Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.07.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Mówią - Wawer - trochę dziki, nie ma sieci, a ma dziki. A szambiarka nadal tutaj sprawdza się. Do Warszawy niedaleko, bo nasz Wawer jest za rzeką. Ale mieszkać tu naprawdę nie jest źle. Ref: Wawer blues - na plus. Mieszkam tu, bo jest luz. Nie wywyższa się, nie grzeszy. Dziki chodzą tu jak piesi. Naturalny taki Wawer dzisiaj jest. Tu są lasy, a nie korki, Mało żuli, są sikorki. Romantycznie i spokojnie mieszka się. Refren: Wawer blues - na plus. Mieszkam tu, bo jest luz. Tu są działki jeszcze znośne, by bliźniaka mieć przy sośnie, i do Żabki na rowerze kopsnąć się. Gdy po pracy późno wracasz - czeka jeszcze druga praca: pozamiatać igły z wjazdu - to się wie. Refren: Wawer blues - na plus. Mieszkam tu, bo jest luz. Ale lubię swojskie życie - w Wawrze trudno o ukrycie: las cię znajdzie, dzik przywita, choćby w noc. Przyjedź, zobacz jaki klimat, (bo się raczej nikt nie spina) — a rozumiesz, czemu tutaj dobrze wciąż. https://suno.com/s/tcKDYSdN4MkfaOcd lub https://suno.com/s/0tHcfxQt4Bv1jaXn8 punktów
-
w październiku muchy w terrarium między szybami wydają ostatnie tchnienie życia jesień ma te same kolory co wyblakłe mapy gdzie nie ma zaznaczonych mgieł tańczących po zmroku piece rozpalone na zimę naburmuszone powietrzem kaloryfery które już spuściły z tonu drzwi otwierają się i zamykają to uciekają jesienne duchy na nieoznakowaną trasę podróży do sadu, na ulicę, hen za miasto jeszcze dalej gdzie nikt nie widzi do taktu melodii Pani tańczy z Panem, Pan z Hipopotamem7 punktów
-
jesteśmy pyłkiem we wszechświecie a na ziemi na ziemi kroplą bądźmy tą która gasi pragnienie kochać bliźniego swego jak ... Jezu ufam Tobie 7.2026 andrew Trzeci dzień Pielgrzymki rowerowej Szczecin Częstochowa, nocleg w Sanktuarium Matki Boskiej Wysłującej w Rokitnie7 punktów
-
Niepewny oka błysk Pojawił się Tam Niedaleko Minął w dłoniach pióro Popłynęło z nurtem Zadumanej światłem rzeki Nadałeś słowom sens Za pomocą drżenia rąk Błądziłeś palcami W myślach Trzymając Chwilę falującą toń6 punktów
-
"Cel do wieczności" Wyrwani z ciszy pierwszych dni, wrzuceni w ścigania drogi, uczymy się odróżniać sny w ciężarze codziennej trwogi. Ledwie stopa dotknie ziemi, już napory obcych głosów, by zwyciężać między swymi, mierzyć życie miarą losu. „Musisz wspinać się najwyżej, od tego się nie wymigasz. Nie oglądaj się – idź wyżej, świat ci każe wciąż się ścigać.” Lecz ja pragnę innej drogi. Nie ku pysze ani chwale. Chcę zapalać ludzkie mroki światłem myśli – cicho, trwale. Człowiek nie widzi człowieka. Każdy gna we własnym pędzie, jakby wierzył, że ucieka przed tym, co i tak z nim będzie. Aż nadejdzie chwila cicha. Siły zgasną, czas przystanie. Wtedy mądrość szepnie skryta: „Życie to nie jest ściganie.” Lata nauk, lata trudu, dni oddane w cudze ręce... I tak łatwo, pośród cudu, zgubić to, co było święte. Bo nie sława trwa najdłużej, ani złoto, ani władza. Tylko dobro, które służy, i w potomstwie się odradza. Człowiek gości tutaj chwilę, choć wieczności w myślach miewał. Nie bogactwo ważne tyle – co dobro, które zasiewał. Leszek Piotr Laskowski6 punktów
-
Lipy mdleją od woni: któż nie uległby tej magii, gdy powietrze drży od pragnień? Ileż powabu odsłania lipcowi dziewczyna nasycona słońcem.5 punktów
-
Zatoczony krąg, zaklęć kilka stopni, pośrodku płomień niegasnący, podwójną duszę strzegący. Nadchodzi strzyga, żywa czy też martwa? Pochowana twarzą w dół, wydająca dźwięki udręki. Chochoł wyłania się z lasu, z wąpierzem tańczy walca - raz dwa trzy, raz dwa trzy, Zaraza pije z krwawego kielicha. Dzieci tańcują, z drugiej strony kogoś przywołują. Zmora nadlatuje, we śnie oczy kłuje, siada okrakiem, ciężarem ludzi dręczy. Męczy i jęczy. Kroczy drogą ta ostatnia, dźwigająca kosę w ręku, żnąca zboże, robiąca fikołki na polu. Południowa. Ostateczna. Śmiertka. Mój ojciec i matka, stworzenia i snu zagadka.5 punktów
-
można mieć w sobie wolną przestrzeń i w niej pochować wszystkie żale by jednak biec wciąż biec naprzeciw choć serce jest wtedy najdalej5 punktów
-
Tam ponad szczytami gór Kamień rzucony spojrzeniem uniósł w przestworza marzenie. Przydał nielotom dwunożnym skrzydeł chcącym się wznieść tam coraz wyżej ku gwiazdom błyszczącym natchnieniem, które na długo pozostawały westchnieniem. Od dawien dawna gdy nocne cisze wzrokiem przenikał odległe nisze. Przemiana postępowała nieuchronnie, dwunogi szybko zmieniały oblicze i zapoznają się z księżycem i posiadają Marsa makiety. Budują dalekosiężne rakiety. "Tam dom Twój gdzie serce Twoje" I nic nigdy tego nie zmieni, nawet najdalsze podróże przyciągające wzrok ku górze. ************************5 punktów
-
No więc jestem człowiekiem sukcesu. Cztery firmy, w tym jedna w Dubaju, w tym światowym zagłębiu biznesu, a więc coraz rzadziej bywam w kraju. Apartament w stolicy, dom w Gdyni. Kiedy byłem w domu? Chyba w maju. W garażu BMW, Lamborghini, luksusowy jacht w porcie czeka. Na rejs zapraszają mnie kuzyni. Nie mam czasu, a życie ucieka. Zapraszają na zjazd absolwentów, lecz z Dubaju to droga daleka. Była żona ma moc argumentów, choć syna od roku nie widziałem, by żądać wciąż wyższych alimentów. Ja wcale rozwodzić się nie chciałem, zawiniła miłość do biznesu. Nie tak sobie to wyobrażałem. Czemu mniej radości, więcej stresu? Przecież jestem człowiekiem sukcesu.5 punktów
-
Jesteś na spacerze w lesie wiatr porusza koronami drzew delikatnie czujesz spokój czemu? tulisz dziecko które płacze bujasz je w tym samym rytmie powoli jest coraz ciszej czemu? może spokój nie jest słowem może jest ruchem który pamięta ciało zatrzymaj się na chwilę kiedy wychodzisz z domu spójrz w górę chmury też się kołyszą trawy drżą liście oddychają wszystko zna ten rytm spójrz na osobę obok siebie przytul ją i nic nie mów ciało zna drogę spokój5 punktów
-
lipcowa noc kusi zapachem traw i świerszczem kusi pełnią echem szumem drzew świetlikiem lipcowa noc kusi kuszeniem które wyraźnie mówi że ta własnie noc wcale nie nudzi jest piękna że warto ową noc podziwiać być obok niej4 punkty
-
Mówiąc czasami jak do pustej ściany, w której nie zadrży ciche poruszenie, można by składać najmędrsze wyrazy, nic to — nie skruszą się twarde kamienie. Skąd to w posągach takie lubowanie, gdzie nie kołysze się mała rozterka, i łza nie popłynie po kamiennym licu, nie zatli się w oku najlichsza iskierka. Mówiąc do serca, a tu serca nie ma, jedynie opoki twarde jak ze skały, i te, co drwiną wyrzeźbione usta, które życzliwie się nie uśmiechały. Wieczne posągi, kwitną złote miasta, próżność zachłanna tworzy epopeje, a arystokracja zbrojna jest i twarda, tobie pozostało mieć tylko nadzieję. Jeszcze się oczy otworzą nikczemne, i chłodne twarze pobledną z wrażenia, przecież naprawdę mogło być tak pięknie, gdyby te serca nie były z kamienia.4 punkty
-
zdradziłeś mnie. zniknąłeś, cierpiałem, cierpiałeś. wróciłeś. mówiłeś, że się naprawiłeś. naprawiłeś? czy myślałeś, że się naprawiłeś? przeprosiłeś. naprawdę przeprosiłeś? wybaczyłem. wybaczyłem, czy myślałem, że ci wybaczę? ciężar. ból. stres. lęk. zaufanie? myślałem, że ci zaufam. myślałem, że dam rade. myślałem, że się zmieniłeś zmieniłeś? czy uważałeś, że się zmieniłeś? szansa, dałem ci szansę. ciężka decyzja. szansa, by ja wykorzystać. wykorzystałeś? czy ją zignorowałeś? zignorowałeś. pokusa. pojawiła się pokusa. myślałem, że ci ufam. dałem ci szansę. dałem ci zaufanie. zmieniłeś się? czy uważałeś, że się zmieniłeś? ból. strach. lęk. zaufanie? straciłeś moje zaufanie. znikasz. cierpię. myślałem, że ci zaufałem. myślałem, że dam rade. myślałem, że ci wybaczę.4 punkty
-
Wszystkie szyby są mokre od łez Takich szczerych, tak szczodrych i czystych Jakie przelać mógł jedynie deszcz Deszcz niewinny, odwieczny, przejrzysty. Szyby płaczą ni z żalu ni z bólu O tym chyba samo niebo wie My też czasem płaczemy do wtóru Gdy zbyt dobrze nam jest lub zbyt źle. Płacz kołyską jest dłoni przyjaznych Mimowolną, najszczerszą i własną Płacz jest nagłym rozlaniem się żalu Jak deszcz skrycie stuka o parasol. Wszystkie szyby są mokre od łez Takich szczerych ,tak szczodrych i czystych Jakie przelać mógł jedynie deszcz Deszcz niewinny, odwieczny, przejrzysty. Szyby płaczą ni z żalu ni z bólu O tym chyba samo niebo wie My też czasem płaczemy do wtóru Gdy zbyt dobrze nam jest lub zbyt źle. Płacz kołyską jest dłoni przyjaznych Mimowolną, najszczerszą i własną Płacz jest nagłym rozlaniem się żalu Jak deszcz skrycie stuka o parasol. O parasol ,o dachy ,o szyby Znowu pluszcze potok moich łez Ciągle z deszczem się miesza prawdziwym Pachnie tak jak najprawdziwszy deszcz. Oczu żadnych mój płacz nie zamoczył Bo podobny do wrześniowych mgieł Przenikliwy i taki bezgłośny Wsiąka cicho w niespokojny sen. Nie pamiętam dlaczego tak płaczę Nie wiem nawet czy płacz to ,czy deszcz Który przecież bez żadnej przyczyny pada. Choć kto go tam wie.4 punkty
-
kilka świateł dalej jest inna noc odwracamy się od siebie mój cień gaśnie po drugiej stronie ulicy biały księżyc i bezsenność zapita gwiazdami w farmakologicznym śnie gasną żarówki czarnym flamastrem rysowany pies urywa się ze smyczy4 punkty
-
„Reklamowe uprzejmości” Najlepsze kosiarki, tu kupisz dla siebie, Magnum D3 Forte doda ci młodości. Dacia – samochód w każdej potrzebie, Zdrowit pij, a będziesz żył w zdrowiu i radości. Chłopaki nie płaczą, więc w zamian płacą mniej, super nasza pasta – nią zęby wyleczysz. Perfetto Ziarenko, nasze pij i się śmiej, Magnat – dobra farba, temu nie zaprzeczysz. Bez kłucia palców cukrzycę poznajemy, PZU najlepiej ubezpiecza na świecie. Na konstypację lekarstwo ci dajemy. Tylko w Ikei prezenty dostajecie. Odkurzacz bezprzewodowy, pizza gratis, Góralki – pyszna radość, słodkie początki. Hyundai Tucson lepszy niż Toyota Matiz, Ibuprom bierz, potencji tracąc wątki. Reklama dźwignią handlu – przyjmijmy to ogólnie, By pomóc ci w zdrowiu i wiecznej młodości. Sprzeczne to z prawdą, przyznajmy to wspólnie: – Biznes to i zysk, a nie o nas dbałości. Leszek Piotr Laskowski4 punkty
-
@Sylwester_Lasota a dziękuję :) @Berenika97dziękuję, cieszę się, że się podobał :) @.KOBIETA.a taki smutny okres, dziękuję :) @violetta @wiedźma @Leszek Piotr Laskowski @Nata_Kruk @Poet Ka @LessLove Dziękuję Wam!4 punkty
-
Często tam chodzimy nie potrafiąc pojąć że coś już za nami i już nie wróci Płacząc myślimy czy prawdą to jest że tu jesteśmy czy to złudzenie Choć miejsce to znamy gubimy się w nim - na nowo prawdę o życiu odkrywamy3 punkty
-
Nika wiedziała, że to błąd, jeszcze zanim weszła do kina. Nie była to katastrofalna pomyłka, zostawiająca blizny - raczej ciche, uwierające przeczucie, niczym kamyk w bucie. "To nie tak miało wyglądać". Wojtek stał przy kasie w swojej szarej bluzie z kapturem, machał do niej z uśmiechem człowieka, który obsadził się w roli głównego bohatera i był absolutnie pewien, że napisał scenariusz na doskonały wieczór. Dziewczyna miała osiemnaście lat i wciąż naiwnie wierzyła, że wewnętrzny głos ostrzegawczy można zagłuszyć uprzejmością. - Ucieszy cię, że udało mi się dostać ostatnie miejsca w środkowym rzędzie - powiedział chłopak, wręczając jej bilet niczym order - najlepsze w całej sali! - Mhm ... - Nika spojrzała na tytuł "Stal i pot" - Wojtek, nie pytałeś mnie, czy chcę iść akurat na ten film. Wzruszył ramionami z miną kogoś, kto właśnie usłyszał bardzo nieistotną uwagę. - Bo wiem, że będziesz zachwycona. To nie jest zwykły film sportowy. To jest historia o człowieku, który musi wybrać między lojalnością a ambicją. Reżyser to Kowalczyk - ten od "Krwi na asfalcie." - Nie widziałam "Krwi na asfalcie." - To powinnaś zobaczyć! - rzucił i ruszył przodem. Nika zamarła na środku foyer, czuła, że jej decyzyjność kurczy się do rozmiarów ziarenka piasku. "Uciec teraz?" - pomyślała. To oznaczałoby awanturę, niezręczne tłumaczenia, może łatkę histeryczki. "Jeszcze nie" - zdecydowała - "dam mu jeszcze szansę." Ale zabrzmiało to jak kapitulacja. Sala tonęła w półmroku, wypełniona gęstą aurą męskiego testosteronu. Usiedli. Wojtek natychmiast przysunął się do niej - nie blisko, ale tak, żeby swoje ramię miał przy jej ramieniu. Nika pomyślała, że to jednak miłe, i trochę się rozluźniła, chwytając się tej drobnej intymności jak koła ratunkowego. Film się zaczął. Pierwsze dziesięć minut było znośne - klisza goniła kliszę: biedna dzielnica, zapłakana matka, ojciec alkoholik. Ułożyła się wygodniej, wmawiając sobie, że ten wieczór da się jeszcze uratować. A potem zaczęły się walki. Dźwięk był fizycznie bolesny. Chrzęst łamanych kości, sapanie, zwierzęcy ryk wirtualnego tłumu uderzały w nią falami. Nika nie była przewrażliwioną na widok filmowej przemocy, ale ta prymitywna rzeź na ekranie zwyczajnie ją nużyła. Odcięta od fabuły zaczęła obserwować Wojtka. Nie patrzyła na niego wzrokiem zakochanej dziewczyny. Patrzyła jak entomolog podziwiający dziwnego owada pod lupą. Wojtek oddychał filmem. Jego szczęka drgała w rytm ciosów, mięśnie karku były napięte jak postronki. Kiedy bohater oberwał w żebra, chłopak z sykiem wciągnął powietrze. Dziewczyna poczuła ukłucie rozczarowania. "Człowieku, ile ty masz lat? Jesteś o dwa lata starszy, a ja widzę w tobie chłopca zafascynowanego bijatyką za garażami." Nagle szturchnął ją w ramię, boleśnie wyrywając z zamyślenia. - Powinnaś teraz uważać - szepnął, wciąż zahipnotyzowany ekranem - zaraz scena z trenerem, kluczowa dla całej osi fabularnej. Nika zmrużyła oczy. Chłód bijący z klimatyzatora nagle wydał się przenikać pod jej skórę, zamrażając dłonie. - Dobrze - odparła cicho, choć w środku zwinęła się w kolczasty kłębek. Patrzyła na ekran. Trener wygłaszał patetyczny monolog o sercu do walki. Bokser ronił łzy potu i krwi. A ona czuła, że prawdziwy nokaut rozgrywa się właśnie w jej głowie. - Widzisz tego gościa po lewej? - Wojtek mówił tonem kustosza oprowadzającego po muzeum kogoś o bardzo niskim IQ. - Powinnaś zwrócić na niego uwagę. - Wojtek... - Co? - Oglądam przecież. - No właśnie mówię, żebyś oglądała. Powinnaś patrzeć na detale. Odwróciła wzrok w stronę migoczącego ekranu, choć nie widziała już obrazu, tylko rozmazane plamy światła. Zaczęła liczyć w myślach. Nie do dziesięciu, żeby się uspokoić. Zaczęła liczyć coś, co stawało się gwoździami do trumny tego wieczoru. Liczyła, ile razy Wojtek próbował ją sformatować swoim "powinnaś". Po seansie Wojtek wibrował energią. Szedł obok niej sprężystym krokiem, jakby to on przed chwilą zgarnął mistrzowski pas. Z jego ust wylewał się nieprzerwany potok słów - o kunszcie reżyserskim, o metodzie Stanisławskiego, o autentyzmie potu. Dla Niki jego głos był już tylko szumem ulicznego ruchu. - Rozumiesz, o co chodzi? - zawiesił głos, zadowolony z własnego intelektualnego wykładu - to prawdziwy kunszt, nie żaden tani montaż. Dziewczyna wpatrywała się w migoczącą latarnię, której światło odbijało się w kałużach. - Dobra - ożywił się nagle, jak monarcha łaskawie obdarowujący poddanych - w sobotę możemy pójść do kawiarni na Brackiej. Mają niezły wybór herbat, skoro nie pijesz kawy. Nika zatrzymała się wpół kroku. Iluzja pękła ostatecznie, z cichym, uwalniającym trzaskiem. Chłopak przeszedł jeszcze dwa metry, zanim zauważył brak "publiczności". Odwrócił się ze zmarszczonym czołem. - Co jest? - Nie będzie drugiej randki. Słowa zawisły w wilgotnym powietrzu. Wojtek zamrugał, jakby ktoś zmienił język w połowie filmu. - Słucham?! - Nie będziemy się więcej spotykać - powiedziała. Głos miała spokojny, wyprany z jakichkolwiek emocji. Była po prostu zmęczona, jak po dźwiganiu cudzego bagażu. - Miło z twojej strony, że zaprosiłeś, ale nie. - Ale... - przestąpił z nogi na nogę, a jego pewność siebie zaczęła pękać na krawędziach - film ci się nie podobał? Nika spojrzała na niego, widząc go wreszcie w pełnej ostrości. - Film nie ma z tym absolutnie nic wspólnego. -To co ma?! Rozterki, które tłumiła w sobie przez ostatnie dwie godziny, teraz domagały się głosu. Mogła wykrzyczeć, że potraktował ją jak rekwizyt w swoim idealnym scenariuszu. Że przez cały wieczór nie zadał ani jednego pytania, które dotyczyłoby jej. Że kiedy w ciemności kina uczyła się na pamięć rysów jego twarzy, to nie z miłości, lecz z rosnącego poczucia obcości, że był dla niej zagadką - i że ta zagadka okazała się boleśnie płytka. Ale też wiedziała, że niektóre bitwy nie są warte wchodzenia na ring. - Przez całe nasze spotkanie cztery razy powiedziałeś mi, co powinnam – odparła krótko. Wojtek zamrugał szybciej. - I? - I na tym koniec. Odwróciła się na pięcie i odeszła. Bez dramatyzmu, bez teatralnych gestów. Po prostu wyszła z jego życia z taką samą ulgą, z jaką zdejmuje się za ciasne buty. Chłopak został sam na mokrym chodniku. W jego głowie trybiki zgrzytały, próbując dopasować ten absurdalny finał do logicznego równania. Przecież film miał świetne recenzje. Przecież wspaniałomyślnie zaproponował modną kawiarnię zamiast byle sieciówki. Przecież przez całą drogę edukował ją w tak fascynujących kwestiach! A potem, niczym koło ratunkowe, przemknęła mu przez głowę zbawienna myśl. "Przez cały film gapiła się na mnie. Na mnie, nie na ekran. Przecież widziałem". Uśmiechnął się do siebie pod nosem. "Więc jednak jej zależało. Pewnie po prostu wstała lewą nogą." Sylwetka Niki malała w oddali, rozmywając się w świetle miejskich latarni, a Wojtek wciąż stał w tym samym miejscu - reżyser bez głównej aktorki, wciąż nie rozumiejąc, co było "cięciem", które ostatecznie zakończyło ten film.3 punkty
-
Winylem na Pragie Kobieta-gruszka w jatce lat trzydziestych, pod minogą lorneta w galantynie. Pasmanter wędzonkę golonką... Oczko w pończosze, Różycki na kole. Kercelak zaśpiewa harmonię tych lat: słoniny sparciałej perkalem spróchniałym, katarynek w okamgnieniu, białych kamieni, filozoficznych dancingów z przydługim sznurem jantarów. W solance kapusta. Na Bielańskiej – karuzela! Bujaj się, Fela! Ferajna, kapela! Z tamtych minionych lat...3 punkty
-
pustostany licho chichot puste pole babie lato patyk kamyk sieć pajęcza lelum wiatru wyjce wierzba kurnik pusty rosochaty wieniec z trawy suche pióra puchy lecą to dla wiedźmy diabłów polnych świątek śpiewa i kapliczka wiatr rujnuje pośród lasów strach na wróble siedzi tam od dobrych wieków głaz i lampka tam przy drodze ćmy zwołuje jak latarnia i robaczki świętojańskie obłęd nimfy leśnej niesie się po lesie...3 punkty
-
Wśród lucerny – zapach. Sięgam po truskawki, czereśnie. Piknikuję z tobą, wietrze. Gałązką ułóż mnie na stogu siana w ciepłym brzęczeniu pszczoły. Powieję jedwabistym ciałem.3 punkty
-
Pani ma tajemnicze zielone oczy, gdy się mijamy pośród zwykłych dni. Patrzę ukradkiem, szukam tłumaczeń, dlaczego smutek tak często w nich się tli. Los był dla Pani podobno łaskawy, dom pełen ciepła, spokojny życia bieg. Z daleka wszystko wygląda bez skazy, a jednak oczy śpiewają inny tekst. Może to tylko moje złudzenie, a może każdy swój ukrywa cień. Bo nawet ludzie, którym nic nie braknie, tęsknią za czymś czego nie da nazwać się Może Pani brakuje rozmowy po świt a może nocnej przechadzce po plaży. Może tej dziewczynie od wielu lat, w zielonych oczach przygoda się marzy. A może zwyczajnie się mylę. Może te oczy po prostu śnią. A tylko ja, mijając ją czasami, piórem marzeń piszę historię jak mgłą Może to nie Pani czegoś brakuje, może to ja, patrząc w zielony blask, szukam odpowiedzi na własne pytania, których od dawna nie umiem już znać3 punkty
-
Zawsze to co miłe jest szkodliwe Nie wiem co tu jeszcze robię, po co żyje Idąc do pracy widzę slogan ,,łap chwilę" Gdyby oczekiwali, że się zaraz zabije Przecież i tak wszyscy umrzemy, nie ważne kiedy Nie ważne czy będziesz się wiódł dobrze, czy żył w nędzy Kochał z miłości, czy dla pieniędzy Popierał polityków, czy księży a może nikogo, to też spoko Wziąłbym ją na strawkę, trawkę, spacer i czarną kawkę ale wolę leżeć w łóżku jak karaluch i udawać Kafkę To jak stać przed prawem, dostać wyrok, no i odbyć karę To nie kabaret, nie kolonia karna, ale zamek bez klamek Lecz zamiast na tronie, siedzę tu jak w ścianie kamień Jedne kobiety tańczą na rurze i płacą w naturze Drugie przeganiają burze, by się pnąć ku górze Przypadki są różne Ale wszystkie z nich chodzą po ludziach Znalazłem dziewczynę, ale nie wiem co się z nią robi Znalazłem dziewczynę Lego, a ja jestem Cobi Ja zdecydowanie wolę w miejscu stać, ona woli areobik Nie lubię przed gnać, ja po prostu lubię chodzić3 punkty
-
ech węgierki najsłodsze są te ściśnięte mrozem kwieciste wiosenne zachęty z szorstkiej skórki i wilgotnego wnętrza wciśnięte w słoik w kolorze złoto rdzawym słońce wychynęło zza chmur półgłoem półszeptem strzępem śpiewu z opery cztery pory roku na starych fotografiach rozsypanych na stole jak resztki babiego lata na skroni z dnia na dzień od podniebienia do serca ośnieżony sad3 punkty
-
Zdarzy się niekiedy, że niemożliwy człowiek muśnie niemożliwości, bo złapać, czy nawet dotknąć jej jest nie sposób. Wtedy właśnie wychodzi niemożliwość i bywa że w niemożliwych czasach, choć jak dotąd chyba wszystkie czasy były jednak "możliwe". Praktycznie rzecz biorąc dopiero wtedy jest być może o czym pisać, a i to wcale niekoniecznie. Tak, wcale niekoniecznie. Zatem pomilczmy. Tak, odłóżmy długopis, bo my nie mamy o czym. Tak, nie mamy o czym. La Bastide, 07.07.2026r.3 punkty
-
żyjemy w świecie złudzeń, kolorowych witraży, wśród świateł neonów, bez twarzy i wyrazu spoglądamy w lustra, szukając siebie nawzajem. jeszcze nikłe ślady stóp na piasku rozwiewa wiatr, poplątały się nasze drogi w labiryncie życia. świat nam dwoił się i troił, osładzając zmysły do szczytów mdłości. pozostała pustka w sercu, pękła nić porozumienia. nie spełniły się dobre sny.3 punkty
-
@Mel666 Siostro cóż za mocny tekst. Mamy tu całe słowiańskie piekło. Nie wiem czy starczy mi odwagi na pełną interpretację:) Sam tytuł w nawiązaniu do całości jest bardzo ciekawy - raz dwa trzy, ktoś patrzy ( super kontrast ). Pojawiają się wszystkie straszydła, jakby zostały wypuszone. Zaczyna się dosłownie od rytuału-" zatoczony krąg, zaklęć kilka stopni". Dalej dadchodzi strzyga.. itd tu mamy klasykę . Zatrzymało mnie tu chyba najbardziej " dzieci tańcują, z drugiej strony kogoś przywołują ". Według wierzeń słowiańskich taniec dzieci w nocy to bardzo zły znak. Dzieci są istotami o czystych duszach i sercach, są narażone , że łatwo je mogą przejąć demony. Z kolei z drugiej strony były też uważane za swojego rodzaju medium, łącznika. Według wierzeń słowiańskich dzieci do 7 roku życia " widzą " to, czego nie widzi dorosły człowiek. Tu dzieci przywołują duszę zmarłych, demony i duchy przodków. To właśnie dlatego po ich tańcu wchodzi Zmora i Śmiertka bo odpowiedziały na zawałanie. O całości.... Dla mnie ten wiersz jest o tym, że wielu z nas ma " zatoczony krąg " . Prędzej czy później, gdy wyjdą na jaw rodzinne historie i tajemnice itp. to będzie to ten moment - raz dwa trzy, ktoś patrzy. Bardzo twórczy wiersz ! Siostro...z-a-c-h-w-y-c-a-s-z🥰😘3 punkty
-
@Poet Ka Zlo w 'Mistrzu i Małgorzacie' pełni funkcję niemal oczyszczającą, bo to właśnie brak konfrontacji z prawdą – nie sam diabeł – jest prawdziwym zagrożeniem. I starałam się żeby tak samo było w moim wierszu. Co do Biblii..oczywiście że bez dobra nie ma zła i odwrotnie. Wszystko się przeplata3 punkty
-
@LessLove ale i w Piśmie Świętym można odnaleźć cytaty, których sens mówi o niemożliwości zlekceważenia zła, diabła - niezależnie od sposobu jego rozumienia jest taki wątek w "Mistrzu i Małgorzacie"3 punkty
-
Jestem odpryskiem Na twojej świadomości A ty depczesz mnie Jak robaka Swoim potężnym buciorem Nie masz dla mnie litości Problem został rozwiązany Czyż nie tak?3 punkty
-
Dzień II Od rana myślę o stoikach oni mówili – panujcie nad emocjami epikurejczycy – żyjcie spokojnie uciekajcie od cierpień Przychodzisz powoli dostojnie spoglądasz z gracją nadzwyczajnie w sercu ukłucie w środku duchota Dzisiaj, jakby specjalnie oczy podkreśliłaś eyelinerem usta wydawały się pełniejsze Zamieniamy się zmianami ja od rana – wychodzę Ty do północy – zaczynasz pracę Przy drzwiach odwracam się jesteś – obserwujesz każdy krok mój pojedynczy Łapię się za głowę – od wczoraj jestem zależny od Ciebie wykonam każdy Twój nakaz i polecenie W domu zbyt spokojnie cisza powinna wyciszać i koić w ciszy myśli zapętlają się A każda próba zajęcia siebie czymkolwiek – parapetów przecieraniem odkurzaniem, myciem podłogi powrót mych myśli powoduje Za oknem widzę naszą pracę spontanicznie ubieram się pójdę tylko na kawę Nie dowierzasz po godzinach wróciłem akurat na Twoją przerwę Idziemy zapalić siadasz naprzeciwko mnie Milczysz staram się wydusić słowo zachować równowagę i fason Wymieniamy się spojrzeniami to nie konkurs – kto z nas dłużej wytrzyma bez mrugnięcia powiekami Nadal milczysz wybuchasz śmiechem zagadujesz, przełamując barierę Trzydzieści minut minęło jak palca pstryknięcie jak papierosa jednego wypalenie Ciąg dalszy nastąpi…3 punkty
-
Chciałbym napisać dla ciebie scenariusz snu w którym jak ptaki odlatują problemy zanim policzysz wszystkie marzenia do stu zapiszę ci świat niewyśnionej nadziei będę w tym świecie miłości reżyserem bez scenografii zapatrzeni w blask oczu zagramy siebie jak aktorka z aktorem będziemy kręcić duble naszych pocałunków chociaż to tylko niewyśnione marzenie dwójka statystów podziera scenariusz budżetowy los nie pozwala na spotkanie lecz film wciąż grany jest w kinach naszych dusz3 punkty
-
bardzo wzruszający wiersz o tęsknocie, nadziei i uczuciu, które mimo przeszkód trwa w sercu...pozdrawiam z podobaniem*)3 punkty
-
@karenka Bardzo dziękuję! Bardzo trafny komentarz, dodałabym jeszcze różnice w dojrzałości emocjonalnej, niezależnej od przeżytych lat. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Bardzo dziękuję! Pewnie chodzi Ci o kobiecy sposób czucia i myślenia. :) A mnie interesuje męski obraz świata - takie wzajemne poznawanie się zawsze działa na korzyść relacji. Dziekuję za ciekawy komentarz. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @violetta Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :) @Posem Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :))3 punkty
-
"Powietrzne szurajki" Jak włosy mierzwią kudłate głowy, jak liście drzew tańczą od wiatru. Podmuch odbiera ludziom dech mowy – tak można odgrywać to życie teatru. Życie z poezją w sztuce, jak teatr, szuraniem dźwięków przez życie mkniemy. Z daleka – to jeden potężny nieład – rodzimy się, mrzemy, tak kołujemy. Obłoki się snują, cyklony szaleją, teatry dramatów, teatry komedii, gdzie jedni płaczą, inni się śmieją w komedii życia, w życia tragedii. Spojrzeć na liście, przepiękne włosy, szumiący zefirek, w lekkości podmuchu. Tak wiatr układa łanów zboża kłosy, a ja słupem stoję, patrząc w bezruchu. Wszystko się rusza ukrytą siłą, to niewidzialne mikroszurajki. Raz ty na szczycie, raz nad mogiłą – życie to piękno, lecz piękniejsze są bajki. Ktoś tym porusza, ktoś to nakręca, Skąd ruch ten, skąd życie — któż odpowiedź zna? Może to oddech samego istnienia, Co w każdej szurajce tak cichutko trwa. Leszek Piotr Laskowski3 punkty
-
Zwątpienia Młodego Poety Czy nazwę siebie poetą artystą kto jak tam woli Czy umiem pisać tworzyć miarą poetów których twórczość nie przeszła bez echa i umie się bronić Czy umiem zachwycić podjąć pomysł Jam młody poeta który pisać prawdą się nie boi chcąc wiedzieć na czym stoi Czy moja twórczość zostanie zaszufladkowana zamknięta bez ujawnienia bez odtajnienia Czy znajdzie gdzieś swój pomysł na tomik ? Na razie gdzieś na dnie szuflady cierpliwie czeka czy zwątpi w siebie jak młody poeta ? 7.07.2026 r. NatusieK973 punkty
-
Może pójdę w wojnę, otworzę Pandorę. Wyceluję w siebie myśli złe. Roztrzaskam je o głowę. Po nieudanej nocnej burzy oczyścić moje myśli może łyk wody albo słowo, co układa się w pięści. Niech cierpi zły los. Niech krwawi nos. Wąska szczelina może się zabliźni. Po nieudanej nocnej burzy oczyścić moje myśli może łyk wody albo słowo, co układa się w pięści. Teraz wiem, że otworzyłem Pandorę — nieludzkie zło. Wykrwawia się wąska szczelina iluzji. Za wąska na mnie, by się nią przecisnąć. Po nieudanej nocnej burzy oczyścić moje myśli może łyk wody albo słowo, co układa się w pięści. Może pójdę w wojnę, otworzę Pandorę. Wyceluję w siebie myśli złe…2 punkty
-
@Poet Ka az mi sie przypomnialy piosenki zespolu Lao Che z płyty Powstanie Warszawskie. Co prawda wydarzenia miały miejsce ciut później i były straszne , ale mimo wszystko mialy w sobie ducha minionyh lat Swoją drogą, jeśli ktoś nie zna to polecam. Świetna płyta2 punkty
-
@Mel666 Wystudiowałaś temat strachów, a wszystkie zrodzone z naszych leków. Warto się z nimi przyjaźnić, wtedy stają się kukiełkami w teatrzyku dla słabych. Przecież one powinny się bać nas :-)2 punkty
-
@Achilles_Rasti Ciekawy tekst - rytm wiersza sam w sobie działa uspokajająco, naśladując temat. Zestawienie kołysania drzew z bujaniem dziecka to świetny obraz, prowadzący do mądrej myśli - spokój nie jest słowem, ale ruchem, który pamięta ciało. Zakończenie - ciche przytulenie i "ciało zna drogę" - brzmi jak mantra. Tekst, który naprawdę koi przy czytaniu.2 punkty
-
@Na liniach czasu Bardzo obrazowy, impresjonistyczny wiersz - skupiony bardziej na wrażeniu i nastroju niż na narracji. Motyw pióra płynącego z nurtem rzeki i drżących rąk łączy akt pisania z czymś płynnym, niekontrolowanym. Pisanie jest jako coś między chaosem a próbą uchwycenia chwili. Wiersz jest bardzo subtelny i ma w sobie coś ulotnego.2 punkty
-
@Toyer Piękna metafora miłości jako filmu. Obraz "budżetowego losu", który nie pozwala na spotkanie, dobrze zderza marzenie z rzeczywistością. Bardzo podoba mi się puenta - "film wciąż grany jest w kinach naszych dusz" - melancholijnie pokazuje, że uczucie trwa nawet bez spełnienia. Znakomity tekst!2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@Waldemar_Talar_Talar dziękuję bardzo Waldemarze*) @Berenika97 dziękuję pięknie Bereniko...pozdrawiam cieplutko* @Stracony Dziękuję pięknie! Do Mickiewicza mi bardzo daleko, ale miło mi, że wiersz wywołał takie skojarzenia...pozdrawiam słonecznie* @Charismafilos Pięknie powiedziane, że aż trochę onieśmiela. Do klasyków jeszcze daleka droga, ale miło mi, że praca wywołuje takie pozytywne emocje...pozdrawiam najcieplej*2 punkty
-
@Stracony gdy wracałam ze Świnoujścia, spotkałam pierwszy raz w życiu tak przyjemnego, dobrego konduktora, coś niebywałego. Uśmiechnięty, czuły, przynosił wody gazowane, zwykle, pomagał ludziom odnaleźć miejsca, cała droga to była przyjemność z tym człowiek :) fajne towarzystwo też było, nie za bardzo chciał sprawdzać bilety, sporadycznie pytał, bardziej go interesowało czy wszystkim jest dobrze. Pociąg był tak zajęty, bo tani jednak kurs. Ludzie sobie nawet podłogi znajdowali, on był na kilka wagonów. Wagon ostatni okazał się, w kutym błam bez mniejszej ilości miejsc niż wskazywały zakup biletów. Ludzie się z tym pogodzili, znaleźli miejsca. Ja powinnam mieć jedynkę, ale okazało się, że są tylko dwójki. Pociąg widmo, za to konduktor anioł. :)2 punkty
-
słyszałem białe słowa ukryte w czarnych myślach widziałem je we mgle czarne myśli ktoś okrył białym szalem dotyk jedwabiu tak lekko oddalił niewysłowienie2 punkty
-
„Umyć ręce” Zastanawiam się patrząc na ręce swoje. Od niedawna patrzę, może z lat dwadzieścia. Pamięcią błądzę po czasach minionych. Młodość ledwie pamiętam i jej różne przejścia. I nie dziwię się nazbyt, — chyba nawet wcale, że ucieka, gubi się pamięć tamtej epoki. Przykrości pamiętałbym zapewne doskonale, gdybym oceniał tylko jej uroki. A byłem pewny, że starość to nie dla mnie, że porannych bólów nigdy nie dożyję, że młodości brawura obmyśli to za mnie i że od starości swoje ręce umyję. Lecz dłoni nie da się od życia odłączyć. Każda zmarszczka — świadectwem, każda blizna coś kryje. Nie można rąk umyć od czasu przeszłego — tylko im się przyglądać, póki serce twe bije. Leszek Piotr Laskowski2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne