Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.06.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
nie wyjeżdżaj sam na wakacje spójrz, macoszki piąstki pogryzły zobacz krawat raptem przyciąłeś i wystaje cisza z walizki chodź, wyśnimy wyspy szczęśliwe dwa anyżki, złote księżyce, oglądałam prospekt w nefryty, cena warta naszych zasyceń nie wyjeżdżaj sam na wakacje wymienimy chęci na słowa? wtedy starczy już nam na wszystko, no więc jak - czy mam się pakować?10 punktów
-
Patrzę na brunatną ziemię, jeszcze nieprzekopaną, jeszcze niezaoraną. A tam mrówka, sierota cholerna, bezzębna, z rudymi włosami, sięgającymi pępka. Gnojona i zeszmacona dnia czwartego z rana. Dnia siódmego z rana czesze swoje czułki - robią to wszystkie mrówki, by dnia pierwszego stać się pokarmem dla mrówkojada, darmozjada.7 punktów
-
pozdrowienia z afryki czerwcowym skwarem nabrzmiałe nastroje między piórem a kałamarzem modeluję nagą metaforę przez wiatr trącona dźwięczy jak korale z porzeczek czerwonych w połowie dojrzałych układam nuty i słowa w raj spowity srebrem lunarnej wstęgi w chłodzie cichość zostawia trochę miejsca wyobraźni w myśli i pieśni wilgotniejesz5 punktów
-
Zegar ucichł Niebo wylało czarny tusz, sine od burzy w mojej głowie. Zegar ucichł, przestał bić, pustka jak kurz na sercu tkwi. [REFREN] Cisza jak ty – nie pyta: kto? Zna wszystkie winy, chowa je w mrok. Głosu nie odda, nie wróci szept, drzwi są zamknięte, klucz zgubił wiatr Zostaje we mnie na zawsze cień, głębszy niż noc, zimniejszy niż Ty. Zegar ucichł... a może to ja przestałam liczyć Twoje kroki. Świt rozmył się na szary pył, wino stygnie w zimnym szkle. Aksamitny ból w duszy gra, czekają dłonie, lecz nie twe. [REFREN] Cisza jak ty – nie pyta: kto? Zna wszystkie winy, chowa je w mrok. Głosu nie odda, nie wróci szept, drzwi są zamknięte, klucz zgubił wiatr. Zostaje we mnie na zawsze cień, głębszy niż noc, zimniejszy niż Ty. Zegar ucichł... a może to ja przestałam liczyć Twoje kroki. Wiatr zawył w pustych ścianach, obrazy z wczoraj spadły z ram. Ktoś wyrwał struny z moich dłoni, pozostał tylko głuchy dźwięk ciszy. [REFREN] Niebo wylało czarny tusz, sine od burzy w mojej głowie. Zegar ucichł, przestał bić, pustka jak kurz na sercu tkwi. Cisza jak Ty – nie pyta: kto? Zna wszystkie winy, chowa je w mrok. Głosu nie odda, nie wróci szept, drzwi są zamknięte, klucz zgubił wiatr. Zostaje we mnie na zawsze cień, głębszy niż noc, zimniejszy niż Ty. Zegar ucichł... a może to ja przestałam liczyć Twoje kroki. Wstawka Świeca zgasła, ciepły wosk zastygł jak łzy, co nie zdążyły spaść. Kieliszek pusty – zaklęte słowa, które mogły jeszcze paść. [REFREN] Cisza jak Ty – nie pyta: kto? Zna wszystkie winy, chowa je w mrok. Głosu nie odda, nie wróci szept, drzwi są zamknięte, klucz zgubił wiatr. Zostaje we mnie na zawsze cień, głębszy niż noc, zimniejszy niż Ty. Zegar ucichł... a może to ja przestałam liczyć Twoje kroki. Cisza jak Ty – nie pyta: kto? Zna wszystkie winy, chowa je w mrok. Muzyczną i graficzną odsłonę wiersza- piosenki wykonał @LessLove za co raz jeszcze mu bardzo dziękuję.5 punktów
-
„Płacz i zgrzytanie zębów” Szlacheckich dusz pogrzeb – cholera! Spojrzeniem pięści, w płaczu i krzyku, umrzyku! Biało-czerwonej na patyku. W zapomnieniu cicho dobro umiera. Poddajesz się zbyt często hołocie, ludzie dobrzy, choć głupi, prości jacyś, uwierzą we wszystko podane im na tacy. Wiary za gęsto w religijnym nalocie. Szlachta śpi, z martwych nie wstanie. Młodzieży pilnuj, ucz wolności kochania, gniew w nich i zagubienie, zakłamanie. Minęło już rycerskie szablami granie. Prowadź, przekonuj, chroń w złych pokusach, możliwie patriotyczne jest to w dokonaniu. Twoje, Polsko, zadanie w ich wychowaniu! Wiedzą tyle o świecie, co znajdą w netnewsach. Lecz póki iskra tli się w sercach ludzi, póki sumienie o prawdę jeszcze woła, wolną myślą wyrwij ich z partyjnego koła. niech szlachetność w narodzie, znów się przebudzi. I wtedy przyjdzie czas rachunku winy, nie krzyk zwycięży, lecz rozumu zdanie, bo naród ginie nie na własne żądanie, lecz zaszczuwany przez polityczne kpiny. Leszek Piotr Laskowski.5 punktów
-
Namaluję farbą obraz, którą w żyłach płynie. Na płutno wyleję abstrakcyjny sen o pięknej dziewczynie. Moja miłość, którą ją darzę niech na płótnie zamieszka i nigdy nie przemianie. Farba wyrazem uczuć moich, z serca płynących, pędzlem na płótnie na wieki obrazem ukochanym malowane. Twoje imię... Aleksandra. Miłość nieodwzajemniona a jednak największa do działania siła, jaka w życiu się poecie i malarzowi przytrafiła.5 punktów
-
Pytała kucharka rzeźnika z Konina Czy drób jest lepszy czy też wołowina? Rzeźnik nie idiota Lokalny patriota I według niego najlepsza konina.5 punktów
-
Puść życie wolno, przestań nalegać. Przestań narzucać własne wybory. Życie jest większe niż ty - człowieku, zrobi co zechce. Trochę pokory. Przyjmij co idzie, choćby niechciane, bo nigdy nie wiesz co z drugiej strony góry - nie widać. Mapy też nie ma. Może tam stok jest nasłoneczniony? Przyjmij co idzie, choćby niemiłe, nie wszystko musi mieć sens od razu. Zakręt na drodze, świat się odsłania, wiesz po co zmiana już z biegiem czasu.4 punkty
-
Myślę o tobie - mój lśniący. Kto teraz budzi cię o świcie? Czyim dotykiem rozbłyskasz? Czy otwierasz się bez oporu? Tak długo nosiłam cię przy sercu, powierzałam swoje drogi, sekrety, myśli, słowa i zdjęcia - małe dowody istnienia. Lubiłam przesuwać palcem po twojej krystalicznej skórze, szukać po omacku w środku nocy - zawsze byłeś na wyciągnięcie ręki. Tęsknię za tobą bardziej, niż wypada. Mój utracony ... smartfonie.4 punkty
-
96. Sąd nad Filotasem* (narrator: hypaspista) 1. Był jak szczyt góry. Widać go z daleka, ale nikt tam nie mieszka. 2. Szedł przez obóz jak człowiek otoczony tłumem i nikim. 3. Zarzut prosty: jeden knuł, drugi słuchał, trzeci nie doniósł. 4. To nie był proces. To był kamień, który już spadał. 5. Nie sądzono przyszłości. Sądzono człowieka, który ją przegrał. 6. Nie krzyczał nawet. Jakby sam nie wiedział, za co ginie. 7. Nie lubiłem go. A jednak nocą słyszę jego milczenie. 8. Nie zdrada straszy. Straszy, że jutro zdradą nazwą i mnie. Filotas syn Parmeniona - dowódca hetajrów. cdn.4 punkty
-
4 punkty
-
Na krótkim wersie wisi pin–da krótkie nóżki długie ręce metamorfoza nigdzie nie drepcze bez prostokąta wbija kodem dzięcioła literoznawstwo zna to układ data tryk paznokciem ma otwartą przestrzeń układanki z widok na wszechświat bez ramki gaśnie pin da mrugnięciem4 punkty
-
Kierowca Janik nad Bełdanami bliskie spotkanie miał z tarpanami. Piwo mu zwędziły, no i się upiły. Tak na komendzie zeznał sam Janik. # Mariolka raz w lesie, nad Bełdanami, bliskie spotkanie miała z tarpanami. Biustonosz jej zabrały i z uciechy rżały, Teraz Mariolka pływa z syrenami. # Francois w lesie, nad Bełdanami, bliskie spotkanie miał z tarpanami. Slipki mu porwały i je przymierzały. Zgodnie z francuskiej mody trendami. # Zygmunt wraz z żoną nad Bełdanami bliskie spotkanie miał z tarpanami. Żonę mu porwały? Niestety nie chciały… Tak to z sennymi jest marzeniami. # Janek też w lesie, nad Bełdanami, bliskie spotkanie miał z tarpanami. Chleb mu ukradły i zaraz zjadły. One są tutaj rezydentami.4 punkty
-
-Mistrzu, wszystko poprawnie robię, a przegrywam. -Bywa, że poprawność to za mało, jak widać. You can do everything right and still lose.4 punkty
-
Dla Kazika Staszewskiego - Poety i Piosenkarza - za piękny i szczery wywiad, który udzielił Redaktorowi Bogdanowi Rymanowskiemu. Wywiad ten stał się dla mnie inspiracją do napisania niniejszego wiersza. J. J. Zieleziński ******* Dla Kazika S. Opowiem wam, kochani, o cząstce mego życia. Jak czasem w starej bani dochodzi do odkrycia. Wpierw, nim wam powiem morał, gdym prawie już umierał: brzuch coraz bardziej bolał, a ból wstrętny doskwierał. W mym życiu nastał niebyt, swój ból w wódce topiłem, na coraz większy kredyt w nieświadomości żyłem. Koncert w Zielonej Górze... Przyzwyczajenia podłe... Przepraszam was, kochani... Tak bardzo was zawiodłem... W szpitalu z bólu kwiczę, zwijam się nieprzytomnie, wtem głos kojący słyszę: „Oddaj część bólu dla mnie...” I wnet pojąłem słowa, które to Biblia głosi: musimy być jak Chrystus, bo każdy krzyż swój nosi. Rzekł Pan z należną chwałą (gdy bólu już nie czułem): „Duszę twą skamieniałą swą łaską ci umyłem...” I wnet ja wyzdrowiałem! (na Duszy - nie na ciele) Ja wiem, że Bóg istnieje i jest w Nim dobra wiele. ******* Film z YouTube zawiera dodatkowe wyjaśnienia, polecam obejrzeć.4 punkty
-
3 punkty
-
Usta malowane jak jagody, a my ciągle młodzi. To nic, że nic nam w życiu nie wychodzi. To nic, że gorycz ustom szkodzi. To nic. Usta malowane jak jagody, a my ciągle młodzi. Cieszą się nad wyraz piosenki wiatrem smagane. Wolność w nas zakorzeniona pośród powodzi miłości. Utonęło wtedy wiele z nas — od nadmiaru szczęścia, od nadmiaru czułości. To nic, że nic nam w życiu nie wychodzi. To nic, że gorycz ustom szkodzi. To nic. Usta malowane jak jagody, a my ciągle młodzi. Choć nie potrafimy już kochać tak mocno własnego szczęścia. Czekamy na kolejny etap swojej wolności.3 punkty
-
nie tylko wiersze lubię pisać fascynuje mnie również sport lekkoatletyka siatkówka tenis ziemny piłka ręczna nożna ale ta z wyższej półki tylko czasem mam z tym problem bo gdy żona jest w domu to pilot zajęty wiadomo czemu romansidła kryminały zwłaszcza Majami i zagadki Nowego Jorku ale dogadujemy się jest o/k bo wie że jestem fanem sportu od najmłodszych lat i czasem odpuszcza co mnie bardzo cieszy i ją chyba też...3 punkty
-
ulisses recytowała wierszem najwyższe noty były jej przyznane o żołnierzu co szedł z niewoli nie wyszło zamiast deklamacji monotonny bełkot dlaczego tak było sama nie wiedziała że o swoim mówi co wracając z niewoli nie dotarł do kraju3 punkty
-
@jjzielezinski Jak znajdę czas to posłucham, bo to jest jeden z ulubionych wokalistów mojego taty. :)3 punkty
-
@jjzielezinski... teraz trzeba tę piosenkę - prawda.? Kazikowi Staszewskiemu wysłać.... :) bo fajna jest. Szalony nieco facet, ale zaistniał na naszej polskiej scenie. Ludzie z wiekiem, chyba zmieniają się... na lepsze.. dojrzewają do pewnych przemyśleń o życiu, w ogóle.3 punkty
-
Pozwól mi odczytać twoje uczucia litera po literze ustami duszy odsłoń ubrane w słowa marzenia bez okładki książki tekst nagi napisz do mnie bez żadnych kropek z przecinkami na miłości wdech już nie przeczytam żadnych książek zauroczony w każdej namiętnej literze na papierze zakochania słowa dwa pisane na tysiąc różnych sposobów niecierpliwie kocham z istniejących bez powodu powodów3 punkty
-
Inną miłością ta z lat młodzieńczych. Bardziej szalona, gorąca. Lecz sztuką jest później nauczyć się kochać, kiedy zabraknie słońca.3 punkty
-
@Waldemar_Talar_Talar Bardzo dziękuję! Bardzo polubiłam Twój komentrz. :))) Serdecznie pozdrawiam. @Nata_Kruk Bardzo dziękuję! U mnie była frustracja z dwóch powodów - nie wiedziałam, gdzie jest i mam obawy, gdy jestem w trasie - moja wyobraźnia wówczas "szaleje ". Serdecznie pozdrawiam! A smartfon się znalazł wśród zabawek. :) @Tomasz.O Bardzo dziękuję! Harem brzmi dumnie, lecz spójrzmy na koszty: Z wieloma naraz świat nie jest tak prosty! Gdy ma się ich kilka, czas w nerwach leci. Jeden się rozładuje, drugi wciąż dzwoni, Za dużo kłopotu, za mało spokoju! Więc tak, monogamia to moja domena, W moim systemie jedna jest scena. Niech płacze BB w cyfrowym niebie. Bo ze smartfonami zasada jest prosta: Im większy harem, tym trudniej mu sprostać! Serdecznie pozdrawiam. :) @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! Świetnie mnie rozumiesz! :) Serdecznie pozdrawiam. :)3 punkty
-
@Łukasz Jurczyk koturnowo, a jednak prawdziwie, bez zadęcia - jestem Twoją fanką !3 punkty
-
@andrew - @Łukasz Wiesław Jasiński - @violetta - @Stanisław - @Benjamin Artur @Leszek Piotr Laskowski - @Posem - @LessLove - wszystkim wam serdeczny ukłon ślę -3 punkty
-
Fiolka była tylko do połowy pełna. Lecz dla mnie to wystarczyło. Lazurowy, lekko błyszczący w ciemni strychu proszek, wysypał się na przygotowaną szalę. Na drugiej z nich spoczywała już niewielka kupka czarno-szarego proszku o lekkim zapachu spalenizny. Były to starte kości, wyjęte nie tak dawno z pieca. Oczywiście, były one ludzkie, bo tylko ich można było użyć do tego obrzędu. Skład lazurowego proszku był tajemnicą, miał on jednak tą jedną szczególnie istotną alchemicznie cechę. Przywracał do życia, lub mógł to życie nadawać. Prawdziwie boski i potężny wynalazek. Szalę wagi równoważyły się idealnie. Porównałem je jeszcze, mrużąc jedno oko i pochylając się nisko nad blatem stołu. Były idealnie równe. Doskonała precyzja i równowaga. Rzuciłem pod nosem, patrząc na osobliwe i ciche audytorium zebrane na krzesłach wokół stołu. Swojej rodziny nigdy nie mogłem nazwać prawdziwą rodziną. Nie było w niej miejsca na miłość, bliskość, szczerość czy czułość. Były tylko kłótnie, bijatyki, alkohol i pijackie bredzenia. Musiałem zawsze bawić się w bezpieczny azyl domu wraz z moimi drogimi przyjaciółmi których jednakowoż również nie miałem. Wymyśliłem ich sobie jednak. Od cech wyglądu, głosu po maniery i status społeczny. Zaczęto ze mnie szydzić i nazywać szaleńcem. Gdy szedłem rozmawiając głośno z kimś u swego boku, kogo nikt inny dostrzec nie był w stanie. A ja naprawdę ich słyszałem i widziałem. Śmialiśmy się, bawiliśmy się, czasem nawet kłóciliśmy. Było ich wielu. Zawsze co najmniej kilku chciało spędzać ze mną czas. Pewnego dnia, większość z nich. Zapragnęła być widzialna. Weszli w moje maskotki. Niestety jedynie na tyle by mówić z ich wnętrza a nie przez nie. Wtedy szykany na moją osobę trochę przycichły. Rozmawiałem z maskotkami a nie duchami. Byli tacy co potrafili to już jakoś przełknąć. Tłumaczyli to wybujałą wyobraźnią, odrzuceniem, odosobnieniem, chorobą umysłową, potrzebą zauważenia. A ja przecież doskonale wiedziałem co widzę i słyszę. Moi pluszowi przyjaciele, wędrowali za mną krok w krok. Przez lata szkoły, uniwersytetu i początki pracy grabarza. Bo mimo głowy uczonej w zakresie medycyny, uznano ją także jako kompletnie szaloną i pomyloną. Zakazano mi praktyki i zesłano na pewną śmierć w głodu na stopień miejskiego grabarza. Wtedy to z medyka stałem się alchemikiem a z niego już o krok do geniusza. I dziś miałem potwierdzić ten geniusz. Przyjaciele siedzieli wygodnie wokół stołu. Ich kolorowe futerka, były niczym lampiony rozświetlone w mroku strychu. Oczy z koralików, szkiełek lub guzików. Nosy z pereł, kamyków lub zapasowych skarpetek. Jednemu brakowało pół uszka, innemu złamano nóżkę lub przetrzepano porządnie rączkę, zwisającą bezwładnie wzdłuż ciała. Mieli blizny po rozcięciach, przypaleniach czy bójkach. Każdy miał swoje imię i nazwisko a także wywód zaszczytnego pochodzenia. Nikt nie czuł się inny, gorszy, biedniejszy. Wszyscy byli równi i cenni. W moich oczach. Ich stwórcy. Patrzyli jak wstaje biorąc do ręki wagę. Szalę lekko się zachybotały lecz proch po obu stronach pozostał nieruchomy, jak gdyby zdawał sobie sprawę z powagi chwili. Dopiero teraz czułem się naprawdę szalony. Szalenie wielki, nieograniczony i szczęśliwy. Oto jest dzień, czas i chwila, w której to spełniam Waszą najskrytszą prośbę i fantazję przyjaciele. Będziecie żyć! Ruszą Wasze serca, żyły oraz usta! Śmierć tych których kości mam tutaj, da Wam życie wieczne. Bo tylko przez śmierć jest ono możliwe. Więc zabiłem ich byście żyli. I mogli być mi wdzięczni za ten boski dar. Te prochy muszą połączyć się na Waszych obliczach. Wtedy będę pierwszy po Bogu a Wy będziecie dziećmi swego Boga. Ożyjcie dzieci! Rozsypałem prochy w ich zastygłe oblicza. Lecz ze środka dochodziły głosy, bym ich ożywił, pozwolił trwać, dał im wieczność na własność. Świece pogasły i zapadła grobowa ciemność. Zniknęli mi z oczu. Słyszałem tylko ciche stękania, jęki i okrzyki. Coś spadło lekko na podłogę, coś szurało, ciche, szybkie kroki. Chichot i jakby zgrzyt kości. A może szczęk zębów? Zapaliłem świecę, ledwo odnajdując w mroku zapałkę. I zobaczyłem armię żywych istot o splugawionych śmiercią obliczach ludzkich. Armia żywych umarłych, budzącą swe pluszowe ciała do życia. Zombie pragnące ciała i krwi żywych. Ciała swego stwórcy. Zbliżały się do mnie. Z zakrwawionymi ustami, pianą i śliną na zębach. Grymasami zwierzęcego głodu. Próbowałem odgonić je światłem. Otoczyły mnie prędko wypowiadając tylko jedno słowo. Stwórca. Jestem Waszym stwórcą a Wy moim szaleństwem! Czułem ich ostre kły wbijane w szyję, ręce i nogi. Obaliły mnie szybko. Zagryzły jak wściekłe psy. Zlizując krew z ciała i siebie nawzajem. Do jej ostatniej, słodkiej kropli.2 punkty
-
Ach! Nie wierz, nie wierz poecie, bo to jest drań i niecnota. Plecie, co ślina przyniesie, lepiej innego pokochaj. Choćby ci wlewał ambrozję i miody najsłodsze do uszu, na ręce dawał ci serce, ty sobie innego szukaj. Bo nie zbuduje ci domu, i mieszkań ci nie wywietrzy, ten co, z własnego wyboru, pokój wynajął wśród wierszy. Jeśli nawarzy bigosu, to tylko tego w przenośni, przewidzieć nawet nie sposób czy się zjesieni, czy zwiośni. Słowami będzie cię karmił, co uświęcają lub bluźnią, o głodzie twoim zapomni, sam przecież żyje iluzją. Choćby przysięgał, że jesteś jego jedyną na świecie, nie ufaj poecie, bo przecież on zawsze kochał poezję. Z taką rywalką nie wygrasz, a więc powtórzę dlatego: Chociaż poeta ma skrzydła, lepiej poszukaj innego. O!2 punkty
-
Pajączek ... znów korzysta bo ciepło oknem wejdzie do domu splecie sieci nad książką albo straszy w alkowie malec patrzy zdziwiony zlicza nóżki do... czterech mamę dreszczyk obleciał jak by mu to powiedzieć... to nie.. zwierz.. lecz żyjątko lato przyszło... i słońce straszek zniknął w piwnicy a to tylko... - p a j ą c i ę k ?* * to autentyczna odpowiedź mojego syna, gdy był małym chłopcem.... :) czerwiec, 20262 punkty
-
2 punkty
-
@LessLove Wiem, wiem... Też słyszałem, z tym, że to wywiad pana Kazika Staszewskiego i jego publiczna odwaga do opowiedzenia o wszystkim publicznie zrobiła na mnie naprawdę piorunujące wrażenie. Nie chciałbym tu być tym kimś, kto ocenia, który z tychże Piosenkarzy jest lepszy. Inspirację poczułem po wysłuchaniu w/w wywiadu z panem Kazikiem Staszewskim, potem napisałem wiersz. Oto cała historia powyższego wiersza. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński2 punkty
-
@jjzielezinski "Muniek" Staszczyk przeszedł podobną drogę. Obaj po trudnych doświadczeniach.2 punkty
-
@Berenika97 Dziękuję Bereniko za piękny komentarz. Polecam obejrzeć wywiad w wolnej chwili (wiem, jest długi...), ale warto. W wierszu próbowałem zawrzeć to, o czym opowiadał Kazik. Tamtem wywiad wzruszył nie tylko mnie, ale zdaje się, że i samego prowadzącego -pana Redaktora Bogdana Rymanowskiego- także. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński2 punkty
-
2 punkty
-
@jjzielezinski Cenię, lubię słucham. Kazik jest dla mnie autorytetem wśród muzyków. Pozdrawiam.2 punkty
-
2 punkty
-
Czasami upijam się,i jest mi obojętne Co wprowadza mnie w rausz Czy to słowa co zmieniają świat Kobiety co kochają do rana Alkohol co bruździ mòzg Jest fajnie przez chwilę Być w Innym świecie Świecie innym..... świecie? Aż tak innym? Czy to to tylko chora wyobraźnia.2 punkty
-
Tuwim już poszedł, więc i ja pójdę sobie. Pod akacją wielką się położę. Gdy się położę, a gdy leżeć będę w trumnie z drewna sosnowego... Cuda i dziwy dziać się będą. Lecz teraz, lecz na razie wiatr rozwiewa włosy. Szarpie, szumi i szeleści. Na liściach gra melodię senną. Pójdę, pójdę, bo iść muszę. W czas zamarły szybko dążę. Gdzie ty jesteś? - powiedz mi - o, moja! Przecież wiesz, że za tobą tęsknię. Powiedz mi proszę i wyszepcz wreszcie. A gdy wyszepczesz i ja będę szeptał. Imię twoje ukryte w sercu, w sercu noszone i w każdym geście. Dlaczego, więc milczysz? Nie uciekaj, nie uciekaj! Nie odchodź, proszę! Wybacz mi. I pocałuj, jeszcze… (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-25)2 punkty
-
@Mel666 Bardzo ciekawe przedstawienie gry świadomości i podświadomości podmiotu, gry w której logika i uczucia (L/P) dopełniają się i mieszają w jednym strumieniu. Ale nie jesteśmy sumą nabytej przez siebie wiedzy, tej wystudiowanej i tej nabytej praktycznie, życiowej. Nie jesteśmy też sumą przeżytych uczuć. Nasza świadomość jest lawą, o której piszesz, zamkniętą w cienkiej ale stalowej skorupie poczucia odrębności bytu. Nazywasz na koniec życie grą i natychmiast pojawia się pytanie: z kim prowadzimy tę grę? Graczy wewnętrznych świadomości podmiotu poznaliśmy, ale czy poszukiwanie siebie to mieszanie egzotycznie przyprawionej polewki? Nie zdefiniujemy siebie, patrząc tylko w siebie, ale oddzielając siebie od tła doświadczeń swojego życia, szukając sensu, który wyznacza nam granice wyboru. Chcemy podjąć grę, nie znając jej zasad, bo nie my je ustalaliśmy, jak nie powołaliśmy siebie do istnienia. A jednak jesteśmy dlatego, że wynika to z jakiejś logiki, jakiejś konieczności. Według nauki wszechświat nie jest rozrzutny, ale jego kształt wynika z jego praw. Na koniec nie unikniemy więc pytania o "Prawodawcę". Dziękuję za poruszający wiersz, Mel :-)2 punkty
-
@Poet Ka Bardzo dziękuję !!! Trochę koturnowo musi być :) Pozdrawiam @Berenika97 Bardzo dziękuję !!! Świetnie opisałaś okoliczności śmierci Filotasa !!! Uważał ojca za tarczę. Srodze się zawiódł. Ludzie mówią: sprawiedliwość. Władza częściej mówi: ostrożność. Pozdrawiam2 punkty
-
Kolejny drink I ciepła noc A w niej my I w letniej mgle W niewyraźnym tle Tak bardzo Gubimy się Nie mogąc Złapać swoich oddechów Bo życie za bardzo przyśpieszyło A tłumów na ulicach Wciąż jest za dużo Ostatnie słowa Koniec pieśni2 punkty
-
życie w biegu wiele oferuje nie zawsze … więc miejmy swój mały świat może i ... z nią tam mimo ... potknięć jesteśmy blisko siebie naszego jutra tłum potrafi … wyprowadzić na manowce swój kawałek podłogi azyl 6.2026 andrew2 punkty
-
2 punkty
-
siedzę w altance na stole kawa piwko ciasteczka obok zeszyt długopis które cierpliwie czekają bym wiersz napisał ja słuchając ćwierkania wróbli upajam wzrok kwiatami a jest ich mnogo są goździki cegiełki begonie i bratki do których słońce się uśmiecha więc myślę sobie po co mam wiersz napisać skoro to co widzę i słyszę samo w sobie jest czystą poezją która mnie bardzo cieszy2 punkty
-
@Alicja_Wysocka ściskam Alu, żeby tak go jeszcze w praktyce zastosować z równą lekkością ;) Dobrego dnia. Bb2 punkty
-
@EwelinaWawrzyniak I z syfu można coś wyczytać. Przeważnie to jest, czy dana osoba żyje dobrze, czy źle. Niektórzy lubią rozgardiasz, ale taki poukładany, w którym wszystko znajdą.2 punkty
-
@andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu. Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem. Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”. Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna. Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.2 punkty
-
Sam tytuł ma dla mnie taką wymowność, że to wiersz o tym co zostało. W wierszu w zestawieniu do " kurtyny" odczytuje to tak, że kurtynę zawsze można podnieść, skorupa jest tym, co się ukształtowało. Każdy ma swoją skorupę po stracie. W wierszu mamy dwie strony skorupy lewą i prawą. Zastanawia mnie przedstawienie lewej jako pierwszej. Może sugerować swoje spostrzeganie " świata" . Mamy tu lewą dłoń, to logika, zewnętrzna strona skorupy, to ona chroni mózg. Ona przewodzi prąd, który zabija to, co jest w środku. Neuronoprzekaźniki się stykają, iskrzą się na " słomianym stosie się spalają " tu odczytuję słomiany stos jako coś kruchego, co szybko się spala. Po lewej stronie pojawiają się także " stare wyblakłe fotografie, które po dotknięciu ręki się rozpadają. Metalowa klatka pod ziemią , gdzie nie dociera światło- to dla mnie obraz, który odczytuję jako coś, co zostało ukryte, jest trwałe, bo z metalu, jednak zakopane pod ziemią, nie jest widoczne "gołym okiem". Tu jako jako coś w rodzaju wspomnień. Dalej pojawia się pytanie : " Co tu się właściwie stało? ". Odpowiedź na nie jest taka, że to jest ciało podmiotu lircznego. On diagnozuje siebie jako kukiełkę, która jest poruszana dwoma nitkami. Następnie określa siebie jako drugoplanową aktorę w sztuce, której to podmiot liryczny nie zapisał własnymi rękoma. Podmiot czuję pustkę, całkowity brak emocji. Bierze wszystko takim jakie jest, bez oceny - automatycznie. Dla mnie ten wersy są obrazem tego, że podmiot wie, że to nie on kieruje swoim życiem. Nie ma nawet rąk, jest " poruszany za pomocą kruchych nitek. Kolejne wersy pokazują sam stan wewnętrznych uczuć, to prawa strona, która także zanika. Tutaj mamy emocje, dzieciństwo, rodzinny dom. Pojawiają się tu magiczne stuczki, snieżobiałe poduszki. To obraz tego, co kiedyś było " magią czucia " . W zestawieniu do " zardzewiałych doniczek" pokazuje obraz rodzącej się wewnętrzniej pustki. Te doniczki są zardzewiałe, czyli to już trochę zatarte wspomnienia. Nikt ich nie " konserwował" dlatego zardzewiały. Po raz kolejny pojawia się także obraz opadającej kurtyny, zamknięcie powiek. Spektakl życia jest skończony. Może zbyt daleka interpretacja, jednak odczytuję to tak symboliczną śmierć. W przenośni umiera to, co pozwala być człowiekiem. To obraz pustki. Dalej pojawiają się po raz kolejny teatralne obrazy, tj. tekturowa zasłona. Podmiot słyszy swoje imię. Pokuszę się tu o odczytanie iskierki nadziei. Skoro słyszy swoje imię to dla mnie oznacza to, że jest w podmiocie lirycznym jeszcze odrobina "ja". Z kolei końcówka jest pytaniem o to kim jestem i jaką rolę mam w swoim życiu. Podmiot nie wie czy jest iskrą czy cieniem.Mamy tu bardzo jasne, trafne porównania. Jeszcze szuka siebie. Końcowe dwa wersy są odpowiedzią. Jest pionkiem na szachownicy życia. Potwierdza to, że jest sterowany. Kończy się słowami " Mój ruch". @Mel666 To wiersz, który wywołuje refleksję aby zajrzeć w głąb siebie. I odpowiedzieć sobie na pytanie jaki będzie " mój ruch". To bardzo dobre zakończenie, bo pozwala na to, aby każdy dokonał własnej diagnozy. Kiedyś napisałam wiersz o maskach, które nosimy. Dla mnie Twój wiersz ma podobny wydźwięk. Czytałam w napięciu i swoją odpowiedź już znam. Dziękuję za ten wiersz. Pozdrawiam Cię serdecznie.2 punkty
-
Na pograniczu różnych rzeczywistości Dzieje się ten sam jednostajny dramat Echo woalu przebrane za przestrzeń Niegdyś kochało wokół miejsc wełnę Scalało ciała ulotnym powietrzem Miłości całej dotkliwa bezdeń Szczyptą za młodu dorastała w dzień By w nocy okazać się pustką Zen O Trwanie w mocy milczące jak cień Wyrwij z mej głowy bolesny cierń2 punkty
-
@Alicja_Wysocka... co do formy, lubię taką i starałam się także, by kolejny Zryw był w miarę logiczny, choć czasem jakiś tytulik, z 'mozołem wpychałam' w wymyśloną treść. A stan bohaterki... chciałabym, aby Czytelnik miał dowolność interpretacji i Twoje.. albo, albo.. bardzo mi się podoba... :) Dziękuję Ci za odwiedziny. @andrew... bywa, że uciekamy w swój światek, ale... jeżeli jest się blisko, pomimo... to cieszy.. :) Dziękuję za bycie. Helena bacią moją była wplotłam ten tytuł do kompletu ale jej słowa do dziś dźwięczą i uwierz - także się rozklejam... :) Jacku, w rymowanych odpowiedziach - komentarzach chyba nikt Ci nie dorówna..:) Dziękuję bardzo za kolejne strofy. @Berenika97... droga Komentatorko...:) bo tak należy Cię zwać.! Doczytałaś chyba więcej, niż ja sama usiłowałam poskładać w jakąś całość. Przepiękna interpretacja, czytam i.. nie mogę się nacieszyć takim komentarzem.... :) Pasuje wiele, może aż za wiele..:) Bereniko... BARDZO Ci dziękuję, ślę ukłonik w podziękowaniu. Bardzo Wam dziękuję za zostawione słowa... :) Gościom, za cichutkie czytanie... @Simon Tracy... @Rafael Marius... @Leszek Piotr Laskowski... @lena2_... @Poet Ka.. także ślę podziękowanie. Pozdrawiam całą grupkę. @Łukasz Jurczyk... dziękuję zaczytanie. @Magda1973......... miło mi, dziękuję.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne