Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Muszę przyznać, że jestem porażony reakcją większości ludzi wokół mnie na tragedię samolotu: brak jakiejkolwiek empatii, refleksji i zrezygnowania choć na chwilę z typowego polskiego cynizmu. Że to mnie nie dotyczy, że za dużo tego w telewizji, że co dzień ludzie giną, że to nie mój prezydent... bla, bla, bla... ale jakie to ma znaczenie? Na końcu przecież jesteśmy tylko ludźmi i naprawdę zasłanianie się jakimiś mętnymi tłumaczeniami jest dziwne. Pomimo że politycznie różniłem się od wielu osób w tym samolocie poglądami, Wawel jest kontrowersyjnym miejscem pochówku, a Pospieszalski i TVP robi Chrystusa z Kaczyńskiego (z czym polemizuję gorąco), nie potrafię zrozumieć obojętności, drwin z tej katastrofy, braku szacunku do ofiar ("Gosiewskiego nie lubiłem, więc co mnie że zdechł") i w sumie śmierci samej w sobie. Czy naprawdę co dzień umierają tacy ludzie jak generał Gągor, co dzień umiera prezydent Polski, co dzień oglądamy 24 godziny na dobę TVP, żeby teraz wyrzucać żale, że komedii nie ma żadnej? Że do klubu nie można iść, bo zamknięte?

Jakieś to wszystko popierdolone, powiem szczerze. I ja tej zasmuconej Warszawy wokół mnie w Łodzi nie widzę.

  • Odpowiedzi 68
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

jesteśmy Polakami!!! zgadzam się z Tobą, myślę, że jak ktoś drwi z tej katastrofy to jest kretyn. Dobrze, że wszystko pozamykali, chociaż z oficjalnej strony wygląda to jak jeden Naród, jednak za kulisami niestety jest tak jak piszesz...sobie mam coś też do zarzucenia, bo mimo, że uważam się za patriotę to daleko mi do ludzi gromadzących się na placach itp.

myślę, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć i wielu ludzi umiera jako dorosłe dzieci. Niestety te dzieci mają negatywny wpływ na widok całości społeczeństwa.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dokładnie, tu nikt nikogo do płaczu nie zmusza, a jak już ktoś się czuje zmuszany, to pilot w łapkę i kanał zmienić. Wybór spory: discovery, planete, tvn, eurosport, jakiś film na komputerze etc. Ale jak można jaja sobie z tego robić, nie potrafię pojąć. Tak to trochę jest: oficjalnie wszyscy płaczą (nawet Pospieszalski donosi, że "histeria w kraju osieroconym", co oczywiście jest przegięciem w drugą stronę), a rzeczywiście wokoło - mało kto potrafi godnie się zachować
Opublikowano

Dziwisz się? Wielu potrafiło opluwać Kaczyńskiego za to, że się pomylił, za to że był niski. Elementarny brak wychowania, no ale ważne że Oluś jest spoko i wcale nie pił, miał tylko problemy z golenią. Teraz ta część roni krokodyle łzy, ale to hipokryzja, bo część ta to chamstwo i hołota. Ale czego się spodziewać po postkomunistycznym społeczeństwie, którego niegdysiejsze elity zostały wymordowane przez Niemców i Rosjan. Z chamstwa pochodzą, więc wyżej chamstwa nie wejdą. Zwłaszcza, że ich "mózgi" ustawicznie prane są przez media.

Pozdrawiam

Opublikowano

Gdybyś nie czytał tylko wybiórczej i innych gazet wydawanych przez inne nacje w polskim języku i nie oglądał tylko popularnych kanałów telewizyjnych zwłaszcza finansowanych przez inne nacje a wszedł na strony wydawnictw polskich to od początku miałbyś inne zdanie i nie pisał takich bzdur.
Wielcy tego świata swoją obecnością poświadczą jaki był Kaczyński.
Ja mogę powiedzieć, że ten Człowiek nigdy nie skompromitował Polski ani Polaków w przeciwieństwie do poprzedników.
A Pospieszalski nie robi nie robi z niego Chrystusa tylko przekazuje to co naprawdę myślą ludzie przed pałacem prezydenckim (sam słyszałem) zamiast bajdurzyć o "potrzebach społecznych"'.
Na tle tych wydarzeń rysuje się miałkość wielu obecnych i to media starają się tuszować
Wawel jest miejscem pochówku wielkich Polaków, tych którzy życie poświęcali dla dobra Ojczyzny.

pozdrawiam

Opublikowano

to są dożynki / groteskowe polskie pośmiertne dożynki
dopiero się zacznie 'zabawa' niestety / Wawel to nie miejsce dla Lecha Kaczyńskiego / już mamy jednego Lecha - Ojczyste piwo / to nie wystarczy na otrzeźwienie ? a jeszcze rozdzierają ich na pół na Wawelu pochówek a na Powązkach symbolicznie / tragedia /

Opublikowano

mogę w takim razie być cynikiem, kretynką, idiotyką, niedorozwojem, pojebańcem, wsiarą, psychopatką, czym sobie ten i ów zażyczy
już mnie nie dotykają podobne sugestie i sądy, bo ponad nie cenię sobie umiar
wiesz, Pancuś, mnie się zdaje, że drwiny, jakie się pojawiają nie mają swojego źródła bezpośrednio w ofiarach katastrofy, ale są reakcją na to, co media robią z tą tragedią

ktoś napisał niedawno, że gdyby człowiek w ubiegły weekend wylądował na Marsie, Polacy dowiedzieliby się o tym z demotywatorów
nazwiska ofiar przez pierwsze trzy dni odczytywane i eksponowane w spotach zamiast reklam (!) kilkanaście razy dziennie
Piotr Kraśko oznajmiający w swojej relacji (cytat z pamięci): "Rosjanie rezydujący w hotelach w pobliżu miejsca katastrofy zostali wyrzuceni, by na ich miejscu mogli zamieszkać Polacy"
tłumy ludzi z wyciągniętymi w górę aparatami i komórkami podczas przejazdu przez miasto karawany, ludzie włażący na dachy zaparkowanych samochodów, by zrobić zdjęcie
osoby wypowiadające się stanowczo i butnie na antenie radia i obwiniające o wypadek rząd Tuska
mitologizowanie, apoteozowanie celu wizyty delegacji w Katyniu i samego prezydenta
skoro o zmarłych mówi się dobrze lub wcale, co stanęło na przeszkodzie polskim dziennikarzom, by relecjonować te wydarzenia i wspominać ofiary w sposób możliwie najbardziej obiektywny? w tym tygodniu poważne nazwiska polskiego dziennikarstwa osiągnęły poziom najgorszego tabloidu

stąd drwiny, Pancuś, moim zdaniem
jest dawka patosu, po której człowiek do innej reakcji nie jest zdolny, sam wiesz

Opublikowano

A to widzieliście?
h*tp://www.youtube.com/watch?v=-DbLgBifsTU

Sam już nie wiem co o tym myśleć.
Ktoś w komentarzach pod filmem napisał co w nim słyszy. Skopiowałem, bo szybko uciekało na następne strony:

szkopek1983
0:14"uspokuj sie"
0:17"patrz mu w oczy"
0:21"kurwa"
0:22"uspokuj sie" glosniej niz poprzednie
0:27"Kola?"
0:28-0:30 4 osoby jeden po drugim wypowiadaja slowo "kill" badz cos podobnego
0:31"graj"
0:48-0:49"dawaj gnata"
0:50 cos podobnego albo samo "nie zabijajcie nas"
0:52"Boze Moj"
0:53"kurwaaa.. co jest?? wchodzi pod koniec "Boze Moj "i mowi je kolejny Polak
0:54-0:55 "kurde"
0:57strzal
1:00-1:01 "ni chuja sybir" co oznacza ja pierdole sybir
1:07 strzal

W czasie wycia syren słyszę wyraźnie jeszcze jakieś zdanie wypowiedziane po polsku, ale nie jestem pewien treści.
Nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, ale poza niejasnymi informacjami dotyczącymi tego tragicznego zdarzenia zastanowiła mnie lapidarna informacja, o tym że żadna z osób przebywających na pokładzie samolotu nie miała przy sobie urządzeń do przetwarzania bądź gromadzenia informacji niejawnych. Przecież w dzisiejszych czasach takim urządzeniem może być zwykły telefon komórkowy, bez którego prawie nikt nie rusza się z domu, a wielu ludzi korzysta na co dzień z wielu innych gadżetów mogących zawierać, w przypadku wysokich urzędników państwowych i wojskowych, cenne informacje chociażby dla wywiadu. Pomijając spekulacje czy samolot spadł na skutek tragicznego błędu, usterki, czy celowego działania, to biorąc pod uwagę kto nim leciał, to służby specjalne musiały już być na miejscu. To wszystko układa się w jakąś logiczną całość i mogłoby tłumaczyć, to co widać, a raczej słychać, na filmie.

Nie wiem czemu, ale ostatnio coraz mniej mam zaufania do mediów.

Myślę że prawdziwe zamieszanie może dopiero zacząć się po uroczystościach pogrzebowych i po zakończeniu żałoby.
Uważam, że dyskusje o miejscu pochówku w tym przypadku i okolicznościach są co najmniej nie na miejscu.
Ludzi jednak trudno zmienić, w zasadzie chyba to nie możliwe, jednak wydaje mi się, że widać na ulicach sporo flag z czarnymi tasiemkami i takie tasiemki na antenach samochodów. Myślę, że to też dużo znaczy. Myślę, że więcej niż puste, często krzykliwe słowa.

Pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tzn. trochę się zgadzam, trochę się nie zgadzam. Trzeba pamiętać, że sporo ludzi po prostu krytykowało Kaczyńskiego, bez chamstwa Palikotowego oraz tych bazarowych ;) Co do Kwaśniewskiego, lubię go, więc w sumie nie jestem obiektywny, ale np. wywiad z Cejrowskim słyszałeś jak mówi o "tłustym aparatczyku, alkoholiku" itd.?

A prania tu nie widzę, zresztą obwinianie mediów jest za wygodnym tłumaczeniem. Każdy ma prawo sądzić inaczej i filtrować każdą informację. Jako prezydent, Kaczyński mnie nie rajcował, ale jeśli chodzi o Kaczyńskiego jako człowieka zawsze mówiłem, że to naprawdę porządny facet. Miesiąc temu miałem o tym rozmowę z moją mamą.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bzdur? W którym momencie napisałem bzdurę? Mam obowiązek uważania kogoś za mojego idola?
Czytam portale: bbc.co.uk, guardian.co.uk, czytam Rzeczpospolitą, czytam Wyborczą, czytam angielskiego Newsweeka. Poza tym zamiast skupiać się na pierdołach, mógłby Pan się skupić na całości przekazu. Czy to jest najważniejsze, czy kochałem Kaczyńskiego? Mam prawo go nie kochać, a jedynie lubić albo w ogóle, prawda? A Pan czytał portale zagraniczne? Które portale tak Pan strasznie czytał w języku nieojczystym?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tovuś, ale na takie argumenty wczoraj u kolegi na wydziale odpowiedziałem: ja wręcz wymagam takiego natężenia informacji, relacji itd. Tym bardziej, że na litość Boską trwało to DWA DNI! O 20 w niedzielę TVN już puszczał filmy. Poza tym, czy naprawdę na co dzień tak wszyscy oglądamy TVP? Co chwilę słyszę, że tam Klany-srany, nie ma co oglądać i bzdury puszczają. To że nagle wszyscy jedynką i dwójką są zauroczeni też mnie razi. Jest komputer: filmy, muzyka, portale zagraniczne, które mają mnóstwo innych wiadomości itd. Jeśli komuś to przeszkadza, ma wyjścia awaryjne.
Oczekiwanie, że po takiej tragedii raz puszczą nazwiska i się wszyscy rozejdą jest takie no... hmmm... duże...

Po śmierci o ludziach mówi się tylko dobrze. Na krytykę (oby bez chamstwa) będzie czas. Ja nie winię ludzi, którzy tego nie czują, ale winię tych, którzy jawnie się chełpią, że mają to w dupie. Ja się nie obnoszę z tym, że mnie to dotknęło i NIKOMU tym głowy nie zawracam, bo zachowuję się normalnie i nie podejmuję tematu, chyba że wiem, że mogę liczyć na wspólnotę poglądów. A jak ktoś ostentacyjnie podłazi i bredzi, że to nie był mój prezydent, że chuj z nim, to mnie razi, dotyka i denerwuje
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak jak mówisz, będzie czas na analizy tragedii, bo zgadzam się, że różne przyczyny wchodzą w grę (od zamachu po zwykły błąd ludzki). O pochówku też będzie się dużo mówiło, o tym czy dziennikarze, ludzie i politycy prawidłowo uczcili ofiary itd. Mądrze prawisz, Sylwek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak, dokładnie. Po prostu nie podejmować tematu i to będzie wyraz szacunku tych, którzy faktycznie tego nie czują. To naprawdę nie są wielkie wymagania
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak, dokładnie. Po prostu nie podejmować tematu i to będzie wyraz szacunku tych, którzy faktycznie tego nie czują. To naprawdę nie są wielkie wymagania

to po kiego podjąłeś ten idiotyczny wątek w chwili głębokiej żałoby;
sam sobie zaprzeczasz,
chyba tylko dlatego, żeby oznajmić wszem i wobec, że czytasz inne portale niż polskojęzyczne. A to świadczy żeś niskiego wzrostu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak, dokładnie. Po prostu nie podejmować tematu i to będzie wyraz szacunku tych, którzy faktycznie tego nie czują. To naprawdę nie są wielkie wymagania

to po kiego podjąłeś ten idiotyczny wątek w chwili głębokiej żałoby;
sam sobie zaprzeczasz,
chyba tylko dlatego, żeby oznajmić wszem i wobec, że czytasz inne portale niż polskojęzyczne. A to świadczy żeś niskiego wzrostu.

Ktoś miał do mnie zarzuty, to na nie odpowiedziałem. Nie umiesz czytac, weź do ręki elementarz, przerób i wróc do tego wątku
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Albo żeby usprawiedliwić się przed światem, że jeszcze przed tragicznym lotem myślał o L. Kaczyńskim jak o porządnym facecie. Cytuję: "...jeśli chodzi o Kaczyńskiego jako człowieka zawsze mówiłem, że to naprawdę porządny facet. Miesiąc temu miałem o tym rozmowę z moją mamą.".

Fajnie, że rozmawiasz z mamą, ale co nas to wszystkich obchodzi?

Za dużo fałszywych emocji (bo jak można płakać po kimś, kogo się nie znało osobiście?), za mało konceptualizacji tego, co się stało. Powtórka z histerii, ups, historii (śmierć Karola Wojtyły).


>

Jak to nie ma znaczenia, to co ma znaczenia? Bo tyś se ubzdurał, że każdy ma szlochać, to każdy ma tak robić? Nie ważne, że inni odczuwają inaczej, tak?

Tragedia, która miała miejsce w sobotę jest okropna; potęguje ją to, że zginęli ważni dla państwa ludzie. Ale to nie znaczy, że mamy podobnie jak media popadać w śmieszność i heroizować osobę L. Kaczyńskiego i wszystkiego, co było z nim związane ("miłość pary prezydenckiej to taka miłość, której się nie spotyka, to coś nieopisywalnego, och, ach").
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Albo żeby usprawiedliwić się przed światem, że jeszcze przed tragicznym lotem myślał o L. Kaczyńskim jak o porządnym facecie. Cytuję: "...jeśli chodzi o Kaczyńskiego jako człowieka zawsze mówiłem, że to naprawdę porządny facet. Miesiąc temu miałem o tym rozmowę z moją mamą.".

Fajnie, że rozmawiasz z mamą, ale co nas to wszystkich obchodzi?

Za dużo fałszywych emocji (bo jak można płakać po kimś, kogo się nie znało osobiście?), za mało konceptualizacji tego, co się stało. Powtórka z histerii, ups, historii (śmierć Karola Wojtyły).


>

Jak to nie ma znaczenia, to co ma znaczenia? Bo tyś se ubzdurał, że każdy ma szlochać, to każdy ma tak robić? Nie ważne, że inni odczuwają inaczej, tak?

Tragedia, która miała miejsce w sobotę jest okropna; potęguje ją to, że zginęli ważni dla państwa ludzie. Ale to nie znaczy, że mamy podobnie jak media popadać w śmieszność i heroizować osobę L. Kaczyńskiego i wszystkiego, co było z nim związane ("miłość pary prezydenckiej to taka miłość, której się nie spotyka, to coś nieopisywalnego, och, ach").

No właśnie wyżej napisałem, że to nie chodzi o zmuszanie do szlochania. Prezczytałeś całośc, czy tylko fragment o matce wybrałeś, bo był zabawny? ;)

Pisałem wyraźnie: tu nie chodzi o szlochania. Ubzdurałem sobie, że robienie sobie z tego jaj jest nie na miejscu. Chciałbym, żebyś mi nie przypisywał rzeczy, których nie napisałem
Opublikowano

Ja napiszę tylko, że empatii nie da się wymusić, myślenie inaczej jest co najmniej niepoważne. To mówię ktoś, który po tej katastrofie nie poczuł przytłaczającego smutku i który zachowuje odpowiednią do sytuacji powagę, czując się zniesmaczonym tą całą martyrologiczną szopką, jaką wystawiają od jakiegoś czasu media. Jedna wielka paranoja.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre Dzisiaj w nastroju na blusik, chociaż jazz też bardzo lubię. Chyba, że coś "zmierzłego" dla ucha sobie zapodam...Kurta Weilla może...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Oglądaj, komentuj i krytykuj...zabronić Ci tego przywileju w stanie nie jestem (ale jak będziesz zbyt wredna to Cię odeślę wraz z dedykacją do jednego z moich, specjalnie stworzonych na taką właśnie okazje, dzieł absolutnych z serii "wiem lepiej" ....żebyś tylko mi się na poziom V nie załapała....straszna wulgara...uffff...) Doszedłem do wniosku, że do pracy nad dalszymi rozdziałami muszę się bardziej gruntownie przygotować. Tak więc zacznę od lektury Twoich książek...którą na początek? (tak, żeby się zachęcić, albo nie zniechęcić ) "Ludzie w biegu" czy "Na krańcach klawiatury"? Szczerze mówiąc tytuł pierwszej już mnie drażni...nie lubię pośpiechu, to raz... a dwa, do gatunku ludzkiego nabawiłem się swojego rodzaju alergii ...ale nie oceniamy książki po tytule...czy jakoś tak Zakładam, że jakieś "wystąpienia publiczne", związane chociażby z promowaniem wydanych przez Ciebie książek, już zaliczyłaś...o co Cię głównie ludzie/fani pytają? (muszę się zapytać, żeby nie dublować tematów w mojej biografii ... w sensie Twojej ) Tak to bywa, że na dnie doliny jest znacznie lepiej na samej górze...człowiek nie rzuca się w oczy,co pozwala na zachowanie własnego ja (w miarę możliwości rzecz jasna, trzeba jeszcze brać pod uwagę presje środowiska pozostałych "doliniarzy" ),  doskonale widać co się dzieje na szczycie , a i upadek mniej boli (przewalając się z doliny w dolinę jeszcze nikt chyba krzywdy sobie nie zrobił ). Dobrej nocy P.S. Bodetré i futbol.....???? ...armagedon się iści....
    • Nieruchomieją w apatycznej formie lirycznej i zastygają w obłokach niedomówień tracą powoli barwy tuląc szarość minionych snów na koniec milkną w dokolnej ciszy prosząc zegary o jeszcze jedną chwilę nasączoną szeptem niewypowiedzianych słów.   Autor fotografii: Mirela Lewandowska  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Gosława piękna, zmysłowa liryka o charakterze intymnym, traktująca o głębokim przeżyciu cielesnym i emocjonalnym. Podoba mi się motyw czereśni- ten ich soczysty smak i cudny kolor nadają  ciekawej barwy wersom. Natomist ta zieleń jest dopełnieniem całości obrazu , który tak pięknie pieści wzrokiem...
    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Tekst powtórkowy?     Na cholerę tutaj przyszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane nieco. Dobrze chociaż, że las niczego sobie. Żeby jeszcze drzew nie było. Zasłaniają widok. No nic. Muszę wyciągnąć bułkę z wątrobianką. Uwielbiam. Tym bardziej, że zgłodniałam trochę. Coś mnie w to miejsce sprowadziło… ale co? Przeczucie lub jakieś inne pieprzone zjawisko, którego pojąć nie mogę.    Zgryzam. A niech to. Za raptownie przedziałek dupki nadusiłam i część nadzienia, gęsto szybuje na ściółkę leśną. Dziwna jakaś… materiałowa. Wiem, bo dłonią pomacałam. Muszę wytrzeć papierkiem, bo plama będzie. Dobrze, że nie wierzę w krasnoludki, bo jeszcze by łydki pogryzły, gdyby dostały szarą masą po kapeluszach. Durnowata ja. Najlepszy apetyt, poszedł się…    … a to co? Budka z piwem? Chyba nie, gdyż dziwna jakaś. I skąd nagle tu, po oczach daje. Ciekawe, czy pomoże? Słyszę, jakby za mgłą, że niby tak. Co tak? Może ćwierka ptak? Na dodatek najbliższe drzewa wokół, nabierają błękitnego koloru, a drzwi w owym czymś, samoczynnie otwarte na żółto. Czyżby chatka chciała, żebym tam wlazła. Takiego! Nigdy w życiu – nagle wrzeszczę na całe knieje, pokazując wejściu środkowy palec…    … tylko nie mój. Skąd to obrzydlistwo w dłoni. Inny jakiś. Jakby nie z tego świata. Nawet nie wiem, czy to faktycznie palec. Jedno jest raczej pewne… wskazuje kierunek, a ja nie mogę nie chcieć, wbrew sobie. Na dokładkę w drzwiach chatki, widzę moją matkę. Kiwa do mnie uśmiechnięta i zaprasza na ulubiony obiad. Tak jak kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką. Oj nieładnie, brzydko wprost. Ktoś mi gra na emocjach. Chce zwabić, bym tam weszła. Znowu pokazuje, tym razem swój i co…    … i wchodzę, do wewnątrz, niczym bydlę na rzeź. Od razu lepiej – stwierdzam sarkastycznie – drzewa nie zasłaniają. A dlaczego – myślę jak umiem – bo ich nie ma. Oddycham z ulgą. Potrafię jako tako logicznie rozpatrywać w tej krainie, w której nagle zaistniałam.. Dobrze, że zapasowa bułka z wątrobianką jest ze mną w potrzebie. Symbol więzi z tamtym lasem, by nie zgłupieć zupełnie. Tak daleko, że już nie ma powrotu. Dopiero teraz popatruje wokół, co jest, a czego nie ma.    Niestety, mózg nieprzystosowany. Widzi wszystko po raz pierwszy w życiu, ale tak naprawdę, łącznie ze składowymi obiektów, czy czegoś tam. Nie potrafi przerobić na rozpoznawalne obrazy. Brakuje mu punktów odniesienia. Jestem jak ten niemowlak. Dostrzegam jakieś zamazane kształty. Widzę po ludzku, tylko żaden z tego pożytek, w tym obcym świecie.    Jedyne co rozpoznaje, to swoją twarz w lusterku – nie pamiętam żebym brała – dalsze ciało, bułkę i wspomnianą wątrobiankę. Dobre i to. Jak to… ciało? Kurdę, jestem naga, do ostatniego szczegółu. Na domiar złego, czuję wokół… obecności. Tylko tak mogę to określić. Najbardziej jedną. W ten sposób, że aż ciało moje, drży i wcale to nie jest, takie znowu nieprzyjemne. Zaczynam iść przed siebie…     … kolejna ciekawostka. Widzę, że idę pod górę… lecz nogi, mówią wyraźnie, że schodzę w dół. Muszę wstrzymywać kroki, by nie zjechać po tyłku. Taka sprzeczność, jest trochę męcząca dla mózgu. Nagle całkiem niespodziewanie, dostrzegam siebie, przy… przystojnym kształcie, w ludzkim pojęciu. Obiekty wokół nabierają jakiegoś sensu, lecz mam dziwne wrażenie, że nie zabawię tu dostatecznie długo, by rozpoznać do końca. Siedzenie, sprawia mi coraz większą trudność. Mam ścierpnięte ciało. Słyszę – odpręż się. To sama wiem. Jakie siedzenie? Gdzie? Przecież chodzę tu, lecz nagle przystaje. Normalnie mnie zatyka...       … i odtyka, gdyż ów przystojny kształt – o matko – urywa mi głowę. Zaczyna pieścić i jakby całować, tylko czym. Zamazany cholerny kształcie, pokaż wreszcie swoje oblicze. Nienawidzę cię. No nie, nie mogę powiedzieć, to całkiem przyjemne nawet. Aż mnie nawiedzają spazmy rozkoszy. Chociaż z drugiej strony, jak on śmie. Bez mojej zgody. Jaki on? Może ona? Pieprzone ufoludki. Co to w ogóle jest?     Czuję dokładnie, jego wyczyny z bliźniaczą głową. A jednak doznania więcej, niż boskie. Teraz wyrywa nogi z tułowia. Tej drugiej ja, oczywiście. Pieści me uda. Najpierw jedno, później drugie. No nie. Tylko nie to, co pomiędzy nimi, proszę. A jednak, wyszarpnął paskud jeden. Coś tam gmera, grzebie, wkłada. Cholernie przyjemnie. Odrywa moje piersi. Czule miętosi… i nagle koniec…       … raczej nie. Kolejna niespodzianka. Tamta druga ja, znika. Czuję teraz na całym ciele, delikatne stukanie. Co to znowu za cuda? I tak samo jak poprzednio, nagle mnie olśniewa. To mowa dotykowa. W zależności od tego, gdzie przypada ukłucie, znaczy inny… wyraz… lub literkę… myśląc po ludzku…     … bo tylko tak mogę myśleć, lecz zaczynam nieco rozumieć, co ów przystojny kształt chce przekazać. Czuję się cholernie… zakochana. A niech to, co za banał na obcej planecie chyba? Kształt… we mnie też zakochany. Zakochany? Co ja pieprzę za farmazony. Doprawdy, fajne tu się kochają, rozczłonkowując ciała, kochanej osoby. Chyba jednak zaczyna mi odwalać w tym pokręconej krainie. Nie mogę usiedzieć na miejscu, muszę pochodzić…    … i na cholerę tutaj przeszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane. Chyba na kogoś czekam. Tylko jak długo? No wreszcie. Idzie do mnie uśmiechnięty i już z daleka wrzeszczy, przepraszając za spóźnienie. Tłumaczy to tym, że dość długo trwało, zanim się upodobnił do męskiego, w każdym aspekcie, niekoniecznie na co dzień widocznym.       Jest coraz bliżej. Wreszcie przy mnie. Przytula mnie, a ja jego. W czasie pocałunku, mamroczę niewyraźnie, dziękując za wspaniały żart słowny, którym mnie obdarzył. Że niby… przerobiony na człowieka. Chichoczę w głos na cały las. On też. Jesteśmy tacy... nieziemsko szczęśliwi. Częstuję go połówką bułki z wątrobianką i po chwili, gnieciemy leśną ściółkę.      Po finalnym zakończeniu, zakładamy odzienia, chociaż nie czujemy się nadzy. Idziemy w kierunku obrzeża lasu. Jesteśmy na skraju. To początek rozłożystej łąki, nakrytej żywym całunem, z różnorodnych kwiatów. Z tyłu promienie słońca, prześwitują przez zielone gałęzie. Widzimy przed sobą nasze wydłużone cienie oraz fruwające na ziemi, ślady ptaków.   A jednak coś zakłóca wspólną sielankę. Zaczyna padać drobny grad. Migoczące drobinki, szybują w naszym kierunku. Czuję stukanie na sobie, w różnych przedziwnych miejscach, a on patrzy na mnie, jakby chciał coś powiedzieć.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...