Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tytuł tłumaczy mi bardzo wiele;
jest to wiersz na "chwałę świętego" (ducha) pisany sercem;
nawet "zapodziany" człowiek "objęty" jest Jego miłością,
On "tęskni i płacze" za marnotrawnym,
dodam więcej...czeka i wystarczy jedno westchnienie
a On już jest ...
wiersz okazją do tych luźnych refleksji,
więc dziękuję Ci Judyt
:)
cieplutko pozdrawiam -
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no..pięknie Krzysiu, co mam powiedzieć:
dziękuję, że jesteś i że czytasz te takie(...)
hmm..jak człowiek będzie chciał, wtedy tak
odpowie na poruszenie, J. serdecznie(:
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tytuł tłumaczy mi bardzo wiele;
jest to wiersz na "chwałę świętego" (ducha) pisany sercem;
nawet "zapodziany" człowiek "objęty" jest Jego miłością,
On "tęskni i płacze" za marnotrawnym,
dodam więcej...czeka i wystarczy jedno westchnienie
a On już jest ...
wiersz okazją do tych luźnych refleksji,
więc dziękuję Ci Judyt
:)
cieplutko pozdrawiam -
Krysia
to ja dziękuję Krysiu za te luźne Twoje cenne trafne,
chociaż nie zawsze tak jest jak byśmy chcieli,
cieplutko również bardzo, przed zimą
chowaj w kaptur nos(: J.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Twoje? i bardzo dobrze, że Twoje
mm..zastanowię się z pewnością jeszcze,
dziękuję za w końcu jakieś podowiedzi(:hurra
już myślałam, że nikt...
mm..chociaż rozposzył- kojarzy mi się
jakby już nie znalazła, 'rozporoszone po świecie baranki'
był taki zwrot
szczególnie za obecność, J. serdecznie
Grażynko - nie do końca mój i nie do końca wiersz(:
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jaa?
tu się zdaje mówi o tym i owym'wierszem'
czy jak kto zwał, śliwowiczka- a któż to jest?
soreczki- przeproszeczki, zatem dziękczynnki
dla dziewczynki, J. serdecznie(:
za przybycie i uśmiech a teraz Flyyy Flyyy....
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jaa?
tu się zdaje mówi o tym i owym'wierszem'
czy jak kto zwał, śliwowiczka- a któż to jest?
soreczki- przeproszeczki, zatem dziękczynnki
dla dziewczynki, J. serdecznie(:
za przybycie i uśmiech a teraz Flyyy Flyyy....

może, może :)Judyt
a śliwowiczka to tak dokładnie też nie wiem,
ale to jest albo śliwka w wódce, albo wódka w śliwce
coś w tym rozdaju w każdym razie
serdecznie :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jaa?
tu się zdaje mówi o tym i owym'wierszem'
czy jak kto zwał, śliwowiczka- a któż to jest?
soreczki- przeproszeczki, zatem dziękczynnki
dla dziewczynki, J. serdecznie(:
za przybycie i uśmiech a teraz Flyyy Flyyy....

może, może :)Judyt
a śliwowiczka to tak dokładnie też nie wiem,
ale to jest albo śliwka w wódce, albo wódka w śliwce
coś w tym rozdaju w każdym razie
serdecznie :-)
hmm..aha, bez komentarza zatem
wpadłaś jak śliwka w kompot- tyle mogę,
J. wzajemnie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A nie jesteśmy już po?

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Berenika97   Bereniko.   cóż mam powiedzieć ?   fascynujesz mnie intelektualną głębia swoich analiz.   jesteś wspaniałą interpretatorką dusz wierszy.   to co robisz jest genialne.   a to, że jesteś tak serdecznie życzliwa do moich tekstów......   uśmiecham się z wdziecznością do Ciebie :)))   przepraszam za kolokwializm ale uśmiecham się pełnym pyskiem :)     dzięki Nika :)   ściskam :)        
    • Schodzę do gabinetu wenerologa jak do piwnicy pod sumieniem. Niżej już tylko rury kanalizacyjne, które prowadzą prywatne rozmowy z wiecznością i co jakiś czas płaczą rdzawą łzą. Światło jarzeniówek skonfiskowano tu za długi wobec słońca, więc świeci połowicznie, jak prawda po badaniu histopatologicznym. To nie jest budynek. To punkt skupu zużytej bliskości. Sortownia ciał, gdzie „kocham” zostaje przemielone na procedurę zakaźną nr 4. Ściany obite ceratą w kolorze wyblakłego mięsa pamiętają więcej niż ja. Wszystko da się tu zmyć: krew, pot, złudzenia, metafizykę. Zostaje tylko zapach - chlor, formalina, stara krew i monety trzymane zbyt długo w ustach nieboszczyka. Tak pachnie syfilis. Tak pachnie miłość, kiedy ktoś wreszcie ją wycenił. Siedzę na krześle, które wygląda jak zeznanie wymuszone torturą. Lekarz przede mną nie ma twarzy. Ma maskę przeciwgazową i spokój księgowego Apokalipsy. Jego dłonie są żółte od jodu, palce sękate jak kłącza winorośli, które zbyt często grzebały w cudzej winie. Nie patrzy mi w oczy - oczy są zbyt czystym formatem, nierefundowanym przez NFZ. Patrzy tam, gdzie „ja” przechodzi w „to”, gdzie człowiek staje się dokumentacją zdjęciową. - Proszę to rozpakować, mówi głosem, jakby przełykał żwir zmieszany z wazeliną techniczną. - Ten egzemplarz miłości ma wadę fabryczną. Rozpakowuję się jak paczka z Allegro: ostrożnie, z nadzieją, że może jednak to nie to. Wyciąga wziernik. Zimny, stalowy dziób ptaka padlinożercy, wykuty w hucie imienia "Nieodwołalnego Błędu." Narzędzie rozchyla mnie jak akta sprawy o kradzież tlenu. Moja godność zgrzyta, ale podpisuje zgodę. - O, proszę, mruczy z zachwytem kolekcjonera. - Syfilis. Wersja deluxe. Krętek blady tańczy tu menueta. Każde „tęsknię” to jeden pasażer więcej. To nie choroba. To pieczęć własności. System wreszcie znalazł punkt zaczepienia w mięsie. Słucham i czuję ulgę. Wreszcie coś działa. Wreszcie coś mnie chce. Na biurku leży piła. Nie do ciała - do sensu. Mentalny brzeszczot do amputacji wspomnień, do rżnięcia połączeń synaptycznych odpowiedzialnych za „dlaczego”. - Musimy przeprowadzić amputację ontologiczną, cedzi, dolewając mi do rany kwasu z logo NFZ. -  Dusza jest siedliskiem bakterii metafizycznych. Nie przejdzie przez sito normy. Za dużo treści niecenzuralnych. Tu już nie chodzi o zdrowie. Tu chodzi o formatowanie dysku. Kiwam głową jak dobry pacjent, jak dobry obywatel. Dusza brudziła czymś gęstym, smarem do zawiasów w bramach piekła, żeby nie zgrzytały, gdy wchodzą potulni. Wypisuje receptę na papierze ściernym. Atrament z wywaru z pogardy. Dawkowanie: realizm trzy razy dziennie, dożylnie. Zakaz marzeń o dotyku. Dotyk generuje koszty, powikłania i nieestetyczne skoki w statystykach zgonów. Mam się nie przywiązywać. Przywiązanie sprzyja mutacjom. Za nim archiwum. Słoje z formaliną. W każdym pływa sine „na zawsze” i zdeformowane „obiecuję”. Eksponaty w muzeum wielkiego rozczarowania. Każdy opisany numerem sprawy i ceną biletu: chwila zapomnienia w bramie za trzy złote. - Następny! ryczy, zanim zdążyłem się ubrać. Wychodzę. Moja skóra szeleści jak zużyty papier wartościowy. Jestem numerem PESEL z przypisaną infekcją, chodzącą ulotką o szkodliwości istnienia, użytkownikiem systemu TRUP+ w wersji stabilnej. Na korytarzu cienie trzymają się za krocza i patrzą na mnie z zazdrością. Serce bije mi w rytmie urzędowego zaklęcia: Sy-fi-lis. Sy-fi-lis. Sy-fi-lis. Uśmiecham się bezwargowo. Bo wiem, że teraz jestem kompletny. Jedną, wielką, ropiejącą prawdą. Taką, której żaden system nie dotknie bez gumowej rękawiczki, formularza ZL-17 i krótkiej modlitwy do rejestru zgonów, okienko numer trzy.      
    • @Leszczym   dzięki Michał.   a ja bym chciał pisac tak dobrze jak Ty.   ale już wiem.   nie dla psa......,,:)   pozdrawiam.
    • Przejmujący wiersz o losie słabszych i bezbronnych, ze wskazówką na kobiety, będące ofiarami wszelakiej i też systemowej przemocy, po której bardzo trudno podnieść się i dojść do psychicznej równowagi. Tak robią wrogowie, traktujący kobiety wroga jako łup wojenny i osobisty triumf, ale bywa, że i sojusznicy, o czym się niewiele mówiło przez wiele lat po II WŚ. Pozdrawiam serdecznie. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...