puste dłonie...
-
Ostatnio w Warsztacie
-
Waldemar_Talar_Talar 19 775
Tylko on - przyjaciel
z dzieciństwa - zawsze
cierpliwie słucha jego
gorzkich wyznań
Tylko on robi to nawet
dziś - nie używając
przeciwko niemu słów
ostrych jak nóż
Tylko on - mały ale
o dużym sercu miś
z którym rozmawiając
nie wstydzi się łez3
-
-
Zarejestruj się. To bardzo proste!
Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.
-
Ostatnio dodane
-
Ostatnie komentarze
-
Przez Alicja_Wysocka · Opublikowano
@iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach. Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma? -
Przez Poet Ka · Opublikowano
@Arsis piękno, smutek, symbol, forma graficzna - która mi się podoba i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery) -
Przez Alicja_Wysocka · Opublikowano
@Gra-Budzi-ka Oj,Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.
jakie fajne! -
Przez .KOBIETA. · Opublikowano
@Poezja to życie oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnieZaloguj się, aby zobaczyć zawartość.
pozdrawiam ! -
Przez Arsis · Opublikowano
Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni. I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje. Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie… Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej. W bolesnym skowycie powolnego rozpadu. W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem. I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem. A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak. Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo. (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)
-
-
Najczęściej komentowane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się