Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    5 104
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    118

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @Łukasz Jurczyk Dokładnie tak - próbę! :))) Świetnie to zrobiłeś!
  2. @Nata_Kruk Masz rację, że asekuracyjnie podeszłam do tekstu, bo miałam na myśli dwie sytuacje. Ale wspomnienie "mamy" i czystej pościeli sugerowało, że to dzieje się w rodzinnym domu. Więc nie końca byłam przekonana o intymnym zbliżeniu. :)
  3. @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! tak jest! niech wiatr rozwiewa co nie miało prawa dziać się czerwień sukienki nie dla niego dla kogoś kto zobaczy więcej dziękuję za tę perspektywę że to co miało dotrzeć - nie dotarło bo czasem lepiej gdy wiatr posprzątał za nas miasto @Radosław Bardzo dziękuję! Piękny komplement! Serdecznie pozdrawiam. :) @Nata_Kruk Droga Koleżanko - oczywiście, że tak! Jest mi bardzo miło! Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :))) @wiedźma @Rafael Marius Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
  4. @Migrena Ten wiersz to przejmujący zapis rozczarowania, które nie jest głośnym krzykiem, ale cichym, sterylnym chłodem. To studium nieobecności i momentu, w którym potencjalna bliskość zamienia się w pustkę. Kawa, na którą umówili się bohaterowie, miała „zostawić ślad” - metaforę wspólnego przeżycia, czegoś, co trwale zapisze się w pamięci lub zmieni bieg dnia. Biel porcelany staje się tu symbolem martwoty i jałowości. Porównanie do kości sugeruje coś martwego, szkieletowego, pozbawionego życia i ciepła. "Kawa stygnie w wyobraźni" - spotkanie odbyło się tylko w sferze planów. Rzeczywistość pozostała nienaruszona, czysta i przez to... przerażająco pusta. "Rubin wieczoru to tylko odbicie" - coś, co mogło być magiczne, romantyczne czy podniosłe (rubin), okazuje się jedynie złudzeniem optycznym. "Rozmowa o artystach" - nawet intelektualne porozumienie nie jest w stanie „zmienić gęstości cienia”. Kultura i sztuka okazują się bezsilne wobec emocjonalnego chłodu i braku fizycznej obecności. Bardzo podoba mi się , że „nieobecność przyszła punktualnie”. Skoro osoba, na którą czekano, nie dotarła, jej miejsce zajęła „Nieobecność”. Stała się ona realnym bytem, niemal namacalnym gościem, który wypełnił przestrzeń zamiast oczekiwanego partnera. Wiersz pokazuje też bolesną obojętność świata zewnętrznego - taksówki i kałuże - życie toczy się dalej. Miasto pulsuje swoim rytmem, ignorując mały dramat jednostki czekającej przy oknie. Człowiek czekający zbyt długo „wtapia się” w szybę, traci swoją podmiotowość, staje się „rubinem, który stracił krew”. To obraz wypalenia i utraty energii życiowej przez daremne czekanie. Koniec wiersza przesuwa ciężar z konkretnego spotkania na ogólną kondycję ludzką - "Podróż kończąca się przed progiem" - to pesymistyczna wizja relacji międzyludzkich. Sugeruje, że czasem najważniejsze drogi (te ku drugiemu człowiekowi) kończą się, zanim w ogóle się zaczną. Rzeka zazwyczaj symbolizuje granicę, którą trzeba przekroczyć, by być z kimś. Tu „stoimy zawsze po tej samej stronie”. Może to oznaczać nieusuwalną samotność - nawet jeśli chcemy się spotkać, każdy z nas pozostaje uwięziony we własnym świecie. Piękny wiersz! Jestem zachwycona! Dziękuję!
  5. @Natuskaa Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)
  6. @Czarek Płatak Wiersz zaczyna się od wyznania o ontologicznej pustce. Dziura w piersi nie jest tylko raną to okno. Podmiot liryczny sugeruje, że w środku nie ma narządów, serca, ani tkanki. Jest tylko "przejście" na drugą stronę. To stan skrajnej alienacji, w którym człowiek czuje się tak pusty, że przestaje stanowić barierę dla świata zewnętrznego. Obraz drzewa i ptaka wewnątrz klatki piersiowej jest fascynujący. Może symbolizować życie, które toczy się "obok" podmiotu, albo korzenie smutku, które w nim wyrosły. Często utożsamiany z duszą lub wolnością. Tutaj jednak ptak "chybocze" - jest niestabilny, niepewny, być może uwięziony w tej dziurze. Najbardziej niepokojącym elementem jest pętla. Słowo to budzi jednoznaczne skojarzenia. Prośba "wyciągnij mnie ze mnie" to wołanie o ratunek przez destrukcję. Podmiot chce zostać oddzielony od swojego cierpienia, nawet jeśli ceną jest brutalne "wyciągnięcie". To paradoks: aby ocalić "mnie", trzeba to "mnie" wyrwać z ciała. Zakończenie wiersza przynosi smutną puentę. Po całym procesie "dosięgania" i "wyciągania", na końcu nie ma ptaka (duszy,życia). Zostaje tylko puste gniazdo. To symbol porzucenia lub ostatecznego dowodu na to, że nadzieja (ptak) dawno odleciała. Końcowe "puste gniazdo" zostawia dotkliwe poczucie straty i osamotnienia, którego nie da się już wypełnić. Moje iskry nadziei: podmiot liryczny nie jest sam, prośba o wyciągnięcie „mnie ze mnie” może być odczytana jako chęć transcendencji, nie cofam ręki widzę przez ciebie prześwit na drugą stronę lęku. wchodzę w to drzewo, w puste miejsce po biciu, gdzie chybocze się cisza. nie pętlą, lecz palcami rozplątuję twoje „mnie”. nie bój się pustego gniazda - to tylko dowód, że to co w tobie żyło, wreszcie potrafi latać.
  7. @vioara stelelor Ten wiersz oddycha. Czuć w nim moment, kiedy coś w środku odpuszcza - nie z rezygnacji, ale z gotowości. "Zrzucam zimę jak zbyt ciężki kożuch" - to zdanie nosi w sobie całą historię bez konieczności jej opowiadania. I ta pewność noszona jak talizman - nie krzykliwa, nie na pokaz, tylko wewnętrzna. Piękne też, że zaufanie kieruje się nie ku ludziom, lecz ku sercu i drzewom - jakby prawdziwe oparcie było zawsze gdzie indziej niż myśleliśmy.Najbardziej trafiło do mnie zakończenie - "Już nie znikam - rosnę." Trzy słowa, które mogłyby być całym wierszem.
  8. @Czarek Płatak Bardzo dziękuję! Dziękuję za tak precyzyjną analizę - czytam ją jak interpretację, która rozświetla wiersz od środka. To, co napisałeś o rubinowej sukience jako gotowości na bliskość - to właśnie to. I tak - ten ostatni wers to rzeczywiście nie tylko o odwołanym spotkaniu. To o tym całym większym zrozumieniu, które przychodzi nagle, jak zimna fala. Może o braku zaangażowania, może o jednostronności, a może po prostu o tym, że złudzenia trzeba było rozbryzgać. "Filmowy, miejski, emocjonalnie cichy, ale mocny" - to piękne określenie. Dziękuję za ten komentarz, za to, że tak uważnie czytasz. Pozdrawiam serdecznie!
  9. @Czarek Płatak @Leszczym Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :)
  10. @Łukasz Jurczyk Ten fragment to zderzenia kultur widziane oczami kogoś, kto stoi „pomiędzy” - greckiego najemnika. Obraz dni „jak muchy” i słońca, które „zjada cierpliwość”, fantastycznie oddaje realia kampanii wojennej na Wschodzie. To egzystencjalna nuda. Najemnik jest wyobcowany - rozmowa z Persem staje się równoważna z mówieniem do kamieni. Widoczne są różnice kulturowe i religijne. Pers to pewnie wyznawca zaratusztrianizmu - stąd świat jako pole walki Światła z Ciemnością a ogień oczyszcza. Grek - reprezentuje racjonalizm - ogień niszczy a wojna to rzemiosło. Pers ma inne widzenie duszy - śmieje się z jej pojmowania przez Greka. W części 5. narrator dochodzi do wniosku, że właściwie bóg jest jeden - podczas wojny nie ma różnic. Końcowa scena z łukiem jest genialnym symbolem. Łuk był symbolem perskiej potęgi militarnej (słynni łucznicy Dariusza). To, że Grek „nie umie go napiąć”, jest metaforą o nieprzenikalności obcej kultury. To bardzo męski, piękny a jednocześnie metafizyczny tekst. Pozdrawiam.
  11. @MIROSŁAW C. Ten wiersz działa jak obraz oglądany z bliska - widzisz najpierw całość, potem zaczynasz dostrzegać fakturę. Kobieta i kwiat jako para znana od wieków, a jednak tutaj nie ozdobna, lecz intymna - „nieskończona bliskość” na małych, cichych wyspach. Piękne, że to świat namalowany na trzech powierzchniach naraz: drewnie, płótnie i papierze - jakby ta scena istniała we wszystkich epokach jednocześnie. A „piramida olfaktoryczna„ na końcu to nieoczekiwany, precyzyjny cios nagle cały zmysłowy świat wiersza układa się w strukturę, jak perfumy w nuty głowy, serca i bazy.
  12. @piąteprzezdziesiąte Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)
  13. @Myszolak Bardzo dziękuję! W pierwszej chwili można współczuc, ale na dłuzszą metę - dobrze kogoś poznać na początku rodzącego się uczucia, a takiej lekcji się nie zapomina. Serdecznie pozdrawiam. :) @iwonaroma Bardzo dziękuję! Gdyby był poważny powód, to nie byłoby tego wiersza. :) Więc zostaje duża gorycz. Serdecznie pozdrawiam. :) @Amber Bardzo dziękuję! Masz rację - można się odnaleźć! I to jeszcze jak! Serdecznie pozdrawiam. :) @Mikołaj_Batkiewicz @Leszczym @MIROSŁAW C. @piąteprzezdziesiąte Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam.
  14. @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Dziękuję za ten wiersz i słowa może rzeczywiście droga inna, nowa on w biegu, ja w czerwieni sukienki każde w swoim świecie, jak odległe planety. Lecz wieczór umówiony - to był kontrakt konkret między chmurami, realny fakt i może masz rację - nie pasowaliśmy w różnych światach, różnie żyliśmy. Sukienka wciąż piękna - dla mnie samej jutro założę ją, już bez nadziei daremnej Pozdrawiam serdecznie! @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! Dziękuję za tak precyzyjny komentarz! To, że metafory "nie są przesadzone" to dla mnie najważniejsze - zależało mi, żeby były prawdziwe, nie ozdobne. A twoje "bez parasola, bez alibi" jest jak piąta strofa tego wiersza. Serdecznie pozdrawiam! :) @viola arvensis Bardzo dziękuję! Dziękuję za te słowa! Cieszę się ogromnie, że wiersz ma tę moc wyobrażeniową - zależało mi, żeby czytelnik mógł stanąć obok tej dziewczyny i poczuć ten wieczór. A co do wniosków... tak, czasem trzeba poczekać za długo, żeby w końcu dotarło wszystko. Pozdrawiam serdecznie! @Migrena Bardzo dziękuję! Czytam twoje słowa i... nie wiem, czy kiedykolwiek dostałam komentarz, który tak trafnie nazwał to, co czułam pisząc. "Akt wiary, że ktoś nada sens zwykłemu czwartkowi" - tak, dokładnie. I to Kierkegaardowskie stanie twarzą w twarz z sobą samym - to właśnie ten moment w witrynie, gdy widzisz siebie z zewnątrz. "Małe przebudzenie" - ująłeś. Nie jest wielka katastrofa, tylko ciche dotarcie prawdy. A to "świat nie dramatyzuje, tylko odsłania swoją obojętność" - trafiłeś w sedno tego wiersza głębiej, niż ja sama umiałam to nazwać. Dziękuję za ten komentarz. To jest dar - dostać takie odczytanie. Pozdrawiam z ogromną wdzięcznością. Tak, wiem o czym piszę. I dziękuję, że Ty też wiesz. :)
  15. @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Dziękuję za tak wnikliwe czytanie! To prawda, że czasem czekamy za długo, czasem nie na tych... a czasem po prostu w złym miejscu o złej porze. Ten moment z witryną to dla mnie też kluczowy - kiedy widzimy siebie z zewnątrz, nagle wszystko staje się jasne. Pozdrawiam serdecznie! :) @vioara stelelor Bardzo dziękuję! Twoja interpretacja poruszyła mnie - to o unikającym przywiązaniu, o nagłym znikaniu gdy robi się za blisko... Ten wiersz zrodził się z konkretnego wieczoru, ale rzeczywiście da się w nim zobaczyć cały mechanizm - nadzieja, gotowość, a potem milczenie i ucieczka. I tak, pijak jest ważny! Też go lubię! To autentyczna postać, kiedyś podszedł do mnie , mówiąc "królowo", chciał 2 zł na bułkę. Powiedziałam, że idziemy razem do sklepu na zakupy. I się zgodził. A już myślałam, że chciał alkohol. Zrobiliśmy większe zakupy spożywcze - a on potem kłaniał mi się, jak "królowej". Dziękuję za ten komentarz, naprawdę dużo mi dał. Serdecznie pozdrawiam. @andrew Bardzo dziękuję! Masz rację, czekanie to cena... i czasem dopiero wtedy, gdy poznajemy to prawdziwe JĄ/JEGO, rozumiemy, że warto było czekać. Albo że czekaliśmy nie na to. Piękny wiersz. Pozdrawiam serdecznie! @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Dziękuję - i za komentarz, i za ten wiersz, który do niego dopisałeś. "Sukienka wciąż piękna. Jutro założysz ją dla samej siebie" - to jest właśnie to, czego potrzebowała ta bohaterka. Twoje słowa są jak kontynuacja, jak nadzieja po rozczarowaniu. Pozdrawiam serdecznie!
  16. @MIROSŁAW C. Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :)
  17. @Migrena Twoje słowa o człowieku jako "opóźnionym sygnale" zostają ze mną długo po lekturze - i chyba to jest znak, że wiersz dobrze robi swoje. Dziękuję, że dzielisz się tym, co czułeś podczas pisania. To piękne, kiedy autor i czytelnik spotykają się tak blisko zamysłu i jego odbioru. Serdecznie pozdrawiam. :)))
  18. @Mikołaj_Batkiewicz Plus za przekaz, bo również lubię mieszkać w swojej Ojczyźnie. Gdy po podróży do tzw. ciepłych krajów ktoś mnie pyta, czy chciałabym tam mieszkać na stale - odpowiedź jest zawsze taka sama i na "nie". I może to jest właśnie irracjonalne, ale na pewno ma swoje psychologiczne podstawy. Twój wiersz jest taki swojski, ciepły. Widać, że nie szukasz egzotyki, tylko uczy się kochać to, co zwykłe i bliskie. Ta gospodyni z kompotem i ogródek brzęczący od pszczół mówią więcej o domu niż jakiekolwiek słońce południa. Swojskość ma swój smak – trzeba tylko poczekać na wiosnę. :)
  19. @Myszolak To piękny wiersz o intymności, która przekracza słowa. Świetna jest ta gra z niemożnością komunikacji słownej i jednoczesną pełnią w milczeniu. Kontrast między "ciężkimi jak głaz" słowami a lekkością gestu jest genialny. Gdy słowa zawodzą, zostaje dotyk - super rozwiązanie! :)
  20. @Alicja_Wysocka Czytając ten wiersz, od razu się uśmiechnęłam - to chyba najszczersze i najradośniejsze ars poetica, jakie znam. Ta scena wypatrywania pod jaworem, ganiania myślą po błękitach - to przecież każdy twórca w stanie oczekiwania na natchnienie. I ta erupcja radości, kiedy przychodzi - "raptem patrzę, jest"! Zachwyca mnie lekkość tego wiersza, jego muzyczność ("ej ptaszyno złotopiórka"), ale jednocześnie kryje się w nim głęboka prawda o tworzeniu. Poeta rzeczywiście jest jak sroka - zbiera z rzeczywistości "szkiełka" i "koraliki", próbuje ich połysku w różnych miejscach wiersza ("tu się świeci, tam znów błyszczy"), czasem dorzuci coś miękkiego dla równowagi. Nie wszystko musi lśnić, prawda? A to "nie wiem ptaszku skąd się wziąłeś" - czyż nie o to właśnie w tworzeniu chodzi? O tę tajemnicę, skąd przychodzą słowa, obrazy, dźwięki? I ta fałszywa skromność w podpisie - "zwykła sroka" - kiedy wiersz sam w sobie jest dowodem, że zwykłość potrafi stworzyć coś niezwykłego. Cudowne!
  21. @Klaudia Gasztold Czuć ten strach przed czasem, przed nierozpoznaniem siebie i innych. Ale ten ostatni wers - jakby całe napięcie rozpuszczało się w akceptacji. Piękne i smutne jednocześnie.
  22. @Wiechu J. K. Bezczas jako przestrzeń, gdzie przeszłość wciąż trwa - te "prochy skamieniałe" paradoksalnie są "wiecznie istniejące". Piękna medytacja nad czasem, który nie przemija, tylko nawarstwia się. Czytam to jak geologiczną warstwę świadomości - wszystko tu jednocześnie- przemijanie i trwanie, punkty bez powrotu i wieczne okoliczności.
  23. @Lidia Maria Concertina Perpetum mobile metra i rosnące serce - piękny kontrast. Ten wiersz ma puls.
  24. @iwonaroma Ta swoboda jest właśnie najcenniejsza! Słowa nie muszą męczyć - mogą tańczyć. A efekt? Często lepszy niż się wydaje autorowi ;)
  25. @Mitylene Ta cisza między niebem a ziemią - pełna i znacząca. Pięknie uchwycony moment zawieszenia, gdy wszystko wstrzymuje oddech. Gwiazdy zasypiające, modlitwa zastygła, cisza odchodząca - każdy obraz dopełnia ten moment. Delikatne i głębokie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...