adolf Opublikowano 3 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 I ach jak tu jest ciepło - wszędzie ogień płonie i się wszystkie domy już zwijają w gruzy nikt jeszcze nie mówi, że się zaczął koniec mimo, że na scenie umierają Muzy. Jak Warszawę wznieśli, tak cegła po cegle teraz zdemontują i włożą w futerał pozostawią tylko martwe ciała - stele projekt i kształt miasta, co się w mgle zaciera. I tam ty o wielki, marmur cię uwiera - pragniesz już go zrzucić i odetchnąć niebem kiedy pył zamyka twój słoneczny zegar! Dziś nam cię brakuje. Świat jest jeszcze krwawszy- dlatego nie wracaj nad spleśniałą ziemię ale zrzuć nam kamień z barykad Warszawy II Ach jakie to dziwne nagle wszystkie domy Zmieniają się w ptaki i unoszą skrzydła. Wymiata je jesień w jasne, ciepłe strony - W których poza Słońcem, nic więcej nie widać Zygmunt ustępuje ze swojej kolumny - bo czas zmienić wartę - teraz twoja kolej - Wielki prezydencie! Marmurowo dumny Weź-że miecz od niego! Stań w naszej obronie! Ach może to jesień, zbytnio zmysły miesza Przy niej deszcz się zrywa z niebieskiej uwięzi Że tak heroicznych żołnierzy umieszcza Na tych barykadach wśród złota, czerwieni pięknie wpasowując Nikt ich nie odróżni że po dziś tak stoją, nieśmiertelni, dumni III Przechodniu powiedz Sparcie, że jest bardzo ciężko Nie mamy dostaw prądu i pokarm się kończy. nocami nam brakuje ciemni pod powieką gdy w bluszcze się z płomieni całe miasto stroi. Przechodniu powiedz Sparcie, że wielu nas było – I każdy dał od siebie ile mógł, najwięcej że staliśmy się równi waszym Termopilom choć tego nikt nie pragnął i wy o tym wiecie… Przechodniu powiedz Sparcie: że każdy umiera Że nawet nie ma miejsca, by wykopać groby Że gruz i piach się sypie z klepsydry… do nieba Przechodniu powiedz Sparcie, że oto wracamy i zobacz, że na rękach, mamy piach brązowy: że to jest właśnie ciało niezłomnej Warszawy
Bernadetta1 Opublikowano 3 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Adolfik trzeci jak dla mnie najlepszy...To ,,ach''dla mnie brzmi pretensjonalnie, usunełabym -taka moja sugestia:)Poprzednie mi sie bardziej widziały, ale za trzymanie poziomu plusik sobie dam:):)pozdrawiam
Wilcza Jagoda Opublikowano 3 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 oj, tak malolacie, aż dziw bierze ile w tobie talentu sonetowego :)
Dżygita Opublikowano 3 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 ...a ile zacięcia poetyckiego:) Dla mnie trzecii! Pozdr.
andrejch Opublikowano 3 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 kolejne nowatorstwo sonetow prawie jak u Mickiewicza ;]
hmmm Opublikowano 3 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 Co do "achów", to jest ich o trzy za dużo. W trakcie czytania zrodziła się we mnie wątpliwość, czy autor aby na pewno wie, że Starzyński nie dowodził obroną Warszawy w czasie Powstania Warszawskiego, ale we wrześniu 1939 roku...
adolf Opublikowano 3 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. -.- wiedziałem że padnie ten zarzut, wiedziałem... tylko czekałem. trochę mnie uniosło, ale obrona tez była bohaterska i nie ukrywajmy, też wiele zostało w czasie niej zburzone (są jeszcze na youtubie filmiku z płonącą Warszawą '39), zniszczone i tez wiele osób zginęło. Nie jest to co prawda honorowe powstanie jak w '44 i nie wszystko runęło, ale nie jest też to zwykłe oddanie stolicy. Podczas gdy pozbawione honoru śmiecie z rządu uciekały z kraju, on Stefan Starzynski wziął na siebie zadanie: wytrwac. Z całych sił bronił stolicy... organizował obywatleskei oddziały, bił się jak człowiek, a nie jak byle tchórz jedyne co mu mozna zarzucić to to, że zgodził się na kapitulację. Powinien razem z Warszawą pójść na dno, a Niemcy powinni zdobyc jedynei bezwartościowe gruzy. Całe szczeście powstanie z 44' dopełniło tego,a sam Stefan Starzyński zignął śmiercią męczeńską, co zmyło z neigo trn mały dyshonor. To jest bohater prawziwy Lechoń Jan Piesn o Stefanie Starzyńskim Jakże Ciebie, Warszawo, dosięgnąć przez pieśnie, Ażeby Twoich murów nie dotknąć boleśnie, Gdy każda droga nazwa jest teraz jak rana? Oto dach potrzaskany od Świętego Jana I mury Zamku w gruzach i stropy paradne. A Zygmunt trzyma w ręku miecz i krzyż bezwładne. Ale ja Cię nie widzę okrytą żałobą I nie płaczę nad Tobą, nie płaczę nad sobą, Ani nad zostałymi w niewoli bliskiemi. I za żadne bogactwa i rozkosze ziemi, Za spełnione marzenia i pałace w chmurach Nie dałbym tego szczęścia, żem mieszkał w Twych murach. Złota jesień po parkach liście z drzew już łuska, I śmiesznie zapłonęły latarnie gazowe. Patrz! Oto szare mury. Słyszysz? Wisła pluska, A zimny wiatr jesienny owiewa ci głowę. Ach! przytul ją do szarych twego miasta murów Jak do piersi matczynej, co tuli twe łkanie, I wsłuchaj się w dalekie, potężne wezwanie Piękniejsze i prawdziwsze od klasycznych chórów! Oto pieśń zmartwychwstała! Liście już opadły, Kamienne bóstwa skrzydła po sobie pokładły, I łuna od pożaru ogromnego błyska. Tylko tych, którzy teraz martwe czoła chylą, Żywych, tobie podobnych widziałeś przed chwilą, I wszystkie w tej legendzie znajome nazwiska! Czy widziałeś Ordona? O mój przyszły wieszczu! Będzieszże ciągle śpiewał o koniach i zbroi? Kto jest ten mały człowiek, co w ognistym deszczu Śród murów, co się walą, jako posąg stoi? O to Imię tragicznej zapytaj się Muzy! To on te domy wznosił, co padają w gruzy. Posągi roztrzaskane i - któż by je zliczył? Te ulice w płomieniach - to on je wytyczył. I on, gdy miasto było pochodnią czerwoną, Powiedział: "Nie ustąpię. Niech te domy płoną, Niech dumne moje dzieła na proch się rozpękną! I cóż że z marzeń moich wszystkich rośnie cmentarz Ale ty, co tu przyjdziesz kiedyś, zapamiętasz, Ze jest coś piękniejszego niźli murów piękno". A ty co? Myślisz pewno, że to dziejów krater Wciąż tę samą wyrzuca romantyczną lawę I że to jeszcze jeden szalony bohater Nieopatrzną, ułańską opętał Warszawę. I tobie jeszcze ciągle marzy się o cudzie I o owych nadludziach, co się biją chrobrze. Cudów chcesz? Pomyśl tylko, że są zwykli ludzie, Jak on, co zawsze wszystko chcą wypełnić dobrze. Cicho, pieśni! Bo bracia nasi w grobach leżą. Powrócisz, ach, powrócisz, gdy w bębny uderzą I wojsk naszych znów kroki posłyszysz miarowe! Na mury potrzaskane, na ulice wolne Jako liście wawrzynu rzucisz kwiaty polne I tych, co tam zostali, obejmiesz za głowę.
bestia be Opublikowano 3 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 Witaj Mistrzu dla mnie jak zawsze pieknie i enty raz powiem iż jesteś najlepszym pisarzem z tego forum serdecznie be
hmmm Opublikowano 3 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 Starzyńskiego cenię i szanuję zarówno za dzielną i ofiarną obronę Warszawy, za słuszną decyzję o kapitulacji, gdy walka nie miała już sensu, a przede wszystkim za odrzucenie oferty na kolaborację, za to, że nie stał się Polskim Quislingiem. To były nie tylko bohaterskie, ale również bardzo dojrzałe decyzje. Cieszę się, że go cenisz i piszesz o nim wiersze. Przejmujący obraz kolumny Zygmunta na tle powrześniowego Zamku Królewskiego: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2e/Kolumna_Zygmunta_%2B_Zamek_Krolewski_(1941).jpg
adolf Opublikowano 3 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ale podnoszący ducha :) cudownie symboliczny :)
adolf Opublikowano 3 Lutego 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Lutego 2010 dzięki wszystkim za czytanie, wgląd i komenty :)))))))
Rafal Bielan Wierzbicki Opublikowano 4 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 4 Lutego 2010 Doskonały sonet, postać Prezydenta Starzyńskiego doczekała się już wprawdzie odniesień w poezji ale nie szkodzi przeczytać raz jeszcze w Twoim wykonaniu. Bez uwag merytorycznych (bo nie znam się na sonetach ;). Natomiast jako dziecko Syreniego Grodu jestem za, bardzo za! Bywaj.
Agata_Lebek Opublikowano 4 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 4 Lutego 2010 Podoba mi się wszystko nawet te "achy", ale najbardziej chyba ten fragment: Przechodniu powiedz Sparcie: że każdy umiera Że nawet nie ma miejsca, by wykopać groby Że gruz i piach się sypie z klepsydry… do nieba :))) Pozdr.
HAYQ Opublikowano 4 Lutego 2010 Zgłoś Opublikowano 4 Lutego 2010 Adolfo - gratuluję, jesteś Wielki. W wielu innych wierszach też. I mówię to z uznaniem i pokorą, bez żartów i podtekstów. Pozdrawiam. :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się