Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wykroiłeś dla niej uroczy kawałek przestrzeni
/architektura była jednak dobrym wyborem/

kina, kina i koncerty
wstawiłeś jej półkę na książki i winyle
adapter wciąż trzymasz pod kluczem

przez żaluzje dostrzegłeś uśmiech,choć
słyszałeś jak przeklina cię w co drugim zdaniu
teraz każesz jej się przeprowadzić

zgasić światło bez gwarancji że będzie lepiej
niby bliżej, ale ciasno i bez klimatyzacji
rytm i puls zamiast r&b

a więc sadzasz ją w kręconym fotelu
każesz czekać, owijasz celofanem
i pozwalasz by spalała się w dźwiękach

bo przecież wiesz, że prędzej czy później
ulegnie rozgrzanym strunom, które chowasz pod skórą
i okruchom nieba w mlecznych oczach.

w tylnej kieszeni spodni trzymasz jeszcze zapałki

Opublikowano

zajrzenie do tego topiku "było jednak dobrym wyborem". fajnie Waćpan/i bajasz, każdy ma swój kawałek cienia - jak chce Turnau, Pan/i ma kawałek przestrzeni, "okruchy nieba", małą niszę, w której przyszło -funkcjonować-, bo chyba nie ośmielę się napisać : żyć.
'zapałki w tylnej kieszeni' zdają się być najcięższymi armatami, które PL zamierza wytoczyć " w razie co" na front zmagań z adresatem wiersza.w tej wojnie płci nie będzie łatwo o zwycięstwo, zdobycie szańców wroga{adresata}, choć i tak "prędzej czy później ulegnie (ona) rozgrzanym strunom". czy aby jednak nie będzie to pyrrusowe zwycięstwo? ;)
pzdr.
t.

Opublikowano

Magdo, Toby dziękuję za komentarze, nie jestem w stanie opisać mojej radości:)))

a co do wojny, to zobaczymy jak potoczą się sprawy... co jeszcze mi przyjdzie do głowy;)


pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • w rodzinie była ostatnią na którą spojrzeli święci pojawiła się w 1999 roku jako chora psychicznie dwunastolatka pisząca pamiętnik kiedy miała szesnaście lat filmowałem jak wyciąga gumę z majtek i zbiera sobie przed lustrem włosy w długi emocjonalny kitek w hotelu miracle wyciąga ze ściany suszarkę i uruchamia ekspres do kawy potem wychodzi do lekarza wyciąga ołówek i pisze na drzwiach closed wyraźnie mówi do portiera że nie wróci już na noc bo lekarz ma edytor tekstu na tym kończy się scena w budynku karolina przechodzi przed napisem don't walk uśmiecha się macha ręką w kadrze widać też psa i smutnego mężczyznę który patrzy na bose łapy psa karolina powoli przechodzi coś mówi do mężczyzny który wyciąga rękę próbując złapać ją za śmieszny kitek wtedy powietrze pęka jak grafit w źle zatemperowanym ołówku
    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być – kwestia najważniejsza: Czy szlachetniejszym jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić przeciw smutków morzu I, stając w szranki, im kres położyć? Umrzeć – śnić; Nic więcej: snem światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które ciało niesie: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić nawet może... – Lecz niepewność drąży: W tym śnie zatraty, jakie sny nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Czasu na namysł nam trzeba – oto ów szacunek, Co czyni z bytu długiego – nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy, ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie – Niezbadanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca – ono mrozi zamysł, Sprawia, że dorzeczniej nam znieść takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wiekopomnej miary Zmieniają nurtu bieg pod tym naporem I zrzekają się prawa do miana - działania. Km
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...