Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    6 757
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    155

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @Toyer Przecinki, kropki, myślniki jako metafora życia w społeczeństwie - świetny pomysł. "Nie będąc zdaniem podyktowanym" to manifest. "Łatwo jest umżeć niegramatycznie" - to zdanie zostaje. Cały wiersz o tym, że życie poza szablonem wymaga heroizmu, a nie tylko buntu.
  2. @aniat. Te "nie chciałem" na końcu... Cała kruchość relacji .... Piękny wiersz.
  3. @michal_stefan Miłość jako kamień, nie skrzydła. Wiosna wokół, a w środku - wybór samotności.
  4. @andrew Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :) Dziękuję za te słowa - pierwsze spojrzenie czytelnika budzi nadzieję, że wiersz żyje. @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. A może właśnie w tym cała prawda marca - obiecuje, nie dotrzymuje, i znów - obiecuje. @[email protected] Dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. Dziękuję za to wspomnienie. Wiersz szukał właśnie tego - kogoś, kto zna dźwięk pękającego lodu. :)
  5. @[email protected] Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) Dotyka sercem - więc w udręce tej miłosnej gęstnieje świat cały.
  6. @andrew Pokazujesz grzech nie jako abstrakcję, ale jako coś bliskiego. Ale jest w tym wierszu nie tylko diagnoza, ale i ratunek - w tym spojrzeniu w niebo, w ufności.
  7. @vioara stelelor Bardzo dziękuję! Cudowny komentarz! Masz rację, ostatnio zgłębiam haiku. :) @Leszczym Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
  8. @Nata_Kruk Bardzo dziękuję! Cieszę się, że i się spodobał. Serdecznie pozdrawiam. :) @Rafael Marius Bardzo dziękuję! Pozdrawiam serdecznie.
  9. @Lenore Grey Bardzo dziękuję! Chyba zauroczyłam się Twoimi mini. :) Pozdrawiam.
  10. @Łukasz Jurczyk Posłowie wracają z niczym. Ich dłonie są puste, a odpowiedź ciąży jak ołów: „Dajesz mi to, co moje”. @vioara stelelor Przepraszam, ale "zamiatam" od pierwszego odcinka. A Łukasz jeszcze mnie nie pogonił z tą miotłą. :)
  11. @APM To napięcie między tym, co zamknięte w komputerze, a tym co "drżałoby w dłoni"... Coś się skończyło, nie tylko w miłości, ale i w sposobie, w jaki się nią dzielimy.
  12. Strumienie szemrzą: któż by nie pragnął tego pulsu pod kruchym, pękającym lodem? Ileż obietnic ma w spojrzeniu panna rozkwitła przedwiośniem.
  13. @Leszczym SOS wysyłany do nieistniejących odbiorców. Punk, mecenas, hipis - wszyscy już zjedli albo się dali zjeść. Zostały pozory - miasto jak instagram, piękne tylko w złotej godzinie. A potem usiądźmy przy byle czym, o niewłaściwej porze, i patrzmy jak miasto udaje piękno.
  14. @violetta Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
  15. @Lenore Grey Bardzo mi się podoba! Młodopolska wyobraźnia spotyka się tu z biblijną apokalipsą. "Miedziano-sine trąbki" - barwa już sugeruje dwuznaczność (miedź jako blask i metal zimny). Dziewczynki-rumianki plecące wianki to arkadyjska niewinność tuż przed zagładą. :)
  16. @monon Ta personifikacja przedmiotów codziennego użytku jako świadków ludzkiej tragedii - świetny pomysł. Szczególnie głos Kosza na śmieci na końcu, który wszystko słyszał, ale nikt go nie słuchał.
  17. @Myszolak To niezwykłe, jak potrafisz uchwycić moment, gdy obiektywna obserwacja ustępuje miejsca miłości. Oczy, które najpierw są krajobrazem do kontemplacji, nabierają życia dopiero przez pryzmat uczucia. Piękne.
  18. @FaLcorN Bardzo dziękuję! Krzepki weekend brzmi świetnie, więc życzę Ci również krzepkiego weekendu. :) Pozdrawiam.
  19. @Czarek Płatak Ten wiersz to krótka, ale treściwa refleksja nad tożsamością i (nie)możliwością zakorzenienia. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się prosty, kryje w sobie ciekawą figurę retoryczną i egzystencjalny niepokój. Bierzesz na warsztat popularne powiedzenie- „Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. Zazwyczaj rozumiemy je jako wyraz wiecznego niezadowolenia z tego, co mamy. Tutaj jednak podmiot liryczny nadaje mu nowy, niemal metafizyczny sens. Skoro „dobrze” jest tam, gdzie go nie ma, to on - stając się tymi wszystkimi miejscami - automatycznie wyklucza się z możliwości odnalezienia „dobra” (czyli swojego miejsca). Najciekawszy jest środek wiersza- „to ja właśnie jestem , wszystkimi miejscami , jednocześnie”. Podmiot czuje się tak bardzo rozbity wewnętrznie, że nie potrafi skupić się na „tu i teraz”. Albo czuje więź z całym światem, ale ta „wszechobecność” staje się jego przekleństwem - jeśli jesteś wszędzie, to tak naprawdę nie jesteś nigdzie konkretnie. Puenta wiersza jest dość gorzka. „Swoje miejsce” wymaga granic. Aby coś było moje, musi być oddzielone od „reszty”. Jeśli podmiot jest „wszystkim”, nie może mieć nic własnego na własność. To piękna metafora zagubienia we współczesnym świecie, który oferuje nam nieskończone możliwości, a przez to odbiera nam poczucie przynależności do jednej, konkretnej przestrzeni. Urzekający i piękny zapis lęku przed rozproszeniem.
  20. @huzarc To gorzki, bezlitosny wiersz o polskiej transformacji i moralnym bankructwie. I ta druzgocąca konkluzja- nie ma niewinnych, nie ma zwycięzców. Są tylko ci, którzy grali w grę o przetrwanie, i nowi, którzy przyjdą powtórzyć ten sam spektakl.
  21. @vioara stelelor Ten wiersz to niezwykle poruszający i głęboko humanistyczny i piękny manifest. Najważniejszym punktem odniesienia w wierszu jest bezpośrednio przywołane „exegi monumentum” (wybudowałem pomnik) z pieśni Horacego. Tutaj podmiot liryczny nazywa ten pomnik „przeklętym”. Sława nie jest nagrodą, lecz formą kary i samotności. Poeta nie chce być „pomnikiem trwalszym niż ze spiżu”, bo spiż jest zimny i martwy. Wiersz genialnie buduje napięcie poprzez zestawienie dwóch światów: Świat sławy - „próżny odlew”, „posąg”, „kruszec”, „ramiona ze spiżu”, „nieruchome włosy”. Te elementy jedynie odbijają światło, ale same w sobie są puste i bezużyteczne. Świat natury i miłości (żywy i ciepły)- „rozkwitnąć”, „czułe światło”, „wiatr”, „słowa gorące”, „krew”. Posąg nie czuje wiatru ani słońca, a jego spiżowe ramiona nie potrafią nikogo przytulić ani ogrzać. Podmiot liryczny wyznaje dramatyczną prawdę o byciu wielkim twórcą - hołdy i pokłony tłumów nie mają żadnego znaczenia w zderzeniu z osobistym cierpieniem. Stawanie się „bogiem słów” odczłowiecza. Najważniejsze są ostatnie strofy. Podmiot liryczny jest gotów zapłacić najwyższą artystyczną cenę -„nie napisać ani jednej strofy” - w zamian za możliwość odczuwania. Woli być śmiertelnym, zwykłym człowiekiem, który kocha „bezgranicznie” i ostatecznie umiera, niż wiecznym, ale niekochanym pomnikiem. Śmierć w miłości („umrzeć kochanym”) zostaje tu wyniesiona ponad artystyczną nieśmiertelność. Tekst przypomina bardzo intymne, ciche wyznanie, strumień myśli płynący prosto z serca.
  22. @FaLcorN Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
  23. @Łukasz Jurczyk To świetna w wyrazie część. Można ją odczytywać jako uniwersalną przypowieść o władzy, upadku i ludzkiej pysze. Dariusz po klęskach zaproponował Aleksandrowi połowę swojego imperium oraz rękę swojej córki. Aleksander odrzucił ofertę, twierdząc (według przekazów), że niebo nie może znieść dwóch słońc, a ziemia dwóch panów. Doskonale oddajesz psychologiczną głębię tego starcia. Tytuł „Dar, który nim nie jest” od razu mówi, że król nie daje niczego z dobroci serca - oddaje połowę, by ratować resztę. Jego królestwo jest już „rozbitą wazą”. Strofa 2 brzmi jak aforyzm - władza absolutna jest niepodzielna. Podzielenie słońca (symbolu potęgi) na pół nie daje dwóch słońc - sprawia, że światło gaśnie całkowicie. Córka jest „dorzucona” do układu. Porównanie do „tarczy bez uchwytu” jest genialne - ma chronić ojca, ale jest całkowicie bezużyteczna, bo młody król nie zamierza przyjmować takich warunków. Ma w sobie arogancję właściwą zwycięzcom. Świat to dla niego tylko „pęknięta zabawka”. Nie szanuje starego porządku. „Tak mówi ogień do popiołu” - ogień niczego nie negocjuje z popiołem. Popiół to przeszłość i wypalenie (Dariusz), ogień to niszczycielska, niepowstrzymana siła (Aleksander). W strofie 7 pojawia się grecki motyw hybris (zgubnej pychy). Bogowie kochają młodego króla „za bardzo”. W starożytności uważano, że wybrańcy bogów żyją krótko i intensywnie. To subtelna zapowiedź tego, co nadchodzi. Konflikt między królami okazuje się ostatecznie nieważny, bo to śmierć ma w tej grze ostatnie słowo - zdmuchnie najpierw ten słabszy płomień (starego króla), ale w domyśle - ostatecznie zgasi oba. Świetny tekst - czyta się jak starożytną sentencję we współczesnej formie. Bardzo mi się podoba. Pergamin jest ciężki od próśb. Pieczęć z lwem ukrywa strach. Król pisze: „mój bracie”. Oferuje góry złota za krew swojej krwi. Nie wie, że dla wilka moneta nie ma smaku.
  24. @Migrena Wiersz jest niezwykle zmysłowy, duszny i pełen świetnie zbudowanego napięcia. Opowiada o nagłym, pierwotnym pożądaniu, które wybucha w najbardziej prozaicznym i uregulowanym miejscu - w przestrzeni publicznej. Budujesz genialny kontrast między stłoczoną, obojętną przestrzenią pociągu (ludzie, którzy „pilnują swoich granic”), a brutalnym, bezwstydnym przełamaniem tej strefy komfortu. Kobieta z wiersza ignoruje konwenanse („klatka manier”). Przeobraża przedział w miejsce, gdzie zasady społeczne przestają istnieć. Wykorzystujesz ruch pociągu do budowania rytmu wiersza i eskalacji napięcia. Maszyna i ludzkie ciało zlewają się w jedno, potęgując uczucie nieuchronności. Bohaterowie stopniowo tracą swoje ludzkie, cywilizowane cechy na rzecz czystego instynktu, a pożądanie zostaje określone jako „coś starego jak krew”. To powrót do natury w samym środku cywilizacji. A inni pasażerowie tworzą tło, na którym ten akt bezwstydu wybrzmiewa najmocniej. Czuć tu prawdziwy ogień i bunt przeciwko konwenansom. Fantastyczny!
  25. @Myszolak Bardzo dziękuję! Świetnie, że spojrzałaś z innej perspektywy. Dlatego to jest wiersz oniryczny, dzieje się w naszej podświadomości. I tak jak sen może mieć wiele znaczeń. Zwróciłaś uwagę na aspekt, który Cię zaniepokoił - dziękuję za to. :) Pozdrawiam serdecznie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...