Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jolu,
a może wieszają na haku,
to co prawda "kultura" niemiecka, ale....
wiersz ciekawy i nastrojowy,
o klasę lepszy od niektórych tutaj,
z przyjemnością czytałem,
jacek.

  • Odpowiedzi 53
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Najważniejsze by się Tobie podobał, to znaczy: byś była dumna ze swojego dziecka

(przynajmniej taki jest mój wgląd na tę, na szczęście, jeszcze nieprodukcję)

Nie, no ja chylę czoła Jolu, naprawdę. Mnie bardzo, chociaż ma taki lekko

wydźwięk historyczny, czego nie lubię w poezji, jednak środki, styl i krótka

forma powalają na kolana.

Zatem uniżony :D,
Mariusz
Mariuszu zapewne jest to jeden z moich najlepszych wierszy,
jestem dumna bez względu na te plusy i minusy na portalu :))
krótka forma i masa treści, lubię takie wiersze co zatrzymują,
skłaniają czytelnika do głębszej refleksji, a ten za taki uważam.
najlepiej wychodzą wydłubane w kilka chwil i bez korekty,
tak mi się rodzą natchnienia chwilą.
właściwie wszystko już było więc historia...
nikt nie wie co będzie za chwilę...
jednak nadzieja, że :)))))

serdecznie - Jola

... przyjdą lepsze czasy :) Napisałaś coś ważnego: że wiersze, z którymi trzeba się

troszkę i ciut więcej pogimnastykować, to zatrzymują na dłuższą chwilę. I tak też z

Twoim wierszem. Bardzo się zdziwiłem, że Lecter wstawił minusa (bo anon wydaje mi się

niewiarygodny) - ja wiem, że to tylko jakieś tam znaki, żeby było fajniej, ciekawiej,

zabawniej, lubimy karać, a tym bardziej biadolić - ale ten wiersz (i nawet nie na mój gust)

jest bardzo dobry, jak wcześniej wspomniałem świtanie poprowadzona odautorska

narracja w imieniu większości, przynajmniej ja się pod nią podpisuję :)

Pozdrawiam
Mariusz
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


be
;)

Świetny komentarz,

be
:)
adekwatny, :)
po czytaniu takich 'wierszy' opadają mi ręce,
i chyba mam szczęście żem kobieta, bo gdybym była facetem opadłoby mi coś innego....

ale de gustibus...etc.... Monsieur Rakoski
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Świetny komentarz,

be
:)
adekwatny, :)
po czytaniu takich 'wierszy' opadają mi ręce,
i chyba mam szczęście żem kobieta, bo gdybym była facetem opadłoby mi coś innego....

ale de gustibus...etc.... Monsieur Rakoski

Na opadanie rąk zalecam jakieś witaminki, a na impotencję - Viagrę.

Pozdrawia
Monsieur Rakoski
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


adekwatny, :)
po czytaniu takich 'wierszy' opadają mi ręce,
i chyba mam szczęście żem kobieta, bo gdybym była facetem opadłoby mi coś innego....

ale de gustibus...etc.... Monsieur Rakoski

Na opadanie rąk zalecam jakieś witaminki, a na impotencję - Viagrę.

Pozdrawia
Monsieur Rakoski
dzięki pseserdecne ;)
wszystko mam pod kontrolą,
jeszcze potrafię odróżnić kichnięcie oraz pierdnięcie od poezji
czego Wszystkim tu obecnym i przytomnym - życzę ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Na opadanie rąk zalecam jakieś witaminki, a na impotencję - Viagrę.

Pozdrawia
Monsieur Rakoski
dzięki pseserdecne ;)
wszystko mam pod kontrolą,
jeszcze potrafię odróżnić kichnięcie oraz pierdnięcie od poezji
czego Wszystkim tu obecnym i przytomnym - życzę ;)

W takim razie muszę zapytać Panią wprost: czym jest poezja?
Opublikowano

Jola to fantastyczna dziewczyna i być może taki swoisty wernisaż
pod jej wierszem nie będzie przez nią mile widziany,
piszę bo sprowokowała mnie zawodniczka o słodkim
nicku f.isia,
przytomny do końca nie jestem po walnięciu trzech luf
ale rozumiem co czytam i piszę,
pobudziło mnie urocze słowo z repertuaru f.isi o powietrznym
opróżnianiu kiszki stolcowej,
f.isia jest amatorką poezji i próbuje nas o tym przekonać,

przypomina mi się język milicyjny tuż przed upadkiem komuny,
pewien milicjant został wezwany do dworcowego bufetu bo jeden
z klientów przesadził z napojami i zachowywał się trochę nieelegancko
szczególnie, że w bufecie balowały również dworcowe damy,
milicjant który wcześniej, zresztą z powodzeniem startował w konkursie
poetyckim resortu, opisał zdarzenie w bufecie następująco:
obwiniony po wyjęciu narzędzia kopulacyjnego,
tryskał moczem po bufecie charcząc przy tym odbytnicą,

tak mi się te dwie postacie jakoś skojarzyły,

jeżeli Jola piszę, że wiersz ma dla niej duże znaczenie
bo powstał w tak zwanym spontanie więc warto to uszanować
i nie znęcać się nad delikatną przecież istotą wiersza
o uroczej Autorce nawet nie wspominając,
jacek,

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Na opadanie rąk zalecam jakieś witaminki, a na impotencję - Viagrę.

Pozdrawia
Monsieur Rakoski
dzięki pseserdecne ;)
wszystko mam pod kontrolą,
jeszcze potrafię odróżnić kichnięcie oraz pierdnięcie od poezji
czego Wszystkim tu obecnym i przytomnym - życzę ;)

f. fisia to narcyzm, więc życzę abyś dostała skrzydeł i poleciała na Parnas, gdyż już przerosłaś Olimp , a zadufanie w sobie to raczej wada i pisarka tego nie mówi lecz jest obiektywna, jak występują u niej cechy samokrytyki, jednak przerosłaś Boga, więc

DUŻE BEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE, aha wystaw wiersz pod tym nickiem czekam pokaż wreszcie Twarz
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dzięki pseserdecne ;)
wszystko mam pod kontrolą,
jeszcze potrafię odróżnić kichnięcie oraz pierdnięcie od poezji
czego Wszystkim tu obecnym i przytomnym - życzę ;)

f. fisia to narcyzm, więc życzę abyś dostała skrzydeł i poleciała na Parnas, gdyż już przerosłaś Olimp , a zadufanie w sobie to raczej wada i pisarka tego nie mówi lecz jest obiektywna, jak występują u niej cechy samokrytyki, jednak przerosłaś Boga, więc

DUŻE BEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE, aha wystaw wiersz pod tym nickiem czekam pokaż wreszcie Twarz

Niechby była samą Nimfą lub Wenus z Milo, to nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności

za swoje słowa. Postawiłem proste pytanie: czym dla komentatorki-krytyczki

(żeby nie było, że dyskryminacja płci, bo teraz jest to modne) jest poezja. Osoba nie

odpowiedziała, bo to konkretne pytanie, a nie pierdzenie i kichanie.

Kompromitacja.

Pozdrawia
Monsieur Rakoski
Opublikowano

Wieczór poetycki super udany, mam wazony pełne kwiatów, w duszy szczęście gra, publiczność nie zawiodła ja też nie :))
Dzięki za obronę wiersza i mojej osoby – bardzo, bardzo wdzięczna – Jola.
Jestem zmęczona więc tak tylko na chwilę tu wpadłam – sorki.
Fisia na złe dni no wiecie… wybaczcie jej, dla mnie takie komy nie mają znaczenia, jeśli chce się kompromitować …
Osobiście wolę ciekawsze zajęcia.
Serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję – Jolka.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Lisia noga, chętnie to bym się wybrał na taki podwieczorek poetycki :D - w ramach

odchamienia.

A tak na serio, Gombrowicz mniej więcej powiedział: Nie róbcie ze mnie taniego demona.

Zawsze będę po stronie człowieka (nawet po stronie Boga, chociaż nie wierzę), aż do końca

swoich dni
. Ja jestem bardzo dobry człowiek, ale do czasu - byłbym nie sobą, gdybym

nie bronił swoich "racji" i nie stawał w obronie krytycznego, otwartego, a tym samym

zdrowego myślenia.

Bronię tekst - bronię własnych chimer, pociągowych ma się rozumieć.

Sweet dreams
Monsieur Rakoski
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



" Fisia na złe dni no wiecie… wybaczcie jej, dla mnie takie komy nie mają znaczenia, jeśli chce się kompromitować … "

?!

Kociokwik, autorkę można już spisać na straty...

P.S.
Z przyjemnością dołączę do osób skompromitowanych i potwierdzę, że dziełko popełnione przez autorkę, to poetyckie popierdywanie.
Życzę dalszych sukcesów w " wieszaniu na pal życia artysty ".... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.






Kociokwik, [color=#FF0000] autorkę można już spisać na straty...[/color]--------------nie można spisać mnie na straty - co to za bzdury pan Lecter pisze i czy to na temat autorki powinno się tu pisać... -Jolanta S.

[color=#FF0000]P.S.
Z przyjemnością dołączę do osób skompromitowanych i potwierdzę, że dziełko popełnione przez autorkę, to poetyckie popierdywanie.
Życzę dalszych sukcesów w " wieszaniu na pal życia artysty ".... ; )[/color]---------proszę sobie dołączyć - autorka nie ma nic przeciw
Lecter piszesz pan bezradne zdania. Nie jestem przedmiotem, który się zużył i należy się go pozbyć. Jestem człowiekiem z krwi i kości takim samym jak pan. Proszę o mnie tak nie pisać. Nie obrażać mojej osoby publicznie. Jeśli lubi się pan kompromitować to może pod swoimi wierszami. Jestem tym bardziej z siebie dumna umierając przez ludzi takich jak pan rodzę się na nowo – silniejsza. Oczywiście użyłam tu metafory, żeby nie było czytelnik taki jak pan powinien zrozumieć te słowa bez wyjaśnień, ale mam wątpliwości więc…

wieszanie na palu życia artysty – oczywiście jest to przenośnia – wieloznaczna przenośnia jak wiele innych w tym dziełku.
proszę o potwierdzenie swoich słów odnośnie autorki poetyckiego popierdywania - proszę pana to jest bezczelność!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.






Kociokwik, [color=#FF0000] autorkę można już spisać na straty...[/color]--------------nie można spisać mnie na straty - co to za bzdury pan Lecter pisze i czy to na temat autorki powinno się tu pisać... -Jolanta S.

[color=#FF0000]P.S.
Z przyjemnością dołączę do osób skompromitowanych i potwierdzę, że dziełko popełnione przez autorkę, to poetyckie popierdywanie.
Życzę dalszych sukcesów w " wieszaniu na pal życia artysty ".... ; )[/color]---------proszę sobie dołączyć - autorka nie ma nic przeciw
Lecter piszesz pan bezradne zdania. Nie jestem przedmiotem, który się zużył i należy się go pozbyć. Jestem człowiekiem z krwi i kości takim samym jak pan. Proszę o mnie tak nie pisać. Nie obrażać mojej osoby publicznie. Jeśli lubi się pan kompromitować to może pod swoimi wierszami. Jestem tym bardziej z siebie dumna umierając przez ludzi takich jak pan rodzę się na nowo – silniejsza. Oczywiście użyłam tu metafory, żeby nie było czytelnik taki jak pan powinien zrozumieć te słowa bez wyjaśnień, ale mam wątpliwości więc…

wieszanie na palu życia artysty – oczywiście jest to przenośnia – wieloznaczna przenośnia jak wiele innych w tym dziełku.
proszę o potwierdzenie swoich słów odnośnie autorki poetyckiego popierdywania - proszę pana to jest bezczelność!

A może by tak trochę konsekwencji szanowna pani...
Jak się robi wycieczki osobiste ( Fisia na złe dni no wiecie… wybaczcie jej ), to własnie obraża pani publicznie komentatorkę, czy to na temat komentatorki, powinno się tu pisać ? ; ) Czego oczekuje pani w zamian ?! Autorkę, powtórzę, można spisać na straty, bo nie odnajduję w niej cienia samokrytycyzmu ( na tym etapie słowotwórstwa, niezbędnego ) a wielką podatność na scukrzone dyrdymały plecione przez tutejszych " połetów ". To oznacza trwałe ugrzęźnięcie w grafomańskim bajorku...
Niech mnie pani nie uświadamia " metaforycznie ", bo nie o to chodzi czego pani użyła, tylko z jakim skutkiem, a skutki są kiczowate...

" dla mnie takie komy nie mają znaczenia, jeśli chce się kompromitować …"

Takie pierdoły wypisywane pod adresem, jednego z bardziej wnikliwych i bezstronnych czytaczy orgowych, to rzeczywiście bezczelność ale to cecha nieodłączna od każdego szanującego się grafomana...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Lecter piszesz pan bezradne zdania. Nie jestem przedmiotem, który się zużył i należy się go pozbyć. Jestem człowiekiem z krwi i kości takim samym jak pan. Proszę o mnie tak nie pisać. Nie obrażać mojej osoby publicznie. Jeśli lubi się pan kompromitować to może pod swoimi wierszami. Jestem tym bardziej z siebie dumna umierając przez ludzi takich jak pan rodzę się na nowo – silniejsza. Oczywiście użyłam tu metafory, żeby nie było czytelnik taki jak pan powinien zrozumieć te słowa bez wyjaśnień, ale mam wątpliwości więc…

wieszanie na palu życia artysty – oczywiście jest to przenośnia – wieloznaczna przenośnia jak wiele innych w tym dziełku.
proszę o potwierdzenie swoich słów odnośnie autorki poetyckiego popierdywania - proszę pana to jest bezczelność!

A może by tak trochę konsekwencji szanowna pani...
Jak się robi wycieczki osobiste ( Fisia na złe dni no wiecie… wybaczcie jej ), to własnie obraża pani publicznie komentatorkę, czy to na temat komentatorki, powinno się tu pisać ? ; ) Czego oczekuje pani w zamian ?! Autorkę, powtórzę, można spisać na straty, bo nie odnajduję w niej cienia samokrytycyzmu ( na tym etapie słowotwórstwa, niezbędnego ) a wielką podatność na scukrzone dyrdymały plecione przez tutejszych " połetów ". To oznacza trwałe ugrzęźnięcie w grafomańskim bajorku...
Niech mnie pani nie uświadamia " metaforycznie ", bo nie o to chodzi czego pani użyła, tylko z jakim skutkiem, a skutki są kiczowate...

" dla mnie takie komy nie mają znaczenia, jeśli chce się kompromitować …"

Takie pierdoły wypisywane pod adresem, jednego z bardziej wnikliwych i bezstronnych czytaczy orgowych, to rzeczywiście bezczelność ale to cecha nieodłączna od każdego szanującego się grafomana...
Panie Lecter to nie tak, Fisia napisała u mnie pod wierszem „be” i to wsio, Pan uważa te słowa za dobre komentowanie wiersza i ten minus – oczywiście bardzo uzasadniony przez czytelniczkę - proszę wybaczyć, ale dla mnie to bezczelność. Fisi nie obrażam wręcz przeciwnie, ale Pan mnie nie potrafi zrozumieć, albo nie chce.
Też Pan należy do tutejszych "połetów" szkoda obrażać niewinnych ludzi.
Na straty mnie się nie da, już Panu mówiłam :))
Życzę miłego dnia.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A może by tak trochę konsekwencji szanowna pani...
Jak się robi wycieczki osobiste ( Fisia na złe dni no wiecie… wybaczcie jej ), to własnie obraża pani publicznie komentatorkę, czy to na temat komentatorki, powinno się tu pisać ? ; ) Czego oczekuje pani w zamian ?! Autorkę, powtórzę, można spisać na straty, bo nie odnajduję w niej cienia samokrytycyzmu ( na tym etapie słowotwórstwa, niezbędnego ) a wielką podatność na scukrzone dyrdymały plecione przez tutejszych " połetów ". To oznacza trwałe ugrzęźnięcie w grafomańskim bajorku...
Niech mnie pani nie uświadamia " metaforycznie ", bo nie o to chodzi czego pani użyła, tylko z jakim skutkiem, a skutki są kiczowate...

" dla mnie takie komy nie mają znaczenia, jeśli chce się kompromitować …"

Takie pierdoły wypisywane pod adresem, jednego z bardziej wnikliwych i bezstronnych czytaczy orgowych, to rzeczywiście bezczelność ale to cecha nieodłączna od każdego szanującego się grafomana...
Panie Lecter to nie tak, Fisia napisała u mnie pod wierszem „be” i to wsio, Pan uważa te słowa za dobre komentowanie wiersza i ten minus – oczywiście bardzo uzasadniony przez czytelniczkę - proszę wybaczyć, ale dla mnie to bezczelność. Fisi nie obrażam wręcz przeciwnie, ale Pan mnie nie potrafi zrozumieć, albo nie chce.
Też Pan należy do tutejszych "połetów" szkoda obrażać niewinnych ludzi.
Na straty mnie się nie da, już Panu mówiłam :))
Życzę miłego dnia.

Na to liczę i tego serdecznie pani życzę ale proszę się " nie stracać " w wierszach, a nie poza nimi...
: )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jolu, nic się nie przejmuj, tutaj na "Z"-ce jest wielu wybitnie "uzdolnionych" komentatorów, którzy piszą swoje wiersze nie zdając sobie sprawy z badziewnych walorów swojej poezji, ale przecież każdy może pisać i powinien. Nigdzie indziej tak dobrze, jak tutaj, nie wychodzi zachlewianie komentarzowego wybiegu. Takie epitety, jak pierdnięcia, wymioty, kosze, bardzo dobrze charakteryzują miejscowych aborygenów poezji współczesnej. Tutaj w cudowny sposób zamienia się dobre chęci w gnojówkę i pomyje. Twój wiersz nie jest wybitny, ale bez wątpienia nie zasługuje na takie rynsztokowe chluśnięcia. Ja mogę sobie wyobrazić wieszanie na palu
a mam poważne problemy z przełknięciem czerwonych taczek rosnących w ogrodzie czy wyobrażenie sobie żółtej podwodnej piekarni. Sama widzisz, jak wielki jest rozrzut metafor w poezji. Artyści, miłość i prawdziwa poezja są zawsze trendy. Czas upora się z nowomodnym zalewem "ukrytych" romantyków, którzy wyrażają uczucia bez uczuć, brzydzą się tkliwością i ściskają syntetycznymi pancerzami ledwo bijące serce.

oschłe miasta ocal
poeci też chcą żyć
pamiętaj Panie

Twój wiersz zasługuje na czytanie i każdy, kto chce znaleźć w nim poezję, znajdzie na pewno.

Pozdrawiam serdecznie, Centralne Biuro Sił Szybkiego Reagowania, referent Emil Grabicz :)
Opublikowano

No i napędziłeś mi stracha Emilu - teraz będę bał sie cokolwiek skomentować - żeby o 6 rano nie wpadło do mnie CBSSR (Centralne Biuro Sił Szybkiego Reagowania) - i nie rzuciło mnie na glebę, skonfiskowało komputer i skopało psa!

Może jednak naprawdę - "milczenie jest złotem" ( i jedyną rzeczą ze złota, którą kobiety zdecydowanie pogardzają :))

Ale postępując zgodnie z zasadą - "Wstąp do ZOMO, zanim ZOMO nie wstąpi do ciebie" - może wprowadzisz mnie do swojej organizacji?

Założę wtedy we Wrocku przyczółek CBSSR.

Ale ze wszystkim co napisałeś powyżej - zgadzam się w 100% !

Pozdrawiam z Wiosną - Marek

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 ... nie trzeba  wielu słów  wystarczy patrzeć  i widzieć  babcia wczoraj  wnuczka jutro    a dziś  dziś poczuć  ciepło dłoni     życie trwa ... póki krąży krew  i jest piękne  niezależnie od ... cud wielki dar ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Fajka   Urodziłem się w Jeziornie-Papierni. Kiedy patrzę na fotografię z dzieciństwa, widzę małego chłopca z dużą głową, w kubraczku z kołnierzem. Zawsze byłem ostrożny i zdystansowany – to właśnie ten dystans pozwolił mi później przetrwać niejeden kryzys. Nasz dom nie był w tamtych czasach patologiczny, choć normą było, że dziecko dostawało po twarzy za odzywanie się przy stole. Matka i ojciec byli religijni. Nikt, kto zna mnie dzisiaj, by na to nie wpadł.   Moje życie od początku podszyte było smutkiem. Ojciec zmagał się z traumą po samobójstwie własnej matki, więc w domu nie zawsze było wesoło. W szkole nie uczyłem się najlepiej, ale też nie najgorzej. Dbałem o fason. Co roku jeździłem z rodzicami i siostrą Katarzyną na letnisko w góry, gdzie bawiliśmy się z góralskimi dziećmi. Jeszcze w okresie szkolnym przenieśliśmy się do mazowieckiego miasteczka, położonego dalej od Warszawy. Tam wstąpiłem do harcerstwa. Przyjaciół za dużo nie miałem, raczej kolegów, ale nigdy nie przyznałem się do tego rodzinie.   To właśnie przez harcerstwo, w szkole średniej i tuż przed maturą, runął mój dotychczasowy świat. Zgarnęli nas. Kiedy gestapo wkroczyło do domu, umierałem ze strachu, że w szufladzie biurka znajdą moją karykaturę Hitlera i rozstrzelają nas na miejscu. Tak się jednak nie stało – trafiliśmy do Oświęcimia. Do obozu wszedłem w jego początkach, jako niespełna osiemnastoletni, chudy, niewydarzony i niski chłopak. Byłem cichy i nieśmiały, ale nigdy nie pokazywałem tego po sobie. Trzymałem fason. Unosiłem wysoko ramiona i odsuwałem je od tułowia, żeby wydawać się szerszym i lepiej zbudowanym.   W tym całym piekle okazało się, że wywieziono tam również moją wielką miłość – Irenkę, daleką kuzynkę. Przed wojną poszliśmy razem na lodowisko i zaczął przystawiać się do niej niemiecki żołnierz. Ja, niby taki spokojny, podciąłem mu nogę i zwiałem na łyżwach. To był mój pierwszy bohaterski czyn podyktowany miłością. Po wojnie los nas jednak rozdzielił – Irenka wyszła za saksofonistę.   W obozie, by przeżyć, trzeba było czasem skorzystać z ludzkiej pomocy. Zaprzyjaźniłem się z Niemcem, Martinem, o którym po latach napisałem opowiadanie do szuflady pod tytułem „Fajka”. Pomagał mi, gdy kapo odwracał wzrok – razem wyławialiśmy zimą z rzeki kamienie i transportowaliśmy je. Bez niego nie dałbym rady. Czasem o życiu decydowały sekundy i szybkie decyzje. Gdy pewnego dnia podzielono nas na dwie grupy – silniejszych oraz słabeuszy – wykorzystałem nieuwagę strażnika i przebiegłem do tej pierwszej. Wtedy znowu zacząłem prężyć ramiona. I robiłem tak już do samego końca wojny.   Po latach ludzie często pytali mnie, jakie było tam jedzenie. Przede wszystkim – było go dramatycznie mało. A że człowiek ciągle chodził głodny, smakowało absolutnie wszystko: gliniasty chleb razowy, marmolada z dodatkiem buraków i wodnista zupa z brukwi. W tym głodzie i chłodzie, stopniowo, z chłopca zacząłem przeistaczać się w mężczyznę.   Z tamtego okresu noszę w sobie sytuację potworną, wręcz niewiarygodną. Do nas, pracujących, przyjechał esesman na motorze. Nie podobało mu się, jak pracujemy, więc zaczął nas po kolei, na oczach wszystkich, topić w rzece. Kiwał palcem, trzeba było podejść, a on przewracał więźnia szpadlem i przytrzymywał pod wodą. Słychać było tylko bulgotanie, a po jakimś czasie wszystko cichło.   Kiedy przyszła moja kolej i znalazłem się w wodzie, zaczął zamierzać się na mnie. Za każdym razem, gdy próbował uderzyć, odruchowo odskakiwałem. Instynkt. Nie umiałem tak po prostu poddać się ciosowi. Gdy esesman zaczął się wściekać i przeklinać, nagle ktoś go odwołał. Podszedł jeszcze raz, popatrzył na mnie z obrzydzeniem, wyjął białą chusteczkę, przetarł buty, splunął na ziemię i odszedł.   Innym razem, kiedy byłem chory, trafiłem na Josefa M. Pewnego dnia poddał mnie jakiejś procedurze medycznej, robiąc zastrzyk i dając do zrozumienia, że to już koniec. Ostatecznie nic mi po tym nie było, więc po latach domyślam się, że mogłem dostać wtedy zwykłe placebo. Długo jednak nie mogłem się po tym otrząsnąć, żyjąc w przekonaniu, że coś mi zrobił. Ten lęk nosiłem w sobie jeszcze długo po wojnie – bałem się, że w jakiś sposób zostałem skażony, że czymś zarażę moją żonę i zaszkodzę dzieciom.   Co najbardziej uderzające, sposób bycia „doktora” zupełnie nie pasował do zbrodni, których się dopuszczał. Był uprzejmy, uśmiechnięty i potrafił przybrać maskę zatroskanego człowieka.   Tak. Moje życie po wojnie było wyłącznie dziełem przypadku.  
    • @Migrena Ale wszystko przed Tobą, któż to może wiedzieć, co Ci przyjdzie jeszcze do głowy i kiedy :)
    • zjadacz znowu jojczy płacze zwłoki jakieś dziwne takie niezły obiad lecz od dzisiaj zobojętniał mu ten smaczek      kiedyś plamy go kusiły tym odorem ślicznie słodkim teraz zerka jakoś smętnie niedojada gryzą troski       skóra mięsko sztucznie zgniłe ciekawego nic nie strawię gdzie te pyszne dawne trzewia chyba siebie zjem niebawem      rozmarzony siedzi w kącie chociaż członki bardziej liche nagle wstaje łypie żwawo podskakuje nawet z życiem    idzie nowe inne danie chociaż obiad jest niecały bo od dzisiaj kremowanie człowiek w urnie usypany        zjadacz strasznie wychudzony a ta nowość bardzo kusi wtem w przełyku popiół suchy ciało swoje wnet zakrztusił         oddech prawie w nim zamiera aż bez zwłoki drgawek dostał zanim skonał chociaż wspomniał kiedyś to był smaczny rozkład
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...