Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

I

ach jak tu jest ciepło - wszędzie ogień płonie
i się wszystkie domy już zwijają w gruzy
nikt jeszcze nie mówi, że się zaczął koniec
mimo, że na scenie umierają Muzy.

Jak Warszawę wznieśli, tak cegła po cegle
teraz zdemontują i włożą w futerał
pozostawią tylko martwe ciała - stele
projekt i kształt miasta, co się w mgle zaciera.

I tam ty o wielki, marmur cię uwiera -
pragniesz już go zrzucić i odetchnąć niebem
kiedy pył zamyka twój słoneczny zegar!

Dziś nam cię brakuje. Świat jest jeszcze krwawszy-
dlatego nie wracaj nad spleśniałą ziemię
ale zrzuć nam kamień z barykad Warszawy

II

Ach jakie to dziwne nagle wszystkie domy
Zmieniają się w ptaki i unoszą skrzydła.
Wymiata je jesień w jasne, ciepłe strony -
W których poza Słońcem, nic więcej nie widać

Zygmunt ustępuje ze swojej kolumny -
bo czas zmienić wartę - teraz twoja kolej -
Wielki prezydencie! Marmurowo dumny
Weź-że miecz od niego! Stań w naszej obronie!

Ach może to jesień, zbytnio zmysły miesza
Przy niej deszcz się zrywa z niebieskiej uwięzi
Że tak heroicznych żołnierzy umieszcza

Na tych barykadach wśród złota, czerwieni
pięknie wpasowując Nikt ich nie odróżni
że po dziś tak stoją, nieśmiertelni, dumni


III

Przechodniu powiedz Sparcie, że jest bardzo ciężko
Nie mamy dostaw prądu i pokarm się kończy.
nocami nam brakuje ciemni pod powieką
gdy w bluszcze się z płomieni całe miasto stroi.

Przechodniu powiedz Sparcie, że wielu nas było –
I każdy dał od siebie ile mógł, najwięcej
że staliśmy się równi waszym Termopilom
choć tego nikt nie pragnął i wy o tym wiecie…

Przechodniu powiedz Sparcie: że każdy umiera
Że nawet nie ma miejsca, by wykopać groby
Że gruz i piach się sypie z klepsydry… do nieba

Przechodniu powiedz Sparcie, że oto wracamy
i zobacz, że na rękach, mamy piach brązowy:
że to jest właśnie ciało niezłomnej Warszawy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Adolfik trzeci jak dla mnie najlepszy...To ,,ach''dla mnie brzmi pretensjonalnie, usunełabym -taka moja sugestia:)Poprzednie mi sie bardziej widziały, ale za trzymanie poziomu plusik sobie dam:):)pozdrawiam
Opublikowano

Co do "achów", to jest ich o trzy za dużo.

W trakcie czytania zrodziła się we mnie wątpliwość, czy autor aby na pewno wie, że Starzyński nie dowodził obroną Warszawy w czasie Powstania Warszawskiego, ale we wrześniu 1939 roku...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



-.- wiedziałem że padnie ten zarzut, wiedziałem... tylko czekałem.

trochę mnie uniosło, ale

obrona tez była bohaterska i nie ukrywajmy, też wiele zostało w czasie niej zburzone (są jeszcze na youtubie filmiku z płonącą Warszawą '39), zniszczone i tez wiele osób zginęło. Nie jest to co prawda honorowe powstanie jak w '44 i nie wszystko runęło, ale nie jest też to zwykłe oddanie stolicy. Podczas gdy pozbawione honoru śmiecie z rządu uciekały z kraju, on Stefan Starzynski wziął na siebie zadanie: wytrwac. Z całych sił bronił stolicy... organizował obywatleskei oddziały, bił się jak człowiek, a nie jak byle tchórz

jedyne co mu mozna zarzucić to to, że zgodził się na kapitulację. Powinien razem z Warszawą pójść na dno, a Niemcy powinni zdobyc jedynei bezwartościowe gruzy. Całe szczeście powstanie z 44' dopełniło tego,a sam Stefan Starzyński zignął śmiercią męczeńską, co zmyło z neigo trn mały dyshonor. To jest bohater prawziwy

Lechoń Jan Piesn o Stefanie Starzyńskim

Jakże Ciebie, Warszawo, dosięgnąć przez pieśnie,
Ażeby Twoich murów nie dotknąć boleśnie,
Gdy każda droga nazwa jest teraz jak rana?
Oto dach potrzaskany od Świętego Jana
I mury Zamku w gruzach i stropy paradne.
A Zygmunt trzyma w ręku miecz i krzyż bezwładne.
Ale ja Cię nie widzę okrytą żałobą
I nie płaczę nad Tobą, nie płaczę nad sobą,
Ani nad zostałymi w niewoli bliskiemi.
I za żadne bogactwa i rozkosze ziemi,
Za spełnione marzenia i pałace w chmurach
Nie dałbym tego szczęścia, żem mieszkał w Twych murach.
Złota jesień po parkach liście z drzew już łuska,
I śmiesznie zapłonęły latarnie gazowe.
Patrz! Oto szare mury. Słyszysz? Wisła pluska,
A zimny wiatr jesienny owiewa ci głowę.
Ach! przytul ją do szarych twego miasta murów
Jak do piersi matczynej, co tuli twe łkanie,
I wsłuchaj się w dalekie, potężne wezwanie
Piękniejsze i prawdziwsze od klasycznych chórów!
Oto pieśń zmartwychwstała! Liście już opadły,
Kamienne bóstwa skrzydła po sobie pokładły,
I łuna od pożaru ogromnego błyska.
Tylko tych, którzy teraz martwe czoła chylą,
Żywych, tobie podobnych widziałeś przed chwilą,
I wszystkie w tej legendzie znajome nazwiska!
Czy widziałeś Ordona? O mój przyszły wieszczu!
Będzieszże ciągle śpiewał o koniach i zbroi?
Kto jest ten mały człowiek, co w ognistym deszczu
Śród murów, co się walą, jako posąg stoi?
O to Imię tragicznej zapytaj się Muzy!
To on te domy wznosił, co padają w gruzy.
Posągi roztrzaskane i - któż by je zliczył?
Te ulice w płomieniach - to on je wytyczył.
I on, gdy miasto było pochodnią czerwoną,
Powiedział: "Nie ustąpię. Niech te domy płoną,
Niech dumne moje dzieła na proch się rozpękną!
I cóż że z marzeń moich wszystkich rośnie cmentarz
Ale ty, co tu przyjdziesz kiedyś, zapamiętasz,
Ze jest coś piękniejszego niźli murów piękno".
A ty co? Myślisz pewno, że to dziejów krater
Wciąż tę samą wyrzuca romantyczną lawę
I że to jeszcze jeden szalony bohater
Nieopatrzną, ułańską opętał Warszawę.
I tobie jeszcze ciągle marzy się o cudzie
I o owych nadludziach, co się biją chrobrze.
Cudów chcesz? Pomyśl tylko, że są zwykli ludzie,
Jak on, co zawsze wszystko chcą wypełnić dobrze.
Cicho, pieśni! Bo bracia nasi w grobach leżą.
Powrócisz, ach, powrócisz, gdy w bębny uderzą
I wojsk naszych znów kroki posłyszysz miarowe!
Na mury potrzaskane, na ulice wolne
Jako liście wawrzynu rzucisz kwiaty polne
I tych, co tam zostali, obejmiesz za głowę.
Opublikowano

Starzyńskiego cenię i szanuję zarówno za dzielną i ofiarną obronę Warszawy, za słuszną decyzję o kapitulacji, gdy walka nie miała już sensu, a przede wszystkim za odrzucenie oferty na kolaborację, za to, że nie stał się Polskim Quislingiem.

To były nie tylko bohaterskie, ale również bardzo dojrzałe decyzje. Cieszę się, że go cenisz i piszesz o nim wiersze.


Przejmujący obraz kolumny Zygmunta na tle powrześniowego Zamku Królewskiego: upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2e/Kolumna_Zygmunta_%2B_Zamek_Krolewski_(1941).jpg

Opublikowano

Podoba mi się wszystko nawet te "achy", ale najbardziej chyba ten fragment:
Przechodniu powiedz Sparcie: że każdy umiera
Że nawet nie ma miejsca, by wykopać groby
Że gruz i piach się sypie z klepsydry… do nieba
:)))
Pozdr.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      o niczym innym nie myślałem fakt że nie bekon ale szynka a szynka z - o fo pax małe nie kuśmy myślą samotnika :)))
    • @Poet Ka dziękuję za tak interesujące podsumowanie wiersza.  @Proszalny ten czas przedstawiony w wierszu jest właśnie chwilą zawieszenia pomiędzy światami. To czas, którego nie da się wręcz opisać ani uchwycić słowami. Podoba mi się ta wizja polnych maków:) W takiej krainie czuje się wolność i szczęście...
    • @Rafael Marius u mnie zawsze zielono, choćby i w tle tylko, ale jednak :)  A u Ciebie? @Myszolak bardzo się cieszę.  Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97 dziękuję Ci bardzo, potrafisz napisać coś czego ja bym nie ujęła w taki sposób, bo wolę się ukryć w metaforach. Prawda bywa trudna i do tego tak bardzo skomplikowana.  Pozdrawiam serdecznie
    • miałem dwadzieścia lat a moja miłość dziewiętnaście pojawił się ten trzeci na imię daliśmy mu Dawid jest pięknym człowiekiem     Kamilu jesteś herosem słowa. Trzy wiersze w jeden wieczór. I to bez stypendium.  Pozdrawiam serdecznie.    
    • Nasz przedział sypialny ma dwa miejsca leżące. Na jednym ja, na drugim kot. Pomiędzy nami atlas gwiaździstego nieba – nikomu już niepotrzebny w dalszej podróży. Na pokładzie panuje cisza, ale niech to nie zmyli. Dom jak lustro odbija nastroje. Wystarczy się wsłuchać. Pokładowy czas na chwilę przerywa swój bieg i bije dziesiątą.   Nikt z nas nie wie, w jakim miejscu się znajdujemy. Już dawno pomyliliśmy kurs i zamiast uparcie wracać na główne szlaki, krążymy w próżni. Nie ma potrzeby nazywać mijanych planet. Dopóki układają się w spokojne wieczory, nie ma potrzeby niczego zmieniać. Kubek ciepłej herbaty. Za oknami polarna noc odciska na śniegu ślady stóp zwierząt.   Kto nie chciałby zostawić wszystkiego za sobą? Narodzić się na nowo i mieć możliwość wyboru z bagażu doświadczeń rzeczy, które wydają się interesujące. Mam tutaj książki – zbyt wiele książek, by próbować je czytać. Mam także miłość, którą noszę w sobie jak światło potrzebne do życia. Jest moją nawigacyjną boją. Chyba jedyną, innej nie miałem.     grafika: mój dom

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...