Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.07.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
silna bywam tylko w snach dzień to poligon - rozbrajam miny złych wiadomości uśmiechem maskuję strach prowadząc synka mocniej ściskam małą dłoń drążę korytarz między domem a światem żadna ze mnie bohaterka tylko mam zmęczone ręce i cichy lęk gdy zdejmuję pancerz i liczę rany - wszystkie zadałam sobie sama8 punktów
-
Jesteś od świtu do nocy moim westchnieniem szukam Cię w zapachu wanilii i smaku słodkich malin Jesteś tuż obok myślą złotą przy mnie, ramieniem, na którym mogę się wesprzeć widzę Cię w oczach dziecka, co dziwi się biedronką, w uśmiechu sąsiadki mijającej na schodach Jesteś w kroplach deszczu i barwnej tęczy nad moim domem, bramą obietnic z otwartą dłonią, która karmi czasami tylko zamykasz powieki, gdy mizernieje ludzka wdzięczność wtedy płyną łzy smutku niebieskim Aniołom, a potem wiatr je suszy przez chwilę pociesza, że jeszcze wrócą zagubione owce w Twoje progi, Boże...7 punktów
-
nad Zagórzem posiniaczone niebo niczym skóra pod okiem Lucyny delikatne drżenie olszynowych listków zagłuszył nagły podmuch wiatru w górę wzbiły się tumany kurzu naleciałe z pobliskich rejek od wsi słychać zawodzenie azora idzie burza najpierw nieśmiało kropla za kroplą spadają przezroczyste paciorki czyste zimne wprost na skórę pot miesza się z wodą tworząc ciemne ornamenty od ramion po krągłości bioder w rynience wargowej zaperlona krew błysk za plecami trzask łamanych gałęzi policz do trzech raz dwa błysk tuż obok skręcony drut na przełaj przez pola byle dalej od grzmotu6 punktów
-
"Diabły dziś bogami" Przesłaniem myśli, do nieba z prośbami, nikt wierzeń nie zdoła wpoić nikomu, by znaleźć swe miejsce między bogami, leżąc i marząc na kanapie w domu. Bogowie nie przyjdą, bo nas nie szanują, choć czekamy na ich dobro, pomoc i łaski. Bogowie, bawiąc się, z nas się wyśmiewają, widząc te wiary w zmyślone obrazki. Każdy w świadomości ma Boga własnego, wojną chce dowieść swojej mądrości, śle męża na śmierć, syna, brata swego, by siłą przekonać do własnych świętości. To wojna jest muzyką dziś władzy i wiary – wojny, której obecnie już nikt nie wygrywa. Może Boży świat nasz jest już zbyt stary i diabeł nam teraz do tańca przygrywa. A przecież wiara nie umiera nigdy, choć często ją tłumi pycha i trwoga. Gdy człowiek w człowieku odnajdzie sumienie, to diabły przestaną udawać Boga. Leszek Piotr Laskowski6 punktów
-
Kolejne lato co rok skwarzy nam niebo co rok narzekanie że gorąco przyjdzie jesień odetchniemy zimą wystudzimy emocje znów prześpimy to co czeka żeby wiosną ponownie rozwarstwiać czas zapisać słowa które krwawią bo wnętrzności w ciągłej kipieli poszarpane dzisiaj będzie zawsze po wczoraj pytanie czy nadejdzie kojące jutro nadejdzie nawet jeśli połowa ludzi... z pętli zrywa się myśl czy ta druga połowa to jeszcze ludzie czerwiec, 20265 punktów
-
świt w różowej sukience przeciera oczy na listkach gałęzi mienią się krople rosy długo czekał na wschód słońca dusza w mroku już nie było nadziei a jednak jednak słońce tęskniło dziś uśmiech karminowych ust wygładził myśli nie zasypiały uwierały teraz po zrobieniu makijażu wyglądają całkiem całkiem pozbyłaś się ... dziś od dziś słońce 7.2026 andrew5 punktów
-
Pozwól mi się sobą najeść nie pragnę zbyt wiele wystarczy choćby kawałek mam smak na duszyczkę nie wiem czy słodycz niosę ale głód ciebie mnie gryzie polej się eterycznym sosem a ja z rozkoszą cię skosztuję gdy duszą się cały nasycę zacznę delektować ciało jak słodką czekoladkę miłością nadziewaną bądź metafizyczną cukiernią całą stworzoną z lukru ciała i duszy słodyczą na nieba podniebieniu5 punktów
-
fioletowe słońce rozlało się różowym blaskiem czekoladowa duszność uprudowała postrzeganie brzęki w uszach i poruszenie w mięśniach widok kończący się za balustradą światła rozgrzany dach podniecajacy niebo swym zapachem gruchanie gołębi na cześć prokreacji nie widać już piramid a szczyty kończą się pod fotelem niezręcznych uniesień bezsilności4 punkty
-
Zygzak i bakteria to się nie mieści we mnie, ani wokół mnie nie rozlega, żebym potrzebowała definicji bardziej niż wrażenia celu przekazu w poezji konsekwentnie, żebym potrzebowała dookreślać lub dekonstruować formę poprzez opis struktury konsystencji, dyfuzji i cięcia oraz uderzenia. Metafora taka istnieje i ma się dobrze na górnej półce z szansą na Nobla. Lecz – we mnie, za mną, przed mną – to się nie mieści, choć też na styku słów występuje.4 punkty
-
w czerwcu długo się rozpuszczała ale najpierw po latach usychania odżyła kiedy on jej umarł z butelką w ręce to wtedy złapała ją tamta żeby nie puścić do końca długo się rozpuszczała znaleźli ją w czwartek ale mówili że nie widzieli jakoś od soboty długo się rozpuszczała co roku o tej porze przez pięć dni palę dla niej świeczkę4 punkty
-
Nieodwzajemnione uczucie boli jak cholera, serce zostaje złamane na pół. Nikt go chyba już nie poskleja, od dzisiaj nie będziesz musiał nic czuć. Biedny misiaczek naprawdę się starał, a ona niewdzięczna sprawiła mu ból. O tej pamiętnej godzinie będzie płakał, bo wtedy wyłożyła karty na stół. On tylko pragnął, by go kochała, by była mu wierna :- Czy to za wiele? Znalazła sobie innego chłopaka, prowadziła grę niebezpieczną dla Ciebie. - " Jak taka biedna mała koala, która dopiero poznaję świat. Już nie czuje, że jest kochana, widzi wyblakły świat bez barw."4 punkty
-
3 punkty
-
Julia z Kurlandii Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków. W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami. To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej. Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim. Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam i syn Zygmunt. Odeszli. Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
@Wiechu J. K. Uciekam z sieci na przestrzeń nieokiełznaną i wracam z tym co tam odkryję. :) @Berenika97 Zaczęłam zauważać, że wirtual, jest dobry, ale odczuwania zmysłami mi nie zastąpi. Bardzo brakuje bezpośredniego kontaktu. @Poet KaDziękuję :)3 punkty
-
bez akcji bardziej spokojnie nie mogę się rozpłynąć trwanie zielone liście jak zawsze latem dają cień komfortu3 punkty
-
U Mongoła z Ułan Bator Pojawił się w płucach zator Wielce zmartwiony Krzyczy do żony Daj mi szybko swój wibrator3 punkty
-
Znów bzy pachnące przeszlych wspomnień braty Gdyś w życia fale odważnie wstępował Wonią swą dawne przypomną ci laty Jeszcze nieświadom co los ci zgotował Niemal herosem byłeś. równy bogom Pewien swych pragnień i pełen zapału I wiary że ku twoim progom Zmierza ambrozja świata areału Lecz przyszła życia codziennoci proza Wzloty upadki i straty i złości Gdyś poczuł co to żal i co groza I smak gorących upoinych miłości I chodź czasami refleksja cię dręczy Żeś coś przegapił w pysze i utracił Ktoś tam wie lepie i cię w tym wyręczy Czyś godnie duszę swoją ubogacił2 punkty
-
Ufo w polszczyźnie Uwielbiam Figury Ortograficzne 👽 Ufo w demokreacji Uniemożliwiają nam Fizycznej i mentalnej Odmienności 👽 Ufo future Ufam, że kiedyś może być dobrze. Fantastycznie! Trzeba tylko Odkryć w sobie pokłady dobrej woli. 👽 Ufo poliglota Unfortunately, Future is Obvious ____ 2 lipca obchodzimy Międzynarodowy Dzień UFO2 punkty
-
2 punkty
-
Anna pije mleko prosto od krowy niedawno wycierała fartuchem wymiona cielnej jałowicy Starannie gładziła napuchniętą skórę pooraną żyłami tkliwe to takie i ligawe no cichaj cichaj niech se ja słomy naniese co by osmanić strzyk leci żółta siara wprost do wiadra obijając niezdarnie krawędzie nic tylko rozetrzeć w palcach goryczkową kroplę na przemian liżąc i ssąc życiodajny płyn a niech cię zeć diabli pochłono i zdać zawali syćkie święte nasze kota mi jeszcze potrza na nieszczęcie i skaranie boskie paszał mimi niemiergo spod stołka2 punkty
-
na saksofon, bas i tęsknotę Z tęsknoty budzę się. Z tęsknoty kradnę czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz. Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres. Z tęsknoty buduję zamek, poskramiam czas. Z tęsknoty widzę cię, jak korytarzem gnasz. Z tęsknoty cię zamknę, uwiężę cię w nim. Z tęsknoty do ciebie już nawet nie będę pił. Ile razy w samotności sam byłem… Ile razy w samotności sam byłem. Z tęsknoty do ciebie łbem o parapet walę. Jest jakiś kres miłosnych scen… jest jakiś kres.2 punkty
-
Dziś nie ma cię została sucha rozmowa i ogromny deszcz z chłodem nie tęsknię gdyż spotkał mnie ciężar filozoficzny który z trudnością unoszę szukam też wyjścia które mogłoby zatrzymać mój powtarzany błąd zimno, które przeszło przez drzwi rozgościło się przyjemnie w płucach lato schowało swój rynsztunek może jeszcze wróci a z nim nowe opowieści które będą mi podróżą przez pewien czas.2 punkty
-
czas nas rozumie ma racje - jest zwieńczeniem tego co było jest będzie on nie jest pustką w nim ciągle coś się dzieje - on nie umiera nigdy nie jest nieporozumieniem tylko prawdą która nie kłamie to cząstka człowieka który z nią przegrywa oraz stropień wtajemniczenia tylko umierający więcej o tym wie czas to tykająca bomba - kiedy wybuchnie nie wie nikt2 punkty
-
2 punkty
-
Co łączy Kościół i Lotto? Wiara, nadzieja i miłość. Dziś, wróciłam z Kościoła Pozwalając drugiej połowie Roztrwonić pieniądze Próbując szczęścia.2 punkty
-
Spotykaliśmy się tygodniami dłonie przeplatały się jak struny usta za ustami podążały szeptem mówione obietnice arkadii Piątek po dziesiątej randka miała być udana głos ciepły przechodzi w chłód zapada wyrok Wyprowadzam się od codzienności mej szarej uciekam na odległość to bliskości negacja nie zamierzam do Ciebie wracać Pracuję od rana do wieczora na pełen etat dni wolne z rodziną spędzam nie mam czasu na uczucia Po tygodniu rozpaczy w mieście głośno się rozchodzi – ona wciąż w okolicy gdzieś się pierdoli Znalazła sobie innego fagasa fundatora sponsora kutasa po chuj jej poeta teraz ma mitomana! Wszyscy przyjaciele mówili – uważaj, ona znana z takich historii sama nie wie, czego chce od życia dziwna infantylna i dziecinna Zostałem sam na warcie życia swe rozgoryczenie zapijam w tonach łzy me wylewam Przysięgam sobie – to był ostatni raz…2 punkty
-
@aff tak słyszałem - że najlepiej pamiętamy zapachy. Mam w związku z tym kilka historii - a Ty? Świerk też się od lat dobrze sprawdzał jako 'zagłuszacz' nazwijmy delikatnie - zapachu śmierci. @Nata_Kruk Dziękuję. Nigdy nie spuszczam wzroku ze źródeł światła;) @Wiechu J. K. może i tak 🤔 dokładnie to ma oznaczać. Dzięki B! @viola arvensis chcę tu coś napisać i co chwila kasuję. Tak zostawię.. Wiesz co jest.. @Gosława nie podserduszkowuję.Tego nie mogę. Co mogę to wysłać przytulas 🫂2 punkty
-
Równowaga pierwotny instynkt satyra scala obie formy falą burząc ich troski codzienne harce flirtu uwalniając czarne kleszcze Yang obejmują uda Yin otwórz uszy cień omiata ciasny kąt słychać uczty ciał krzątanie i niemocy głuchy cios unisono nut tykanie! jadu nie szczędź lecz nie w treści tkwi przesłanie… GRAHAMOZA2 punkty
-
Ogień zadecydował Urodziłam się na wsi sąsiadującej z dobrami Krasińskich. Choć moi przodkowie mieli tak samo piękną genealogię, nie byli aż tak światowi. Tam paryże, tiurniury, mitenki, opery, tartinki i paszteciki oraz niełatwa tożsamość polityczna, tu kościółek, wota, pielenie w rękawiczkach. Kultura? Mamusia Helena czytała nam modulowanym głosem Trylogię oraz książki Mniszkówny. No i ten kawałek czerwonego baldachimu nad głową... Miałam rodzonych brata i siostrę oraz przyrodnią – Wacię. Reginka i Janinka zmarły w dzieciństwie. Mieszkaliśmy w całkiem sporym dworku, w którym mieściła się jeszcze szkoła oraz pokoje wynajmowane przez pobożnego Żyda. Mój tatuś zarobił pieniądze w Stanach Zjednoczonych po pierwszej wojnie światowej. Pracował w Pittsburgu. Wrócił z gotówką, tylko że nieubezpieczony. Kiedy straciliśmy nasz dom przez szalonego podpalacza, rodzina już tak chętnie nie przyjeżdżała. Wolanty, frykasy, przyjęcia i tańce skończyły się nagle, jak za dotknięciem różdżki złej wróżki. Dworek rozpłynął się w marzeniach i tęsknocie. Po raz drugi ogień zaingerował w moje życie, kiedy hitlerowcy rozstrzelali mojego narzeczonego, Janka – żołnierza Armii Krajowej. To był dla mnie ogromny cios. A po raz trzeci... to już była inna historia. Otóż po wojnie Wacka uciekła do Warszawy, bo chciała zostać artystką cyrkową. Tatuś uważał, że zejdzie tam na „złą drogę”, więc opuściła dom potajemnie. Z cyrku nic nie wyszło, ale w Warszawie poznała swojego męża. Mieli fabrykę wiatraczków. Kiedy ich odwiedziłam, byłam bardzo zadowolona. Nabrałam tam „ogłady”. Od tamtej pory, co jakiś czas przyjeżdżałam na wieś i wtedy mówiono o mnie: „ta warszawianka z wysokim czołem”. Bawiło mnie to. Któregoś dnia zaprószył się jednak ogień z pieca i cała fabryczka spłonęła. Ratując dom, gasiłam ogień gołymi rękami. Znalazłam się w szpitalu w stanie krytycznym. Lekarze chcieli amputować mi rękę. Moja siostra nie podpisała zgody i zaryzykowała. Po operacji miałam rysy na urodzie. A na udzie, po przeszczepie, nosiłam pamiątkowy napis: „Loth”. To nazwisko wybitnego chirurga, który uratował mi życie i kończynę. Na wsi mówiono złośliwie: „Klara staniała”. Może i staniała, ale męża dostała dobrego. Powiedział mi wtedy: „teraz to już moja ręka”.2 punkty
-
"In uno corpore duo reges perpetuo bellant." "Errare Humanum Est" Dawno temu, to miejsce było skrawkiem ziemskiego Edenu. Malowniczy krajobraz, skaziły cienie flag, proporców i włóczni. Końskie kopyta zryły świeżą trawę a blaszane stopy rycerzy zgniotły opór powojów, ostów i maków. Lecz ta bitwa była niezwykle ważna i potrzebna. Decydowała o strategicznej pozycji hegemona. O nowym kierunku rozwoju. O życiu w dostatku lub niewoli w kajdanach. Umysł był tym który się bronił. Zimny, analityczny, szczegółowy i do bólu drobiazgowy. Każda strategia. Każdy plan. Był przemyślany i doprowadzony do perfekcji. Musztra wojsk, trwała nieustannie. Bez względu na pogodę czy porę dnia. Jego wojska były znane z okrucieństwa, braku litości i walki do ostatniej kropli krwi. Cyborgi a nie ludzie o wyłączonych uczuciach. Na godłach chorągwi jazdy ich sentecja. Quidquid agis, prudenter agas et respice finem. Każda lekkość bytu czy obyczaju, karana jest tu śmiercią. Kat jest ich ramieniem sprawiedliwości a kostucha najbliższym przybocznym. Jest to kraj filozofów, myślicieli, mistrzów duchowych, rojalistów i twardych, pozbawionych złudzeń osób. Serce było agresorem. Jak zawsze. Dzikie to wojska a raczej zgraja. Zagony tubylców, wychowanych na złotej wolności, czystym powietrzu i życiu chwilą. Żyli w namiotach. Małych otoczonych ostrokołem wioskach gdzie jedynym panteonem była indywidualna fantazja. Czcili bezbożne praktyki. Co dzień inna kobieta, inna potrzeba, zachcianka. Amor vincit omnia. Tak zwykli powtarzać między sobą. Byli nieobliczalni, nieodgadnieni w czynach. Zabijali w imię miłości i za nią gotowi byli ponieść ofiarę. Kochali ich bogowie, aniołowie, artyści i poeci. Lecieli zawsze jak na niewidzialnych skrzydłach. Robili rzeczy wielkie acz głupie. Rozsądek był u nich karany wygnaniem. Wstrzemięźliwość pomijana milczeniem. Kochali po równo. Wino, śmiech i kobiety. Starli się w tym miejscu. Komórki umysłu i serca. Bitwa była krwawa i pozbawiona nawet krzty honoru czy miłosierdzia. Dobijano rannych, tratowano pozbawionych broni. Rozsieczono wielu dumnych bohaterów. Trwało to wiele dni i nocy. Gdy krzyki, pieśni i rozkazy ucichły. Ciała rozognione rozkładem, utworzyły doczesny kobierzec. Nie wygrał nikt. Choć to obrońcy ponieśli dotkliwsze straty. W ramach rozejmu, najeźdźcy wymusili na władcy umysłu, niesamowitą zniewagę. Przyjęcie do swego pałacu najpiękniejszej córki króla serc. Umysł bronił się zaciekle. Ale musiał pojąć ją za żonę. Uległ temu koniowi trojańskiemu, wprowadzonemu zdradliwie do pałacu. I wreszcie pokochał ją tak jak kochał swą dumę. A to miejsce bitwy. Jak widzisz teraz jest tutaj las. Cichy i mroczny. Wyrosły tu przedziwne gatunki drzew. Niektórzy twierdzą, że wykiełkowały wprost z ciał martwych wojowników. Ich liście ronią perłowe, słone łzy. Szmer wichru zdaje się krzykiem poległych. Kory ich pomarszczone nie czasem a słowami miłosnych wierszy. W świetlistych koronach, połyskują złote freski. Aniołowie tańczą z mędrcami. Śmierć gra w kości z Bogiem. Nocami płoną tu błędne ogniki dusz. To pozostawieni na wieczną wartę trubadurzy. Okaleczeni, kalecy, ślepi. Snują się po dukcie jak dziki gon. Śpiewają głośno to o miłości to znów o śmierci. Raz straszą to znów pocieszają, poetów i kochanków którzy stracili rozum przez serce. I snują się wraz z trupą po lesie. Szukając sensu w wiecznej, ludzkiej sprzeczności.2 punkty
-
@Charismafilos Niesamowity kontrast! Początek uderza zmysłowością i niemal gęstym, dusznym klimatem ("czekoladowa duszność", "rozgrzany dach"), by na końcu zderzyć się z apatią i tytułową dekadencją. "Fotel niezręcznych uniesień bezsilności" to metafora upadku dawnych ambicji i rezygnacji. Świetny, bardzo plastyczny wiersz. Zastanawia mnie jedna rzecz - czy znikające z pola widzenia "piramidy" to dla Ciebie symbol dawnych, wielkich idei, dla których zabrakło już miejsca w tej dekadencji?2 punkty
-
Niezręczne uniesienia bezsilności To jest dobre określenie na stan w którym czasami moza mnie zastać Niezwykle plastyczny jest ten Twój wiersz i taki trochę metafizyczny Tak jakby Ktoś patrzył przez fioletowy kawałek szkiełka Kiedyś była taka zabawa w "chłopka" Dzieci rysowała sylwetę człowieka stworzoną z kwadratów i koła Na każde z pól rzucany był kamyk lub kawałek szkla Trzeba było uważać aby nie nadepnąć na linię Ja widziałam świat na zielono Najmniej wyraźnie widziałam przez denko od butelki Niby świat a jednak rozmyty Nie kasuj wrócę tu jeszcze2 punkty
-
Astronomowie zobaczyli punkt na Marsie. Ekspedycja udała się. Owy punkt okazał się świątynią. Na ścianie wisiał szkic. Podobizna „znanej twarzy”. Astrologowie zauważyli, że kamienie przypominają zburzone piramidy. Odwrócone ku gwiazdą. Przed powrotem na Ziemię pobrano próbki. W nich były „gigantyczne wirusy”.2 punkty
-
Mongoł, co żył od lat w Ułan Bator, znany był jako groźny gladiator. W walce wręcz na arenie zżarł miecz, sieć i zbrojenie. Oraz, z trybun ktoś rzucił, sekator.2 punkty
-
@karenka Ślicznie Kochać bliźniego swego... Kochać stworzony świat cena wdzięcznego istnienia Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia2 punkty
-
@Berenika97 To jest to niedbanie o siebie. Alkoholizm wykańcza ludzi lub inne używki, z których nie jesteśmy w stanie zrezygnować. Słońce w nadmiarze to też niedobrze. Niby najlepiej wszystko z umiarem.2 punkty
-
@hehehehe Czegóż Mongoł w Ułan Bator nażarł się, że powstał zator? Choć chłop doświadczony Lecz z bólu do żony Piszczał jak jakiś amator.2 punkty
-
piękny poetycko wiersz, ma w sobie delikatność, a jednocześnie końcówka daje poczucie ulgi i odrodzenia z optymistyczną nutką...pozdrawiam z podobaniem*)2 punkty
-
@Berenika97 ... gdyby ... tak trochę winy poczuli ci co zawinili a ONA ONA milsza dla siebie była trudu z winą nie myliła synka nie jeden jej zazdrości więc niech radość w ich sercu gości ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia2 punkty
-
Zaczynasz od duszy, /prawidłowo/, bo ciało za nią same wyruszy. Pozdrawiam. Dobry wiersz.2 punkty
-
„Umyć ręce” Zastanawiam się patrząc na ręce swoje. Od niedawna patrzę, może z lat dwadzieścia. Pamięcią błądzę po czasach minionych. Młodość ledwie pamiętam i jej różne przejścia. I nie dziwię się nazbyt, — chyba nawet wcale, że ucieka, gubi się pamięć tamtej epoki. Przykrości pamiętałbym zapewne doskonale, gdybym oceniał tylko jej uroki. A byłem pewny, że starość to nie dla mnie, że porannych bólów nigdy nie dożyję, że młodości brawura obmyśli to za mnie i że od starości swoje ręce umyję. Lecz dłoni nie da się od życia odłączyć. Każda zmarszczka — świadectwem, każda blizna coś kryje. Nie można rąk umyć od czasu przeszłego — tylko im się przyglądać, póki serce twe bije. Leszek Piotr Laskowski2 punkty
-
U Mongoła, gdy był w Ułan Bator, w zadku powstał okrutny wręcz zator. Z przerażenia zielony z wuce wołał do żony: Daj wiertarkę, bo padł już wibrator!2 punkty
-
@Poet Ka - @Berenika97 - @Wiechu J. K. - serdecznie wam dziękuję -2 punkty
-
@Berenika97 To prawdziwa scena sprzed kilku lat. Szkoda, że nir mogłam zrobić zdjęcia, bo zarówno chłopak, jak i piesek cudowni🥰 Dziękuję i miłego! @aff Nie mam zdjęcia, ale mam dobrą pamięć i pamiętam piękne, długie, zadbane dredy u szczupłego chłopaka z cudnym małym pieskiem🥰 Dziękuję i miłego! @Poet Ka Dziękuję!2 punkty
-
Oryginalny w swej wymowie wiersz pełen odważnych, sensualnych metafor...pozdrawiam z podobaniem*)2 punkty
-
lada ja i ty też lada gdy lada co i lada gdzie lada chwilą potem nadal w lada brnąć od lada drżeć ladamy pogałganieni my nic po nie więc wciąż w tak wciąż w stęsknienie by nim tknieni z cicha pęknieć w lada wszak2 punkty
-
Pękła fasada Jest beton Patrzę Daleko Pięknie Patrzę Z bliska I tak Beton jest szary Nie ma w nim zdjęć Nie ma słów Jest tylko chłód Który wchodzi w kości Daleko to galeria Z bliska ściana Na której nic się nie zawiesi Więc siedzę Piszę Słowo którego nie ma Pękła fasada Został beton Zostałam ja I tak2 punkty
-
@Czarek Płatak bardzo dziekuje , tym bardziej ze to faktycznie zapiski z wedrowki po górach, bez pracowania nad tym. Czysta prostota mysli. Ciesze się, że wiersz trafił do Ciebie. 🙂 @Nata_Kruk to miłe, ze tak proste słowa potrafią tez przemowic. Serdecznie Natka pozdrawiam 🙂2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne