Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dokładnie. Muszę Panu powiedzieć, że już uciekają, a poezja.org, dzięki takim " specjalistom" jak Marcin Erlin przypomina portal gdzie plotki, intrygi i wyzwiska dominują, literaturę oraz ludzi chcących pisać i czytać, spychają na margines. Nie wiem, czy ten ban dla Erlina jest długi, ale również ufam, że już do nas nie wróci.

Z tego co widzę, odbyły się wielkie porządki. Jest szansa, że przez najbliższy czas będzie możliwość wyłowić jakieś perełki prozy i poezji na portalu poezja org., który do tej pory z tego słynął. Fakt faktem, że imię ich Legion i wrócą, ale dobre i to.


Korzystając gościnnie z konta mojej czcigodnej małżonki, chciałem Pana poinformować; Panie Krzywak, że już dyszę za Panem... hahaha
Dziwne, jak taka "perełka" jak Pan, utrzymała się bez bana?
Specjalne przywileje dla "perełek"? Niech się Pan nie pociesza, nie ma takiej szansy, żeby Pan sobie chodził na wolności bezkarnie. Zajmę się Panem po 16.05. ze szczególnym "okrucieństwem"... hahaha a jak dostanę drugiego bana, to odchodzę i wtedy będzie się mógł Pan, Panie Krzywak, wreszcie wyprostować. Nawykłem do sprawiedliwości i już się nie zmienię.
Najlepiej załatw Pan tego bana już teraz. Dla mnie, świat portalowej sprawiedliwości na orgu wyszedł z orbity. A najlepszym tego dowodem jest Pana osoba.
A propos, przeczytał już Pan tę lekturę, którą gorąco Panu polecałem?
"za rubieżom", rozdz.7(1881) Sałtykowa-Szczedrina, "Torżestwujuszczaja swin'ja"?
Nadchodzi długi weekend. To świetna okazja, do poczytania, równie świetnej książki.
Pozdrawiam serdecznie, jak wrócę z Majorki, to sobie znowu popiszemy, Panie Krzywak.
hahaha :)
  • Odpowiedzi 226
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Z tego co widzę, odbyły się wielkie porządki. Jest szansa, że przez najbliższy czas będzie możliwość wyłowić jakieś perełki prozy i poezji na portalu poezja org., który do tej pory z tego słynął. Fakt faktem, że imię ich Legion i wrócą, ale dobre i to.


Korzystając gościnnie z konta mojej czcigodnej małżonki, chciałem Pana poinformować; Panie Krzywak, że już dyszę za Panem... hahaha
Dziwne, jak taka "perełka" jak Pan, utrzymała się bez bana?
Specjalne przywileje dla "perełek"? Niech się Pan nie pociesza, nie ma takiej szansy, żeby Pan sobie chodził na wolności bezkarnie. Zajmę się Panem po 16.05. ze szczególnym "okrucieństwem"... hahaha a jak dostanę drugiego bana, to odchodzę i wtedy będzie się mógł Pan, Panie Krzywak, wreszcie wyprostować. Nawykłem do sprawiedliwości i już się nie zmienię.
Najlepiej załatw Pan tego bana już teraz. Dla mnie, świat portalowej sprawiedliwości na orgu wyszedł z orbity. A najlepszym tego dowodem jest Pana osoba.
A propos, przeczytał już Pan tę lekturę, którą gorąco Panu polecałem?
"za rubieżom", rozdz.7(1881) Sałtykowa-Szczedrina, "Torżestwujuszczaja swin'ja"?
Nadchodzi długi weekend. To świetna okazja, do poczytania, równie świetnej książki.
Pozdrawiam serdecznie, jak wrócę z Majorki, to sobie znowu popiszemy, Panie Krzywak.
hahaha :)
Panie grabicz, proszę się nie kompromitować. Dlaczego używa Pan moich komentarzy z Panem Krzywakiem do swoich podjazdowych wojenek? Nie chcę brać w tym udziału! Chce spokojnie funkcjonować na portalu literackim!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Korzystając gościnnie z konta mojej czcigodnej małżonki, chciałem Pana poinformować; Panie Krzywak, że już dyszę za Panem... hahaha
Dziwne, jak taka "perełka" jak Pan, utrzymała się bez bana?
Specjalne przywileje dla "perełek"? Niech się Pan nie pociesza, nie ma takiej szansy, żeby Pan sobie chodził na wolności bezkarnie. Zajmę się Panem po 16.05. ze szczególnym "okrucieństwem"... hahaha a jak dostanę drugiego bana, to odchodzę i wtedy będzie się mógł Pan, Panie Krzywak, wreszcie wyprostować. Nawykłem do sprawiedliwości i już się nie zmienię.
Najlepiej załatw Pan tego bana już teraz. Dla mnie, świat portalowej sprawiedliwości na orgu wyszedł z orbity. A najlepszym tego dowodem jest Pana osoba.
A propos, przeczytał już Pan tę lekturę, którą gorąco Panu polecałem?
"za rubieżom", rozdz.7(1881) Sałtykowa-Szczedrina, "Torżestwujuszczaja swin'ja"?
Nadchodzi długi weekend. To świetna okazja, do poczytania, równie świetnej książki.
Pozdrawiam serdecznie, jak wrócę z Majorki, to sobie znowu popiszemy, Panie Krzywak.
hahaha :)
Panie grabicz, proszę się nie kompromitować. Dlaczego używa Pan moich komentarzy z Panem Krzywakiem do swoich podjazdowych wojenek? Nie chcę brać w tym udziału! Chce spokojnie funkcjonować na portalu literackim!

Panie Arka Noego, w czym Panu przeszkadzam, że odwiedziłem na forum mojego dobrego znajomego, Pana Krzywaka? Proszę funkcjonować spokojnie i mną się nie przejmować.
Jest Pan w ciągu wypowiedzi a ponieważ skorzystałem z funkcji "cytuj" więc znalazł się Pan tam również. Nie mogę zrozumieć powodów Pańskiej urazy. Przecież nic do Pana nie mam. Dziwne, że Pan ma.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Panie grabicz, proszę się nie kompromitować. Dlaczego używa Pan moich komentarzy z Panem Krzywakiem do swoich podjazdowych wojenek? Nie chcę brać w tym udziału! Chce spokojnie funkcjonować na portalu literackim!

Panie Arka Noego, w czym Panu przeszkadzam, że odwiedziłem na forum mojego dobrego znajomego, Pana Krzywaka? Proszę funkcjonować spokojnie i mną się nie przejmować.
Jest Pan w ciągu wypowiedzi a ponieważ skorzystałem z funkcji "cytuj" więc znalazł się Pan tam również. Nie mogę zrozumieć powodów Pańskiej urazy. Przecież nic do Pana nie mam. Dziwne, że Pan ma.
Jestem kobietą...ale mniejsza o to, dziękuję, że nie chce mnie Pan wciągnąć w kolejną awanturę jak widzę. To wszystko. Żegnam Pana.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jacek jak tak możesz, powinieneś się wstydzić nie wystarczy Ci, że wyzwałeś mnie i innych publicznie. Teraz czepiasz się fajnego pomysłu, na Twoim miejscu pomyślałabym o przeprosinach dla tych, których uraziłeś. A może cierpisz na..., ostatnio masz takie dziwne wstawki, ale to nie moja sprawa i nie mój problem, jednak pomyśl o sobie jako człowieku,
bo Twoje zachowanie...


przeczytaj sobie koleżanko pierwszy komentarz pod moim wierszem, który stał się zarzewiem rozliczeń orgowych, autorstwa Rakoskiego, który pojawił się zaraz po moim komentarzu jego wiersza - a jak już temat przemyślisz, to o przeprosiny zwróć się proszę do właściwej osoby -
moje uogólnienia nie dotyczą w zasadzie osób lecz zjawiska, które trzeba zdystansować;
i proszę bez moralizowania, bo szkoły ukończyłem wystarczająco dawno, by umieć rozróżnić kpinę od chamstwa, a ponieważ nie cierpię tupeciarzy - dam zawsze temu wyraz, zwłaszcza gdy idzie o sztukę;
pan Rakoski to pożałowania godne beztalencie umiące robić dużo szumu wokół własnej osoby, ale ja postaram się tutaj, na orgu - zepsuć mu jego dobre samopoczucie, aż coś wreszcie zrozumie, że zadymiarze mają miejsce na meczach piłki nożnej, nie na portalu literackim;
howgh! rzekłem - ahoooooj!
J.S

Panie Jacku, no cóż, to mówi samo przez się: pan Rakoski to pożałowania godne beztalencie umiące robić dużo szumu wokół własnej osoby, ale ja postaram się tutaj, na orgu - zepsuć mu jego dobre samopoczucie, aż coś wreszcie zrozumie, że zadymiarze mają miejsce na meczach piłki nożnej, nie na portalu literackim.

Nie wiem wciąż co jest powodem tak agresywnego nastawienia wobec mojej osoby: przecież

ja pana wiersz nie przesunąłem do P, tylko Użytkownicy. Rozumiem, że obraził się pan za do-

sadny komentarz wiersza, szkoda, że tak bardzo to pana dotyka.

Powinien komentować Pan ewentualny konkurs, a nie moją osobę: beztalencie, zadymiarz.

Wie pan, na mnie to nie działa: skutecznie mnie Pan nie jest w stanie zniechęcić, jednak

działanie, kótrego celem jest uprzykrzanie komuś życia, jest chyba w odpowiedni

sposób nagradzane przez admina: nie jest w mojej naturze pisanie podań o bana, mam

nadzieję, że administrator jest wnikliwym czytelnikiem i samodzielnie wyciągnie wobec

pańskiego postępowania konsekwencje.

Pozdrawiam.

PS Wystawił pan sobie niezłą wizytówkę, przykre.

PS2 To dopowiedzenie proszę uznać za drugie - i ostatnie. I niechaj pan "psuje moje

samopoczucie" (cokolwiek to znaczy), racjonalne wnioski o pańskiej osobie (niestety - ale

tworzy pan tutaj taki klimat) wysuną Użytkownicy (ci myślący, racjonalni, krytyczni, a mam

nadz., ze jest ich niemało). Mnie proszę w to nie mieszać, i zejść z mojej osoby.
Opublikowano

Mariusz Jacek rzuca nieprzyjemne komentarze, ja wiem, że musi mieć jakieś problemy i wcale nie związane z forum, a odskocznią dyskotekową jest dla niego forum, na którym już sobie nieźle wcześniej zdarł opinię pod swoim tekstem nie wierszem ni dowcipem jak twierdzi, bo do dowcipu ma strasznie długą drogę, obraził kilka osób, dalej obraża, ale wszystko ma swoje granice, chyba o tym zapomniał...

Mariusz Rakoski jest oki i świetnie ocenia teksty, ma też do tego odpowiednie predyspozycje.

Przesyłam serdeczne pozdrowienia - Jola.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Najlepsze w tym waszym ocenianiu siebie nawzajem jest zupełne niezrozumienie tego, co jest obrazą. Napisanie, że wiersz jest "dnem, gniotem" nie jest obrazą,chociaż tak to pojmujecie. Krytyka krytyki - też nie jest obrazą. To święte oburzenie powinno być skierowane w miejscu, gdzie Mariusz pisze o Jacku "chłopcze" nie mając całkowicie racji. Bywa. Już zauważyłem ślepotę tego (na szczęście nieistniejącego już) kółeczka. Problemem tylko jest to, że administracja nie gasi iskier, a ingeruje, jak widzi płomienie - gdy już ponosi wszystkich.

A co do osoby Mariusza - krytykiem jest zaiste słabym, poetą - tak pół na pół, ale też nie uważam, żeby negować go jako człowieka i jak nie wybuchnie jakaś kolejna teoria spiskowa, pomogę Mu w tym konkursie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Fajnie, a ja apeluję, żeby nie załatwiać pod tym tematem niewyjaśnionych, osobistych

spraw egzystencjalno-empirycznych :D

Pozdro.

Czyli mamy:

* Marcin Erlin,
* Me,
* ...

Czekam na odpowiedzi zaproszonych, szczególnie: Agata Lebek, Jimmy Jordan, M.

Krzywak i jeszcze Ktoś, myślę o pięcioosobowym składzie.

Pozdro.
Dziękuję za uznanie. Z marcinem Erlinem przerwałem współpracę około roku temu i nie widzę możliwości jej nawiązania. podobno został zbanowany, a konkurs firmowany jego nickiem stracił znaczenie. Niestety, nie widzę się w jury. Odszedłem z tego portalu, likwidując konto jakiś czas temu.Mimo wszystko dziękuję.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Najlepsze w tym waszym ocenianiu siebie nawzajem jest zupełne niezrozumienie tego, co jest obrazą. Napisanie, że wiersz jest "dnem, gniotem" nie jest obrazą,chociaż tak to pojmujecie. Krytyka krytyki - też nie jest obrazą. To święte oburzenie powinno być skierowane w miejscu, gdzie Mariusz pisze o Jacku "chłopcze" nie mając całkowicie racji. Bywa. Już zauważyłem ślepotę tego (na szczęście nieistniejącego już) kółeczka. Problemem tylko jest to, że administracja nie gasi iskier, a ingeruje, jak widzi płomienie - gdy już ponosi wszystkich.

A co do osoby Mariusza - krytykiem jest zaiste słabym, poetą - tak pół na pół, ale też nie uważam, żeby negować go jako człowieka i jak nie wybuchnie jakaś kolejna teoria spiskowa, pomogę Mu w tym konkursie.


Jak to się pcha na siłę, ohyda...
krzywak rządzi
krzywak radzi
krzywak nigdy
krzywak nie zdradzi

yeach![/quote

Pojawiłem się po dłuższej nieobecności, pododno zostałem, bez mojej wiedzy, gdzieś wybrany, i widzę, że pewni ludzie nigdy się nie zmienią. Tak jak Marcin Erlin również Pan Krzywak pozostaną sobie bliżsi, niż sądzą, czasem zastanawiam się czy to nie jest ta sama osoba z dwoma nickami. Są siebie warci i tak samo się zachowują. Obaj bawią się kosztem innych, byle jątrzyć, urządzać świat po swojemu, nie oglądając się, że szkodzą portalowi. To wszystko. Jak już wspominałem, nie chcę być w jury z powodów osobistych. Organizatorowi dziekuję za wyróżnienie i życzę mocnych nerwów. Mariuszu, nie daj się sprowokować!
Opublikowano

Panie Krzywak, nie widzisz, że ludzie z portalu nie chcą cię w jury? dziwisz się? Włazisz przez okno, kiedy drzwi wskazali i wyjść polecili?
Możesz pomóc? - twierdzisz?
Jedynie zaszkodzić, podobnie jak Erlin, swoją obecnością.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Każdy konkurs, to super pomysł :)
ps: z drugiej strony może tę nagrodę przekazac inaczej niż drogą mailową? Np. pocztą i za przesyłkę płaci zwycięzca. Bo w podawanie numerów kont wiele osób pewnie bawic się nie będzie chciało.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czy ja wiem. Dzisiaj wiele spraw załatwia się przelewami, więc nie widzę problemu. Gorzej, jeśli ktoś nie ma konta bankowego. Inicjator konkursu zapomniał, że są na tym forum osoby niepełnoletnie, uczące się w liceum itp., które jeszcze o założeniu konta bankowego nie myślały. Co z nimi?

Druga sprawa - potrzeba wybrać ze dwóch rezerwowych jury. Na wypadek gdyby ktoś z podstawowej pięcioosobowej komisji się wycofał.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czy ja wiem. Dzisiaj wiele spraw załatwia się przelewami, więc nie widzę problemu. Gorzej, jeśli ktoś nie ma konta bankowego. Inicjator konkursu zapomniał, że są na tym forum osoby niepełnoletnie, uczące się w liceum itp., które jeszcze o założeniu konta bankowego nie myślały. Co z nimi?

Druga sprawa - potrzeba wybrać ze dwóch rezerwowych jury. Na wypadek gdyby ktoś z podstawowej pięcioosobowej komisji się wycofał.

W sumie racja. Trochę uległem paranoi medialnej, żeby uważac na każdym kroku, ale z drugiej strony strzeżonego Pan Bóg strzeże.

Dawaj do jury, amerrozzo, światowy człek z Ciebie, więc i werdykt będzie ciekawy
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czy ja wiem. Dzisiaj wiele spraw załatwia się przelewami, więc nie widzę problemu. Gorzej, jeśli ktoś nie ma konta bankowego. Inicjator konkursu zapomniał, że są na tym forum osoby niepełnoletnie, uczące się w liceum itp., które jeszcze o założeniu konta bankowego nie myślały. Co z nimi?

Druga sprawa - potrzeba wybrać ze dwóch rezerwowych jury. Na wypadek gdyby ktoś z podstawowej pięcioosobowej komisji się wycofał.

W sumie racja. Trochę uległem paranoi medialnej, żeby uważac na każdym kroku, ale z drugiej strony strzeżonego Pan Bóg strzeże.

Dawaj do jury, amerrozzo, światowy człek z Ciebie, więc i werdykt będzie ciekawy

Przy przelewie jednak zostanę, jednak dla licealistów ( i in.) rzeczywiście można zrobić wysyłkę

przekazem pocztowym.

Prawidłowe spostrzeżenie z podbramkowymi członkami jury :)

Dzięki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przede wszystkim ja.

Dwa powody:

1) zupełnie się na tym nie znam, poza tym wątpię w swoją bezstronność. Nie uważam się za człowieka, który może mówić innym, że napisali to czy tamto źle. Z tego powodu wycofałem się z komentowania wierszy (no, jeszcze czasem mi się zdarzy, ale pracuję nad sobą ;p). Potrafię powiedzieć podoba mi się/nie podoba mi się, ale tyle potrafi dziecko ze szkoły podstawowej. Definitywnie odpadam. Może gdyby chodziło o zwykły niezobowiązujący komentarz, ale my tu mówimy o komentarzu, który ma wpływ na ostateczną ocenę i wynik konkursu. To by było nie fair, gdyby taki laik jak ja zasiadał w komisji.
Chętnie radzę w sprawie regulaminu, bo akurat sam już tam jeden kiedyś pisałem i powiedzmy, że zwracam uwagę na detale. Ale jakoś członek jury - odpadam.

2) chcę wziąć udział jako uczestnik. Podoba mi się ta zabawa, zobaczę, jak ocenią ją inni.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przede wszystkim ja.

Dwa powody:

1) zupełnie się na tym nie znam, poza tym wątpię w swoją bezstronność. Nie uważam się za człowieka, który może mówić innym, że napisali to czy tamto źle. Z tego powodu wycofałem się z komentowania wierszy (no, jeszcze czasem mi się zdarzy, ale pracuję nad sobą ;p). Potrafię powiedzieć podoba mi się/nie podoba mi się, ale tyle potrafi dziecko ze szkoły podstawowej. Definitywnie odpadam. Może gdyby chodziło o zwykły niezobowiązujący komentarz, ale my tu mówimy o komentarzu, który ma wpływ na ostateczną ocenę i wynik konkursu. To by było nie fair, gdyby taki laik jak ja zasiadał w komisji.
Chętnie radzę w sprawie regulaminu, bo akurat sam już tam jeden kiedyś pisałem i powiedzmy, że zwracam uwagę na detale. Ale jakoś członek jury - odpadam.

2) chcę wziąć udział jako uczestnik. Podoba mi się ta zabawa, zobaczę, jak ocenią ją inni.

Pozdrawiam.

OK,

daj znać jak zmienisz zdanie,

pozdro.
Opublikowano

Ja widzę to tak - w jury nie mogą być osoby, które skrzywdzą w jakiś sposób uczestników. Nie mogą to być osoby nieoczytane, nie potrafiące rozróżnić tego, co czytają. Niestety, zarówno gust i opinie członków jury: Erlina i Grabicza całkowicie mi nie odpowiadają. Zresztą poczuł bym dyskomfort, gdyby takie nicki i to, co one tutaj prezentują, miały by coś wspólnego ze mną. Podobnie zresztą "sundra" i jakiś nowy wynalazek typu "me".
Jeżeli jednak w skład jury wejdą osoby, którym krytycznie można zaufać - wejdę w to. Jeżeli konkurs ma wzbogacić życie forum, w porządku. Byle nie robiło krzywdy.

Opublikowano

Mam pytanie, czy istaniałaby taka techniczna możliwość, żeby nadsyłane prace były anonimowe dla jury, a opatrzano jedynie jakimś godłem? Dopiero po wyłonieniu zwycięzców dane zostałyby ujawnione.
Pytam, dlatego, że ostatnio na forum było wiele niezdrowych emocji, a jak pisał amerozzo, nie chodzi oto, żeby kogoś skrzywdzić, ale ocenić rzetelnie.
Po zapoznaniu się z wątkiem, widzę, że sytuacja zaczyna się klarować, jest już nawet regulamin wstępny, więc to chyba poważne przedsięwzięcie.
Nie mam zamiaru brać udziału w konkursie, ale chętnie poczytam, bo temat w moim klimacie; nie lubię szastać stówami, ale może pięćdziesiątaka też dorzucę.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Cylinder zastygł w bezruchu  a tuba zamilkła. Tym razem nawet igła fonografu  zdawała się nie mieć ochoty  wracać na powierzchnię cylindra  po raz setny tej przeklętej nocy. Obiecałem, że pomogę w poszukiwaniach, lecz po tym czego się tu dowiedziałem  i po tym co usłyszałem i zobaczyłem, stwierdzam jasno,  choć z dozą  naprawdę przejmującej rozpaczy, że mój nieodżałowany ojciec, został pochłonięty w odmęty,  bezdennej paszczy szaleństwa. Po czym uleciał w kompletny niebyt, bagiennych wrzosowisk północnej Szkocji. Przeszukano cały dom od piwnicy po strych. Wszystkie pozostałe obejścia i budynki. Studnie, staw a nawet rozkopano przydomowy ogródek ze wspaniałymi krzewami piwonii o które tak dbał. Bardziej niż o jedyne dziecko. Wszystko zaczęło się  gdy byłem jeszcze dzieckiem. Ojciec był  szanowanym profesorem archeologii  na uniwersytecie oksfordzkim. Był najlepszy w swoim fachu i dzięki temu pozostawał w kontakcie z najtęższymi umysłami z całego świata.     Pamiętam doskonale zimowy poranek, jakieś piętnaście lat wstecz. Zakładałem szkolny mundurek  i z teczką w prawej dłoni  zmierzałem ku drzwiom domu. Ojciec szedł za mną. Trzymał mnie delikatnie za ramię, tłumaczył mi że jeśli  nie zakończy  zaplanowanego wykładu na czas  to odbierze mnie ze szkoły  nasza sąsiadka panna Stevenson. A jeśli wszystko zakończy się  zgodnie z planem  to obiecuję zabrać mnie potem na łyżwy.     Nic nie poszło zgodnie z planem. Otworzyłem drzwi i o mało co  nie zderzyłem się w nich  z ponurym, wysokim  i dość postawnym jegomościem  w szarym, długim, dwurzędowym płaszczu  o prostym kroju. Jego fason nie był typowym dla wyspiarza a raczej obywatela zbuntowanej kolonii. Dziwny gość otarł mnie ledwie wzrokiem  zza przyciemnianych, wąskich szkieł i zwrócił się do mojego ojca. Bardzo przepraszam za tak nagłe najście  ale na uniwersytecie powiedziano mi, że jest Pan jeszcze w domu panie Fodden a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który z pewnością pana zainteresuję.     Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko i wręczył je ojcu. Nazywam się Peter Noyes  i jestem zastępcą profesora Clarka  na uniwersytecie Miscatonic w Arkham. Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia. Profesor liczy na Pana pomoc w tej sprawie. Jeśli tak w istocie będzie  czekam na Pana  w dniu jutrzejszym w południe  na nabrzeżu numer dwa, celem odbycia podróży najpierw do Bostonu  a potem do Arkham. Proszę pamiętać,  że nie ma czasu do stracenia. Gwiazda czy też planeta, powoli pojawia się  w naszych snach nieprawdaż? Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się na pięcie i szybko znikł za zakrętem skrzyżowania. Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson i nakazał jej  by zajęła się mną przez jakiś czas  bo czeka go długi i pilny wyjazd do Bostonu.     Zostałem u niej długie lata. A ojciec wrócił podobno kilka lat temu. Nikt nie wiedział skąd ani po co. Uważano go za zmarłego. Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii  razem z tym całym Noyesem i Clarkiem. Nadal gdzieś w szufladzie biurka  mam jego nekrolog z jednej z gazet z Arkham. Żył ale przypłacił to szaleństwem. Nie widziałem go już nigdy później. A teraz zaginął po raz wtóry. Podobno planeta  znów nawiedzała go w snach.     Odebrałem telefon z policji  i obiecałem przybyć na miejsce  by jakkolwiek pomóc śledczym. Bo sami nie rozumieli  w środek jak wielkiego szaleństwa  przyszło im wpaść i brnąć dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom. Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne. Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth? To miasteczko, osada czy może  jakaś kodowa nazwa  jakiejś świątyni czy wykopalisk? Znaleźli pamiętnik ojca, gdzie ta nazwa pojawia się ciągle. Ten krótki wpis ołówkiem  sprzed wielu tygodni. Wreszcie odezwali się do mnie Ci z Yuggoth. Będą czekać w oktawę święta  ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach. Zabiorą mnie znowu… Brzmiało to jak żart. Lecz jedno było pewne. Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.    
    • @vioara stelelor Spalić pamiątki, zniszczyć wspomnienia te nie po drodze nam.Jest tylko Kosmos i nasza Ziemia to teraz nasz ludzki czas..,
    • @hollow man   :) tak! Na przedmieściach, masz w oczach czerwień, neonu :)))  @KOBIETA hollow man:)))) uśmiechnij się:)))        
    • @KOBIETA Z każdej perspektywy.
    • @hollow man   od tyłu ;)))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...