Boskie Kalosze Opublikowano 30 Października 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Października 2009 Jesień, wre miasto. A ty nad nim: mgła radosna, ostatnie piętro, centrum - moja Marszałkowska ruchliwa. Do okien: stuk puk... stuk puk... śmiertelne pukanie. Stuk puk... nierówno zegar w sypialni na ścianie oddycha. Ciii... kochana, to - innym - złe lata pukają! Zanurzmy się w ulice, może nas nie znajdą na Złotej jak Twoje włosy? Jeszcze tramwaje na gapę, spacery brzegiem Wisły i Królewskim Traktem powroty - tyle przystanków w deszczu! Nie dziś... jeszcze nie czas by jakieś tam pukanie mogło przestraszyć nas. To krople... to ulice jesienią spadają na ziemię, wiatr jak liście je niesie donikąd bez ciebie samotne.
Magda_Tara Opublikowano 30 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 30 Października 2009 "...jaka piękna jest Warszawa tyle domów, tyle ludzi..." i poeta :)) jesteś! :)
piotr marcin Opublikowano 30 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 30 Października 2009 Świetny wiersz,na tle obrazów z, także mojej, Warszawy- głęboki przekaz.Pozdrawiam!
Tomasz_Biela Opublikowano 30 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 30 Października 2009 www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=78676 - mały kontrast / Nie wiem dlaczego utwory stylistyki którą władasz podobają się wielu mnie się nie podobają i słusznie bo i jestem indywidualnym komentarzem więc mnie rozumiesz zapewne czytałem wiele Twoich wierszy i są jak bita śmietana bez ciasta dla wielu może to i smaczniej nie chcę Ci popsuć humoru ani go polepszyć - bo i po co / wyrażam jedynie opinię Dzięki / uszanowanie / t /
emil_grabicz Opublikowano 30 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 30 Października 2009 Nie przepadam za Warszawą, ale Twój wiersz jest piękną ucztą o mieście, o miłości do miasta i pamiętaniu o tym skąd przychodzimy... "Autobus czerwony Przez ulice mego miasta mknie Mija nowe jasne domy I ogrodów chłodny cień Czasem dziewczę spojrzenie Rzuci ku nam jak płomienny kwiat Nowy jest jak tylko Nowy Świat U nas nowy każdy dzień... " Kalosze szczęścia... które chodzą po swoim mieście. Podobało mi się bardzo. Byłem u Twojej znakomitej "zebry" ale coś mi przerwało i nie zdążyłem się wpisać... wpadnę tam jeszcze. Pozdrawiam serdecznie. Piszesz z pewną szczególną wrażliwością, którą lubię. :)
Oxyvia Opublikowano 30 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 30 Października 2009 Według mnie to jest wiersz nie tylko o miłości do miasta, ale i o samotności w tym mieście, w jego tłumie. Jest przesycony smutkiem, melancholią, przed którą Peel próbuje się bronić. Bardzo ładne, strasznie mi się podoba. Szczerze. :-)
Witek_Zaborniak Opublikowano 31 Października 2009 Zgłoś Opublikowano 31 Października 2009 Wiersz ładny. Mam tylko jeden problem. Miłość do miasta to raczej nie może być oparta na "agape" bo to milośc oparta na zasadach. Może lepiej miłość na gapę...Pozdrawiam
Almare Opublikowano 2 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Zaciekawiło mnie to: "i są jak bita śmietana bez ciasta dla wielu może to i smaczniej"... bo jakżeż to wiersze B.K. są dziełami skończonymi, pełnymi w formie i treści mają wszystkie atrybuty pięknej liryki; a kolega napisał, że wierszom brak czegoś. Zdumiewam się bardzo i proszę o drobne rozszerzenie opisu wypieku, jakim to określeniem, metaforą raczyłeś ująłeś wiersze B.K. Spójrzmy na wiersz powyżej. Tytuł dwuznaczny, już na samym początku autor mówi do czytelnika: nie bądź gapą, uważaj lub zastanów się, będę pisał o miłości do miasta ale to tylko tło, będę pisał o miłości do kobiety; ale jej już nie ma, jest tylko peel miasto i miłość w nim do złotowłosej. Wiersz o samotności, śmierci, miłości. Tu, w tych kilku wersach jest bardzo dużo emocji - poezji w poezji; nie ma mrugania do czytelnika chytrą przerzutnią, dziwną składnią, piętrową metaforą z odniesieniem do nie wiadomo czego. Jest za to nastrój, kilka pięknych obrazów i metafor, i historia, dla której jedynie warto pisać wiersze. Pozdrawiam.
Oxyvia Opublikowano 2 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Listopada 2009 Almare, każdy ma prawo do własnej interpretacji oraz własnego gustu. Nie ma co się kłócić o gusta. A moja interpretacja jest inna niż Twoja: dla mnie to wiersz o samotności, zaś "złotowłosa" ulica Złota jest tylko symbolem miłości - marzeniem o niej, nieobecnej. To wcale nie oznacza, że mowa tu o kobiecie, której "już" nie ma. Może jeszcze nie ma? Może nigdy i nigdzie nie ma? Z wiersza wynika tylko tyle, że - nie ma. Ale jednak jakoś jest - jak ta mgła nad miastem w czasie spacerów Krakowskim Przedmieściem i jazdy tramwajem na gapę Marszałkowską. Jak mgła - marzenie. A Ty możesz to czytać jako wspomnienie. Jeśli tak Ci bardziej pasuje. :-) Każdy ma prawo.
Almare Opublikowano 3 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. właśnie, właśnie; pozorna prostota - wiersz ujęty w "staromodnej formie", a jaka ilość możliwości interpretacyjnych - jest pułapką dla wielu czytających wiersze B.K.. O gusta sporu nie chcę toczyć, interesuje mnie to czego brak wierszom B.K. i tylko tyle; być może dowiem się czegoś interesującego, czegoś co pomijam; być może mam zbyt wielką atencję dla wierszy B.K..
Boskie Kalosze Opublikowano 3 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jestem, ale na razie tylko jednym Kaloszem. Drugi póki co u galwanizatora czasu i dusz ;) Pozdrawiam Cię, Magda :)
Boskie Kalosze Opublikowano 3 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Cieszę się, że Ci się podobało :) I życzę wielu, wielu spacerów ulicami, zanim mgła je uniesie na zawsze do góry... Pozdrawiam.
Boskie Kalosze Opublikowano 3 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie popsułeś mi humoru, ani go nie poprawiłeś. Przecież to oczywiste, że nie ma wiersza, piosenki, ba... nawet kobiety, która byłaby dla wszystkich najpiękniejsza. A jeśli kiedyś obejrzę wybory Miss World na którą padły wszystkie głosy, to na pewno będzie to Matka Boska po tamtej stronie i niewątpliwy znak, że trafiłem tam, gdzie chciałbym trafić... niejednogłośnie ;) Dziękuję za odnośnik do "Zabawnej Stolicy" i pozdrawiam, mam nadzieję, że też zabawną piosenką o Tejże: Pluszcze w deszczu piosenka jesienno - zimowa. Taryfiarz zadziwiony wąsem gwiazdy stroszy: "Pan chyba zakochany... bo woda z Kaloszy tak wysoko przybrała, że aż głowę chowa? :-)" Siedzę w środku kałuży, tam gdzie w niej najchłodniej - taryfiarz uśmiechnięty brodą noc pociera: "Widzę, pana trafiło, jak jasna cholera... wsiadaj pan za włos jeden z tej czupryny chorej!" Jedzie poprzez Warszawę deszczowa taryfa, taryfiarz w bagażniku wódeczkę polewa: "Zejdź pan też na jednego... chlup, nóżeczka lewa!" - do kolumny przepija bo król Zygmunt kicha. "Kto tu w końcu prowadzi..." (pytam taryfiarza) "skoro ja z tyłu śpiewam, a pan - w bagażniku?" Jedzie taksówka, jedzie po całym chodniku i... "Chlup, na prawą nóżkę!" - Syrenka się tarza. "Noc nas wiezie deszczowa! A może... te chmury?" - zarechotał taryfiarz i popija znowu, a taksówka tymczasem wjechała do rowu: szewc Kiliński ją musiał podciągać do góry. Pika w szybach taryfa - deszczowa i śliska, kierownica się sama w te i we wte kręci a ja wraz z taksówkarzem chrapiemy urżnięci, choć tyle jeszcze nocy zostało do picia.
Boskie Kalosze Opublikowano 3 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dziękuję :) Za "Zebrę" również ;) dziękuję w imieniu Wstrentnego, który znowu gdzieś mi się wykoleił i podszywając się pod kogo popadnie, pisze pełne rozpaczy listy: I Chwali mi się jeden taki, że w Australii u niego to są psy dingo i krokodyle a nawet jest Góra Strzeleckiego. Cóż, Drogi Panie - zazdroszczę i tyle! Ale niech Pana pocieszą kangury - bo ja mam w zamian Pałac Kultury bardzo poważną sytuację i dziwniejszą niż dziobak administrację. Co, pewnie teraz Panu łyso? Jeśli, proszę wetrzeć w łeb sok eukaliptusa, jednakowoż - nie zmuszam.de Wstrentny II A Pan, Drogi Rodaku zza Oceanu? Tak wiem, wiem o tym - powodzi się Panu: Jamajka, Floryda, Hawaje... Poza tym można się najeść towarem najlepszych marek. Lecz ja mam za to strajki! Np. strajk pielęgniarek. I co, z zazdrości Pan pęka? Jeśli, współczuję.Męka III ....zaś co do Pani, moja Boska: okropnie zazdroszczę Pani mglistego poranka, pośród przepastnych Alp schylonego noska. - O, znów Pani znalazła franka? Zazdroszczę, zazdroszczę i już! Ale tu u mnie, no cóż... Jest Franek, stryj jak się patrzy i jak się nie patrzy - jest też, cokolwiek się tu nie zrobi - ten Franek stryj gdzieś jest bez przerwy podchmielony.Ukłony IV A teraz: uwaga! Uwaga mieszańcy Krakowa apeluję do Was: nie srajcie więcej do Wisły! Bo my, niżej podpisani czujemy bez tego wszyscy kolebkę polskiej kultury:Włocławek, Płock, Warszawa... Chełmek
Boskie Kalosze Opublikowano 3 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Cieszę się i dziękuję :) I też szczerze :)
Boskie Kalosze Opublikowano 3 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. "Na gapę" też jest i takie zakamuflowane w nim "agape" :)Jeszcze tramwaje na gapę Co do wymowy... Agape to najwyższy rodzaj miłości skali (stąd u mnie te: "ostatnie piętro"), którą - zaczynając od najbardziej przyziemnej - można podzielić na Eros, Philos i właśnie: Agape. Początkowo słowo "agape" znaczyło po grecku po prostu: "miłość" i dopiero w czasach nowożytnych nabrało większego zasięgu i znaczenia:O wyrażaniu nostalgii w słowie Agape świadczyć może też słynny tekst św. Pawła z Listu do Koryntian (Miłość — Agape — cierpliwa jest, łaskawa jest. Agape nie zajźrzy, złości nie wyrządza, nie nadyma się, nie jest czci pragnącą, nie szuka swego, nie wzrusza się ku gniewu, nie myśli złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się weseli z prawdy. Wszystko znosi, wszytkiemu wierzy, wszytkiemu się nadziewa, wszystko wytrwa. Agape nigdy nie ginie: choć proroctwa zniszczeją, chociaż języki ustaną, chociaż umiejętność zostanie zepsowana; 1Kor13, 4-8); www.racjonalista.pl/kk.php/s,4974/k,2 Pozdrawiam.
Boskie Kalosze Opublikowano 3 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Oczywiście, że każdy ma prawo do swojego widzenia "Agape" :) Dziękuję Tobie i Almare za Wasze spojrzenie na Nią. Tak, masz rację, Oxyvio co do wymowy mgły: jeśli patrzeć w dół z wysokiego piętra podczas mgły, to nie widać ulic. Nie ma ich. Dopiero, kiedy mgła opada - ulice jakby spadają razem z nią na swoje miejsca. Złota, tam na ziemi, jest znów Złotą a i Hoża znowu biegnie hożo przed siebie. Ale jeśli Peelka z wiersza jest wtedy ze swoim Peelem na górze, to wszystkie te ulice biegną (dla niego) donikąd bez Niej. Dziękuję za swoje spostrzeżenia i pozdrawiam :)
Boskie Kalosze Opublikowano 3 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. właśnie, właśnie; pozorna prostota - wiersz ujęty w "staromodnej formie", a jaka ilość możliwości interpretacyjnych - jest pułapką dla wielu czytających wiersze B.K.. O gusta sporu nie chcę toczyć, interesuje mnie to czego brak wierszom B.K. i tylko tyle; być może dowiem się czegoś interesującego, czegoś co pomijam; być może mam zbyt wielką atencję dla wierszy B.K.. Dzięki serdeczne, Almare! Jak się ma takich Czytelników - ma się więcej niż tylko siebie... a czy to nie jest także rodzaj Agape? Więź pomiędzy Autorem i oddanym temu, co napisał Czytelnikiem - jeden i drugi dalecy są od opisywanego ideału, a zarazem stoją jakby po jego przeciwległych brzegach i patrzą przez niego (ideał, agape, zwał to jak zwał...) na siebie. Z takiej drugiej strony - tego samego - pozdrawiam :-)
Oxyvia Opublikowano 3 Listopada 2009 Zgłoś Opublikowano 3 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Oczywiście, że każdy ma prawo do swojego widzenia "Agape" :) Dziękuję Tobie i Almare za Wasze spojrzenie na Nią. Tak, masz rację, Oxyvio co do wymowy mgły: jeśli patrzeć w dół z wysokiego piętra podczas mgły, to nie widać ulic. Nie ma ich. Dopiero, kiedy mgła opada - ulice jakby spadają razem z nią na swoje miejsca. Złota, tam na ziemi, jest znów Złotą a i Hoża znowu biegnie hożo przed siebie. Ale jeśli Peelka z wiersza jest wtedy ze swoim Peelem na górze, to wszystkie te ulice biegną (dla niego) donikąd bez Niej. Dziękuję za swoje spostrzeżenia i pozdrawiam :) A to jeszcze jedna fajna interpretacja, bardzo oryginalna zresztą. :-) O tyle "prawdziwa", że odautorska.
Boskie Kalosze Opublikowano 4 Listopada 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Listopada 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Powiedziałbym raczej: o tyle nieprawdziwa, że odautorska ;) Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się