Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Czarek Płatak

Użytkownicy
  • Postów

    5 757
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    55

Treść opublikowana przez Czarek Płatak

  1. Bardzo dobre spostrzeżenia. Szczególnie te dotyczące czasu. Wielokrotnie obserwiwalem i sam łapałem się na czekaniu na weekend/wiosnę/święta jakby nie przywiązując wagi do mijającego 'teraz', a przecież: Pozdrawiam
  2. Może nie nosisz kardiganów :) Odpozdrawiam
  3. Kurde, piękny jest ten wiersz. Po prostu. Uwielbiam kiedy z pozoru prosta, a na pewno nie wydumana w liryczbych ochach i achach poezja kryje w sobie tyle z życia i wręcz filozofii. Pozdrawiam
  4. Deo, tylko dlaczego Ciebie tutaj tak mało? Z wiersza bije prawdą i szczerością, a to towar deficytowy na tym i innych portalach. Życzę peelce, by nadzieje się z spełniły I ślę ukłony autorce
  5. Tak, w tych bezrefleksyjnych czasach szybko-dużo-teraz przydałaby się chwila, by zatrzymać się i zajrzeć w siebie, ale co kiedy tylu od wewnątrz wyściela plastik..
  6. Bardzo dobry. Cholernie mnie poruszył przypominając jak kiedyś wpadłem na głupi pomysł zadzwonienia do nieżyjącego od kilku miesięcy przyjaciela. Odpowiedział jego głos nagrany na sekretarkę. Długo się po tym zbierałem. Pozdrawiam
  7. Kapitalna strofa. Całość mocno na tak. Dlaczego larwy po łacinie? Czy może żeby zestrajały się lepiej z lararium?
  8. @heks, @Leszczym, @huzarc @Michał_78 Dzięki serdeczne
  9. To akurat inna trasa, ale może wystarczy obciąć dredy i zmienić kardigan ? Ja staram się jak najrzadziej mogę - staram się jak mogę zmniejszać mój carbon foot print, ale czasami trzeba.. Osobiście nie przepadam za lataniem, którego niecierpię w mierze równej tej z jaką niecierpię wesel, ludzkiej głupoty i fałszu. Zaiste :) Pozdrawiam Tak, tak. Przydają się wcale rzadko ;) Ten sweterek nie jest nierozłączny. Raczej nie przywiązuję dużej wagi do ubioru. Może stąd problem, heh
  10. Odprawa Ani prześwietlanie bagażu, ani skanowanie bramką. Później ponowne, detektorem ręcznym. W samych skarpetkach, z opadającymi bez paska jeansami, a ramionami wzniesionymi nad głową. Ani wywalanie na wierzch kieszeni, głębokie zaglądanie w oczy: spode łba, groźnie ściągniętych brwi, daszków służbowych czapek, z rękoma gmerającymi w okolicach kabur paralizatorów. Ani wizyta w pokoju kontroli osobistej — mówiłem im, że szczeka na mnie, bo psy na ogół lubią do mnie gadać, no i zapomniałem zmienić kardigan po wczorajszej wizycie u kumpla — pewnie dlatego czuje ode mnie zioło — nie były w stanie powstrzymać spotkania naszych palców na nieśmiałym podłokietniku fotela. Prosimy o zapięcie pasów bezpieczeństwa.
  11. Skojarzył mi się z wypowiedzią Myśliwskiego, który pytany o swoją prozę powiedział, że on nie pisze powieści, bo powieść ma swoje zasady, swoją definicję, a to jego pisanie raczej się ich nie trzyma. Że on pisze opowieści. I wydaje mi się, że życie człowieka, chociaż ma swój z grubsza określony porządek to jest bardziej opowieścią niż powieścią. Z podobaniem czytam
  12. Osobiście nie przepadam za urzędowym sankcjonowaniem miłości. Ale wiersz zgrabny jak to już z Twoim bywa ;)
  13. Oczywiście,choć zdarza się być życiem zmęczonym, a wtedy to może być ukojenie. Jednak nie w wypadku rozważań zawartych w wierszu. Tutaj nie ma wyboru. Jedynie różne pory dnia i noc, którą wybrałby na odejście podmiot, gdyby oczywiście miał taki hipotetyczny wybór. Dzięki :)
  14. @Lidia Maria Concertina @Michał_78 Dziękuję
  15. Masz rację - na wojnie wszyscy są poszkodowani. Aż dziwi, że ta korona stworzenia, mądra taka i dumna przez tyle lat historii cywilizacji się tego nie nauczyła. Najbardziej chyba lubię takie dywagacje. Z wygodnych wieje mi nudą ;)
  16. Dokładnie. Wg różnych źródeł z Wehrmachtu zdezerterowało do '44 roku około 100tyś ludzi. Nie należy zapominać również o Polakach zmuszanych do zasilania jego szeregów. I wracamy do poruszonej przez Ciebie radości ze śmierci żołnierzy noszących niemieckie mundury. W tym wypadku dezerterów. Problem jak wiesz jest złożony.
  17. Zrobione. Racją jest, że ta liczba rosła wprost proporcjonalnie do upadku Rzeszy, a wtedy o dezercji decydowało tchórzostwo raczej niźli niechęć do wojny i zabijania. Tego tematu wierszem nieporuszam skupiając uwagę na czymś innym. To temat osobny, inny utwór. Cieszę się, że zwróciłaś uwagę na te powtórzenia. Prostota tutaj zamierzona, bo temat sam w sobie ciężki wystarczająco. Tak, wymaga odwagi rzucić karabin o podłożyć szyję pod ostrze kata, odwagi której nie próbuję nawet pojąć. Mam też nadzieję nigdy nie musieć. Serdeczności
  18. Wiem, choć nie miałem okazji poznać, ale że temat jest dla mnie zajmujący możliwe odrobię tę zaległość. Masz rację, ludzie, niezależnie chyba od nacji przy spełnieniu odpowiednich warunków bardzo szybko potrafią przeistoczyć się w bestie. A dezerterów z armii strony agresywnej zawsze będę popierać o szanować.
  19. Obyśmy nigdy nie znaleźli się w sytuacji, w której cieszyć nas będzie śmierć innego człowieka.
  20. Taki piękny świat, taki brzydki Film który dziś obejrzałem, zmusił mnie do przemyśleń (tylko filmy skłaniające do refleksji są czegoś warte). Na ekranie grupa niemieckich żołnierzy rozstrzeliwała dezerterów. Moje serce było po stronie bezbronnych, kopiących rowy na własny grób ofiar. Dezerterzy nie zasługują na trumnę. Część skazańców została zabita przy świetle dnia, o rozświergotanym poranku, kiedy jeszcze niemal poziome promienie słońca próbują przebić się spomiędzy liści; wychylając nieśmiało zza załomów obozowych budynków, cienką łuną aureoli opisują kalenice dachów. Podmuch porusza płaszczem sztywnego jak krucyfiks oficera, ziemia chwyta pierwszy rześki od rosy i chłodu oddech. Taki piękny świat, taki brzydki. Część została zabita w pełnym słońcu: stoją czekając na nieuniknione. Skronie roziskrzone od potu. Dzień jest widocznie upalny. Wczesnopopołudniowa martwota. Powietrze jak galareta, liść nie drży, ani źdźbło trawy, ptak nie kwili, niebo błękitne błękitem Niepokalanym. Jakaś mucha — tłusty piruet nad zmrożonymi oczekiwaniem. I nagle, w tej martwocie, jakże ironicznie żywy huk wystrzałów karabinów i serii z automatów. Taki piękny świat, taki brzydki. Ostatnią grupę rozstrzelali o zmierzchu Pomyślałem, że gdybym miał jakikolwiek wybór, byłoby lżej umierać w nocy, kiedy ani śpiewu ptaków, gry słońca, oddechu ziemi. Tylko noc zakrywająca wszystko czernią, mrugająca miriadami oczu Kosmosu, otulająca całunem pluton z wycelowaną bronią, kroplę łzy na policzku jednego z żołnierzy, skazańców stojących po pas we własnym grobie, taki piękny świat, taki brzydki.
  21. Nie mam nic do żadnej nacji, ale boję się, że wzmiankowana lubi być powodzona przez ostro zacinającego batem woźnicę, a tym samym pójść choćby w największy ogień, a też taki przynieść. Polecam książkę pt Czasy second hand Swietłany Aleksiejewicz. Można troszkę przybliżyć sobie 'ruskiego człowieka'.
  22. Faktycznie ten moment jest najsmaczniejszy. Zacny wiersz. Ominął mnie wcześniej. Rzadko wstawiasz ;)
  23. Świetna w uwaga Marek :)
  24. My śnieg, my lawina. Dobre Zimne trochę tylko. Zrzucam winę na aurę wokoło ;)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...