Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ósme urodziny portalu


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam

Miło jest mi poinformować, że dziś mija ósmy* rok naszej działalności w internecie. Z tej okazji pozwoliłem sobie na st. głównej umieścić symboliczny torcik z jedną, ale z bardzo ładną:) świeczką:).

Pozdrawiam serdecznie
Andrzej Sztuczka

* Właściwie to powinno być 10 urodziny. Bo w styczniu 2000 r. powstał dział kultura, który później wyodrębnił się w osobny portal poetycki. Jednak dopiero dwa lata później powstała oddzielna domena (wtedy w serwisie one.pl).

Opublikowano

Zapalmy zatem na owym torcie
urodzinowych świeczek oktawę
a potem zjedzmy go po kawałku
pod lampkę wina i mocną kawę

i życzmy sobie takiej twórczości,
która rozsławi nasz warsztat pracy
a więc do dzieła Panie, Panowie,
wiersze chcą czytać nasi rodacy.



Pozdrawiam i do następnego Jubileuszu

Opublikowano

Piękny ten torcik - pomysłodawcy i wszystkim którzy
przyczyniają się do tego że ten portal żyje i będzie żył
przez następne długie lata - składam wielkie podziękowania
w imieniu swoim i pozostałych fanów tego super portalu .
pozd. serdecznie

Opublikowano

Ja w tym portalu jeszcze w fartuszku z kieszonką, ale bardzo się cieszę,
gratuluję wszystkim uczestnikom przygody poetyckiej, naszemu czujnemu Aniołowi
Stróżowi i bardzo się cieszę, że jestem z Wami Kochani!
Baba Izba
- stawiam placek (i kawę)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oj, znam taką jedną, co prawie od początku, bywała,

do Gratulacji się przyłączam,to piękna rocznica, mało kóry portal TYLE wytrzymał :)
angello, trzymaj się !
Poeci, nie dadzą zginąć temu portalowi
mam nadzieje :)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no, angello
:)))


no i patrz Pan, jak tu Pana nie kochać ;)


Gratuluję, Angello, wytrwałości, ale nie samotnie trochę?
mówiłam, żeby starą wiarę zaprosić na tę okoliczność...

:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


oj, znam taką jedną, co prawie od początku, bywała,

do Gratulacji się przyłączam,to piękna rocznica, mało kóry portal TYLE wytrzymał :)
angello, trzymaj się !
Poeci, nie dadzą zginąć temu portalowi
mam nadzieje :)))


znam taką, co ją zna... ;)
ok, a może nowi chcieliby poznać historię?
jakaś lista osiągnięć, ślad ewolucji. Mamy tu grono literatów, więc...

??

serdecznie :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...