Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Miałam wątpliwość przyjemność zapoznania się z "dorobkiem" kilku polski raperów (przepraszam, jeśli mylę pojęcia), którzy zabrali się za propagowanie wśród młodzieży polskiej poezji. Na płycie "Poeci" znajdziemy wiersze Lechonia (poemat Mochnacki), Tetmajera (Lubię, kiedy kobieta), Mickiewicza (Reduta Ordona) i innych, a i biednemu Witkacemu też się dostało.
Nie jestem zwolennikiem takiej formy twórczego "wyrażania się". To degradacja poezji - nawet, jeśli Ci panowie zaczną śpiewać peany, to za dzień lub dwa wrócą do egzystencjalnych problemów blokowisk - będzie znów na k. i na ch. A czytać, bądź co bądź, nadal będzie elita, czyli jakieś 7% społeczeństwa. (Na myśl przychodzi mi XVI wiek)

Co państwo sądzą o takimi triku marketingowym?

Opublikowano

Trick jak trick, chcieli poeksperymentować. To że nie bardzo wyszło to inna sprawa, bynajmniej za żadną degradację poezji tego nie uważam, skoro zespoły rockowe mogą pożyczać teksty od poetów, to czemu nie raperzy? Zwłaszcza, że zdarzają się udane całkiem próby

www.youtube.com/watch?v=jB2ptWp-5vw

www.youtube.com/watch?v=aKkxo8u3-8U

czy

www.youtube.com/watch?v=qR-r1kzye_g

nawiązujące w dużym stopniu do wiersza Rilkego

Dodam też, że

"to za dzień lub dwa wrócą do egzystencjalnych problemów blokowisk - będzie znów na k. i na ch."

to przykra generalizacja, której zdarza się dokonywać ludziom, którzy nigdy nie zainteresowali się mocniej zbadaniem tego gatunku i poszukaniem ciekawszych wykonawców. Niestety jest bardzo powszechna.

Opublikowano

Nie uważam, że hip-hop rap jest degradacją poezji, ani też, że jest związany z blokowiskami.
Jest to muzyka z przekazem lub bez zależy od konkretnego rapera.
Rap jest skierowany do pewnej grupy odbiorców i powinno się go raczej odbierać jako pewien segment rynku poetyckiego.
Co do wyrazów na k.. ch... itp. to spójrz ile ich jest na poezji współczesnej,
a czy szpeci to utwór czy pasuje to już inna sprawa.

Pozwolą Państwo, że zacytuje Borixona (rapera) "(...)kazdy pracuje w życiu na sukces
nie robisz tak to rób też(...)"

Opublikowano

phi

na ka i cha też musi być, nie widzę problemu. poezja, o ile do kogoś dociera, jest zawsze dobra.

nie wiem czy to nie w dezerterze jakoś: " ...bo nie ma brzydkich słów, są tylko brzydkie myśli..."

a to, co tu powypisywałaś to właśnie brzydka myśl

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




*a ja mam takie pytanie, czy 'egzystencjalny problem' istnieje, w Pani odczuciu, tylko w pałacach?
w kwestii idiolektu - czy to konieczne - unifikować idiolekty na blokowiskach i pałacach? czy uważa Pani, że niemożliwe jest wyrażanie problemów egzystencjalnych, również za pomocą 'kurwy'?

Bo ja osobiście w obu punktach uważam, że problemy egzystencjalne nie potrzebują wspólnoty językowej, wręcz przeciwnie, a także, że istnieją niezależnie od idiolektu. ja np posługuję się wulgaryzmami w życiu z ogromnym upodobaniem i niejaką rozkoszą :]


co do hip hopu- są w nim rzeczy, które lubię, są rzeczy, których nie lubię, ale nie ze względu na specyfikę muzyki, czy wulgaryzmy. raczej kwestia to mojego gustu, często nieuargumentowana

jeśli chodzi o poezję tak zrobioną, to czemu nie. własciwie każdą interpretację recytującego wiersz, można by potraktować grożąc palcem, bo czym jest interpretacja i jaka winna być? czy autorzy zostawiają klucze? choćby wiolinowe, choćby etykietę "allegro" ;)
:)

Pzdr

(a, od naszej pani od historii muzyki wiem, ze Mozarta w kontekście jego czasu, można przyłożyć mniej więcej jak dziś muzykę pop do naszych. bardzo mi się spodobało to porównanie/transkrypcja na matrycy czasu)
Opublikowano

Możliwe, że mój stosunek do hip hopu jest ogólnikowy, ale doświadczyłam tego zjawiska jedynie w wersji grubiańskiej i idiotycznej, połączonej z niską kulturą osobistą entuzjastów. (Uroki mieszkania w kamienicy).
Muzyka nie jest zarezerwowana dla arystokracji, ale czy komputerowe złożenie kilku taktów jest muzyką? Nie moja rzecz to rozsądzać.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a nie jest? :)

zastanawiam się, co by Pani rzekła na muzykę aborygenów australijskich w niektórych jej przejawach

struktury złożone z dźwięków, w czasie, działające na psychikę (niekoniecznie ogólną), zdaje się, są muzyką :)
dla wielu ludzi muzyką są też struktury złożone niecelowo, co wykorzystuje sie m. in. w poezji budując formuły takie jak - muzyka wiatru, muzyka morza
a stąd wychodzimy do kolejnego pytania - co z "muzyką relaksacyjną"?, czy ma prawo nosić tę nazwę, jeśli w większości korzysta z głosów natury?

myślę, ze rzecz rozbija się o gusta- mój, Pani gust, nie zaś o obiektywną "jedyną właściwą formułę", bo tej,m zdaje się nie ma, w przypadku hiphopowej inter poezji, nie ma tyż :)
Opublikowano

albo np pieśni Jakutów, które są dość swobodnym wyrazem tego, co chciałoby się przekazać, bez szczególnego przywiązania do melodii, ze słowami płynącymi z serca
a jeśli serce masz czarne, czarna jest, zaprawdę powiadam ci, twa muzyka
a jeśli serce twe z kamienia, a może nawet z wielkiej płyty,muzyka staje się hip hopem!


;)

Opublikowano

bo wie, Pani, ścisłe przywiązanie do reguły, czyni Zakon

;))
Proszę mi wybaczyć, część oczywiście wypowiedzi jest żartobliwa,bo mam wolne popołudnie i się nim raczę,
ale moje stanowisko jest najzupełniej serio, oczywiście

Pozdrawiam :))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czyli żadnej współczesnej muzyki Pani nie słucha jak rozumiem?


Proszę nie łapać mnie za słówka. Moja niefortunna, jak się okazało, wypowiedź dotyczy muzyki tworzonej na komputerze - tylko i wyłącznie. Bez wykorzystania instrumentów. Biorąc pod uwagę fakt, że każda nagrywana dziś piosenka jest "przepuszczana" przez komputer, przyznaję, że "złożenie" było błędem rzeczowym.
Jeśli pyta pan o moje preferencje muzyczne, to wybieram rockowe brzmienie lat 70 i 80.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czyli żadnej współczesnej muzyki Pani nie słucha jak rozumiem?


Proszę nie łapać mnie za słówka. Moja niefortunna, jak się okazało, wypowiedź dotyczy muzyki tworzonej na komputerze - tylko i wyłącznie. Bez wykorzystania instrumentów. Biorąc pod uwagę fakt, że każda nagrywana dziś piosenka jest "przepuszczana" przez komputer, przyznaję, że "złożenie" było błędem rzeczowym.
Jeśli pyta pan o moje preferencje muzyczne, to wybieram rockowe brzmienie lat 70 i 80.

kiedyś myślałam o tym, ale nie w kontekście muzyki i myślę sobie tak - kiedyś były dymarki, prawda? później huty, później w laboratorium wynaleziono teflon. i o ile cudowne odczucie jest, kiedy się ma rzecz wykonaną ręcznie, to wcale nie znaczy, ze gospodyni nie chce i odrzuyca postęp czasu w kuchni
cudowny jest podpłomyk pieczony na ognisku, co nie powstrzymuje nas wcale przed lubieniem chleba z pieca piekarni, maszyny chlebowej
wspaniale jest mieć kieckę z lnu utkanego na krosnach, co nie znaczy, ze nie nosimy z lubością rzeczy wyprodukowanych maszynowo z dodatkiem syntetyku
świetnie jest mieć własne owce i nosić sweterki z ich wełny własnoręcznie uprzędzonej, a jednak chętnie nosi sie też rzeczy zrobione maszynowo

(oprócz tych wytworów dymarki ;) /acz posiadam rzeczy kute ręcznie przez kowala/ mam przyjemność korzystać i z własnoręcznych wymienionych i z równą przyjemnością korzystam z tkaniny polarowej, a śpiwora wykorzystującego najnowsze zdobycze techniczne)

podejrzewam, ze to dotyka wszystkiego, więc w czasie postępującym, robi się miejsce na nowe rozwiązania, wykorzystanie dostępnych rzeczy, co nie odbiera żadnego uroku i prestiżu starym, tradycyjnym, wręcz przeciwnie. zdaje się, ze zwyczajnie rzeczy nie stoją w miejscu

tak jak telefon, ten 'szatański wynalazek', albo samochód, albo spodnie ;)

:)
Opublikowano

czy wynalezienie gitary elektrycznej, albo przesterów, albo syntezatora, albo mikrofonu, zamordowało muzykę? Jak Pani sądzi? a co z elektroniczną realizacją dźwięku? w końcu wpływa przecież na formułę, nawet może wpłynąć diametralnie i marne pokwikiwanie zamienić w melodyjny wokal

Opublikowano

Z mojej strony mogę jedynie dodać, że według mnie poezja ( a także muzyka) nie należą do nikogo, ani do żadnej grupy, ani do żadnych kręgów odbiorców, bynajmniej tak być nie powinno. Jeżeli dzieje się tak, to zawsze jest to kosztem ograniczanej poezji/muzyki etc.
Dlatego też jak najbardziej popieram inicjatywy wyprowadzające poezje z samoonanizujących się kół literackich, które to inicjatywy coraz częściej się pojawiają. Sama jakość tych inicjatyw jest różna, nie od razu Kraków zbudowano ;) tak więc można wytykać niedociągnięcia, konstruktywnie krytykować, ale wydaje mi się że należy na pewno wspierać.

Osobiście popieram używanie stwierdzeń typu k... i ch... nawet w poezji, jeżeli jest na to miejsce, czas i potrzeba. Ponadto, pojawiają się w moich tekstach wulgaryzmy, jako że uważam je za środki częstokroć lepiej odpowiadające rzeczywistości i potrzebie wyrazu, niż ciężkie metafory.

Pozdrawiam R.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czyli żadnej współczesnej muzyki Pani nie słucha jak rozumiem?


Proszę nie łapać mnie za słówka. Moja niefortunna, jak się okazało, wypowiedź dotyczy muzyki tworzonej na komputerze - tylko i wyłącznie. Bez wykorzystania instrumentów. Biorąc pod uwagę fakt, że każda nagrywana dziś piosenka jest "przepuszczana" przez komputer, przyznaję, że "złożenie" było błędem rzeczowym.
Jeśli pyta pan o moje preferencje muzyczne, to wybieram rockowe brzmienie lat 70 i 80.

Tylko wyłącznie na komputerze? No właśnie jest mnóstwo hip hopu, w którym dogrywa się żywe instrumenty, miesza choćby z jazzem (choćby seria Jazzmatazz, gdzie raper Guru zapraszał gigantów jazzowych i rapował sobie, a oni mu przygrywali). Miles Davies zaprosił raperów na swoją płyte i stworzył z nimi spójną całość. Oczywiście, że jest też rap tworzony wyłączył metodą samplingu, składania dźwięków komputerowo, a mastering cyfrowy to dziś norma w każdym gatunku, ale co w tym złego, jeżeli poprawia brzmienie? Trzeba iść z duchem czasu, bycie ortodoksem jest bezcelowe.
Opublikowano

a ja tak zupełnie z innej beczki, w mojej pracy często wykorzystuję muzykę.
I powiem szczerze, że hip hop ma świetną rytmikę do prowadzenia rozgrzewek na zajęciach, tylko szkoda, że nikt tam nie umie śpiewać, a jak umie, to to nie brzmi niestety
p.s ale to moje gusta
tak więc zamknąć usta(((-:

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




*a ja mam takie pytanie, czy 'egzystencjalny problem' istnieje, w Pani odczuciu, tylko w pałacach?
w kwestii idiolektu - czy to konieczne - unifikować idiolekty na blokowiskach i pałacach? czy uważa Pani, że niemożliwe jest wyrażanie problemów egzystencjalnych, również za pomocą 'kurwy'?

Bo ja osobiście w obu punktach uważam, że problemy egzystencjalne nie potrzebują wspólnoty językowej, wręcz przeciwnie, a także, że istnieją niezależnie od idiolektu. ja np posługuję się wulgaryzmami w życiu z ogromnym upodobaniem i niejaką rozkoszą :]


co do hip hopu- są w nim rzeczy, które lubię, są rzeczy, których nie lubię, ale nie ze względu na specyfikę muzyki, czy wulgaryzmy. raczej kwestia to mojego gustu, często nieuargumentowana

jeśli chodzi o poezję tak zrobioną, to czemu nie. własciwie każdą interpretację recytującego wiersz, można by potraktować grożąc palcem, bo czym jest interpretacja i jaka winna być? czy autorzy zostawiają klucze? choćby wiolinowe, choćby etykietę "allegro" ;)
:)

Pzdr

(a, od naszej pani od historii muzyki wiem, ze Mozarta w kontekście jego czasu, można przyłożyć mniej więcej jak dziś muzykę pop do naszych. bardzo mi się spodobało to porównanie/transkrypcja na matrycy czasu)

kiedy przechodzę obok grupek licealistów i liecealistek właśnie wracających ze szkoły (to samo dotyczy kończące szkołę starsze grupy gimnazjalistów) i słyszę bezustanne soczyste przerywniki Niczego i Byle Czego zwane "wymianą myśli-rozmową młodych- dyskusją" wyglada to tak, jakby to była rozmowa jaskiniowców posługujących się bardzo ograniczonym zasobem słów nie wiedzieć dlaczego sprowadzonych wyłącznie do wulgaryzmów wyrażanych wkółko a różniących się jedynie barwą emocji i tembrem głosu - zastanawia mnie z jednej strony moda na takie dawanie głosu o swoim istnieniu, z drugiej przyzwolenie na takie tokowanie odpowiedzialnych za edukację;
wiem, że każda grupa społeczna posiada swój własny żargon językowy, ale ten "niby-szkolny" niczym już nie różni się od żargonu marginesu - pijaczków i drobnych złodziei odsiadujących co jakiś czas wyroki; a więc to co najłatwiejsze i najprostsze okazuje się wzorcem....
ponadto - rap nie jest naszą kulturową zdobyczą a jedynie małpowaniem czarnych mieszkańców Brooklynu, bytujących poza nawiasem społecznym w bezustannym konflikcie z prawem, opowiadających w niewybredny sposób o swoich doświadczeniach egzystencjalnych;
poza tym, nie rozumiem, dlaczego powtórzone dwadzieścia razy w dwadzieścia minut słowo "kurwa" albo "pierdolić" - ma być namaszczone jakąkolwiek fylozofią czy połezją; chyba dla ograniczonych tłuków dla których przeczytanie jednej całej książki urasta do problemu habilitacji;

poza tym, uczycielka dzie wuszka promuje rewolucję nazywania muzyki pop muzyką klasyczną i stawiania po tej samej stronie artystycznej Mazarta, Haydna i Kazika -
może tego nie dożyję, ale będę głośno protestować, dopóki uszy moje słyszą cokolwiek a dusza czuje i rozumie;

Amen!
J.S


ps.;
to dlaczego nie promować poezyi w rodzaju:

buc buc buc buc
kurwa o kurwa o
jerdolić a pierdolić a solić
i jeszcze raz
pierdolić

----------------------w transkrypcji na poezję Jesienina uznajmy, że to całkiem to samo;

J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ma pan rację, ten tekst można śmiało postawić obok takiego

[quote]
Zwykły truizm to to, że twórczość daje nam wolność,
Bo przecież to, za co nam płacą, ogranicza nas mocno.
Spycham się na margines każdym nowym tekstem,
Będą śmiać się ze mnie: "z okna wypchnęły go wiersze".(...)

I choć rap już nie cieszy mnie tak, jak kiedyś,
To dziś o wiele bardziej pozwala mi przeżyć.
Ostatni teren wolności, stanowiący więzienie,
Gdzie opisuję punkt styczności między sobą, a niebem.
Konkretnie? Sam nie wiem, czemu chcę temu sprostać,
Potykam się o słowa jak potyczka słowna.
Jak Artaud - sram na te redukcje działania,
Zostawiając za sobą tylko te puste zdania

albo takiego

[quote]
Ślepe oczy śledzą pustki wielkie kiści.
Moraliści banalnie postawili kropki
I literki w prążki zrobiły pierwsze kroczki.
Dróżnik zepchnął pustkę gdzieś na boczny tor,
Dusznej pustki w próżnię prawie 1000 ton.
Ludzie w głos sypali stos pustych twarzy,
Zabił dzwon i ton okrążył glob dwa razy.
Potem nie ma już nic, nawet nazw czy imion.
Jutro nie chcę znać dziś, do ciebie wciąż mówią milion.
I tylko ta pustka na szóstym piętrze w twoich oczach,
I tylko te usta, tak zimne, jak listopad.

Uhh, nic tylko o sraniu piszą, ale czego się spodziewać po ludziach marginesu? Liryka jaskiniowa i w ogóle, niech żyją stereotypy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ma pan rację, ten tekst można śmiało postawić obok takiego

[quote]
Zwykły truizm to to, że twórczość daje nam wolność,
Bo przecież to, za co nam płacą, ogranicza nas mocno.
Spycham się na margines każdym nowym tekstem,
Będą śmiać się ze mnie: "z okna wypchnęły go wiersze".(...)

I choć rap już nie cieszy mnie tak, jak kiedyś,
To dziś o wiele bardziej pozwala mi przeżyć.
Ostatni teren wolności, stanowiący więzienie,
Gdzie opisuję punkt styczności między sobą, a niebem.
Konkretnie? Sam nie wiem, czemu chcę temu sprostać,
Potykam się o słowa jak potyczka słowna.
Jak Artaud - sram na te redukcje działania,
Zostawiając za sobą tylko te puste zdania

albo takiego

[quote]
Ślepe oczy śledzą pustki wielkie kiści.
Moraliści banalnie postawili kropki
I literki w prążki zrobiły pierwsze kroczki.
Dróżnik zepchnął pustkę gdzieś na boczny tor,
Dusznej pustki w próżnię prawie 1000 ton.
Ludzie w głos sypali stos pustych twarzy,
Zabił dzwon i ton okrążył glob dwa razy.
Potem nie ma już nic, nawet nazw czy imion.
Jutro nie chcę znać dziś, do ciebie wciąż mówią milion.
I tylko ta pustka na szóstym piętrze w twoich oczach,
I tylko te usta, tak zimne, jak listopad.

Uhh, nic tylko o sraniu piszą, ale czego się spodziewać po ludziach marginesu? Liryka jaskiniowa i w ogóle, niech żyją stereotypy.


Te teksty, tak czy siak, są słabe. Nie dostrzegasz tego, Marcinie? Jak mam brać poważnie gościa, który śpiewa swe "hymny do nirwany", "ars poetica" i "deszcze jesienne" w śmiesznym kolorowym kubraczku i ogromnych spodniach?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dedykuję dla pokolenia, które dorastało w cieniu reaktora nr 4. - J. J. Zieleziński ++++++++++++++++++++++++++   Kak nam nakazał dyrektor Wania "Reaktor wymaga przetestowania"* Ponagla nas, aby rozpocząć test: "Wyłączcie mi zaraz E-Ce-Ce-eS*!" Moc reaktora planowo spada*, Partia z tego powodu jest rada. Już po raz czwarty z rzędu ten test*, Victor Bryukhanow nieomylnym jest. Zaraz to wszystko rozpocznie się, Napięcie wśród nas jak przed burzą jest. Już wyłączona jedna turbina, 50 procent reaktor trzyma. Wtem jakiś partyjniak z Kijowa Opóźnić test karze lub zastopować*. To pierwszy problem, który zaszkodzi, Lecz normy planowe jest mus wyrobić. Jest w pół do pierwszej – problemy nowe W rdzeniu zatrucie jest ksenonowe*, Lawina neutronów jest pochłaniana, Reaktor nie kwapi się do działania. eR-Be-eM-Ka* - reaktor ruski, posiada dodatni współczynnik pustki*, a to dla jego rdzenia oznacza, zbyt dużo pary tam nie popłaca*. Tymczasem Diatłow* swą mordę drze "Nu kak wy duraki diełacie ten test?!" Pręty* co w ryzach reaktor trzymały Wyciągnąć karze rozumek mały. Rozszczepień reakcji rusza lawina*, Nikt wzrostu mocy już nie powstrzyma*. Wszystkie wskaźniki są na czerwono, Koszulki prętów paliwa płoną*. Zero, raz, dwa, trzy, cztery i pięć* Śmierć z reaktora zaciska swą pięść Radionuklidów wybuch wystrzela Rozpoczynając śmierci wesela. I przyszła ta blada, koścista pani... Po dzieci, po ludzi co nawdychani produktów przemian promieniotwórczych i chorób związanych z tym rakotwórczych. Wiatr z Czarnobyla zatacza swe koło, a w Polsce dzieci się śmieją wesoło* Nie straszno im eto? A to po cziemu? A... bo to było ze trzy dni temu...* W końcu podali nam płyn lugola* Lek wprost genialny jak ruska kola. Czy śmierć nas dotknęła? Tego nie wiemy,* Dziękujmy więc Bogu, że jeszcze żyjemy. ++++++++++++++++++++++++++ Wyjaśnienie * - gwiazdek (liczby po lewej wskazują na numery wersów): skróty wstępne: Rdzeń Reaktora nr 4 RBMK CEJ = R4CEJ CEJ = Czarnobylska Elektrownia Jądrowa 2 - "Reaktor wymaga przetestowania" – R4CEJ wymagał przetestowania. Jednak włodarze ukraińskiej partii ZSRR, aby zrealizować plan wykonawczy (i otrzymać nagrody), oddali go do użytku PRZED tym krytycznym testem. Test był na tyle krytyczny, że funkcjonalność była zarządzana przez wyższych rangą przedstawicieli partii ZSRR, co stawiało decydentów w niekomfortowej sytuacji – wiedzieli, że test musi absolutnie być wykonany. 4 - "E-Ce-Ce-eS" – ECCS = Emergency Cooling Core System = System Awaryjnego Chłodzenia R4CEJ, wyłączony ok. 14:00 25 kwietnia 1986, niecałe 11 godzin przed awarią. 5 i 12 - od 3:00 do ok. 13:05 25 kwietnia 1986 realizowano planowe obniżanie mocy reaktora z ok. 3200 MW do ok. 1600 MW (50% mocy znamionowej R4CEJ). 7 - feralny test był tak naprawdę już czwartą próbą zaliczenia testu awaryjnego rozruchu R4CEJ. 10 i 14 - Test odbywał się pod koniec miesiąca, przed Świętem Pracy, kiedy większość zakładów starała się wyrobić jak najlepsze normy (nagrody dla partyjniaków w fabrykach). Test zbiegł się w czasie z decyzją dyspozytora sieci energetycznej w Kijowie, który miał większe kompetencje niż dyrektor CEJ, więc test musiał zostać wstrzymany na ponad 9 godzin, do ok. godz. 23:00 25 kwietnia 1986. W warunkach niepełnej mocy R4CEJ gromadził w rdzeniu Ksenon-135, gaz silnie obniżający wydajność reaktora. 17 - "eR-Be-eM-Ka" = RBMK = Reaktor Bolszoj Moszcznosti Kanalnyj = Reaktor Kanałowy Wielkiej Mocy. 18, 20 i 23 - "posiada dodatni współczynnik pustki" – positive void coefficient – parametr fizyczny reaktorów RBMK: im więcej pary wodnej w rdzeniu, tym moc reaktora wzrasta (więcej neutronów do reakcji łańcuchowej). W kontrolowaniu rdzenia RBMK należy zachować równowagę między dodatnimi i ujemnymi czynnikami reaktywności. Dodatnie współczynniki reaktywności (zwiększają moc RBMK): wzrost temperatury moderatora (więcej pary → moc rośnie) wyciąganie prętów kontrolnych w początkowej fazie (mniej wychwyconych neutronów → moc rośnie) brak moderacji kanałów z paliwem (wzrost temperatury paliwa → moc rośnie) Ujemne współczynniki reaktywności (obniżają moc RBMK): wzrost ciśnienia w chłodziwie bez efektu dodatniego pary (spowolnienie neutronów → moc spada) zanurzenie prętów kontrolnych (wychwyt neutronów → moc spada) zatrucie ksenonowe (pochłanianie neutronów Ksenon-135 → moc spada) zwiększenie przepływu chłodziwa (wychłodzenie paliwa → moc spada) 21 - "Diatłow" = Anatoly Dyatlov – nadzorca techniczny, popierany przez partyjny zarząd CEJ. 25, 26 i 28 - Pozbawienie R4CEJ elementów hamujących jego reaktywność i niefrasobliwa utrata kontroli, a następnie próba wyhamowania nagłego wzrostu mocy – moc skacze lawinowo z ok. 200 MW do 30 000 MW (10-krotnie ponad dopuszczalną moc projektową). 29 - "Zero, raz, dwa, trzy, cztery i pięć" – choć wygląda jak odliczanie, wiersz odzwierciedla dokładny czas awarii R4CEJ: 01:23:45. To godzina drugiego wybuchu (reakcja wodoru z tlenem), sekundę po pierwszym wybuchu pary wodnej, który wyrzucił do atmosfery miliony radioaktywnych cząstek, m.in. jod-131, cez-137, stront-90 i pluton. 38, 40 i 41 - W Polsce alarm dla dzieci w szkołach wprowadzono dopiero trzy dni po awarii (około 28 kwietnia 1986), mimo że wyciek miał miejsce 26 kwietnia. Około 18 milionom Polaków (w tym dzieci) podano płyn lugola – "cudowne lekarstwo", często w niewystarczających ilościach i nieodpowiednim stężeniu. Miało to wprowadzić fałszywe poczucie bezpieczeństwa i brak roszczeń wobec władz PRL. 43 - Alegoria do osób, u których skutki awarii wystąpiły po latach – powolne, przewlekłe choroby śmiertelne. ++++++++++++++++++++++++++ Polecam obejrzeć serial "Czarnobyl" z 2019 roku. A tutaj niektóre materiały wideo (niestety nie znalazłem po polsku):              
    • @Zbigniew Polit Skoro jest Pan tak pewnym swego, empirykiem, to niech Pan udowodni, że Boga nie ma. Na pychę ludzką jeszcze nikt nie wynalazł lekarstwa... . Może właśnie poprzez moją osobę Bóg, stwórca nieskończonego wszechświata, zauważył i Pana, "krytycznego ateistę"? Pana  "wiara w to, że Boga nie ma" sięga korzeniami tzw. "oświecenia" i filozofii J.J. Rousseau, który dopatrywał się wyższości moralnej w pospolitym dzikusie. Chyba nie muszę Panu tłumaczyć dlaczego.
    • Słyszę serca bicie  Słyszę oddechy niespokojne    Ale nikt nie szykuję się  Na wojnę    A świat gubi  Powoli oddech...      
    • Łapy: szyfr, a harfy - cyfra harfy ,- zsypał.  
    • I naga ma akt: utka, ma gani.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...