Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



to mi się wydaje argumentem przeciw, a nie za.
też tak sobie pomyślałem, ale w tym wierszu mnie to ujęło. Jak w życiu, kiedy siedzenie w parku na ławce i picie wina może być wszystkim, co można zamanifestować światu. Leszek.

kwestia wyboru. ja wolę solidną filozofię, dobre wino i wiersze, a nie paplaninę.
/b
  • Odpowiedzi 64
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


też tak sobie pomyślałem, ale w tym wierszu mnie to ujęło. Jak w życiu, kiedy siedzenie w parku na ławce i picie wina może być wszystkim, co można zamanifestować światu. Leszek.

kwestia wyboru. ja wolę solidną filozofię, dobre wino i wiersze, a nie paplaninę.
/b




Wiosenny sen o połamanym koszu
...

Zainspirowane wierszami andrejcha, których styl ma w sobie czystą prostotę ( !!!)

Dnia: 2010-03-04 11:23:03, napisał(a): Bea.2u
Komentarzy: 3228

Ale jaja... !
: )))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



kwestia wyboru. ja wolę solidną filozofię, dobre wino i wiersze, a nie paplaninę.
/b




Wiosenny sen o połamanym koszu
...

Zainspirowane wierszami andrejcha, których styl ma w sobie czystą prostotę ( !!!)

Dnia: 2010-03-04 11:23:03, napisał(a): Bea.2u
Komentarzy: 3228

Ale jaja... !
: )))))


Nie wierzę, aby Ser Lecter nie widział różnic między tymi dwoma tworkami. mój spójny i abstrakcyjny, ten zwykłą paplaniną. nawet inni plusując pokazują błędy, nie tylko Leszek. Żeby ta życzliwość nie przerodziła się w litość, może należy pozbyć się tej zaćmy z oczu, podejść krytycznie i nie pogrążać autorki.

bez jaj.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.






Wiosenny sen o połamanym koszu
...

Zainspirowane wierszami andrejcha, których styl ma w sobie czystą prostotę ( !!!)

Dnia: 2010-03-04 11:23:03, napisał(a): Bea.2u
Komentarzy: 3228

Ale jaja... !
: )))))


Nie wierzę, aby Ser Lecter nie widział różnic między tymi dwoma tworkami. mój spójny i abstrakcyjny, ten zwykłą paplaniną. nawet inni plusując pokazują błędy, nie tylko Leszek. Żeby ta życzliwość nie przerodziła się w litość, może należy pozbyć się tej zaćmy z oczu, podejść krytycznie i nie pogrążać autorki.

bez jaj.

Szanowna Bea.2u, nie śmiałbym porównywać waszych tekstów, w dobry nastrój wprowadziła mnie twoja deklaracja, umiłowania solidnej filozofii i " wierszy ". Tutaj andrejch jest niedościgłym wzorem, godnym twojego uwielbienia...gdzież Agacie do takich sublimacji tworzenia i odbioru ;) Twoja ręka wytrawnego konesera bezbłędnie i z gracją wyławia owe perły poezji współczesnej ; ) Logika nakazuje sądzić, że wspomniane ( równie dobre ) wino, można skonsumować za garść bilonu... ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Nie wierzę, aby Ser Lecter nie widział różnic między tymi dwoma tworkami. mój spójny i abstrakcyjny, ten zwykłą paplaniną. nawet inni plusując pokazują błędy, nie tylko Leszek. Żeby ta życzliwość nie przerodziła się w litość, może należy pozbyć się tej zaćmy z oczu, podejść krytycznie i nie pogrążać autorki.

bez jaj.

Szanowna Bea.2u, nie śmiałbym porównywać waszych tekstów, w dobry nastrój wprowadziła mnie twoja deklaracja, umiłowania solidnej filozofii i " wierszy ". Tutaj andrejch jest niedościgłym wzorem, godnym twojego uwielbienia...gdzież Agacie do takich sublimacji tworzenia i odbioru ;) Twoja ręka wytrawnego konesera bezbłędnie i z gracją wyławia owe perły poezji współczesnej ; ) Logika nakazuje sądzić, że wspomniane ( równie dobre ) wino, można skonsumować za garść bilonu... ;)

ta sama ręka wyławiała pańskie perełki.
autorzy potrafią się pięknie różnić, ale niech kurczę cokolwiek w nich będzie wartościowego.
pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Szanowna Bea.2u, nie śmiałbym porównywać waszych tekstów, w dobry nastrój wprowadziła mnie twoja deklaracja, umiłowania solidnej filozofii i " wierszy ". Tutaj andrejch jest niedościgłym wzorem, godnym twojego uwielbienia...gdzież Agacie do takich sublimacji tworzenia i odbioru ;) Twoja ręka wytrawnego konesera bezbłędnie i z gracją wyławia owe perły poezji współczesnej ; ) Logika nakazuje sądzić, że wspomniane ( równie dobre ) wino, można skonsumować za garść bilonu... ;)

ta sama ręka wyławiała pańskie perełki.
autorzy potrafią się pięknie różnić, ale niech kurczę cokolwiek w nich będzie wartościowego.
pozdrawiam.

Bea.2u, tu nie chodzi o " cokolwiek ", tylko o " solidną filozofię " zadeklarowaną przez ciebie, jako główny czynnik opiniotwórczy. Staram się dociec na czym polega owa " solidność " i jeżeli egzotyka twoich wyborów ( andrejch !), miałaby być tu jakąś podpowiedzią, to okazuje się, że to filozoficzna buła z parówą...
Nie sądzę, by autorka miała ochotę ścigać się w tej " konkurencji " ;)

P.S.
Napisz uczciwie : nie lubię cię babo a nie dorabiaj do tego estetyzującej ideologii. Co lubi Bea.2u, dobrze widać i koneserski makijaż tego nie zmieni...
;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ta sama ręka wyławiała pańskie perełki.
autorzy potrafią się pięknie różnić, ale niech kurczę cokolwiek w nich będzie wartościowego.
pozdrawiam.

Bea.2u, tu nie chodzi o " cokolwiek ", tylko o " solidną filozofię " zadeklarowaną przez ciebie, jako główny czynnik opiniotwórczy. Staram się dociec na czym polega owa " solidność " i jeżeli egzotyka twoich wyborów ( andrejch !), miałaby być tu jakąś podpowiedzią, to okazuje się, że to filozoficzna buła z parówą...
Nie sądzę, by autorka miała ochotę ścigać się w tej " konkurencji " ;)

P.S.
Napisz uczciwie : nie lubię cię babo a nie dorabiaj do tego estetyzującej ideologii. Co lubi Bea.2u, dobrze widać i koneserski makijaż tego nie zmieni...
;)


Przesadzasz z tym "nie lubię". Pamiętam jak biegała z jabłkiem na patyku i to miało swój urok. Nie twierdzę też, że każdy wiersz musi mieć podstawy w solidnej filozofii. Lubię sobie odjechać tu czy tam, choć staram się w tym zachować owo cokolwiek. Wartością może być również wdzięk, nonszalancja, zgrzyt dramaturgiczny. Coś, co mnie "uśmiechnie". Powyższe zaś wywody miałkie i mocno zatęchłe niestety nie tworzą wiersza. Uważam, że autorka straciła osobowość, a to nie służy wierszom.

hejka.

bea. kurczę pieczone.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Bea.2u, tu nie chodzi o " cokolwiek ", tylko o " solidną filozofię " zadeklarowaną przez ciebie, jako główny czynnik opiniotwórczy. Staram się dociec na czym polega owa " solidność " i jeżeli egzotyka twoich wyborów ( andrejch !), miałaby być tu jakąś podpowiedzią, to okazuje się, że to filozoficzna buła z parówą...
Nie sądzę, by autorka miała ochotę ścigać się w tej " konkurencji " ;)

P.S.
Napisz uczciwie : nie lubię cię babo a nie dorabiaj do tego estetyzującej ideologii. Co lubi Bea.2u, dobrze widać i koneserski makijaż tego nie zmieni...
;)


Przesadzasz z tym "nie lubię". Pamiętam jak biegała z jabłkiem na patyku i to miało swój urok. Nie twierdzę też, że każdy wiersz musi mieć podstawy w solidnej filozofii. Lubię sobie odjechać tu czy tam, choć staram się w tym zachować owo cokolwiek. Wartością może być również wdzięk, nonszalancja, zgrzyt dramaturgiczny. Coś, co mnie "uśmiechnie". Powyższe zaś wywody miałkie i mocno zatęchłe niestety nie tworzą wiersza. Uważam, że autorka straciła osobowość, a to nie służy wierszom.

hejka.

bea. kurczę pieczone.

Bea.2u, im dalej w las/ dyskusję, tym mniej rozumiem ;)
Na początku były dąsy, bo wiersz jest " niesolidnie filozoficzny ", teraz wycofujesz się rakiem na pozycje :

Nie twierdzę też, że każdy wiersz musi mieć podstawy w solidnej filozofii. Lubię sobie odjechać tu czy tam, choć staram się w tym zachować owo cokolwiek. Wartością może być również wdzięk, nonszalancja, zgrzyt dramaturgiczny. Coś, co mnie "uśmiechnie".

Skoro do Leszka się " coś " uśmiechnęło, to podważanie tego, jest negowaniem tego co się samemu napisało...Do ciebie się " uśmiecha ", do Leszka nie może ?!
Odnoszę wrażenie, że nie całkiem panujesz nad sensem swoich wypowiedzi - ot, typowa paplanina...

P.S.
Byłbym wdzięczny, gdyby komentatorka zostawiła metamorfozy osobowościowe autorki w spokoju i skupiła się na tekście. To o niego przecież chodzi, prawda...? ;)
Na stęchliznę przy lekturze pomaga otwarcie okien i przewietrzenie pokoju...nie tylko ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Przesadzasz z tym "nie lubię". Pamiętam jak biegała z jabłkiem na patyku i to miało swój urok. Nie twierdzę też, że każdy wiersz musi mieć podstawy w solidnej filozofii. Lubię sobie odjechać tu czy tam, choć staram się w tym zachować owo cokolwiek. Wartością może być również wdzięk, nonszalancja, zgrzyt dramaturgiczny. Coś, co mnie "uśmiechnie". Powyższe zaś wywody miałkie i mocno zatęchłe niestety nie tworzą wiersza. Uważam, że autorka straciła osobowość, a to nie służy wierszom.

hejka.

bea. kurczę pieczone.

Bea.2u, im dalej w las/ dyskusję, tym mniej rozumiem ;)
Na początku były dąsy, bo wiersz jest " niesolidnie filozoficzny ", teraz wycofujesz się rakiem na pozycje :

Nie twierdzę też, że każdy wiersz musi mieć podstawy w solidnej filozofii. Lubię sobie odjechać tu czy tam, choć staram się w tym zachować owo cokolwiek. Wartością może być również wdzięk, nonszalancja, zgrzyt dramaturgiczny. Coś, co mnie "uśmiechnie".

Skoro do Leszka się " coś " uśmiechnęło, to podważanie tego, jest negowaniem tego co się samemu napisało...Do ciebie się " uśmiecha ", do Leszka nie może ?!
Odnoszę wrażenie, że nie całkiem panujesz nad sensem swoich wypowiedzi - ot, typowa paplanina...

P.S.
Byłbym wdzięczny, gdyby komentatorka zostawiła metamorfozy osobowościowe autorki w spokoju i skupiła się na tekście. To o niego przecież chodzi, prawda...? ;)
Na stęchliznę przy lekturze pomaga otwarcie okien i przewietrzenie pokoju...nie tylko ;)


moja odpowiedź jest logiczna i skoro nie rozumiesz, to już nie mój problem
nie podważam uznania Leszka, jedynie spytałam
skoro autorka sama twierdzi, że tekst ma ciągotki refleksyjne, to nie przypuszczałam, że chodzi jej o refleksy na brudnej kałuży.

koniec rozmowy.
Opublikowano

Agato, wiersz jest dobry, optymistyczny i chociaż młodego wina nie piłem hohohohoooo
i chyba już się nie napiję - to fajnie sobie przypomnieć ;)
Trochę Ci zazdroszczę tego optymizmu, bo spodziewam się katastrofy kompletnej, definitywnej
i scen, jak z Orwella i Wellesa razem wziętych, na naszych zakichanych 'autostradach' i wąchockich portach lotniczych ;p
Ale miło było poczytać, pozdrawiam bardzo serdecznie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


u mnie, dopóki nie przeczytam wydrukowanego, konieczność trzygroszowania ;)

a oto i one ;) :

(siedzimy w parku i pijemy najmłodsze wino świata)

w 2012
słoneczny wiatr dotrze do Ziemi
rozkołyszą się elektrony
wzdłuż Jej linii
obrosną pole magnetyczne
potrącając cząsteczki
zaczną promieniować
kwantami światła

ich taniec z helem obudzi niebieski i fiolet
ich taniec z tlenem wyrwie ze snu czerwień i zieleń

w 2012 będą lepsze urodzaje
większy przyrost drzew i cieplejsze lato
wino z tego rocznika będzie najlepsze


ps. jako niedoszły einstein nr 2 dostrzegam (kątem oka) tuiówdzie fizyczne faux pas
ale raczej mi to kalafior ;)

na psa 2. - nadal brakuje mi u Cię dyscypliny słowa,
wszak słowo droższe piniędzy - jak mawiał Pawlak ;)

a teraz na psa ogrodnika ;) - z otoczenia tekst się wyróżnia in plus

- indiańskim 'pozdro' zakańczam , hihi... :)

Raczej nie ma takiej opcji, że fizyczne faux pas ;)
Przygotowałam się do tematu rzetelnie, ale mogę się mylić ;)
jak każdy ;P
P.S. 2 - dyscyplina jest, wisi w szafie razem z portkami ;)
ale jakbyś mogła Fiś to napisz proszę co dokładnie masz na myśli, bo nie wim.
Zastanawiam się czy nie umieścić w wierszu lub w tytule jakiejś wyraźniejszej wskazówki odnośnie, donośnie zorzy polarnej.
Może aurora borealis, aurora australis ;P ?
Pies ogrodnik zdechnie z głodu ;) :D
Słowiańskim hołk pozdrawiam i kłaniam pięknie :))
hihi... nie na próżno żem blądynka...
na początek, tekścik sobie tuitam poprzycinałam, bom uznała żeś się nadto rozgadała (jako ta niezdyscyplinowana w słowie ;),
a potem, wczytując się w swe przycięte dzieło, dostrzegłażem fizyczne fopasy, .....ale jakoś nie pokojarzyłam, że jestem ich 'producentką' ;P

Agata, Ty mnie wcale nie słuchaj, przynajmniej dopóki wiosna się nie na drugi bok nie obróci ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Stefanie ja tylko chciałam zrozumieć zorzę polarną ;)
Znawca win powinien ją rozumieć ;)
Za szczerość dzięki wielkie, tylko z obliczeń na dole wychodzi że 2+2=5 (?)
Myślisz, że Angello chciał zaznaczyć w ten sposób swoją obecność pod moim wierszem !?
Fajnie :)
Ok, przyjmuję Twoją algebrę, 2+2=5. CCC. Sorki za minusik.
Opublikowano

Czytam tekst trochę inaczej, bez kataklizmów, proroctw i...nawet wina :)
Wiersz, to zachwyt i pochylenie się nad przedziwnym uśmiechem natury (w tym przypadku -aurora borealis). Przyglądanie się temu zjawisku z pozycji ławki, może dostarczyć podobnych "emocji", jak degustacja wina... Dla mnie głównym motywem wiersza jest przyczynowość, materialna inicjacja czasu przyszłego (najmłodszego). Przyszłe urodzaje i wina, wpisane w cykl aktywności słonecznej, są w tym przypadku podejrzane u swych narodzin, w fantastycznym " fizyczno-chemicznym" tańcu...Kiedy spełni się "taniec" elektronów, do tańca zaprosi Bachus... ;)
Dziękujmy Panu za atmosferę... :)))

Ależ zakręciłaś...
:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



to mi się wydaje argumentem przeciw, a nie za.
też tak sobie pomyślałem, ale w tym wierszu mnie to ujęło. Jak w życiu, kiedy siedzenie w parku na ławce i picie wina może być wszystkim, co można zamanifestować światu. Leszek.

Dobrze :)
W takim razie proponuję taką manifestację:
Uwolnić wszystkie papugi, susły, świnki morskie, chomiki i japońskie myszki !!! :)))
Młode wino tak działa ? Nie wiedziałam ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Proponuję na czas katastrofy wybrać się na wakacje z blondynką ;)))
Cieszę się że odbierasz mój optymizm niepoprawny...
Lubię jak do mnie zaglądasz. Następnym razem zabierz ze sobą rudego Leona i świetliki :))
Dziękuję. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Raczej nie ma takiej opcji, że fizyczne faux pas ;)
Przygotowałam się do tematu rzetelnie, ale mogę się mylić ;)
jak każdy ;P
P.S. 2 - dyscyplina jest, wisi w szafie razem z portkami ;)
ale jakbyś mogła Fiś to napisz proszę co dokładnie masz na myśli, bo nie wim.
Zastanawiam się czy nie umieścić w wierszu lub w tytule jakiejś wyraźniejszej wskazówki odnośnie, donośnie zorzy polarnej.
Może aurora borealis, aurora australis ;P ?
Pies ogrodnik zdechnie z głodu ;) :D
Słowiańskim hołk pozdrawiam i kłaniam pięknie :))
hihi... nie na próżno żem blądynka...
na początek, tekścik sobie tuitam poprzycinałam, bom uznała żeś się nadto rozgadała (jako ta niezdyscyplinowana w słowie ;),
a potem, wczytując się w swe przycięte dzieło, dostrzegłażem fizyczne fopasy, .....ale jakoś nie pokojarzyłam, że jestem ich 'producentką' ;P

Agata, Ty mnie wcale nie słuchaj, przynajmniej dopóki wiosna się nie na drugi bok nie obróci ;)

I tak będę Cię słuchać, mam podobnie z wiosną ;)
Z naszego wspólnego chaosu zawsze wychodzi coś dobrego ;)))
Dzięki Ank Ink :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Stefanie ja tylko chciałam zrozumieć zorzę polarną ;)
Znawca win powinien ją rozumieć ;)
Za szczerość dzięki wielkie, tylko z obliczeń na dole wychodzi że 2+2=5 (?)
Myślisz, że Angello chciał zaznaczyć w ten sposób swoją obecność pod moim wierszem !?
Fajnie :)
Ok, przyjmuję Twoją algebrę, 2+2=5. CCC. Sorki za minusik.

Młode wino jest be zanim stanie się stare ;)
Dziękuję za powroty.
Do następnego Stef :))
CCC.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dla takich chwil warto żyć :)
Dziękuję za komentarz na miarę mojego bliźniaka ;)
Właśnie się dowiedziałam, że Dionizje Wielkie przypadają na koniec marca i początek kwietnia...
:*

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...