Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Lekcja polskiego

czasowniki

ja chodzę - Ty chodzisz
(mijamy się)

on chodzi - ona chodzi - ono chodzi
(wszyscy wiedzą o co chodzi)


jednostki w liczbie mnogiej:

my... chodzimy?
(patrzą na nas
ich twarze
malują się zazdrością)


po zaciemnionych ulicach opustoszałego miasta
wózkami z hipermarketu
- jeździmy-my

pod głuchym niebem zacinającą ulewą
w oczy naprzeciw
- patrzymy-my

po nocnych zmaganiach
w ciszy świtu
- milczymy-my

a jednak
coraz częściej zaskakują nas
zaimki przeczące

gubimy kroki, odmieniamy się przez przypadki
po środku alei samotnych zostają
znudzone bezokoliczniki

milczeć - ignorować - zapomnieć

Opublikowano
ja chodzę
ty chodzisz
mijamy się

wszyscy

patrzą na nas
ich twarze
malują się zazdrością

gubimy kroki
odmieniamy się przez przypadki
zostają znudzone bezokoliczniki

milczeć - ignorować - zapomnieć


Fragmentarycznie ciekawy wiersz, dla siebie biorę tyle :)
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Witam - mają małe niekomfortowe potrzeby - tak bywa - żyją w innym świecie -                ciekawy wiersz -                                                 Pzdr. serdecznie.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ali makijaż, a Kazi? Zakażaj i Kamila      
    • SUMIENIE   Idę wolniej niż kiedyś, nie muszę kłamać, ranić innych i nie grać przed samym sobą, że to nie moja droga, że to tylko na chwilę, a czas zaczyna nabierać kształtów, czyste sumienie znów ma swoje imię.   Bo czym że jest ono, może chęcią bycia idealnym, może krzykiem przywołującym wewnętrzny porządek, teraz stało się we mnie czymś namacalnym, tym, co daje wolność wyboru, by z radością usiąść z każdym przy stole.   Moralne wartości, uczciwość, empatia, szacunek, staja się nadzwyczaj realnie namacalne, gdy zdejmujesz z siebie ciężar przeszłości, bzdurnych roszczeń i krzywd, ten cały surrealistyczny, emocjonalny ładunek.   Jedyne, na co w życiu zawsze trzeba być gotowym, to samotność, co zwala się nagle nieproszona i drzwi bez klamek zatrzaskuje, bez sumienia jej nikt nie przetrwa, nie oszuka, ona cię potrafi zniszczyć, lub z popiołów zamki buduje.   Sumienie, dla młodych czasem balast i zbędna w dążeniach do sławy kulturowa przeszkoda, lecz w chwili gdy czas się zaczyna z latami wypełniać i krok coraz wolniej stawiany, może ciążyć, jak podświadoma kłoda.   Bogdan Tęcza..
    • Ot, mokło i ciołkom to   Tak mokła ich ciałkom. Kat
    • Witaj -  W świecie ulepionym  Z okruchów nadziei  - podoba mi się ten moment wiersza - optymistyczny -                                                                                                                    Pzdr. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...