz musiała zapracować  na kolejne działki. Biedna, samotna, uzależniona i cholernie pociągająca ulicznica.     A obok niej … usiadła osoba  dość mocno nie pasująca  do wystroju knajpy. Była to starsza już kobieta, ubrana w suknię o barwie nocy, bogato zdobioną w perły i cekiny. Materiał był jedwabiem  lub czymś jeszcze droższym. Suknia miała wiele warstw i odnóg. Ciało kobiety wręcz ginęło w materiale. Wyglądała tak jakby właśnie starała się narodzić z wnętrza sukni. Kolejnym zaskoczeniem  były dla mnie dwie rzeczy. Jej tatuaże na rękach i dłoniach. Były typowymi, więziennymi  oznaczeniami gangów. Bliźniacze do moich. Nie wyglądała na dilera ani burdelmamę. Szybciej kobietę sukcesu. Lewą stronę twarzy  ukryła pod osobliwą maską. Maską śmierci. Wyglądała w niej i sukni  jakby właśnie wróciła z pochodu ku czci Przenajświętszej Śmierci, lecz do święta zmarłych  zostało jeszcze kilka tygodni. Ale było wielu takich, co czcili matkę zaświatów co dzień  i w każdej godzinie uciekali pod jej obronę.     Jej wzrok był spokojny i zimny. Choć rysy były wściekłym ogniem. Oplotła mnie  pajęczyną oskarżającego spojrzenia. Nie wiedziałem nawet w czym zawiniłem. W wyglądzie, w pijaństwie  czy przyjściu w umówioną  ale jednak nie najlepszą porę.     Próbowałem obrócić wszystko w żart. Nie pamiętam bym umawiał się tu na trójkąt. Tym bardziej w układzie ja, mama, córka. Nie dała się zbić z tropu. Butelka najdroższego rumu,  czterdzieści tysięcy pesos i mała przysługa  a wtedy oddam Ci dziewczynę. Czterdzieści tysięcy!? Chyba czterysta pesos? To nie księżniczka tylko zwykła dziwka. Czterdzieści tysięcy albo  zadowól się ręką w kiblu mój drogi. Moje dziewczęta mają swoją cenę. Byłem wściekły  ale z drugiej strony ciekawy tej przysługi.     Wróciłem do baru po rum  i pożyczyłem od kolegi  ponad dwadzieścia tysięcy  bo tyle mi brakowało w portfelu. Wróciłem szybko do pokoju. Czekały obie a jakże. Młoda wtulona w ramiona starszej. Bała się mnie i słusznie. Zamierzałem odbić sobie  jej wygórowaną cenę z nawiązką. Nie będzie już tak piękna i niewinna  jak z nią skończę.     Wręczyłem starszej butelkę rumu i gotówkę. Nawet nie przeliczyła.  Wstała z trudem  bo młoda dalej była do niej przyczepiona drżącymi rękoma. Gdy stanęła przede mną, wydawała się wyższa ode mnie i jakby szersza. Teraz cała jej twarz przypominała, martwą maskę  a aura jej postaci  emanowała srogim chłodem.     Czas na przysługę. Daj mi prawą dłoń. Wysunąłem ją w jej stronę a wtedy wykonała niesamowicie szybki ruch. Poczułem ukłucie. A po chwili z rany na dłoni pociekła mi krew. Podsunęła pod nią szklankę do drinków. A gdy spłynęło do niej trochę krwi, zalała ją przyniesionym przeze mnie rumem. Potem podsunęła szklankę dziewczynie. Pij. I wypiła choć zalewała się przy tym łzami. Wypiła połowę. Teraz Ty. Co będę miał z tych guseł wiedźmy? Dziewczynę na wyłączność a ona ochronę. Możesz z nią zrobić wszystko  ale nie możesz jej zranić. Będzie tylko Twoja już na zawsze. Kiedy tylko będziesz miał ochotę. Płacisz raz, dotrzymujesz umowy i bawisz się ile tylko pragniesz. Płacę raz powiadasz  a zatem wchodzę w to szalona wiedźmo. I wychyliłem szklankę do sucha.     Wtedy wiedźma wyszła z pokoju. Dziewczyna błagała ją by została  albo zabrała ją ze sobą. Nie bój się ochronię Cię  gdy tylko poprosisz. Odeszła a ja mogłem wreszcie zamknąć drzwi i nacieszyć się swoją własnością.     Nie krzywdziłem jej, choć korzystałem z jej ciała  ostro i gwałtownie. Po wszystkim jednak  gdy spełnienie wypełniło jej ciało  po raz ostatni,  poczułem nagłą, diabelską furię. Czułem, że muszę odreagować. Stracone pieniądze i cały życiowy stres. Nie chciałem a jednak uderzyłem ją w twarz. Mocno. Potem drugi raz i trzeci. Rzucała się pod moim ciężarem  a ja w furii zacząłem ją dusić  i brać jej ciało na nowo. Broniła się zaciekle.  Drapała i próbowała krzyczeć.     Wreszcie wydusiła z siebie jedynie. Przenajświętsza Matko  wzgardzonych i upadłych  ratuj swoją służebnicę w godzinie męki. I wtedy drzwi rozwarły się  z hukiem biblijnych trąb, do pokoju wpadło stadko nietoperzy, szczurów a także kilka dorodnych kruków. Zaatakowały mnie wściekłe. Zrzucając z łóżka. Miotałem się po podłodze  pragnąc osłonić nagie ciało. Gryzły mnie, szarpały do krwi i głębokich ran. Z każdą minutą słabłem a ich siła rosła i rosła. To był amok.  Rozerwały mi brzuch,  rozorały plecy i oczy. Przegryzły się przez mięśnie. Atakowały raz za razem.     Moja agonia trwała aż wreszcie w progu stanęła ona. Przenajświętsza Matka. Święta Śmierć. W swej masce, tatuażach i sukni. Spojrzała zimno na moje konające szczątki a potem na podopieczną. Oto jestem jak obiecałam, nikt więcej już nigdy Cię nie skrzywdzi. Czuwam nad Tobą ukochane dziecko. Skinęła ręką. Walące dotąd szalenie w mojej piersi serce, momentalnie się zatrzymało. A jej świta mogła w spokoju ucztować dalej.          
    • A na podróż abażur do pana   I na podróż abażur ...
    • Ok, nam i manko   Na rabina pani baran
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...