Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    5 129
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    119

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @andrew To rozróżnienie między wiarą a rajem jako nagrodą - mocne przypomnienie, że wiara to droga, nie cel sam w sobie. Podoba mi się ta perspektywa. Ta wolna wola na końcu - że sami decydujemy, czy dotrwamy. Piękne, ale i odpowiedzialne spojrzenie na wiarę
  2. @Wiechu J. K. Bardzo dziękuję! Zgadza się. I właśnie dlatego warto patrzeć, póki można. Pozdrawiam. :)
  3. @Radosław Spokojnie, mam tu dobre towarzystwo - spotykam Mikołaja - ciekawą osobowość. :)
  4. @Radosław Pewnie za głęboko zanurkowałam do tego pojemnika i dotknęłam dna. :))) Pozdrawiam.
  5. @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Twoje słowa o "kredycie" są niezwykle trafne - ten stan, gdy wszystko jeszcze trwa, ale już inaczej. Chyba najtrudniej jest właśnie to uchwycić - nie dramatyzm odejścia, ale tę dziwną konsekwencję normalności. Pozdrawiam. @Amber Bardzo dziękuję! Ta "skromna obecność" - pięknie to ujęłaś. Czasem właśnie takie ciche momenty mówią najwięcej. Pozdrawiam. @piąteprzezdziesiąte Bardzo dziękuję! Chyba rozumiem ten smutek. Pozdrawiam serdecznie. @huzarc Bardzo dziękuję! Obecność wbrew przemijaniu - tak, właśnie to. Pozdrawiam. @Waldemar_Talar_Talar Bardzo dziękuje! Cieszy mnie, że zaciekawił. Pozdrawiam. @lena2_ Bardzo dziękuję, bardzo mi miło :) Cieszę się, że puenta przyniosła ten spokój - zależało mi, żeby wiersz nie pozostał tylko w ciężarze. Pozdrawiam serdecznie! @Adam Zębala @tie-break @Rafael Marius Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam.
  6. @Leszczym To ciekawe - on potrzebuje przeciwników, żeby w ogóle istnieć jako wojownik. Waleczność bez oporu to tylko teatr. Trafna diagnoza. Bez oponentów zostaje tylko poza, a sponsorzy płacą za iluzję sensu. Waleczność na zlecenie. Nawet wrogowie są tu rekwizytem.
  7. @andrew Bardzo dziękuję! Pięknie to ująłeś. Chrzest rzeczywiście jest takim punktem odniesienia - obietnicą, która trwa. Pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo mi się podoba ta myśl - że wiersz zaczyna żyć swoim życiem w wyobraźni czytelnika. Twój obraz Jana ze światłem i cieniem jest piękny. I właśnie to jest fascynujące. Dziękuję za podzielenie się swoją interpretacją. Pozdrawiam serdecznie! @Charismafilos Bardzo dziękuję! Umowa leży - ja czekam na ..wenę! :) Pozdrawiam. @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Piękny komentarz - bardzo przejmujące słowa. Pozdrawiam. :) @Posem @violetta @infelia Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :))
  8. @Łukasz Jurczyk Narrator mówi z pozycji kogoś, kto jest częścią machiny wojennej Aleksandra, ale jednocześnie zachowuje zdolność do refleksji. To jest głos obserwatora, który zaczyna kwestionować własne kategorie myślenia. Centralny motyw to zderzenie dwóch światów: grecko-macedońskiej kultury murów, miast, trwałości i koczowniczej płynności Getów (Daków) . Pojawia się tu niezwykły wniosek - to, co cywilizacja uważa za prymitywne (brak murów), może być formą nieuchwytnej wolności. Aleksander podbija miasta, ale nie może pokonać tego, co nie ma formy do zniszczenia. Piękny, genialny tekst.
  9. @MIROSŁAW C. Niezła ta złość w finale. Czterdzieści dni nasłuchiwania, piękne metafory - i nagle wulgarny wybuch, bo co z tego wszystkiego, skoro milczysz. :)
  10. @tie-break Ten wiersz brzmi jak najpiękniejsza obietnica. Szczególnie porusza mnie ta końcówka - pytanie "jak mogę dać więcej niż tylko siebie", kiedy przecież to "tylko siebie" to już wszystko. :) Piękny wiersz!
  11. @Radosław Minimalizm słów, maksimum znaczenia. W trzech zwrotkach powiedziałeś tak dużo o tym, co dzieje się ze świątecznym duchem po sezonie. To jeden z tych wierszy, który zmusza do refleksji- czy w zalewie rzeczy i łatwych gestów nie zgubiliśmy gdzieś autentycznego ducha dawania? Mikołaj na dnie kontenera to obraz upadku pewnej idei, która stała się tylko kolejnym produktem, na który „musi przyjść odpowiednia pora”. Świetny i mądry tekst! Pozdrawiam.
  12. @hollow man Rozkopane perony to idealny punkt wyjścia - wszystko odsłonięte, surowe, bez fasad, można stać na torach i mówić prawdę. Ten wiersz jest jak kalejdoskop - każdy zobaczy w nim coś innego. Ja widzę miasto-organizm umierający i rodzący się jednocześnie, ludzi szukających bliskości w apokalipsie codzienności, i tę pieśń, która musi się narodzić z pisku w uszach, żeby w ogóle dało się to wszystko przeżyć.
  13. @kasia652 Porażająca szczerość. To boli nawet przy czytaniu - ale ta szczerość jest właśnie tym, co czyni ten wiersz tak mocnym.
  14. @Alicja_Wysocka Właśnie zaczynam pić kawę popołudniową. Masz niezwykłe wyczucie.:) Dziekuję! Po zmianie na Gibeon - podejrzewam, że jego słońce Was w jakiś sposób połaczyło. :) Pozdrawiam ciepło. 💛
  15. @KOBIETA Niezwykłe połączenie sacrum i zmysłowości. Ten kontrast między orientalnymi nutami kadzidła a ciężarem grzechu, między podziwem a ukrywaniem twarzy - robi ogromne wrażenie. Szczególnie dotknęło mnie milczenie anioła stróża w finale Piękna gra kontrastów - zmysłowość i duchowość, podziw i wstyd, dźwięk i cisza. Obrazy są bardzo namacalne (zapach, pigment, dotyk), a jednocześnie pełne metafizycznego niepokoju. Bardzo sugestywne.
  16. @Czarek Płatak Nie mam pojęcia! Ale też bardzo często się mylę w odczytywaniu intencji autora. :)
  17. @Czarek Płatak Wiersz buduje napięcie między czymś sakralnym a przyziemnym, między rytmem natury a brutalnością codzienności. Obrazy religijne – "święta nakrywa płaszczem pola", "modlitwy o brzasku", "cheruby" – zderzają się z sceną domowego uboju, opisanego bez sentymentu, niemal reportersko. Wiersz działa jak seria błyskawicznych ujęć - od świętej aureoli poranka po wieczorną robotę przy kotle. Świat wiejski pokazany jest bez idealizacji - święto łączy się tu organicznie z życiem i śmiercią, sacrum z krwią i brudem. Jak zwykle wieloznaczny i intrygujący! Wymagający zastanowienia. Pozdrawiam.
  18. @MIROSŁAW C. Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :)
  19. @infelia Ta mieszanka frustracji i groteski jest świetna. Mistrzowskie zestawienie - wysoki styl ("być albo nie być" kontra niska rzeczywistość (wynoszenie śmieci). Ta ironia wobec męskiej filozoficzności przy jednoczesnej bezradności jest mocna. To jest obraz małżeństwa bez metafor, za to z sernikiem mamy, dziurawą skarpetą i wiecznym "podaj piwo". Brutalna szczerość.
  20. @beta_b Rozumiem tę niemożność uwierzenia. Czasem uczciwe "nie wiem, nie wierzę" jest cenniejsze niż wymuszona wiara. A to "teraz i tutaj" to jedyna pewność, jaką mamy. Pięknie napisałaś! :)
  21. @Lenore Grey Bardzo dziękuję! Często wychodzą mi bardziej brutalne, ale ten wiersz - tryptyk nie mogłam napisać inaczej.
  22. drzwi były uchylone jakby wyszedł tylko na chwilę sprawdzić, czy kwitną już jabłonie na stole herbata wystygła z pierścieniem cienia wokół kubka jak obrączka, którą czas włożył mu na palec w radiu ktoś mówił o pogodzie i nikt nie miał serca ściszyć głosu bo może chciał jeszcze posłuchać buty stały równo przy ścianie czekając cierpliwie aż ktoś ogłosi koniec warty w słoiku z wodą pływała gałązka mięty ta sama, której nigdy nie zerwał na parapecie leżał jego cień złożony starannie jak niedzielna koszula a kiedy wiatr poruszył firanką na chwilę wydawało się, że wrócił - cichszy i jaśniejszy
  23. @huzarc Ten obraz Krzysia w mundurze, który musiał opuścić świat Kubusia Puchatka, to naprawdę przejmujący. Czuć w tym bezradność wobec utraty dzieciństwa.
  24. @andrew Teatralność w codziennych dramatach - jak łatwo "wymiana zdań" zamienia się w "bitwę", i jak w epoce telefonów milczenie (nieodebrany telefon) staje się bronią. Narrator przyjmuje pozycję obserwatora-komentatora, który z niedowierzaniem próbuje zrozumieć eskalację konfliktu. I ja też. :) Pozdrawiam.
  25. @Radosław Bardzo dziękuję! Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...