Joanna_W. Opublikowano 8 Września 2004 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Września 2004 plamiście czerwienią ceruję żółtą gotowość jesieni rozkrawałam siebie miąższem na części wydłubane ochotnie sto pestek do różnych celów zużyte wedle przydatności z goryczką cierpkie do zgryzania nanizane południem kiełek z jednej zielono
Messalin_Nagietka Opublikowano 9 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 9 Września 2004 wiersz obrócony pomiędzy czerwenią, żółcią i zielonością - w środku rozdrabnianie myśli - przeczytałem i tak sobie pomyślałem, ze można by było owego kiełka wziąć za igłę cerowania jesieni - w wierszu tego nie ma - w kńcu to tylko moja sugestia MN
Witold Marek Opublikowano 9 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 9 Września 2004 To o "igle do cerowania jesieni" z komentarza powyżej - celnie, podpisuję się. Ale naprawdę świetny jest wiersz (skądinąd znany mi z "Piaskownicy"). Próba kontemplacji rzeczy od strony rzeczy - wiadomo, że stricte epistemologicznie musi być nieudana, ale lirycznie - piękna, wyważona jak takie prawie-prawie perpetuum mobile z czasów szalonej fizyki. Pozdrawiam :)
TMZ Opublikowano 9 Września 2004 Zgłoś Opublikowano 9 Września 2004 Wydłubany ten wiersz - troszkę :) Dlaczego rozkrawa się miąższem? (odwrócenie relacji?) "wedle przydatności" - no to już przesada z tym utylitaryzmem w obliczu liryzmu. Reszta komponuje sie w łądnomyślącą calość. I chyba znowu mylisz działy - piętro wyżej :) Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się