Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'poznań' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Fraszki i miniatury poetyckie
    • Haiku
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o portalu
  • Różne

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Znaleziono 2 wyniki

  1. Wiersz ten dedykuję wszystkim Poznaniakom, ich Bliskim, oraz wszystkim tym, którzy doświadczyli życiowych tragedii wskutek wydarzeń poznańskiego Czerwca 1956 roku.... Autor wiersza - Jan Jarosław Zieleziński ---------------------------------------------- "Pięćdziesiąt sześć - poznańska rzeź" Skąd się w Poznaniu wzięła potrzeba, By wyjść z hasłami: „my chcemy chleba”? Po wojnie pustki, głód brzuch wciąż ściska, A partia? Tylko „śrubę dociska”... Tych, co ośmielą się protestować, Zaraz UB do więzień chowa, Albo ich bierze na przesłuchania i torturami wymusza zeznania. Partia drwi z ludzi, narasta frustracja, jak cisza przed burzą zapada stagnacja… Chcąc dobre z partią nawiązać relacje, Zakłady Cegielskiego ślą tam delegację. Aby się tam delegacja z partią dogadała, Żeby partia ludzi już tak nie nękała. Tymczasem delegacja ta jakby zanika. Czy UB ich trzyma? Narasta panika… Panika, bunt i niedowierzanie! Pójdźmy nań tłumem! – panowie i panie. Tak jak pomyśleli, tak też się i stało, i tłum maszeruje już ulicą całą. Biało-czerwone wśród ludzi sztandary, Transparenty z hasłami: „darujcie nam kary”. „My chcemy chleba, wolności i pracy” krzyczeli wtedy tak Poznaniacy. W końcu tłum dotarł na Kochanowskiego, Pod gmach bezpieki – siedziby złego. Ktoś krzyknął w nerwach, ktoś głazem cisnął, Koktajl Mołotowa jasnym ogniem błysnął. Na to z UB użyli hydrantu, Próbując rozproszyć tłum demonstrantów. Tłum rozwścieczony już do białości, Podpalić chce gmach w tej całej złości. Wtedy ktoś z partii i bez rozumu dał UB rozkaz: strzelać do tłumu! bezpieka strzela, po ludziach jak leci, padają młodzi, starsi i dzieci. Ludzi w pochodzie było bez liku, więc ranni i martwi są na chodniku. Tak w roku pańskim: pięćdziesiąt sześć, się rozpoczęła poznańska rzeź. Banasiak Ola, dziewczyna dziarska, Sercem powinność jej pielęgniarska. Kule świstają tuż nad jej głową, Ona nieść pomoc jest dalej gotową. Pan Czeszak Edmund, pracy szukając, Był w szoku do piekła tego wpadając. Nagle kolegi krew ściera ze skroni, Bo snajper z UB użył swej broni. Powstańcy dwa czołgi opanowali, Cel? Gmach UB — tam, tam, w oddali. I co, ubecja? Już nie takie chwaty? Kiedy śmierć patrzy wam w oczy z armaty? „Kto rękę z bronią na partię wyciągnie, temu tę rękę partia odrąbie!” – z radia Merkury zew zemsty śwista, grzmi Cyrankiewicz, ten komunista. Pan Majchrzak Jerzy – dzielny mężczyzna, miał zawsze w sercu: Bóg, Honor, Ojczyzna. Nie mogąc tknąć ojca, bezpieki machina, chcąc zabrać Jerzego, zabrała mu syna. Walcząc o kromki kawałek chleba, Poznańscy Herosi zrobili co trzeba. I chociaż do przodu czas goni i goni, miejmy w swym sercu wciąż pamięć o nich. ---------------------------------------------- Kilka słów wyjaśnienia: Poznański Czerwiec 1956 – był to pierwszy masowy protest robotniczy w powojennej Polsce, w którym zwykli ludzie wyszli na ulice, domagając się m.in. chleba, pracy i godności. Tekst łączy fakty historyczne z indywidualnymi losami uczestników, przywołując bohaterów takich jak: Aleksandra Banasiak, Edmund Czeszak czy Jerzy Majchrzak. Poprzez obrazowe opisy ulicznych starć, represji UB i odwagi demonstrantów, wiersz stara się utrwalić pamięć o tych wydarzeniach i o ludziach, którzy walczyli o podstawowe prawa człowieka w trudnych, powojennych czasach. *** Źródła wykorzystane w wierszu: 1. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-2/ 2. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-1/ 3. https://historiamowiona.poznan.pl/relacje/jerzy-majchrzak/ 4. https://historiamowiona.poznan.pl/relacje/aleksandra-banasiak/ 5. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/ubowcy-przyznali-ze-strzelali-pierwsi/ 6. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/chlopak-dostal-serie-glowa-rozbryznieta/ 7. https://pl.wikipedia.org/wiki/Józef_Cyrankiewicz 8. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-3/
  2. Drogi dzienniku! Poznań, 30.07.2017 r. Godzina 08.11, nie mogłem spać, wstałem więc, zrobiłem kawę, a następnie stworzyłem to: ""A czas biegnie nieubłaganie..." - zgasiła papierosa, wzięła ostatni łyk kawy, ale tej rozpuszczalnej z mlekiem i 1,5 łyżeczką cukru, wstała i wyszła. [...] Po ostatnim wywiadzie padała z nóg. Na przydrożnych zegarach wybiła godzina 20.00. Eryka przez okno autobusu z zaspanymi oczami wpatrywała się w prawie opustoszałe miasto. Deszcz padał niemiłosiernie, tylko słuchawki w jej drobnych uszach umilały tą dość szarą i beznadziejną chwilę. Autobus zatrzymał się na ul.Cybulskiego. Dziewczyna wysiadła i zarzucając kaptur pobiegła w stronę sklepu, uwielbiała go. Był bardzo malutki, ale wszystko się w nim mieściło, a szczególnie uwielbiała, kiedy rozmaite zioła wisiały pod sufitem, dzięki temu dokładnie było czuć ich aromat. Z boku, obok miniaturowego okienka z drewnianymi okiennicami stał stos garnków, nie były one na sprzedaż, znajdowały się tam głównie w celu dekoracyjnym. Drzwi były dość nowe i nie pasowały do tajemniczego wystroju tego miejsca, tuż koło nich swoje miejsce miały skrzynki z warzywami i owocami, a za nimi skromna, fiołkowa lada [...]. Szła z plastikową torbą, ze słuchawkami w uszach, patrząc przed siebie, na miasto, które nigdy nie zaśnie, które okrył deszcz." Naprawdę jestem ciekawy, ile litrów kofeiny dzisiaj dostarczę swojemu organizmowi. Bruno Clock
×
×
  • Dodaj nową pozycję...