Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kto decyduje o doborze jury?

Każdy może sobie zostać jurorem? Dzisiaj ten, jutro tamten? Trochę niepoważnie się to odbywa. Skromnym zdaniem mym, jurorów powinno być dwóch, trzech, największych fachowców tutaj, których wybiera angello i tyle. Bo robi się stadko w jury, w przypadku paru nazwisk - samozwańcze.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pancuś, Ty się czegoś obawiasz, czy tylko siejesz zamęt?

Pozdrawiam
/b

Kulturalnie wyrażam swoje zastrzeżenia, do których mam prawo.
Zależało mi na uczestnictwie - uczestniczę,
ale na 'pobycie' w ów tomiku - już znacznie mniej, zresztą nie mam szans, bo jednak przynajmniej z 10 zajebistych osób się zdecydowało na udział. Toteż niczego się nie boję.

Zamęt tworzę, bo nie rozumiem kryterium doboru sędziów
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Pancuś, Ty się czegoś obawiasz, czy tylko siejesz zamęt?

Pozdrawiam
/b

Kulturalnie wyrażam swoje zastrzeżenia, do których mam prawo.
Zależało mi na uczestnictwie - uczestniczę,
ale na 'pobycie' w ów tomiku - już znacznie mniej, zresztą nie mam szans, bo jednak przynajmniej z 10 zajebistych osób się zdecydowało na udział. Toteż niczego się nie boję.

Zamęt tworzę, bo nie rozumiem kryterium doboru sędziów

no widzisz, a ma być co najmniej 20-tu :)
wyluzuj.

/b
Opublikowano

Miałem solenny zamiar wyjść z konkursu po angielsku aby nie psuć zabawy uczestnikom, ale nie bardzo jest jak, kiedy rzeczywistość skrzeczy. Znamienną rzeczą jest to, że samozwańczym głosem konkursu, jego twarzą, stała się niejaka Bea.2u - człowiek z zerowym dorobkiem twórczym, grafoman, krytyczny dyletant, czołowy orgowy zadymiarz i manipulator. W myśl zasady, że gorszy pieniądz wypiera lepszy, orgowy Dyzma rządzi, dzieli, wypowiada się w imieniu i ( to było ostatecznym powodem rezygnacji ) bierze sprawy w swoje ręce - dostęp do wyników prac jurorów. Nie mam cienia zaufania do tej pani. Kiedy za namową osoby, którą cenię i szanuję, zgodziłem się na udział w jury, miałem złudzenie, że będzie ono wielobarwnym wielogłosem poetyckim, sumą oryginalnych, jednostkowych wyborów. Jednobrzmiący, jedynie słuszny głos obecnej w jury towarzysko - alkoholowej spółdzielni, działającej wg zasady " kto nie z Mieciem, tego zmieciem " - tych złudzeń mnie pozbawił.
Szkoda konkursu, szkoda pięknych nazwisk w jury, szkoda poetów, szkoda poezji...

P.S.
Pomysł Pancolka,jest genialnie prosty ale spóźniony.
Mleko się już wylało...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tzn. do Bey nic nie mam, ale między Bogiem i prawdą są osoby, które są bardziej kompetentne niż Ona. Czy to znaczy, że jest niekompetentna? No nie. Mój postulat brzmi: skoro najbardziej poważani i doświadczeni są chętni do bycia w jury, to po co je rozszerzać sztucznie o jednostki, które nie mają takiego autorytetu tutaj. I czemu prawdopodobnie o doborze jurorów decyduje tylko Bea, a reszta się przygląda? Jakieś to dziwne wszystko. Nieprofesjonalne i niezbyt konsekwentne.

2/3 osoby by starczyły, miałyby łatwość komunikowania się i dyskusji. A tak to: jakieś kocie ruchy są wykonywane w czasie trwania konkursu, dopychanie jakichś osób do jury, po co?
ps: Lecter zrezygnował, więc jego nazwisko powinno zniknąć ze strony tytułowej i tyle. Bo ta informacja że został wycofany, czy co tam jest napisane, jest zbędna. Jakaś taka ostentacyjna
Opublikowano

Poza tym: ktoś musiał być na czele. Skoro nikt się nie zgłaszał, a Bea jest w jury, to chwała jej za to, że się za to wzięła. Inni członkowie mieli szansę wziąć sprawy w swoje ręce.
Krytykuję JEDNĄ decyzję, a formy jury nie chcę zmieniać, żeby było jasne - demokratycznie wszyscy się zgodzili na taką, a nie inną liczbę członków ławy sędziowskiej, więc zmienianie tego, byłoby kolejnym bezsensem i pretensjami innego Pancolka.

Nie napadam na Beę, zwracam uwagę na niezrozumiały dla mnie ruch "na górze" i pytam o jego kulisy wewnątrz szacownego składu oceniających.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




a myślałam, że odszedł pan z honorem. unosząc się co prawda własnymi animozjami, ale z honorem. więcej nie mam złudzeń. alkoholowe spółdzielnie ? proszę nie mierzyć innych swoją miarką.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie ja decydowałam o formie konkursu ani o składzie jurorów.
ktoś inny wykonał tę pracę.

życzę wszystkim bardziej pozytywnego podejścia do inicjatywy.

Pozdrawiam
/b
Opublikowano

Ale to nie koniec niespodzianek zapewne :)

Ja osobiście już rąk w ten konkurs nie mieszam (ani jury, ani wydawanie), bo z założenia miał to być prosty i spokojny konkurs, jakich w Polsce jest teraz około dwóch milionów. Niestety zamiast ruszać z konkursem od razu (i tutaj mam osobiście żal że to nie poszło ) zaczęto dobierać jury, potem jury do jury i wreszcie nad jury - a to tylko dlatego, że komuś bardzo, ale to bardzo zależało, żeby konkursu nie było. To że jest, mnie osobiście cieszy (nawet wkleiłem tam wiersze, chociaż i tego miałem nie robić), bo przynajmniej wygrał rozsądek - za rok już może być tylko lepiej.
Ale żeby jury się wydawało - to jest jakiś ewenement :)))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie ja decydowałam o formie konkursu ani o składzie jurorów.
ktoś inny wykonał tę pracę.

życzę wszystkim bardziej pozytywnego podejścia do inicjatywy.

Pozdrawiam
/b

Nie odwracaj kota ogonem jak p. Chlebowski ;)
Kto zaaprobował nowego jurora poza Tobą?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tzn. konkurs jest zajebisty i rozwinął się lepiej, niż sądziliśmy. Wielu jest chętnych i to dobrze. Ale to nie znaczy, że mamy być bezkrytyczni po każdych dziwnych ruchach :]
Opublikowano

Pancolek - właśnie na początku miało być max 5 osób w jury, ale zaczęły się dyskusje, że za mało itd. Więc się powiększyło;) No, ja też uważam, że to zbyt dużo, ale cóż...
Beacie należy się dobre słowo, że się wzięła za sprawy organizacyjno-informacyjne.

Trochę szkoda, że osoby z jury, które biorą udział w konkursie (o ile są takie) nie wklejają wierszy do działu utworzonego specjalnie na tę potrzebę, żeby było jasne kto i co prezentuje, tylko gdzieś tam prywatnie do angella, który wraz z kimś tam będzie wybierał spośród jury, nie wiem, chyba dwóch autorów. Z tym jest trochę zawalona sprawa, moim zdaniem.

Ja osobiście nie biorę udziału w konkursie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie ja decydowałam o formie konkursu ani o składzie jurorów.
ktoś inny wykonał tę pracę.

życzę wszystkim bardziej pozytywnego podejścia do inicjatywy.

Pozdrawiam
/b

Nie odwracaj kota ogonem jak p. Chlebowski ;)
Kto zaaprobował nowego jurora poza Tobą?


Więc nie o skład tu chodzi ale o jednego jurora. Co masz przeciw Wiktorowi Bukowskiemu?
tak, zaproponowałam go, Angello zaaprobował. w czym problem?
Spoko, jak ktoś jeszcze zrezygnuje będzie jedno miejsce wolne. osobiście uważam, że im szersze jury, tym bardziej obiektywna ocena. Co do oceny naszych wierszy, to co ma być, to będzie. nie zamierzam tu robić problemów.

czy już wszystko jasne ?
takie dyskusje powinny mieć miejsce dwa miesiące temu, a nie teraz, bo teraz to mają wyłącznie znamiona dywersji.

czy ja już mogę spokojnie wyjechać?

pozdrawiam :)
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie odwracaj kota ogonem jak p. Chlebowski ;)
Kto zaaprobował nowego jurora poza Tobą?


Więc nie o skład tu chodzi ale o jednego jurora. Co masz przeciw Wiktorowi Bukowskiemu?
tak, zaproponowałam go, Angello zaaprobował. w czym problem?
Spoko, jak ktoś jeszcze zrezygnuje będzie jedno miejsce wolne. osobiście uważam, że im szersze jury, tym bardziej obiektywna ocena. Co do oceny naszych wierszy, to co ma być, to będzie. nie zamierzam tu robić problemów.

czy już wszystko jasne ?
takie dyskusje powinny mieć miejsce dwa miesiące temu, a nie teraz, bo teraz to mają wyłącznie znamiona dywersji.

czy ja już mogę spokojnie wyjechać?

pozdrawiam :)
/b

Angello jest w jury? Dwa miesiące temu to był czas przed konkursem, teraz konkurs trwa. Takie zmiany są absurdalne i kompromitują jego wartość, po prostu. Śledziłaś kiedyś jak odbywają się konkursy ogólnopolskie?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



U Angello nic nie zginie: On tu jest chyba najbardziej bezstronną jednostką. Wysyłaj, bez problemu ;)
Nie chodzi o to czy zginie czy nie. Jako juror od samego początku nie miałem zamiaru brać udziału w konkursie. Chodzi o przejrzystość. Wiersze jurorów też powinny być "na widoku" dla ogółu, żeby każdy mógł sobie skonfrontować czy dobre zostały wybrane czy nie, tak jak każdy użytkownik będzie mógł ocenić nasz/jurorów wybór.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



U Angello nic nie zginie: On tu jest chyba najbardziej bezstronną jednostką. Wysyłaj, bez problemu ;)
Nie chodzi o to czy zginie czy nie. Jako juror od samego początku nie miałem zamiaru brać udziału w konkursie. Chodzi o przejrzystość. Wiersze jurorów też powinny być "na widoku" dla ogółu, żeby każdy mógł sobie skonfrontować czy dobre zostały wybrane czy nie, tak jak każdy użytkownik będzie mógł ocenić nasz/jurorów wybór.

Chyba Angello ma podobną koncepcję co Ty, Tomek. Jest wątek w okolicach konkursowych. Zerknij

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=104561#dol
Opublikowano

przepraszam bardzo ale widzę że o mnie tu mowa
ja się do nigdzie na siłę nie pchałem, tak jakoś wyszło, jeżeli ktoś się nie zgadza, w bezsensowny sposób przekręcając co_kolwiek to kij mu w przysłowiowe oko,
niniejszym oświadczam swoją bezstronność co do kąśliwych komentarzy samego pucolka

amen.

i przyżekam na święty krzyż że w ocenie swojej będę jak Salomon sprawiedliwy

chociaż nie o to tutaj chodzi

pozdrawiam serdecznie zainteresowane strony

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie chodzi o to czy zginie czy nie. Jako juror od samego początku nie miałem zamiaru brać udziału w konkursie. Chodzi o przejrzystość. Wiersze jurorów też powinny być "na widoku" dla ogółu, żeby każdy mógł sobie skonfrontować czy dobre zostały wybrane czy nie, tak jak każdy użytkownik będzie mógł ocenić nasz/jurorów wybór.

Chyba Angello ma podobną koncepcję co Ty, Tomek. Jest wątek w okolicach konkursowych. Zerknij

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=104561#dol
O widzisz pojawiły się wczoraj.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Cylinder zastygł w bezruchu  a tuba zamilkła. Tym razem nawet igła fonografu  zdawała się nie mieć ochoty  wracać na powierzchnię cylindra  po raz setny tej przeklętej nocy. Obiecałem, że pomogę w poszukiwaniach, lecz po tym czego się tu dowiedziałem  i po tym co usłyszałem i zobaczyłem, stwierdzam jasno,  choć z dozą  naprawdę przejmującej rozpaczy, że mój nieodżałowany ojciec, został pochłonięty w odmęty,  bezdennej paszczy szaleństwa. Po czym uleciał w kompletny niebyt, bagiennych wrzosowisk północnej Szkocji. Przeszukano cały dom od piwnicy po strych. Wszystkie pozostałe obejścia i budynki. Studnie, staw a nawet rozkopano przydomowy ogródek ze wspaniałymi krzewami piwonii o które tak dbał. Bardziej niż o jedyne dziecko. Wszystko zaczęło się  gdy byłem jeszcze dzieckiem. Ojciec był  szanowanym profesorem archeologii  na uniwersytecie oksfordzkim. Był najlepszy w swoim fachu i dzięki temu pozostawał w kontakcie z najtęższymi umysłami z całego świata.     Pamiętam doskonale zimowy poranek, jakieś piętnaście lat wstecz. Zakładałem szkolny mundurek  i z teczką w prawej dłoni  zmierzałem ku drzwiom domu. Ojciec szedł za mną. Trzymał mnie delikatnie za ramię, tłumaczył mi że jeśli  nie zakończy  zaplanowanego wykładu na czas  to odbierze mnie ze szkoły  nasza sąsiadka panna Stevenson. A jeśli wszystko zakończy się  zgodnie z planem  to obiecuję zabrać mnie potem na łyżwy.     Nic nie poszło zgodnie z planem. Otworzyłem drzwi i o mało co  nie zderzyłem się w nich  z ponurym, wysokim  i dość postawnym jegomościem  w szarym, długim, dwurzędowym płaszczu  o prostym kroju. Jego fason nie był typowym dla wyspiarza a raczej obywatela zbuntowanej kolonii. Dziwny gość otarł mnie ledwie wzrokiem  zza przyciemnianych, wąskich szkieł i zwrócił się do mojego ojca. Bardzo przepraszam za tak nagłe najście  ale na uniwersytecie powiedziano mi, że jest Pan jeszcze w domu panie Fodden a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który z pewnością pana zainteresuję.     Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko i wręczył je ojcu. Nazywam się Peter Noyes  i jestem zastępcą profesora Clarka  na uniwersytecie Miscatonic w Arkham. Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia. Profesor liczy na Pana pomoc w tej sprawie. Jeśli tak w istocie będzie  czekam na Pana  w dniu jutrzejszym w południe  na nabrzeżu numer dwa, celem odbycia podróży najpierw do Bostonu  a potem do Arkham. Proszę pamiętać,  że nie ma czasu do stracenia. Gwiazda czy też planeta, powoli pojawia się  w naszych snach nieprawdaż? Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się na pięcie i szybko znikł za zakrętem skrzyżowania. Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson i nakazał jej  by zajęła się mną przez jakiś czas  bo czeka go długi i pilny wyjazd do Bostonu.     Zostałem u niej długie lata. A ojciec wrócił podobno kilka lat temu. Nikt nie wiedział skąd ani po co. Uważano go za zmarłego. Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii  razem z tym całym Noyesem i Clarkiem. Nadal gdzieś w szufladzie biurka  mam jego nekrolog z jednej z gazet z Arkham. Żył ale przypłacił to szaleństwem. Nie widziałem go już nigdy później. A teraz zaginął po raz wtóry. Podobno planeta  znów nawiedzała go w snach.     Odebrałem telefon z policji  i obiecałem przybyć na miejsce  by jakkolwiek pomóc śledczym. Bo sami nie rozumieli  w środek jak wielkiego szaleństwa  przyszło im wpaść i brnąć dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom. Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne. Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth? To miasteczko, osada czy może  jakaś kodowa nazwa  jakiejś świątyni czy wykopalisk? Znaleźli pamiętnik ojca, gdzie ta nazwa pojawia się ciągle. Ten krótki wpis ołówkiem  sprzed wielu tygodni. Wreszcie odezwali się do mnie Ci z Yuggoth. Będą czekać w oktawę święta  ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach. Zabiorą mnie znowu… Brzmiało to jak żart. Lecz jedno było pewne. Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.    
    • @vioara stelelor Spalić pamiątki, zniszczyć wspomnienia te nie po drodze nam.Jest tylko Kosmos i nasza Ziemia to teraz nasz ludzki czas..,
    • @hollow man   :) tak! Na przedmieściach, masz w oczach czerwień, neonu :)))  @KOBIETA hollow man:)))) uśmiechnij się:)))        
    • @KOBIETA Z każdej perspektywy.
    • @hollow man   od tyłu ;)))
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...