Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    6 757
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    154

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @Myszolak Niesamowite, jak pokazujesz paradoks autentyczności - jesteśmy najbardziej prawdziwi w danej chwili, ale ta prawda rozpływa się z każdą godziną. Pytanie "gdzie zmarłam" jest genialne - bo rzeczywiście, która wersja nas umiera i kiedy? Dwadzieścia cztery złudzenia na dobę. Świetny!
  2. @vioara stelelor Ten wiersz jest jak zaklęcie wymawiane o brzasku - intymne, ale jednocześnie rozpięte na cały świat. Wszystko tu dzieje się w tym jednym, niepowtarzalnym momencie "zanim". Piękna jest ta równowaga między kruchością a namiętnością. I ta obietnica czytania łąki na nowo, wyśpiewywania wzruszeń - jakby miłość była sposobem na odnowienie języka, na zobaczenie świata pierwszy raz. Najbardziej porusza mnie koniec -to pragnienie, które jest ledwo szeptem - lawenda wpleciona we włosy, "nieśmiała pieszczota". Tylko zapach, dotyk, obecność. To wiersz, który mówi - chcę cię tu i teraz, w tym jednym poranku, zanim wszystko się zmieni. I właśnie dlatego, że wszystko się zmieni.
  3. @Proszalny Ten wiersz dzieje się na granicy - między niebem a ziemią, dniem a nocą, życiem a czymś, co jeszcze nie ma nazwy. Latarnia morska to doskonałe miejsce na taką opowieść - z definicji samotne. "Podniebny żeglarz zgubił kurs" - to może ptak, może anioł, może jakaś projekcja mówiącego. Ktoś, kto próbował latać i runął. I teraz leży, unieruchomiony, skazany na zapomnienie własnej natury. To okrutna przepowiednia - będzie śnił o locie, aż przestanie pamiętać, że kiedyś umiał. Ale prawdziwy niepokój zaczyna się w środku. "Wracam do środka latarni" - jakby mówiący był strażnikiem tego miejsca, świadkiem upadków. I nagle- kuchenna płyta, dogasające światło, dobro i zło wymieszane , gotowy nóż. Co to za nóż? Do chleba? Do gardła? Do uwolnienia ptaka z cierpienia? Wiersz nie odpowiada. Pozostawia nas w tej kuchni, z tym nożem w ręku, w miejscu gdzie granica między ratowaniem a zabijaniem staje się nieczytelna. To wiersz o współczuciu, które może wyglądać jak okrucieństwo. O tym, że czasem dobro i zło rzeczywiście są "zmieszane razem" i nie ma czystego wyjścia. To mój odbiór - zakładam, że nie znam podpowiedzi Autora. Wiersz jest wieloznaczny i czytelnik może go różnie zrozumieć. Ale to nie wada, osobiście lubię wieloznaczność w utworach, bo wówczas odbiorcy uczestniczą w procesie tworzenia. :) To moje subiektywne zdanie.
  4. @A.Between Dotknąłeś tej ciszy, która zapada, gdy nagle przestajemy wierzyć w nieskończoność własnego życia. Metafora szpitala jako zimowego pociągu jest niezwykle trafna- ludzie rzuceni przypadkiem w jedno miejsce, zjednoczeni przez wspólny los, chwilowo bliscy, bo wiedzą, że nie ma czasu na udawanie. I ta "mała stacja bez nazwy" - jakże to delikatne i okrutne zarazem. Śmierć nie jako wielkie wydarzenie, ale jako ciche zniknięcie, niemal dyskretne, gdy wreszcie widzimy życie takim, jakie jest - kruchym, ulotnym, ciepłym. I to ostatnie zdanie - "chwila ciepła w dłoniach" - brzmi jak coś, co można jednocześnie stracić i zachować na zawsze. Piękny wiersz!
  5. @andrew Kontrast jest wymowny - wirtualny świat obiecuje wszystko - Mont Everest, miłość, odwagę - "na wyciągnięcie ręki". Ale to "wszystko" okazuje się niczym. Albo prawie niczym. Struktura wiersza jest przemyślana - pierwsza część to lista możliwości, druga to lista niemożliwości, trzecia - lista tego, co zostaje. To wiersz, który stawia na to, co namacalne. Ale chyba nie umawialiśmy się co do dzisiejszego tematu? :) Pozdrawiam.
  6. @Poet Ka Twój wiersz buduje niezwykle silny ładunek emocjonalny. Jego siła tkwi w potężnym kontraście między sielankowym, zatrzymanym w czasie obrazem a brutalną świadomością historyczną. Wiersz ma charakter ekfrazy - w tym przypadku starej fotografii z 1897 roku. Malujesz idylliczny obraz uśmiechniętych, beztroskich ludzi odpoczywających w warszawskim Ogrodzie Saskim. Ożywiasz ludzi na fotografii, barwy są zgadywane, jest dźwięk. Powtarzanie frazy „Na starej fotografii” nadają wierszowi spokojny, miarowy rytm ale też przypominają o granicach tego świata, że to tylko iluzja, kawałek papieru utrwalający ułamek sekundy z przeszłości, która już nie istnieje. Ostatni wers - „Do czasu najbliższej pożogi” - to trzęsienie ziemi dla całego utworu. Wiersz staje się nagle współczesnym memento mori - przypomnieniem, że pokój, radość i piękno są bardzo kruche i mogą zostać w każdej chwili zniszczone przez tryby historii. Czy nasza "Belle Époque" też tak się skończy? Piękny wiersz.
  7. Robimy z uczuć relacje na żywo, bez filtra. Żyjemy na granicy - bliscy załamania. Kiedyś jedno spojrzenie było iskrą. Ktoś dla kogoś ryzykował wszystko. Dziś mieszkamy w samym świetle - bez zasłon i bez cienia. Tłum przewija nas palcem. Nie szuka ognia. Sprawdza tylko, czy to nie efekt specjalny. Czy naprawdę coś się pali.
  8. @Proszalny Ciekawa jestem jak kawa będzie smakować tym razem? :) Witamy serdecznie na portalu! :)
  9. Berenika97

    niehaiku

    @iwonaroma haiku potrzebuje ciszy ja potrzebuję kawy dziecko potrzebuje uwagi pies potrzebuje spaceru sąsiad potrzebuje wiertarki - właśnie teraz więc dzisiaj z pewnością też go nie napiszę popatrzymy razem ?
  10. @Proszalny Czułość pomieszana z żalem, teraźniejszość z przeszłością. Kawa smakuje solą. Wszystko tu jest nie na swoim miejscu, i właśnie to robi wrażenie.
  11. @violetta Biegniesz od myślenia do bycia. Od głowy do serca. Słońce jako opiekun, roślina jako sposób oddychania - piękne odwrócenie ról. To nie my dbamy o świat, to świat dba o nas:) Pozdrawiam
  12. @Mitylene Wszyscy mamy w sobie tę brzozę sprzed lat. Pytanie, czy naprawdę ją straciliśmy, czy tylko przestaliśmy jej szukać. Piękny wiersz.
  13. @[email protected] Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) Z filozofii oblałeś? Ekstra! Schopenhauer się smucił do końca, Ty piszesz wiersze - sztuka prosta pesymizm w rymy i już po kłopocie! @Rafael Marius Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
  14. @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Pięknie ujęłaś istotę tej zmiany. Serdecznie pozdrawiam. :) @Poet Ka Bardzo dziękuję za ten niezwykle ciekawy komentarz, a raczej esej. Za tak wnikliwe i wielowarstwowe odczytanie mojego tekstu. Wspomnienie Andrzeja Sosnowskiego to dla mnie ogromne wyróżnienie. Niezwykle trafnie uchwyciłaś ten graniczny moment "na chwilę przed" i grę między metaforą a dosłownością. Nadałaś wierszowi drugie życie. Po przeczytaniu Twojej analizy , doszłam do wniosku, że wiersz ten nadaje się do dekonstrukcji. :) Serdecznie pozdrawiam. @Myszolak Bardzo dziękuję! Świetnie, że napisałaś o tym zaufaniu do wewnętrznej mądrości, która działa, zanim my zdążymy to nazwać. Twoja interpretacja dodaje wierszowi nowy wymiar. Serdecznie pozdrawiam . :)
  15. @Starzec w emocjach prawda się wykluła bo w myślach tylko spała trzeba było ognia żeby wreszcie wstała
  16. @iwonaroma Tytuł robi całą robotę - bez niego to chaos. Z nim - to diagnoza. :)
  17. @iwonaroma Ta gradacja - od "rozpychać" do "multiplikować" - hipnotyzuje swoim narastaniem. A potem cisza i jedno słowo - pęknie. To może być o ego, bańce, systemie, ciele - o wszystkim, co zapomina o granicach. :)
  18. @Leszczym hej, zero martwicielskie jedynka tu, za rogiem ale pomyśl – po co ci bilion? ty jesteś kompletne już teraz okrągłe, pełne, doskonałe w swej pustce
  19. @Alicja_Wysocka Szejk do Alicji dobrze, dobrze wszyję ci kieszenie ale nie narzekaj potem że klucze zgubiłaś między bajkami a chusteczka zamieniła się w chmurę w moich snach wszystko ma podwójne dno nawet zwyczajność
  20. @APM Papierowa łódka na oceanie smutku - krucha metafora o wielkiej sile. Papier jest mocniejszy niż myślisz. To napięcie między "rekinami smutku" a "ptakami w niebie" sprawia, że wiersz jest w równowadze. Czasem poezja to jedyny materiał, który trzyma nas nad wodą. Pozdrawiam.
  21. @huzarc Od chasydów po antydepresanty - historia rozczarowań ideologiami. Te ćmy to pewnie my wszyscy.
  22. @andrew Piękna lekkość słowa... każda przerwa oddycha emocją. Takie wiersze przypominają, że prawdziwe uczucia często brzmią najgłośniej w milczeniu. Pozdrawiam.
  23. @A.Between Piękny obraz intymności, która nie potrzebuje wielkich słów. Poruszyło mnie to "malowanie z rzeczy niewypowiedzianych" - to chyba najczystsza forma bliskości.
  24. @Alicja_Wysocka Odwieczny konflikt między duchem a materią ubrałaś w piękne słowa. Wiersz zaczyna się od „pobrania się” duszy z ciałem. To ciekawe ujęcie dualizmu - sugeruje, że nasza tożsamość to związek dwóch skrajnie różnych bytów, które są na siebie skazane „póki śmierć ich nie rozłączy”. Ale przychodzi lęk egzystencjalny - dusza nie starzeje się, ale biologiczne ciało starzeje się i zawodzi. A skoro tak jest - dusza zaczyna „grzeszyć myślą” - ma ciągle apetyt na życie. To świetna obserwacja kondycji ludzkiej - jesteśmy istotami rozdartymi między tym, co wieczne (chęci, marzenia), a tym, co kruche (biologia). Świetny utwór!
  25. @Migrena To niezwykle poruszający, głęboko emocjonalny i piękny wiersz o traumie po stracie - niezależnie od tego, czy mówimy o rozstaniu, czy o śmierci ukochanej osoby. W niesamowity sposób oddajesz stan, w którym żałoba i tęsknota całkowicie przejmują kontrolę nad ciałem, umysłem i przestrzenią życiową. Wiersz otwiera metafora - „idę przez siebie , jak przez dom po pożarze”. Podmiot liryczny jest wypalony od środka. Zewnętrzna struktura (ciało, „ściany”) wciąż funkcjonuje, ale wnętrze, czyli to, co nadawało sens i tożsamość („wszystko co miało imię”), zostało zniszczone. Życie zamienia się w wegetację i oddychanie toksycznym dymem wspomnień. Nawet pustka staje się fizycznym, namacalnym i opresyjnym obiektem (powietrze i łóżko). Nieobecność zajmuje każdy centymetr przestrzeni, nie pozostawiając miejsca na nic innego. Dla mnie najmocniejszym fragmentem wiersza jest redefinicja utraty - „tęsknota nie jest brakiem, tęsknota jest obecnością odwróconą plecami”. To zdanie odwraca tradycyjne myślenie o żałobie. Brak kogoś nie oznacza, że tej osoby nie ma. Ona tam jest, ale w formie ignorującej, niedostępnej i milczącej, co potęguje ból. Tęsknota staje się pasożytem, który rośnie („jak pęknięcie w szkle”) i żywi się oddechem podmiotu lirycznego. Pamięć o osobie działa jak rdza, która unieruchamia i zżera od środka. Ból to jedyny dowód na to, że miłość była prawdziwa - skoro miłość zniknęła, to fizyczne i psychiczne cierpienie jest ostatnim łącznikiem z utraconą osobą. Ból ostatecznie staje się nową tożsamością bohatera („moją nową twarzą”). Wspaniały tekst, dla mnie bardzo prawdziwy. Serdecznie pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...