Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

I


Skończyć. Przestać. oddychać jeść czuć. Żyć. Zatopić się w niebycie i już. Wreszcie nie. Istnieć.
Patrzył w lustro. Ono rozumiało. może jedyne. Solidarnie marszczyło łuki brwiowe. nietriumfalne. I pochylało ramiona. Do Ziemi. do jej dna.
Ile jeszcze walk ducha i ciała? zapytał. Odpowiedziało mu jasnym spojrzeniem. przegranych oczu. Paradoks. Znów. potwierdzało się że prawdy nie ma. Wszystko jest względne. mieści się w sprzeczności. w niej trwa. I ginie z ręki filozofów. z ich dążeniem do uporządkowania. do poznania. do nazwania.
Po co?
pożywka dla. żeby dać zajęcie. Potomkowi Pyrrusa. Duchowizwycięzcy nad ciałem. który jest sam i zawsze. Będzie.

Skończył toaletę. Obrzydliwego ciała. Odstawił szczoteczkę do kubka. Znienawidzonego za dążenie do rozkoszy. Opłukał ręce z pasty. Opętanego posiadaniem drugiego ciała. Wytarł dłonie. Zniewolonego. na wieczność.
Ubrał się na czarno. Żeby zakryć. Zatuszować. jak największy obszar grzeszności.

Skończył przeliczanie pieniędzy. (nie)wymiernej skali potęgi. prestiżu. Ciała. Sprytnie to Ktoś wymyślił. Ale on już. Widzi. Wie.
Paradoks obok paradoksu a na ich czele ludzie posiadacze sprzeczności. Nieskoordynowani władcy zmysłów i rozumu.
On-mizantrop wychodzi na ich spotkanie. Nawet nie przystają. ani na sekundę nie chcą opóźnić swojego biegu po. może ostatnie! Nie odwracają głów.
Ignoruje ich. Od dawna. żadnego poszanowania. żadnych autorytetów. żadnego człowieka ponad sobą. i obok. Sam sobie sterem żeglarzem okrętem. Wszyscy mieli. chcieli. Są. równi. Tak samo ograniczeni równością.
Popatrzył z politowaniem na ich ciała. wyzywające. opalone. wygolone. odsłonięte. błagające o chwilę bliskości. dzieci Hellady. dusze uwięzione w wytapetowanych twierdzach. nigdy nie zaznają zwycięstwa. Rozum poddał się zmysłom bez walki. bez tworzenia. filistrzy.

Skończył wizytę w sklepie. W ręce trzymał paczkę żyletek. ostrochłodneostrza. ich ostateczność. Ma! Trzyma! Kieruje! jest Wolny. jest Panemsamegosiebie. Użyje czy nie użyje. Zachowa czy wyrzuci. los na jego dłoni.
Siadł na ławce.
Co mi przyniesie śmierć? zapytał. Nie doczekał się odpowiedzi. Mógł sprawdzić. Mógł wyjąć paczkę. Mógł odedrzeć zawartość z tektury. Mógł wyjąć żyletkę. Mógł przejechać nią po skórze. Mógł podciąć żyłę i czekać…
Mógł?



II



Skończyć. Przestać. zastanawiać rozważać wierzyć. Myśleć. Zatopić się w niebycie i już. Wreszcie nie. Istnieć.
Przeczesała palcami długie blond włosy.
Czy niebo istnieje?
Spojrzała na lustro. Odpowiedziało jej skrzywieniem. pełnych obleczonych perłową pomadką. Ust.
Pieprzyć anioły. Pieprzyć bogów. Pieprzyć nieba piekła czyśćce.
Pociągnęła tuszem po rzęsach. Dowie się po śmierci. Przećwiczyła gamę spojrzeń. punkt 1 zagubione. dla romantyków. punkt 2 kokietujące. dla twardzieli. punkt 3 ostre. z ukosa. Przeleć mnie. tu i teraz. Dla każdego.

Skończyła rozdział. Różowobrokatowy lakier na jej paznokciach wysechł.
Zamknęła książkę. Obciągnęła dżinsowąminispódniczkę. pojebane wywody pierdolonych intelektualistów. Poprawiła dekolt akcentując pełne piersi. Była już gotowa.
Pieprzyć. to wszystko.
Się.

Skończyła zakładać rajstopy. Wytarła kąciki. już. pozbawionych szminki. Ust.
Podobno w niektórych kulturach sperma uważana jest.
W jakich kurwa kulturach?
Pojebany świat. Ze swoimi archeologami historykami antropologami. Gówno wiedzą. Żyją w grobowcach liter. polemikach. rozprawach. dysputach.
Tworzą cywilizację. Skurwysyni. Zamiast zostać w jaskiniach. przestronnych jasnych celach.
Pchają ku postępowi. dynamitom AIDSom wąglikom.
Ujarzmiają. udoskonalają naturę. wznosząc jej epitafia.
a w końcu giną w przełykach robaków. nie zaznawszy prawdziwej rozkoszy.
eunuchowie. Ojcowie ludzkości !

Skończyła pobyt w dyskotece. w ręce trzymała małą foliową torebeczkę. Z jakimś proszkiem. wszystko jedno. wystarczy że nie będzie. Tylko doskonała obojętność. wreszcie kurwa odczepią się od niej z cogitoergosumem. i prostota. Jeść spać srać szczać i pieprzyć. Nie widzieć dziury ozonowej. budżetowej. trędowatych głodujących.
Dziedzictwa panówuczonych. wyznawców nieskończonej potęgi umysłu. chuj im w dupę.
Siadła na ławce.
Torebeczka w jej dłoni. wehikuł czasu. który zabierze ją do początków nieskrępowanej ludzkości. Wolność. Ma! Trzyma! Kieruje!
Co mnie tam spotka? zapytała. Nie doczekała się odpowiedzi. Mogła sprawdzić. Mogła otworzyć torebeczkę. Mogła włożyć tam palec. Mogła wetrzeć proszek w dziąsła i czekać…
Mogła?


III


Zaczęli wstawać. Duch. i . Ciało. człowiek…
a raczej połówki Człowieka.
przekonane o swojej ezoterycznej wiedzy. dążące do Independencji. a przechylone w stronę. Zagłady.
tylko. Ta naturalna odruchowa instynktowna. Chęć Życia. Trudno ją zniszczyć Nie sposób pokonać.
Lenistwo czy tchórzostwo. Tchórzostwo czy odwaga.
Przeciwieństwa.
których
Nie można.
rozdzielać

Zaczęli.
nie-wolni-nie-pokochani-nie-wierzący-nie-bogaci-nie-genialni
Niepowtarzalni!
być Ludźmi.
odddychaćzastanawiaćjeśćrozważaćczućmyśleć
Żyć. Walczyć. Trwać.
Póki można
dla trudności. dla przeszkód. dla zwycięstwa.
dla marzeń. dla niepoznanych chwil. dla nowego dnia.
Za tych którzy odeszli zbyt wcześnie.
Za tych którzy odejdą wkrótce.
tak wiele!


IV


Na końcu. nie może być ciemności.
po zimie- Wiosna. po nocy-Dzień. po deszczu-Słońce.
po Życiu-

Opublikowano

Mój ty smutku. Niestety, mimo szczerych chęci nie dałam rady przebrnac przez ten tekst. Co to za forma? Co to za bezsensowne kropki? Co to za niedokończone zdania?
Co to w ogóle jest, droga autorko?

Wszystko jedno jak to nazwiesz. Dla mnie jest to gigantyczny, masakryczny przerost formy nad treścią. I cóż z tego, że może w tym jakaś treść siedzi, skoro drogę do niej tak skutecznie zabarykadowałaś karykaturalną formą?

Pozdrawiam,

Gwyn

Opublikowano

no ja też niestety poległam...
Malwino bardzo ciężko doszukać się tu czegoś więcej niż nieładu i bezsensownie postawionych znaków interpunkcyjnych, którymi skutecznie uniemozliwiasz odczytanie jakiejkolwiek treści, czy przesłania. Może następnym razem?
Tylko proszę o rozsądniejszą formę, bardziej przyjazną czytelnikowi :)

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Opublikowano

Miażdząca krytyka. Czy słusznie? Każdy ma swoje zdanie. Jedni fascynują się Białoszewskim a drudzy Baczyńskim, jedni ubóstwiają Joyca a drudzy Geothego.
Czy to jest karykaturalne? Może dla kogoś jest, ale dla mnie nie skoro się zdecydowałam na taką formę. Czy to jest bezsensowne? Chyba nie, bo nie zdecydowałabym się na pisanie gdybym nie chciała nic przekazać. Chciałam nawet zbyt dużo i chyba nie udźwignęłam... :)
Próbować będę, ale nie pod dyktando czytelnika. Nie jestem pisarką. Nie muszę dbać o cele komercyjne. Najwyżej jeszcze mnie trochę pobluzgacie... ;)

Opublikowano

jasne Malwino, że nie musisz pisać pod dyktando czytelnika, ale w takim razie, po co upubliczniać te teksty? Skoro liczysz na krytykę, to chyba chcesz by dany tekst, w jakimś stopniu dotarł do czytelnika i został przez niego choćby w jakimś stopniu zrozumiany. Czy się mylę?

Opublikowano

Nasuwają mi się pewne refleksje. Przede wszystkim dziwna forma, przeszkadzająca, jeśli nie wręcz uniemożliwiająca pełne poznanie tekstu. Poza tym treść mocno zagmatwana, chaotyczna (co pogłębia "oryginalna" forma"). Nie wiem, czego to wszystko było wyrazem, ale z pewnością nie było to przeznaczone dla czytelnika. Zresztą sama to, Malwino, podkreśliłaś w komentarzu. W takim razie, po co zamieszczać ten utwór w necie???

pozdrawiam
MZ

Opublikowano

Przepraszam chyba źle się wyraziłam...
Nie chciałam, żeby to zabrzmiało pogardliwie. Szanuję ludzi i ich zdania. Oczywiście zależy mi na krytyce, ale nie mam zamiaru dążyć do przypodobania się czytelnikowi.
Chciałam trochę pobawić się językiem, bo znudziło mi się konwencjonalna forma (wyszło podobnie maskrycznie).
Chciałam pokazać że człowiek to dusza i ciało, a nie dwie odrębne części (wyszło podobno niezrozumiale).
Chciałam oddać walkę duszy i ciała, chaos myśli i potrzeb z jakimi borykają się ludzie,którzy chcą znieczulić się na świat a wręcz na niego zobojętnić i czerpać tylko w wydozowanych ilościach (wyszło niewyraziste).
Chciałam podkreślić, że samobójstwo nie jest rozwiązaniem i prawdziwe życie zaczyna się z chwilą, gdy podejmujemy walkę z przeszkodami, a niie gdy je omijamy (wyszło podobno niejasno).
Chciałam znależć jakiś sens w życiu dla ludzi niepięknych, niebogatych i niegenialnych (nie wyszło wcale).
Ale skoro jacyś ludzie coś z tego zrozumieli to nie uważam, żeby to było niepotrzebne i przeznaczone do kosza.
szczerze pozdrawiam :)
malwina uparcie męczaca ludność sobą i swoimi irytującymi pseudoutworami, przynajmniej na razie ;)

Opublikowano

droga Malwino,
ja jestem pod wrażeniem! uwielbiam taki sposób pisania. urywane zdania, ale nie są one banalne. leśmianowa zabawa słowem. mądra zabawa. może przesadziłaś trochę z rozrzucaniem zdań - niemal każde jedno tworzy oddzielny wers. to nazbyt przypomina układem graficznym wiersz. zbij to może w całość. będzie udawało prozę, ale to przecież nie proza! to piękne słowa, które są ważne same w sobie! i już nawet przymknęłam oczy na marną fabułę pod koniec (obie historie dobrze rozpoczęte, ciekawie się rozwijają, żeby na końcu upaść na bruk i powybijać zęby! trzymaj fason do końca, trzymaj fabułę w ryzach! nie daj się ponieść interpunkcji, nie daj się upić swojej wyobraźni!). uwielbiam taką duuużą formę :) mówią, że forma przerosła treść. ale przerosła tak wspaniale, tak magicznie, że zupełnie olewam treść!
tylko - czy nie przesadziłaś z wulgarnymi zwrotami pod koniec? cały tekst czyta się, jak gdyby miał skrzydła, a potem takie grzyty. jedno, dwa, trzy słowa wulgarne są ostre, są bolące, krzyczą i zwracaja na coś uwagę. ale gdy ich jest zbyt dużo, to czytelnik odczuwa intelektualne zniesmaczenie...
pozdrawiam i czekam na więcej, więcej, więcej! :)

  • 2 miesiące temu...
Opublikowano

Mi też się podobało. I treść i forma. Bo forma dużo daje treści. Nie chcę się bawić w "co autor chciał nam przekazać" bo czasy lekcji polskiego już dawno mam za sobą... ale chyba poczułam... chyba dotarło. A przecież o to w tym wszystkim chodzi. Za długie zlepki słowne trochę męczą wzrok. Z myślnikami lepiej. Wulgaryzmy? Może trochę za dobitnie. Ale generalnie, na prawde mi się podobało. Czekam na więcej. Pozdrawiam.

  • 2 tygodnie później...
  • 2 lata później...
  • 1 rok później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Postęp

       

      Zaryzykowałbym zdanie, iż wiara w postęp nauki i techniki narodziła się w „epoce renesansu” (choć rozmaite wynalazki ułatwiające życie pojawiały się już w epoce Archimedesa i wcześniej). Wielkie „tuzy”, które ukazały się na firmamencie epoki usiłowały unieść człowieka w powietrze i „przypinały” mu skrzydła. Konstruowały doskonalsze machiny wojenne takie, które zwiększały siłę rażenia i unicestwiania przeciwnika, zabijania drugiego człowieka. W architekturze dokonano przełomowego odkrycia i skonstruowano łukowate sklepienie świątyni (kopułę) we Florencji. Udoskonalano broń palną. Jednocześnie wraz z postępem techniki pojawił się regres dobrych obyczajów ludzi. Wyzwalano się z zbawiennych oków średniowiecznej dyscypliny etyczno-moralnej na rzecz powrotu do pogańskiej swobody obyczajów, co poskutkowało niemal natychmiast wzrostem zachorowań na choroby weneryczne. Następowało „zwyrodnienie” relacji międzyludzkich. Wielkie odkrycia geograficzne jakie miały miejsce w tej epoce, znacznie poszerzyły wiedzę o globie ziemskim i ilości kontynentów. Wraz z odkryciami nowych lądów odnowiły się także takie cechy osobowości ludzkich jak niezmierna chciwość i pazerność na kruszec złota. Kolonizowano nowo odkryte tereny i podporządkowywano sobie miejscową ludność siłą, brutalną przewagą militarną. Gwałcono łatwowiernych tubylców roznosząc jednocześnie nieznane tam wcześniej choroby takie, jak odra czy syfilis. Rola Kościoła została zmarginalizowana i wyparta przez bezpardonowy imperializm świeckiej władzy.

       

      Kolejną epoką, w której dominowała wiara w „ludzki geniusz”, w postęp nauki i techniki było „oświecenie”. Wiara w to, że człowiek samodzielnie, bez Boga i mimo Boga może, a nawet powinien kreować nową rzeczywistość. Zagrabiono i zlikwidowano dobra kościelne w wielu krajach uzyskując ogromny kapitał, który spożytkowano na „nowy” system kształcenia. Powstawały szkoły świeckie, w których kształcono przyszłe „elity” choć metody kształcenia w takich szkołach były, eufemistycznie rzecz ujmując, bardzo surowe. Za złe zachowanie, za nieuctwo karano chłostą. Uczono przeważnie lichwy. Choć nie tylko i wyłącznie. Ubodzy ludzie, którymi do tej pory opiekowało się duchowieństwo w rozmaitych przytułkach i sierocińcach zostali pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia. Narastała przestępczość, wzrastał tzw. „margines społeczny”. Sytuację zaostrzał panujący powszechnie głód. Kary za przestępstwa (np. za kradzież chleba) były niewspółmiernie wysokie: ciężkie galery. To rodziło bunt i aprobatę haseł rewolucyjnych. Całą winę za zaistniałą sytuację społeczno-polityczną obarczono króla, arystokrację i duchowieństwo. Wymyślono i skonstruowano gilotynę przez którą „przewinęło” się wiele tysięcy ludzi. „Zgilotynowano” pół Francji. Najbardziej wymownym przykładem były wydarzenia w miejscowości Wandea we Francji. Odkryto siłę powszechnego ciążenia. Wzniesiono się po raz pierwszy w balonie na ogrzane powietrze, w powietrze.

       

      „Wiek pary” umożliwił ludziom szybsze i łatwiejsze przemieszczanie się na znaczne odległości w czasie i przestrzeni. Powstały maszyny, które ułatwiły wiele ciężkich prac wymagających do tej pory siły rąk ludzkich. Wymyślono nawet „filozofię pozytywizmu”, w której wychwalano pod niebiosa wiarę w postęp naukowo-techniczny oparty tylko i wyłącznie o doświadczenie. Zaczęto wierzyć w to, że postęp nauki, sam w sobie, przyczyni się do rozwiązania wszelkich problemów trapiących ludzkość. Wiara w Boga została uznana za relikt minionego czasu. Tymczasem „wojny napoleońskie” znów przyniosły opłakane żniwo w postaci śmierci setek tysięcy istnień ludzkich. Czy można tu mówić o postępie? Czy może raczej o regresie człowieczeństwa? Inny myśliciel naukowy (w tym czasie), postępowy zasugerował światu nauki i społeczeństwu, iż człowieka nie stworzył żaden Bóg lecz człowiek po prostu wyewoluował z małpy. Nie byłoby w tym nic niepokojącego (ot jeszcze jedna, nieszkodliwa teoria naukowa) gdyby nie fakt przeniesienia poglądów tego pana do etyki społecznej, a w końcu do moralności poszczególnych osób („darwinizm społeczny”). Doprowadziło to do zwyrodnienia relacji interpersonalnych. Mówiąc kolokwialnie „do zezwierzęcenia” znacznej części społeczeństwa, zaniku empatii. Pokrewny naukowiec do wyżej wymienionego dołożył swoje „trzy grosze” i powstała nauka zwana „eugeniką” co zaowocowało, w późniejszym okresie „rozwoju” ludzkości, katastrofalną w skutkach teorią „naukową” zwaną „higieną ras”. Rewolucja bolszewicka w Rosji na początku XX wieku, oparta o idee „wielkich myślicieli” i „dobroczyńców ludzkości”, gloryfikująca świecki humanizm, miała obalić istniejący, rzekomo skostniały ustrój społeczny przemocą, brutalną siłą. Na czele tej „rewolty” stanęły niedouczone męty społeczne, zbrodniarze rozmaitej konduity, przestępcy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów moralnych. W tym to czasie, postęp techniczny „wynalazł” ciężki karabin maszynowy, który zastosowany na polach walki siał spustoszenie pomiędzy walczącymi: zarówno atakującymi, jak i broniącymi dotychczasowego ustroju społecznego (czyli caratu). Podobnie jak to działo się podczas „wielkiej rewolucji francuskiej” z tą różnicą, iż dokonywano rzezi już nie setek tysięcy obywateli ale ponad setkę milionów. Wprowadzono w Rosji terror jakiego przedtem ta ziemia nie znała. Wszystko pod „patronatem” akademii nauk i w imię nauki, i postępu. Wysłano do „łagrów” zarówno osoby duchowne, jak i wykształcone według tradycyjnych wartości takich jak filozofia grecka, hellenizm i cerkiew prawosławna (cywilizacja bizantyńska). Oponentów likwidowano lub w najlepszym razie zmuszano do emigracji. Na czele państwa stanęli psychopaci tłumiący jakiekolwiek ludzkie odruchy w skali społecznej. Wprowadzono ustrój „bez ludzkiej twarzy”.

       

      Pierwsza wojna światowa wraz z postępem naukowo-technicznym kosztowała istnienie wielu milionów ludzi. Usadawiano się w okopach („atak pozycyjny”) i strzelano do siebie „jak do kaczek” z „udoskonalonych” armat ogromnego kalibru, ciężkich karabinów maszynowych, pojawiły się czołgi. Jakby tego było mało wprowadzono do walki chemiczne środki bojowe. Trup słał się gęsto. Po wojnie było bardzo wielu okaleczonych mężczyzn, wymagających stałej opieki medycznej.

       

      Oczywiście byłbym tendencyjny, mało prawdopodobny i niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał tu o pozytywach „postępu” takich, jak wynalazek fotografii, ruchomego filmu, prądu elektrycznego, fal radiowych, penicyliny, samolotów, etc. itp. Te „dobre” wynalazki przysłużyły się „dobrej” stronie tzw. „postępu”. Dały ludziom ogromne możliwości rozwoju indywidualnego i społecznego w wielu dziedzinach nauki. Posunęły ludzkość niewątpliwie „do przodu”. Ludzie zauroczeni nowymi możliwościami zachłysnęli się się „postępem” i zaniechali tego co stanowi i stanowiło podstawy prawdziwego postępu w etyce i moralności, w sferze ducha, duszy, osobowości.

       

      Nadszedł czas przemysłowego ludobójstwa. Ludzi umieszczano w obozach zagłady i robiono z ich tłuszczu kostki mydła. Czas drugiej wojny światowej stanowił, historycznie rzecz ujmując, najmroczniejszy okres w dziejach świata. Eugenika posłużyła za podstawę teorii o wyższości rasowej określonych grup ludzi, o ściśle określonych cechach takich jak kolor oczu, włosów, kształtu czaszki itp. Doświadczenia [pseudo] medyczne na żywych, zdrowych i chorych ludziach miały posłużyć tak zwanemu „postępowi” wyższych rasowo „nadludzi”, znalezieniu „polepszaczy” bytu ludzkiego. Co zaś przyniosły? Ogrom cierpienia, bólu i śmierci. Wynalazcy, w imię obłąkańczej ideologii, wymyślili pocisk o napędzie odrzutowym, który miał zapewnić szybkie zwycięstwo siłom „wielkiej rzeszy niemieckiej”. Paradoksalnie, to odkrycie, znacznie udoskonalone, przyczyniło się do powstania w niedalekiej przyszłości pierwszej rakiety kosmicznej. Zarysowuje się więc dwoisty charakter tak zwanego postępu naukowo-technicznego. Z jednej strony ludzie żyją szybciej, podróżują dalej, a egzystencja ludzka staje się łatwiejsza. Jednak z drugiej, tej mroczniejszej strony, staje się straszniejsza, „nieludzka”. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” - powiedziała dwudziestowieczna myślicielka. I co położyło kres temu dwudziestowiecznemu szaleństwu, jakim była druga wojna światowa? Oczywiście nowy, „postępowy” wynalazek jakim okazała się bomba atomowa, zrzucona na dwa wielkie miasta. Zmusiła siły zideologizowanych bojowników o lepsze jutro do bezwarunkowej kapitulacji. Zaczął się w powojennej rzeczywistości nowy wyścig. Wyścig zbrojeń. Każdy kraj, każde państwo chciało i chce posiadać taką broń masowego rażenia [ABC].

       

      W połowie XX wieku „narodzili” się nowi myśliciele związani z tzw. „szkołą frankfurcką”. W czym upatrzyli sobie postęp ludzkości? M. in. w odrzuceniu cywilizacji łacińskiej i kultury zachodu powiązanej z chrześcijaństwem. Uważali oni, iż współczesnego człowieka trzeba „wyzwolić” z ograniczeń, jakie nakłada na niego ta cywilizacja i kultura. Temu celowi miała posłużyć „rewolucja seksualna”. Dotknęła ona takie dziedziny kultury, jak: modę, film, teatr, muzykę młodzieżową, literaturę, prasę itp. itd. Środkiem prowadzącym do tego celu miał być niczym nieograniczony seks. Ponieważ „bliższa jest koszula ciału”, mówiąc kolokwialnie, ta myśl została bardzo łatwo przyswojona przez młodzież i jej „underground”. Naczelnym hasłem młodzieży „hipisowskiej” stało się powiedzenie „make love, not war”. Z podziemnego nurtu „wolnego rynku” dorzucono do tego ideologicznego kłamstwa narkotyki (LSD). Czym to poskutkowało? Uzależnieniem się ludzi od seksu, pornografii i narkotyków. Ile zgonów miało miejsce pomiędzy „idolami” stworzonymi przez tę ideologię, z powodu przedawkowania narkotyków...? Nie da się ich policzyć na palcach rąk i nóg. Tak wyglądał i wygląda ów „postęp” w odniesieniu do moralności ludzkiej, który sobie założyła „postępowa” część społeczeństwa. Przez cały XX wiek ludzkość borykała się z tą teorią „postępu”.

       

      Jakby tego było mało z w/w pnia myśli człowieczej zrodziła się „nowa” ideologia XXI wieku, popularnie zwana „gender”. Ideologia negująca nie tylko prawa przyrody, logiki, „prawo naturalne” ale także „zdrowy rozsądek”. Każdy normalny człowiek wie, że mamy tylko dwie płcie u ludzi: męską i żeńską. W w/w ideologii („gender”) okazuje się, że mamy setki płci, płci do wyboru, gdyż klasyczny podział płci to ograniczenie narzucone nam przez ową „nieszczęsną” cywilizację i kulturę.

       

      Cóż z tego, że nauka rozwiązała zagadkę kodu genetycznego człowieka (DNA). Że możemy tworzyć genetycznie zmodyfikowaną żywność (GMO), odporną na rozmaite choroby. Dziś nikt nie chce kupować i spożywać takiej żywności, ponieważ nieznane są konsekwencje żywienia się taką żywnością dla organizmu ludzkiego. Znakomitym wynalazkiem okazał się komputer osobisty (laptop, ajfon, smartfon). Tak, jak kiedyś w dziejach postępu znakomitym wynalazkiem okazał się klucz i zamek w drzwiach, tak może on posłużyć zarówno dobrym celom, jak i złym. Tak samo, jak kiedyś ten kto posiadał „wytrych” pośród złodziei, łatwo mógł usunąć przyczynę blokującą go i oddzielającą od skarbu, i otworzyć wszystkie drzwi. Tak samo dziś ten, który przygotował w komputerze fałszywą stronę internetową może wyłudzić fortunę na znaczną skalę. Kto zliczy tych, którzy dali się na to „nabrać” (zaufali oferentowi powodowani domniemaną uczciwością oferenta) i stracili fundusze, zgromadzone oszczędności? Gdzie jest ten właściwy postęp etyczno - moralny dzięki któremu ludzie ludziom mogliby bardziej zaufać? Czy systemy monitoringu wizyjnego rozwiązują problem? Nie! Przestępstwa są coraz bardziej wyrafinowane, a bandyci (hakerzy) coraz lepiej „wyedukowani”. Szkoda tylko, że nie jest to edukacja moralna we właściwym tego słowa znaczeniu. Szkoda tylko, że nie jest to nauka empatii.

       

      Na horyzoncie „postępu naukowo – technicznego” pojawiła się tzw. „sztuczna inteligencja”. Jakie perspektywy zarysowały się dla rozwoju nauki i postępu! Wielu cmoka z zachwytu. A we mnie powstaje niepokój: czy „sztuczna inteligencja” ma serce? To serce, które ma swoje racje, jakich rozum nie zna. Quo vadis homo viator?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 dokładnie. Dziękuje za Twoje słowo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Migrena   Język tego wiersza pracuje jak Pelagia - nie odpuszcza! :))) Dokłada warstwy, nie pozwala odetchnąć.  Forma gęsta jak treść - świetne!  Też może będę teściową - wiem już jaką nie być!  :))
    • Postęp   Zaryzykowałbym zdanie, iż wiara w postęp nauki i techniki narodziła się w „epoce renesansu” (choć rozmaite wynalazki ułatwiające życie pojawiały się już w epoce Archimedesa i wcześniej). Wielkie „tuzy”, które ukazały się na firmamencie epoki usiłowały unieść człowieka w powietrze i „przypinały” mu skrzydła. Konstruowały doskonalsze machiny wojenne takie, które zwiększały siłę rażenia i unicestwiania przeciwnika, zabijania drugiego człowieka. W architekturze dokonano przełomowego odkrycia i skonstruowano łukowate sklepienie świątyni (kopułę) we Florencji. Udoskonalano broń palną. Jednocześnie wraz z postępem techniki pojawił się regres dobrych obyczajów ludzi. Wyzwalano się z zbawiennych oków średniowiecznej dyscypliny etyczno-moralnej na rzecz powrotu do pogańskiej swobody obyczajów, co poskutkowało niemal natychmiast wzrostem zachorowań na choroby weneryczne. Następowało „zwyrodnienie” relacji międzyludzkich. Wielkie odkrycia geograficzne jakie miały miejsce w tej epoce, znacznie poszerzyły wiedzę o globie ziemskim i ilości kontynentów. Wraz z odkryciami nowych lądów odnowiły się także takie cechy osobowości ludzkich jak niezmierna chciwość i pazerność na kruszec złota. Kolonizowano nowo odkryte tereny i podporządkowywano sobie miejscową ludność siłą, brutalną przewagą militarną. Gwałcono łatwowiernych tubylców roznosząc jednocześnie nieznane tam wcześniej choroby takie, jak odra czy syfilis. Rola Kościoła została zmarginalizowana i wyparta przez bezpardonowy imperializm świeckiej władzy.   Kolejną epoką, w której dominowała wiara w „ludzki geniusz”, w postęp nauki i techniki było „oświecenie”. Wiara w to, że człowiek samodzielnie, bez Boga i mimo Boga może, a nawet powinien kreować nową rzeczywistość. Zagrabiono i zlikwidowano dobra kościelne w wielu krajach uzyskując ogromny kapitał, który spożytkowano na „nowy” system kształcenia. Powstawały szkoły świeckie, w których kształcono przyszłe „elity” choć metody kształcenia w takich szkołach były, eufemistycznie rzecz ujmując, bardzo surowe. Za złe zachowanie, za nieuctwo karano chłostą. Uczono przeważnie lichwy. Choć nie tylko i wyłącznie. Ubodzy ludzie, którymi do tej pory opiekowało się duchowieństwo w rozmaitych przytułkach i sierocińcach zostali pozbawieni jakiegokolwiek wsparcia. Narastała przestępczość, wzrastał tzw. „margines społeczny”. Sytuację zaostrzał panujący powszechnie głód. Kary za przestępstwa (np. za kradzież chleba) były niewspółmiernie wysokie: ciężkie galery. To rodziło bunt i aprobatę haseł rewolucyjnych. Całą winę za zaistniałą sytuację społeczno-polityczną obarczono króla, arystokrację i duchowieństwo. Wymyślono i skonstruowano gilotynę przez którą „przewinęło” się wiele tysięcy ludzi. „Zgilotynowano” pół Francji. Najbardziej wymownym przykładem były wydarzenia w miejscowości Wandea we Francji. Odkryto siłę powszechnego ciążenia. Wzniesiono się po raz pierwszy w balonie na ogrzane powietrze, w powietrze.   „Wiek pary” umożliwił ludziom szybsze i łatwiejsze przemieszczanie się na znaczne odległości w czasie i przestrzeni. Powstały maszyny, które ułatwiły wiele ciężkich prac wymagających do tej pory siły rąk ludzkich. Wymyślono nawet „filozofię pozytywizmu”, w której wychwalano pod niebiosa wiarę w postęp naukowo-techniczny oparty tylko i wyłącznie o doświadczenie. Zaczęto wierzyć w to, że postęp nauki, sam w sobie, przyczyni się do rozwiązania wszelkich problemów trapiących ludzkość. Wiara w Boga została uznana za relikt minionego czasu. Tymczasem „wojny napoleońskie” znów przyniosły opłakane żniwo w postaci śmierci setek tysięcy istnień ludzkich. Czy można tu mówić o postępie? Czy może raczej o regresie człowieczeństwa? Inny myśliciel naukowy (w tym czasie), postępowy zasugerował światu nauki i społeczeństwu, iż człowieka nie stworzył żaden Bóg lecz człowiek po prostu wyewoluował z małpy. Nie byłoby w tym nic niepokojącego (ot jeszcze jedna, nieszkodliwa teoria naukowa) gdyby nie fakt przeniesienia poglądów tego pana do etyki społecznej, a w końcu do moralności poszczególnych osób („darwinizm społeczny”). Doprowadziło to do zwyrodnienia relacji interpersonalnych. Mówiąc kolokwialnie „do zezwierzęcenia” znacznej części społeczeństwa, zaniku empatii. Pokrewny naukowiec do wyżej wymienionego dołożył swoje „trzy grosze” i powstała nauka zwana „eugeniką” co zaowocowało, w późniejszym okresie „rozwoju” ludzkości, katastrofalną w skutkach teorią „naukową” zwaną „higieną ras”. Rewolucja bolszewicka w Rosji na początku XX wieku, oparta o idee „wielkich myślicieli” i „dobroczyńców ludzkości”, gloryfikująca świecki humanizm, miała obalić istniejący, rzekomo skostniały ustrój społeczny przemocą, brutalną siłą. Na czele tej „rewolty” stanęły niedouczone męty społeczne, zbrodniarze rozmaitej konduity, przestępcy pozbawieni jakichkolwiek skrupułów moralnych. W tym to czasie, postęp techniczny „wynalazł” ciężki karabin maszynowy, który zastosowany na polach walki siał spustoszenie pomiędzy walczącymi: zarówno atakującymi, jak i broniącymi dotychczasowego ustroju społecznego (czyli caratu). Podobnie jak to działo się podczas „wielkiej rewolucji francuskiej” z tą różnicą, iż dokonywano rzezi już nie setek tysięcy obywateli ale ponad setkę milionów. Wprowadzono w Rosji terror jakiego przedtem ta ziemia nie znała. Wszystko pod „patronatem” akademii nauk i w imię nauki, i postępu. Wysłano do „łagrów” zarówno osoby duchowne, jak i wykształcone według tradycyjnych wartości takich jak filozofia grecka, hellenizm i cerkiew prawosławna (cywilizacja bizantyńska). Oponentów likwidowano lub w najlepszym razie zmuszano do emigracji. Na czele państwa stanęli psychopaci tłumiący jakiekolwiek ludzkie odruchy w skali społecznej. Wprowadzono ustrój „bez ludzkiej twarzy”.   Pierwsza wojna światowa wraz z postępem naukowo-technicznym kosztowała istnienie wielu milionów ludzi. Usadawiano się w okopach („atak pozycyjny”) i strzelano do siebie „jak do kaczek” z „udoskonalonych” armat ogromnego kalibru, ciężkich karabinów maszynowych, pojawiły się czołgi. Jakby tego było mało wprowadzono do walki chemiczne środki bojowe. Trup słał się gęsto. Po wojnie było bardzo wielu okaleczonych mężczyzn, wymagających stałej opieki medycznej.   Oczywiście byłbym tendencyjny, mało prawdopodobny i niesprawiedliwy, gdybym nie wspomniał tu o pozytywach „postępu” takich, jak wynalazek fotografii, ruchomego filmu, prądu elektrycznego, fal radiowych, penicyliny, samolotów, etc. itp. Te „dobre” wynalazki przysłużyły się „dobrej” stronie tzw. „postępu”. Dały ludziom ogromne możliwości rozwoju indywidualnego i społecznego w wielu dziedzinach nauki. Posunęły ludzkość niewątpliwie „do przodu”. Ludzie zauroczeni nowymi możliwościami zachłysnęli się się „postępem” i zaniechali tego co stanowi i stanowiło podstawy prawdziwego postępu w etyce i moralności, w sferze ducha, duszy, osobowości.   Nadszedł czas przemysłowego ludobójstwa. Ludzi umieszczano w obozach zagłady i robiono z ich tłuszczu kostki mydła. Czas drugiej wojny światowej stanowił, historycznie rzecz ujmując, najmroczniejszy okres w dziejach świata. Eugenika posłużyła za podstawę teorii o wyższości rasowej określonych grup ludzi, o ściśle określonych cechach takich jak kolor oczu, włosów, kształtu czaszki itp. Doświadczenia [pseudo] medyczne na żywych, zdrowych i chorych ludziach miały posłużyć tak zwanemu „postępowi” wyższych rasowo „nadludzi”, znalezieniu „polepszaczy” bytu ludzkiego. Co zaś przyniosły? Ogrom cierpienia, bólu i śmierci. Wynalazcy, w imię obłąkańczej ideologii, wymyślili pocisk o napędzie odrzutowym, który miał zapewnić szybkie zwycięstwo siłom „wielkiej rzeszy niemieckiej”. Paradoksalnie, to odkrycie, znacznie udoskonalone, przyczyniło się do powstania w niedalekiej przyszłości pierwszej rakiety kosmicznej. Zarysowuje się więc dwoisty charakter tak zwanego postępu naukowo-technicznego. Z jednej strony ludzie żyją szybciej, podróżują dalej, a egzystencja ludzka staje się łatwiejsza. Jednak z drugiej, tej mroczniejszej strony, staje się straszniejsza, „nieludzka”. „Ludzie ludziom zgotowali ten los” - powiedziała dwudziestowieczna myślicielka. I co położyło kres temu dwudziestowiecznemu szaleństwu, jakim była druga wojna światowa? Oczywiście nowy, „postępowy” wynalazek jakim okazała się bomba atomowa, zrzucona na dwa wielkie miasta. Zmusiła siły zideologizowanych bojowników o lepsze jutro do bezwarunkowej kapitulacji. Zaczął się w powojennej rzeczywistości nowy wyścig. Wyścig zbrojeń. Każdy kraj, każde państwo chciało i chce posiadać taką broń masowego rażenia [ABC].   W połowie XX wieku „narodzili” się nowi myśliciele związani z tzw. „szkołą frankfurcką”. W czym upatrzyli sobie postęp ludzkości? M. in. w odrzuceniu cywilizacji łacińskiej i kultury zachodu powiązanej z chrześcijaństwem. Uważali oni, iż współczesnego człowieka trzeba „wyzwolić” z ograniczeń, jakie nakłada na niego ta cywilizacja i kultura. Temu celowi miała posłużyć „rewolucja seksualna”. Dotknęła ona takie dziedziny kultury, jak: modę, film, teatr, muzykę młodzieżową, literaturę, prasę itp. itd. Środkiem prowadzącym do tego celu miał być niczym nieograniczony seks. Ponieważ „bliższa jest koszula ciału”, mówiąc kolokwialnie, ta myśl została bardzo łatwo przyswojona przez młodzież i jej „underground”. Naczelnym hasłem młodzieży „hipisowskiej” stało się powiedzenie „make love, not war”. Z podziemnego nurtu „wolnego rynku” dorzucono do tego ideologicznego kłamstwa narkotyki (LSD). Czym to poskutkowało? Uzależnieniem się ludzi od seksu, pornografii i narkotyków. Ile zgonów miało miejsce pomiędzy „idolami” stworzonymi przez tę ideologię, z powodu przedawkowania narkotyków...? Nie da się ich policzyć na palcach rąk i nóg. Tak wyglądał i wygląda ów „postęp” w odniesieniu do moralności ludzkiej, który sobie założyła „postępowa” część społeczeństwa. Przez cały XX wiek ludzkość borykała się z tą teorią „postępu”.   Jakby tego było mało z w/w pnia myśli człowieczej zrodziła się „nowa” ideologia XXI wieku, popularnie zwana „gender”. Ideologia negująca nie tylko prawa przyrody, logiki, „prawo naturalne” ale także „zdrowy rozsądek”. Każdy normalny człowiek wie, że mamy tylko dwie płcie u ludzi: męską i żeńską. W w/w ideologii („gender”) okazuje się, że mamy setki płci, płci do wyboru, gdyż klasyczny podział płci to ograniczenie narzucone nam przez ową „nieszczęsną” cywilizację i kulturę.   Cóż z tego, że nauka rozwiązała zagadkę kodu genetycznego człowieka (DNA). Że możemy tworzyć genetycznie zmodyfikowaną żywność (GMO), odporną na rozmaite choroby. Dziś nikt nie chce kupować i spożywać takiej żywności, ponieważ nieznane są konsekwencje żywienia się taką żywnością dla organizmu ludzkiego. Znakomitym wynalazkiem okazał się komputer osobisty (laptop, ajfon, smartfon). Tak, jak kiedyś w dziejach postępu znakomitym wynalazkiem okazał się klucz i zamek w drzwiach, tak może on posłużyć zarówno dobrym celom, jak i złym. Tak samo, jak kiedyś ten kto posiadał „wytrych” pośród złodziei, łatwo mógł usunąć przyczynę blokującą go i oddzielającą od skarbu, i otworzyć wszystkie drzwi. Tak samo dziś ten, który przygotował w komputerze fałszywą stronę internetową może wyłudzić fortunę na znaczną skalę. Kto zliczy tych, którzy dali się na to „nabrać” (zaufali oferentowi powodowani domniemaną uczciwością oferenta) i stracili fundusze, zgromadzone oszczędności? Gdzie jest ten właściwy postęp etyczno - moralny dzięki któremu ludzie ludziom mogliby bardziej zaufać? Czy systemy monitoringu wizyjnego rozwiązują problem? Nie! Przestępstwa są coraz bardziej wyrafinowane, a bandyci (hakerzy) coraz lepiej „wyedukowani”. Szkoda tylko, że nie jest to edukacja moralna we właściwym tego słowa znaczeniu. Szkoda tylko, że nie jest to nauka empatii.   Na horyzoncie „postępu naukowo – technicznego” pojawiła się tzw. „sztuczna inteligencja”. Jakie perspektywy zarysowały się dla rozwoju nauki i postępu! Wielu cmoka z zachwytu. A we mnie powstaje niepokój: czy „sztuczna inteligencja” ma serce? To serce, które ma swoje racje, jakich rozum nie zna. Quo vadis homo viator?  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @APMCudowna, ulotna chwila. Lubię takie wiersze. 
    • @Migrena   Zachwyciłeś mnie tym wierszem.Ukazałeś swoją romantyczną naturę. A dziś - znowu się zachwycam. Przepiękny wiersz!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...